#85 Bostoński Tygodnik

Pomysły są po to, żeby je realizować. Jakiś czas temu wpadła mi do głowy myśl, żeby w formie wymiany zdań z Timim pozostawiać w formie pisanej masę myśli jakie przebiegają przez głowę przy okazji meczów, czy też innych wydarzeń związanych z Celtami. Myśli są ulotne, naszych rozmów i rozważań na czacie nie widać już po godzinie plotkowania – dlatego taka forma zagości (myślę, że na stałe) na naszej stronie. Dziś kolejny odcinek, w którym porozmawiamy o naszej drużynie. Jak zawsze będzie to zbiór myśli ważnych, mniej ważnych, kompletnie nieistotnych i tych które Adaś skomentuje. Zawsze dobrze jest pogadać, poplotkować i zostawić coś po sobie. Taki bonusik od nas dla was – bo „Dzień Święty należy Święcić”.

[Adrian] No to lecimy z kolejnym Tygodnikiem. Nie będziemy rozmawiać o pierwszym meczu z Philą, bo to typowe spotkanie preseason – wygrana cieszy i tyle. Natomiast o drugim meczu z przyjemnością porozmawiam, bo najważniejsi zawodnicy rotacji dostali wolne. Mogliśmy wreszcie popatrzeć na pojedynki Simmonsa z Brownem, oraz Fultza i Tatuma. Zaczniemy od Simmonsa – no za cholerę ja tego geniuszu w jego graniu nie widzę. Jest wszechstronny, ale co z tego skoro koszykówka polega na RZUCANIU. Co ciekawe – zbiórki były jego atutem, ale gdy grał z dużo słabszymi od siebie fizycznie. Teraz Brown znowu wyszedł kolejny raz zwycięsko z tego pojedynku, a to wcale nie był jego nadzwyczajny mecz.

[Timi] Ja bardzo cenię Simmonsa za jego wizję i poruszanie się po parkiecie, ale to jest zdecydowanie za mało. To naprawdę jest rozgrywający w ciele silnego skrzydłowego, tylko że z rozgrywającego ma tylko świetną wizję, a ze skrzydłowego warunki i niewiele poza tym. Na razie rysuje się jako taki jeździec bez głowy, kiedy ma zrobić z piłką coś innego niż podać. Potencjał jest, ale podobnie jak Fultz będzie miał problemy z tym, żeby odnaleźć się w NBA i grać „swoje” przy odpowiedniej dla siebie pozycji na parkiecie.

[Adrian] Bardzo byłem ciekawy tych dwóch spotkań z Philą pod kontem porównania Simmonsa z Brownem. To tylko preseason, ale ja lubię takie pytania sobie stawiać. Czy zamieniłbym Browna na Simmonsa teraz, gdyby była taka możliwość  – typowe hipotetyczne rozważania kibica. No i jednoznacznie wychodzi, że nie. Widzę jaką ogromną pracę wykonał Brown przez ten rok, a nie widzę kompletnie nic u Simmonsa. Można mówić, że był kontuzjowany, ale przecież do treningów on był dopuszczony bardzo dawno temu. Kiedy on ma ćwiczyć w praktyce swoje rzuty, jak nie w takich meczach, ba – nie widziałem żadnego filmu z treningu Sixers gdzie on trenuje rzuty. Cały hype wokół jego osoby, to akcje jeden na jeden zakończone wsadem nad niższym zawodnikiem, a postaw mu kogokolwiek ogarniętego jak w ostatnim meczu i będzie klaps za klapsem.

