#37 Bostoński Tygodnik

Pomysły są po to, żeby je realizować. Jakiś czas temu wpadła mi do głowy myśl, żeby w formie wymiany zdań z Timim pozostawiać w formie pisanej masę myśli jakie przebiegają przez głowę przy okazji meczów, czy też innych wydarzeń związanych z Celtami. Myśli są ulotne, naszych rozmów i rozważań na czacie nie widać już po godzinie plotkowania – dlatego taka forma zagości (myślę, że na stałe) na naszej stronie. Dziś kolejny odcinek, w którym porozmawiamy o naszej drużynie. Jak zawsze będzie to zbiór myśli ważnych, mniej ważnych, kompletnie nieistotnych i tych pozornie bez znaczenia. Zawsze dobrze jest pogadać, poplotkować i zostawić coś po sobie. Taki bonusik od nas dla was – bo „Dzień Święty należy Święcić”.

[Adrian] No nie będzie to optymistyczny Tygodnik, bo gramy katastrofalnie. Wprawdzie pozostaje jeszcze mecz z NYK, jednak ciężko być optymistą – bo mecze z Denver i Waszyngtonem to istna hekatomba. Zaczniemy od Denver i pierwszej połowy tego spotkania. Czy przypominasz sobie słabszą połowę w wykonaniu Celtów? Bo ja na przestrzeni wielu, wielu lat nie potrafię sobie przypomnieć takiej żenady. Nawet gdy tankowaliśmy, nawet gdy zespół był w rozsypce – nigdy nie zagraliśmy tak kompromitująco słabo dwóch pierwszych kwart.

[Timi] Szczerze powiedziawszy to już dawno wymazałem z pamięci nasze mecze z sezonu 2013/14 (pamiętam za to wstydliwą porażkę z TĄ drużyną Nets, kiedy ci grali jeszcze w New Jersey, a u nas na ławce trenerskiej był Doc Rivers), ale ta pierwsza połowa z Nuggets rzeczywiście była katastrofalna, przy czym przydarzyła nam się kolejna magiczna rzecz, czyli Emmanuel Mudiay z kwartą życia, kiedy on przystępował do tego meczu jako jeden z najgorszych strzelców w całej lidze. Biednemu wiatr w oczy, choć oczywiście my sami sobie nie pomogliśmy i nawet mimo tego, że od wielu dni powtarzam, aby nie panikować, to jednak brak woli walki w ostatnich meczach jest mocno niepokojący i aż dziwne, że na Celtów jakoś bardziej nie wpłynęły słowa Brada Stevensa po starciu z Bryłkami.

[Adrian] Ciężko kogokolwiek po takim meczu pochwalić. Nawet Thomasa, który zanotował 30 punktów z bardzo dobrej skuteczności, ale był -20, czyli najwięcej w drużynie obok Jerebko, ale o nim osobno. Co z tego, że Azja kręci takie cyferki, skoro nie przekłada się to na naszą grę. Naszą siła jest drużyna – bo indywidualnie nie mamy żadnych szans na dobrze ustawione zespoły.

[Timi] Jasne, że tak – ale bez Thomasa wyglądałoby to jeszcze gorzej, bo na ten moment to przede wszystkim nasza defensywa siedzi, a w zasadzie leży, podczas gdy atak też miewa przestoje, jednak od początku sezonu to właśnie pod względem ofensywnym wyglądamy dobrze lub bardzo dobrze i jest to w dużej części zasługa IT, który nie miał jeszcze w tym sezonie meczu, w którym zszedłby poniżej 20 oczek w meczu. Trudno jednak mieć do niego pretensje o te słabe wyniki w kategorii „+/-„, kiedy doskonale wiemy, że on się ze swoich zadań wywiązuje.