[Timi] Też bym nie zamienił, za nic w świecie. Dlatego podoba mi się to podejście Ainge’a, że szuka przede wszystkim pracowitych i ogarniętych chłopaków, którzy na pewien „hype” dopiero sobie zapracują. Brown a Simmons to było niebo a ziemia, jeśli chodzi właśnie o sam hype przed draftem, natomiast jak się okazuje, tamten draft to wcale nie był two-man draft (Simmons, Ingram), bo nasz Brown też pokazuje znakomity potencjał i bardzo dobrze wskazujesz, że Jaylen naprawdę dobrze przepracował ten pierwszy rok i jest dziś znacznie lepszym graczem niż rok temu. Swoją drogą, z trójki Brown-Ingram-Simmons na razie tylko ten pierwszy pokazuje fajny potencjał rzutowy zza łuku, a przecież to miała być jedna z jego największych słabości.

[Adrian] No właśnie, Jaylen miał być jeźdźcem bez głowy, bardzo surowym zawodnikiem, a tymczasem wydaje się być najbardziej poukładanym z całej tej trójki. A skoro już wspomniałeś o Ingramie – gdzieś ten Brandon przepadł. To miał być jego rok, potem miał to być rok Lonzo, a teraz zanosi się, że to będzie rok Kuzmy. Bardziej Ingrama zepchnąć w cień się nie da. Nie wiem jaką on ma psychikę, ale może taka rola szarej myszki w drużynie, która miała być jego zdusi jego talent. Patrząc co grał w tym preseason to ja nie widzę zbyt dużego postępu w porównaniu do preseason sprzed roku.

[Timi] Kyle Kuzma superstar. Bardzo ciekawe, co Kuz pokaże w NBA, a będą naprawdę wielkie jaja jak już w pierwszym sezonie będzie lepszym graczem niż Ingram był w swoim rookie-year. A wracając do Ingram-Simmons-Brown to wydaje mi się, że też jednak tutaj widać, jak duży wpływ na twoją postawę i na twój rozwój ma to, gdzie trafisz. Brown miał mieć najgorzej, bo trafiał do dobrej drużyny, w której ciężko było o minuty, a tymczasem ten jeden rok – nawet grając po średnio około 17 minut na mecz – dały mu więcej niż gdyby miał grać po 30 minut w L.A. czy w Filadelfii.

[Adrian] Najlepszy rozgrywającym na parkiecie był Terry Rozier. Bardzo chciałem zobaczyć jego pojedynki z Fultzem, ale Fultz najwięcej przebywał na parkiecie z Larkinem i też szału nie było. A Larkin to czwarty?? rozgrywający w naszej rotacji. Tatum też nie zaliczył fenomenalnego meczu – jednak  mechanika rzutu Tatuma to jest kosmos, przy tym co się stało z Fultzem. Pierwsze śliwki robaczywki, ale przy takiej dyspozycji Roziera nie ma co płakać za Fultzem i dalej wierzyć w TeeRo.

[Timi] No tak, Fultz parę razy nadział się na bostońską defensywę, dlatego po meczu stwierdziłem, że zarówno on, jak i również Simmons, nie będą lubili grać z Celtami. Nie mam zielonego pojęcia, co natomiast stało się z jego rzutem – wiadomo było, że wymagał poprawy, ale czy w Filadelfii naprawdę mają takiego konia trojańskiego, który chce zaszkodzić bardziej niż pomóc i nikt tego nie widzi? Niby coś tam mówią, że to przez uraz ramienia, ale to też jest kolejny kamyczek do ogródka Fultza. A nasz Rozier wygląda w tym preseason naprawdę fajnie, bardzo dobrze że coraz rzadziej jest jeźdźcem bez głowy, a coraz częściej naprawdę mądrze grającym zawodnikiem.

[Adrian] Ja odnoszę wrażenie, że Phila nie ma kompletnie pomysłu na pogodzenie Simmonsa i Fultza na parkiecie. Obaj musza mieć piłkę, żeby być efektywni, a ona jest tylko jedna. Fultz na parkiecie odżył gdy dostał piłkę, bo przebywając z Simmonsem pełnił rolę bez kompletnie zdefiniowanej pozycji. Ni pies ni wydra – Fultz w systemie Sixers. Odebrali mu absolutnie wszystkie atuty jakie posiadał. Tutaj bardzo trudno odpowiedzieć obiektywnie, czy lepiej było zrobić wymianę z Philą czy brać Fultza. Na razie Tatum spełnia absolutnie wszystkie moje oczekiwania.

[Timi] Tatum troszeczkę spięty w tych pierwszych spotkaniach, ale będzie z niego gracz. To, z jaką łatwością potrafi trafiać niektóre rzuty – coś takiego mają tylko najlepsi i bardzo się cieszę, że po Smarcie czy Brownie w końcu mamy z draftu zawodnika, który nie będzie potrzebował czasu, aby stać się „kimś” w ataku. Zgadzam się natomiast z tym, że w Filadelfii będą mieli bardzo trudne zadanie z pogodzeniem Fultza oraz Simmonsa. Mogliby spróbować zrobić z tego pierwszego rzucającego obrońcę, kogoś grającego bardziej off-ball, natomiast ten rzut Fultza zaczyna trochę przerażać.

[Adrian] Własnie próbują zrobić z niego zawodnika off-ball, tylko to kompletnie nie klika. Bo przecież rozmawialiśmy o tym jeszcze przed Draftem, Fultz własnie najsłabiej wypada bez piłki. W catch&shoot był bardzo słaby, żeby nie napisać, że mizerny. Dodatkowo zatrudnili przecież prawdziwego weterana, który będzie grał tak jak chcieliby, żeby grał Futlz. Tylko czy przy zdrowym Embiidzie nie pojawi się ciśnienie na wygrywanie, a wtedy nauka Fultza zejdzie na drugi plan. On chciał być ROTY, a bez minut może być ciężko. Włączy się frustracja?

[Timi] On chciał być MVP! Fajnie że mierzy wysoko, natomiast rzeczywiście jak tak dalej pójdzie to o ROTY nie będzie miał co marzyć, a jeszcze się okaże, że to jednak nasz Tatum będzie miał na to większe szanse. Tym bardziej, że na razie Morrisowi jeszcze daleko do optymalnej dyspozycji, a przy urazie Baynesa to właśnie nasz rookie wskoczył do pierwszej piątki i myślę, że przy tej swojej solidnej defensywie może spokojnie liczyć nawet na więcej minut niż Brown dostawał w trakcie swojego debiutanckiego roku.

[Adrian] To teraz o tym kto mi sie najbardziej podobał. Yabusele gubi się w obronie drużynowej, natomiast jego defensywne umiejętności w tym meczu to był zupełnie inny poziom niż można było sobie wymarzyć. Obrony zespołowej się nauczy, wierzę w to, że to przyjdzie z czasem – natomiast tak szybkie nogi i ręce jakie ma on, czy Smart dostaje się od Stwórcy.  Niesamowity instynkt – do 3 przechwytów dołożył 3 bloki (choć z jednego go okradł sędzia) i 2 trójki. Żadnemu przeciwnikowi nie dał szans na wypchnięcie się spod kosza. Świetny występ, choć nie widać tego po cyferkach.

[Timi] Widziałem po meczu wiele określeń typu „większy Marcus Smart” i rzeczywiście coś w tym może być. Mike zwrócił też w trakcie meczu uwagę na to, że Yabusele zawsze ale to zawsze momentalnie podnosi się z parkietu, kiedy zaliczy upadek. To jest mała rzecz, ale pokazuje też pewne podejście Francuza do gry. Bardzo się cieszę, że pokazuje na razie fajny potencjał w obronie i czasem też trafi trójkę, choć z tym na razie mocno średnio. Ale z biegiem sezonu będą mieli z niego w Bostonie spory pożytek.

[Adrian] Odnoszę jednak wrażenie, że ogromna masa jednak trochę mu przeszkadza. Oczywiście to nie jest zmartwienie na teraz, bo przed nim ogrom pracy, a z czasem trener przygotowania fizycznego zaleci mu ćwiczenia, gdzie będzie już tylko kształtował ciało, a nie nabierał dodatkowej masy. No i chyba można tak nieśmiało napisać, że to porównania do Draymonda Greena może i na wyrost, ale drogowskaz dobry.