[Adrian] To, że z defensywą mamy ogromne kłopoty to fakt – ale ofensywa nasza funkcjonuje dobrze, gdy gramy zespołowo a Azja chwilami zapomina o całym bożym świecie i próbuje wygrać spotkanie sam. Tak się nie da w naszym przypadku. Liczyłem, że w tym sezonie Thomas będzie wreszcie liderem – nie liderem w zdobywaniu punktów – liderem na parkiecie. Ten który krzyknie, który ustawi zespół do pionu – no ale na razie to słabo wychodzi. Takim głosem parkietu jest Crowder, ale gdy jego zabrakło… No Thomas jest uśmiechniętym, fantastycznym gościem, ale musi w takich chwilach porywać resztę drużyny.

[Timi] Nie do końca się z tym zgadzam, tym bardziej, że jednak Thomas ma pewne ograniczenia, o których wiemy i które już w przeszłości pokazały, że bez wsparcia nie jest w stanie samemu pociągnąć zespół, ale też dlatego Danny zbudował taki, a nie inny skład, który jest wyrównany, co jest jego siłą. Ale jak zabrać dwóch ważnych zawodników to wygląda to jak wygląda, dodajmy do tego problemy, z jakimi mierzymy się od początku sezonu i jest recepta na kilka kolejnych przegranych. Isaiah stara się jak może, rzeczywiście momentami zapomina o tym, że samemu wygrać się nie da, ale przynajmniej próbuje wciągnąć zespół na swoje barki, próbuje być tym liderem.

[Adrian] Poniekąd zgadzam się z tym co napisałeś, ma swoje ograniczenia, nie mamy dwóch zawodników w rotacji i to bardzo ważnych, no i próbuje być liderem. Jednak zobacz jak potrafi pociągnąć drużynę Smart. Marcus ma jeszcze większa ograniczenia w ataku niż Azja, a jednak on na parkiecie wygląda na szeryfa. Ja nie mam pretensji do Thomasa za porażki, robi co może – jednak nie daje tak pozytywnego wpływu na całą drużynę w obliczu kłopotów jak to robi np ten przywołany Smart.

[Timi] Ale to też chyba dlatego, że zupełnie inne są zadania i też jednak Smart te swoje ograniczenia w ataku może nadrobić na wiele innych sposobów, podczas gdy Thomas może nawet i ciągnąć cały nasz atak, a bez odpowiedniego wsparcia nie przyniesie to zespołowi wielu korzyści. Tak czy siak, moim zdaniem Thomas w tym sezonie tym liderem jest i zarówno w tej roli, jak i w roli naszego najlepszego zawodnika, wygląda na razie dobrze lub nawet bardzo dobrze. On naprawdę ciężko pracował latem, wchodzi w swój prime i przed nim najprawdopodobniej najlepszy sezon w karierze, dlatego tym bardziej trzymajmy kciuki za zdrowie, jeśli tylu bostońskich zawodników jest w życiowej formie.

[Adrian] Bradley zagrał przeciętne spotkanie – gdzieś ta magiczna skuteczność zza łuku z początku sezonu uleciała i teraz jest słabo. Dodatkowo w obronie też było mocno średnio, w końcu Mudiay strasznie szalał, a to nie jest żaden mega skuteczny zawodnik. Jedyny i to wielki plus to zbiórki – bo był najskuteczniejszy na deskach – to chyba mówi wszystko o formie naszych podkoszowych.

[Timi] Zbiórki to niestety temat dziś – obok obrony – najważniejszy dla Celtów, którzy sami przed sezonem spodziewali się, że będą w tym elemencie problemy, ale nie spodziewali się, że aż takie. Boston jest bowiem najgorzej zbierającym zespołem od lat i nie pomaga tutaj na przykład Avery Bradley, jeśli podkoszowi zbierają po cztery, pięć piłek na mecz, a do tego prawie nikt nie wie chyba, co to znaczy zastawić.

[Adrian] Właśnie słowo – zastawić. Przypominają mi się rozmowy o Robinie Lopezie – bo on słabo zbiera. RoLo to mistrz zastawiania pod koszem i na przykładzie Portland można pokazać, jak koledzy z drużyny skorzystali na takiej grze Lopeza. Gdy doszedł do nich – każdemu w drużynie podniosły się cyferki na zbiórkach. Nie zawsze trzeba skakać po piłkę – czasami wystarczy dobrze zastawić się lub kolegę z drużyny – tego u nas nie ma.