[Timi] Na pewno Yabu się przekonał, że w NBA defensorzy znacznie lepiej przygotowani na wejścia pod kosz niż w Chinach, bo w CBA wiele razy pokazywał znakomite akcje po dryblingu, natomiast w NBA na razie wiele razy nadział się po prostu na mur. Czy masa będzie przeszkadzać? Wydaje mi się, że Yabusele może być takim ogarniętym Jaredem Sullingerem, czyli Sullym dbającym o siebie. Sullinger nigdy niestety nie poszedł po rozum do głowy, natomiast Yabu też jest ogromny, ale na pewno nie jest gruby – a szeroki tyłek na pewno pomoże w walce z podkoszowymi, bo Francuzowi brakuje jednak trochę centymetrów.

[Adrian] Semi i Abdel zagrali świetne spotkanie. Semi zrobił to czego nie potrafił przez kilka sezonów zrobić Jordan Mickey, choć to zupełni inni zawodnicy. Wydawało się, że Semi ma wejść w buty Myszki, a on pokazał się jako dobry 3&D. Abdel natomiast pokazał swoją wszechstronność. To niesamowite, że nasz trzeci (bo to jest trzeci) garnitur doskonale sobie radził z tym nahypowanym teamem „Trust The Proces”.

[Timi] Z jednej strony niesamowite, z drugiej strony preseason. Jasne, że fajnie widzieć solidne występy naszych, bo Semi takim meczem pokazał, że jak będzie trafiał trójkę na solidnym % to powinien dostawać minuty od Stevensa już w swoim rookie-sezonie. Naprawdę podoba mi się jego obrona, a jak jeszcze dołoży do tego trójkę czy okazyjne wejście to za parę lat będziemy mieli swojego nowego Crowdera. Nader natomiast nadal mnie nie przekonuje do końca, bo on zbyt często ma klapki na oczach, ale fakt faktem, że kończyć akcji potrafi znakomicie.

[Adrian] Ostatni mecz przed sezonowy to pokaz siły naszego prawie wyjściowego składu. Pierwsza połowa to popis Irvinga, ale też i Browna, który zdobył wtedy 10 punktów i dobrze rodził sobie w obronie. Kyrie kilkoma akcjami pokazał, że zaczyna rozumieć system Stevensa. Nie tylko zaczyna mu to klikać – robi to w dodatku tak efektownie, że będzie w TD Garden uwielbiany.

[Timi] Przede wszystkim podoba mi się u Irvinga to, że on nie forsuje tych akcji na siłę i szuka partnerów. Wydaje mi się, że naprawdę wziął sobie do serca całą krytykę pod jego adresem, że nie potrafi być rozgrywającym i sprawiać że zawodnicy wokół niego będą dzięki niemu lepsi. Dodatkowo, 16 punktów przy ledwie 11 rzutach – nie mam pytań. Gra obok Haywarda i przede wszystkim obok Horforda robi swoje.

[Adrian] To kończymy rozmowy o preseason – 4 mecze, 4 zwycięstwa. Bardzo fajne przetarcie przed sezonem zasadniczym. Docierać będziemy się jeszcze sporo czasu, ale z tygodnia na tydzień będzie to wyglądało lepiej. Tak utalentowanego składu nie mieliśmy od bardzo wielu sezonów. Czekam na pierwszy mecz w Cavs w dość optymistycznym nastawieniu.

[Timi] Byleby tylko jak najmniej kontuzji, chociaż już wypadł nam Baynes – tak czy siak, w każdym meczu tego preseasonu nasza wielka trójka wyglądała naprawdę mocarnie. No, może Hayward momentami wydawał się zagubiony, ale z czasem powinno być lepiej. Irving robił swoje, a Horford jest moim zdaniem niesamowicie wartościowym graczem, bo niezwykle ułatwia grę wszystkim na około. Uważam podobnie – tyle talentu dawno w Bostonie nie było i nawet jeśli trochę czasu minie zanim się zgramy to można być naprawdę podekscytowanym.

[Adrian] Marcus Smart i jego nowy kontrakt. Danny ma czas do 16 października, żeby podpisać z nim nową umowę. Zobaczymy czy dojdą do porozumienia – a być może ta umowa zostanie podpisana w trakcie pisania naszego Tygodnika.  Nie mam wątpliwości, że miejsce Marcusa jest w Bostonie – pozostaje tylko kwestia za ile. Powell z Raptors dostał 42 mln za 4 lata, Harris z Denver dostał 84 mln za 4 kolejne lata. Jest jeszcze nowy kontrakt dla Embiida, ale o tej patologii porozmawiamy za chwilę. Ile powinien dostać Smart? 10 mln jak Powell, czy jednak trochę więcej, oczywiście nie mówimy tu o 20 mln jak Harris. 50/4 to byłaby dobra umowa? Wydaje mi się, że mimo wszystko tak – a cokolwiek poniżej będę uważał za sukces.

[Timi] Pytanie w ogóle, czy to jest dobry pomysł, żeby przedłużać z nim umowę już teraz, kiedy tak mało zespołów będzie miało cap space za rok w lato, choć jest oczywiście ryzyko, że Smart weźmie QO (a ta w jego przypadku jest wcale nie taka mała) i w 2019 roku wejdzie na rynek jako niezastrzeżony wolny agent. Z drugiej strony, miałby teraz rok żeby się pokazać i jeśli ta forma z preseason by się utrzymała w przekroju całego sezonu to Celtics nie mieliby chyba żadnych wątpliwości, żeby mu latem 2018 roku dać tyle, na ile zasługuje. Na ten moment trudno powiedzieć, bo naprawdę ciężko jest wycenić wszystko to, co robi Smart przy jego problemach z poprzednich lat. Byłbym zadowolony, gdyby dostał tyle co Powell, natomiast jeżeli właściciele chcą płacić podatek i w perspektywie nowej umowy dla Irvinga nie przeszkadza im, żeby płacić Smartowi znacznie więcej to ja też nie mam nic przeciwko. 50/4 to rozsądna umowa na tu i teraz, przed startem sezonu.

[Adrian] Może mało, a może nie, bo przecież kilka wymian i nagle sytuacja może sie zmienić diametralnie. Nagle pojawi sie cap space u kogoś a Marcus to łakomy kąsek. Ja bym załatwił sprawę teraz – jakoś wierze w jego nowe, odmienione oblicze – bo zanosi się, że zacznie zdobywać punkty na przyzwoitym poziomie, wtedy będzie wojownikiem kompletnym. Jego charakter też mocno definiuje nasza drużynę i on tu naprawdę jest potrzebny.

[Timi] Tyle tylko, że Celtics muszą mieć na uwadze, że w 2019 roku trzeba też będzie przedłużyć Irvinga, a ponad $60 milionów całego payrollu to tylko Hayward oraz Horford. Z czekaniem zawsze jest ryzyko, że gracz może uciec albo wziąć QO, dlatego też wolałbym, żeby Smart już teraz to przedłużenie podpisał. Ainge kilka razy mówił tego lata, że chciałby teraz większej stabilności, więc jest nadzieja, że się dogadają – a w podatek od luksusu tak czy siak trzeba wejść, jeśli chce się walczyć o mistrzostwo. A ja tej walki bez Smarta jakoś nie potrafię sobie wyobrazić.

[Adrian] Gdy my zastanawialiśmy się czy rywalizacja z Wizards po naszych zmianach personalnych będzie nadal taka zacięta to odezwał się Kief Morris i przypomniał nam, dlaczego nadal będzie ostro. „Al Horford is still in C’s”. Nadal ich boli, że wybrał naszą organizację i pomimo braku Crowdera, czy  Bradleya w naszych szeregach nikt nie zamierza odpuścić. Wojna trwa!

[Timi] Myślę też, że Kieff pamięta, kto mu nogę podłożył w Bostonie, co skutkowało skręceniem kostki przez Morrisa. No ale tak czy siak, fajnie jest to słyszeć, bo to zawsze ciekawa sprawa przede wszystkim dla nas kibiców, ale też dla samych zawodników, którzy na pewno będą się dodatkowo motywować na te spotkania. Ciekawe, czy w tym sezonie znów gospodarze podzielą między siebie zwycięstwa, czy też może jednak ta seria zostanie przerwana.

[Adrian] W RS jednak możemy mieć dużo trudniej niż rok temu, wymieniliśmy prawie cały skład – potrzebujemy czasu na kolejną taka wojnę. Natomiast nie mam wątpliwości, że chcę Wizards w PO. Chcę już dziś napawać się widokiem tak zaciętej serii, no – trochę trzeba poczekać. Jednak wizja kolejnej wojny z Wizards jest bardzo kusząca. Teraz mamy zupełnie inaczej rozłożony atak, jesteśmy bardziej utalentowaną drużyną. Mamy odpowiedz na każdego ich zawodnika – nie będzie 7 spotkań.

[Timi] Raz że mamy odpowiedzi, dwa że tam nadal nie ma ławki – zresztą trzeba sobie powiedzieć wprost, że mimo tych wielkich zmian my musimy w przyszłym sezonie celować co najmniej w powtórzenie wyniku, czyli finały konferencji. Przed startem sezonu jeszcze się zastanawiam, jakie oczekiwania nakreślić przed bostońskim zespołem i wydaje mi się, że to właśnie będzie kolejna wizyta ECF, a cokolwiek mniej będzie dla mnie chyba rozczarowaniem.

[Adrian] Wciąż mamy jedno miejsce w składzie. Patrząc kto pozostał na rynku to za dużego pola manewru nie ma. Jeśli zawodnik na dwójkę, gdzie nie mamy doświadczenia to może Monta Ellis. Jeśli pod kosz to może ponownie zawita tu David Lee, lub Spencer Hawes. Zważywszy, że możemy zaoferować tylko minimum dla weterana – nie ma tu żadnego ryzyka. Moim skromnym zdaniem każda kandydatura jest dobra – oczywiście nie idealna, no ale jako 15 zawodnik to dobra partia.

[Timi] Kilka kandydatur jest, ale podejrzewam że wejdziemy w sezon z jednym graczem ubytku i zobaczymy, jak to się dalej potoczy. Mimo braku tego jednego gracza tak czy siak mamy głęboki skład, a ewentualne kontuzje otwierają szansę przed młodymi, więc to też nie jest wcale zła dla nas sytuacja. Monta Ellis nadal pozostaje bez zatrudnienia i to jest dziwna rzecz. David Lee to rzecz z gatunku nie wchodź dwa razy do tej samej rzeki, a Hawes jawi się jako jedna z najciekawszych opcji. Zobaczymy też jeszcze, kogo kluby pozwalniają z campów.

[Adrian] To kończymy nasze przedsezonowe rozmowy o innych drużynach NBA. Na deser nasza Dywizja. Choć czy to taki deser? O nas rozmawiać nie będziemy, bo rozmawiamy w każdym Tygodniku, a pozostałe drużyny… Tak jak zawsze starałem się rozmawiać z Tobą zaczynając od drużyny najsłabszej – to tym razem nie wiem która jest najsłabsza. Obiegowa opinia mówi, że to Brooklyn, ale ja się z  tym nie zgadzam. NYK to w tym sezonie sterta śmieci z Porzingisem. Jeden zawodnik wiosny nie czyni, nawet jeśli lata bardzo wysoko. Niby jest Hardaway na bardzo wysokim kontrakcie, jeszcze kilku innych przepłaconych zawodników – jednak w preseason zebrali dwa srogie oklepy od Nets i tak może wyglądać dla nich ten sezon.

[Timi] Się nie zdziw jak Noah wróci do formy sprzed trzech lat, jak kończył sezon bodajże w top3 MVP! A tak na poważnie to już w samym Nowym Jorku nie wierzą, że tę drużynę na cokolwiek stać – chodzi tutaj o słynną już kampanię „hopeless”. Ale ja znów tej beznadzjeności nie widzę, bo jestem sporym fanem Kristapsa i tego co robi i jakim jest graczem. Dlatego jakaś tam nadzieja w tym Nowym Jorku jest, zresztą sam jestem bardzo ciekaw, jak ten zespół będzie wyglądał bez Melo. W preseasonie zbyt dobrze nie było, ale to tylko i aż preseason. Mimo wszystko, ze zdrowym Kristpasem myślę, że powalczą o niebycie w najgorszej piątce na Wschodzie.

[Adrian] Moim zdaniem powinni własnie powalczyć o bycie jak najsłabszym zespołem w lidze. Magia Nowego Yorku prysła dawno temu i żaden topowy wolny agent w ich kierunku nawet nie spojrzy. Frank Nitka i Łotewski Zimniok to za mało, żeby myśleć w przyszłości o powrocie do najlepszych dni Knicks. Fanom NYK marzy się Doncic i powinni zrobić wszystko, żeby zmaksymalizować szansę na taki talent.

[Timi] Doncic-Francuz-Kristaps to dopiero byłaby ciekawa trójka i jak tak sobie myślę to w sumie możesz mieć rację, że oni powinni powalczyć jednak o bycie w tej najgorszej piątce (co najmniej). Z jednej strony to fakt, że dawien dawno żaden topowy FA do Nowego Jorku nie zawitał (Noah na pewno się nie liczy, a wcześniej kojarzy mi się tylko Amar’e w 2010), z drugiej strony cały czas warto przypominać, że ten przyszły sezon to ostatnia szansa na zatankowanie „po staremu”.

[Adrian] No to Brooklyn i moim zdaniem świetna praca Atkinsona jako trenera. Można się z nich nabijać, z tego, że zrobił tylko 20 zwycięstw w ostatnim sezonie. Jednak teraz Marks dołożył mu do składu kilka fajnych i co najważniejsze pasujących do jego stylu gry zawodników i to będzie dużo lepiej klikać. Uwolniony D’Angelo może zacząć grać na poziomie do jakiego ma predyspozycje i stać się centralna postacią tej drużyny. Nie mamy juz ich wyboru, dlatego teraz będę trzymał za nich kciuki. Należy im się, bo dali nam niesamowicie dużo talentu.

[Timi] To fakt, Atkinson tam robi kawał dobrej roboty i zaczyna to wyglądać naprawdę fajnie, ale moim zdaniem to nadal nie wystarczy na zrobienie chociażby 30 zwycięstw. Przede wszystkim dlatego, że stracili Brooka, który do spółki z Linem zrobił im większość zwycięstw w zeszłym sezonie. Fakt, jest D’Angelo, ale jak szybko przeszedł on drogę od niespełnionego trzeciego picku w drafcie do zbawcy na Brooklynie? Poczekam z tym na start sezonu, żeby zobaczyć, czy rzeczywiście jest w stanie być liderem tego zespołu. Kciuki też będę za nich trzymać i będzie mi miło, jak zrobią niespodziankę: raz, że dali nam sporo talentu, dwa że już go nam nie dadzą, więc tym bardziej.

[Adrian] Embiid dostał 148 milionów dolarów – zważywszy, że rozegrał do tej pory zaledwie 31 spotkań w NBA, to mi wychodzi blisko 5 mln za każde z nich. Wprawdzie gdy pisze te słowa nie znam jeszcze całości tego absurdalnego kontraktu, a ma mieć on sporo dodatkowych ograniczeń dla Embiida, żeby mógł zarobić te blisko 150 mln w 5 lat, ale to nadal jest niespotykany poziom zidiocenia. W przedsezonowych meczach nie wyglądają dobrze, Fultz i Simmons wyglądają bardzo tak sobie. Dodali fajnych wetsów (i drogich), ale nie zanosi się na walkę o PO jak hucznie głoszą fanatycy Sixers.

[Timi] Ba, a jak się uda to on dostanie nawet kilkadziesiąt milionów zielonych więcej… No ale jak się uda to najprawdopodobniej będzie wart takich pieniędzy, tylko że jego zdrowie odgrywa tutaj kluczową rolę i dziwię się, że po tych trzech latach Sixers byli w stanie tak zaryzykować, dając mu tak duże pieniądze. Chyba że wiedzą o czymś, czego nie wiemy my, ale odkąd Colangelos są u władzy w Filadelfii to coś mi się wydaję, że to jednak oni czegoś nie wiedzą.

[Adrian] Jeśli zostanie wybrany do All NBA Team to jego kontrakt może wynieść 176 mln dolarów za 5 lat gry. Nadal nie ma jednak informacji, czy i jakie są (a ponoć są) zapisy, co w razie długotrwałej kontuzji. Jeśli te zapisy będą sensowne – w co naprawdę wątpię, bo przecież podaliby takie ważne informacje – to być może ten kontrakt miałby sens w tym momencie. ten kontrakt można tylko tłumaczyć strachem, że Joel za rok podpisałby ofertę kwalifikacyjną i zniknął z ich pokładu. Bo niby wierzy w ten proces, ale wiarą pierścieni się nie wygrywa.

[Timi] Powiem tak: dobrze jest znaleźć w życiu kogoś, kto wierzy w Ciebie tak jak Sixers wierzą w Embiida po 31 spotkaniach przez trzy lata. Przy okazji tego przedłużenia przeczytałem też jeszcze jedną fajną rzecz, a mianowicie że tak w zasadzie to nie ma co mówić o 31 meczach, bo przecież Embiid nawet w trakcie tych 31 spotkań był na limicie minut…

[Adrian] No i ostatnim zespołem jest Toronto. Duże straty personalne, z zysków to chyba tylko CJ Miles. Wszyscy twierdzą, że zrobili duży krok w tył. No i chyba się zgodzę, choć może tak po ukosie ten kroczek. Nic nie wskazuje, żeby Raptors zbliżyli sie do Cavs na choćby milimetr, a nawet napiszę, że teraz to już nie mają żadnej odpowiedzi na LBJ i tracą kilometry. Pewnie z Top4 Wschodu nie wypadną, ale też i nic więcej jak chyba 4 miejsce nie są w stanie ugrać. A może się mylę i Bucks już są lepsi?

[Timi] No tak, żadnej odpowiedzi na LBJ, tym bardziej jak stracili PJ Tuckera! Tam powinni przede wszystkim pójść po rozum do głowy i spróbować jednak zmiany trenera, choć jak Twój najlepszy zawodnik mówi rzeczy typu „gdybyśmy też mieli LeBrona…” no to trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, co to za kultura koszykówki w tej Kanadzie. Przy czym gracze Raptors już od paru lat zostawiają same złote cytaty – pozdrowienia dla Litwina, który teraz będzie właśnie martwił się takimi zespołami jak Bucks czy Wizards. Celtics już rok temu odzyskali koronę w tej dywizji i naprawdę długo musiałby trwać ten okres zgrania się bostońskich graczy, żeby w przyszłym sezonie tę koronę stracili.

[Adrian] No to jak co roku, pobawmy się w typowanie. Rok temu trafiłem w dokładny wynik – 53 zwycięstwa, ale… w tym roku tryskam optymizmem bez kozery powiem 56. 

[Timi] 58!

[Adrian] Adrian Junior twierdzi, że 55 – no zobaczymy.