[Timi] Momentami wygląda to naprawdę żenująco, gdy piłkę zbiera zawodnik LEŻĄCY na parkiecie w otoczeniu nie jednego, czy dwóch, ale całej piątki bostońskich zawodników. Wstydliwe dla podkoszowych jest też na pewno to, że najlepiej zbierającym graczem w drużynie jest właśnie Bradley. Pomógł nieco w tym elemencie Marcus Smart, który świetnie wyrywa niektóre piłki w powietrzu, ale tu potrzeba starań wszystkich zawodników, w tym przede wszystkim podkoszowych. A to rzecz ważna nie tylko ze względu na łatwe punkty drugiej szansy przeciwników, ale też ze względu na możliwość szybkiego wyprowadzenia kontry zaraz po zbiórce. Trudno jednak o to, jeśli tak wygląda postawa Bostończyków na tablicy.

[Adrian] Podałeś najbardziej ekstremalny przykład, ale tak to właśnie wygląda. To, że Zeller myśli o kilka sekund później niż reszta zawodników – już się przyzwyczaiłem, ale Amirowi  w tym sezonie – poza jednym spotkaniem – zabrano wszystkie talenty. Ja wiem, że kręcą Space Jam 2 – no ale bez przesady – on tam gwiazdą ekranu nie będzie. Amir w meczach z Denver i z Waszyngtonem zrobił razem 6 zbiórek, czyli dokładnie tyle samo co Olynyk w swoim powrotnym meczu – no sorki…

[Timi] I tu akurat, w tym jednym, jedynym względzie, można zatęsknić za Sullingerem, przy czym ważnym ogniwem dla nas na tablicach był także Evan Turner – no ale przecież to nie jest tak, że ta dwójka, która obecnie gra dla innych klubów, była odpowiedzialna za zbieranie piłek po każdym rzucie… Ten sezon to niestety kolejny już raz, kiedy bostoński zespół ma problemy ze zbiórkami i pozostaje pytanie, czy uda się ten problem rozwiązać samemu, czy też konieczna będzie interwencja Danny’ego Ainge’a i jakiś transfer przed trade deadline.

[Adrian] Wszyscy którzy wstawiali Browna na stałe do wyjściowego składu otrzymali zimny prysznic. Jest rookie i świetne mecze będą mu się przytrafiać, ale też i takie słabe jak ten również. Nie ma co wymagać niesamowitych rzeczy od niego już teraz – tym bardziej, gdy drużynie nie idzie.

[Timi] Dlatego tym bardziej cieszmy się z tych dobrych występów, których niestety będzie mniej, ale to przecież wiedzieliśmy od samego początku. Brown to teraz przede wszystkim zawodnik z dużym potencjałem, który w każdym meczu pokazuje jedno, dwa albo więcej (jak w przypadku starcia z Cavs) zagrań, po których szczęka nam opada i zastanawiamy się, jakim cudem on dopiero skończył 20 lat. Dlatego rzeczywiście nie można wymagać od niego wielkich rzeczy, a po prostu cieszyć się, gdy te dobre mecze przychodzą i trzymać kciuki, aby jak najszybciej stały się one po prostu normą.

[Adrian] Gdyby nie 3 zbiórki w ataku i kilka punktów które dorzucił to Jonasa Jerebko nawet w obecnej sytuacji kadrowej można byłoby nie zabierać na mecze. Jest źle, a może nawet bardzo źle. Nie sprawdza się w praktycznie wszystkich ustawieniach. Gdybym miał wskazać najsłabszego zawodnika od początku sezonu – to jest to Szwed.

[Timi] Jerebko wygląda niestety jeszcze gorzej niż gdy sezon temu Stevens z przymusu wystawiał go jako niskiego skrzydłowego, a to naprawdę sztuka wyglądać gorzej niż wtedy. Nie ma śladu po zawodniku, który zachwycił nas w fazie play-off, a to ogromna szkoda, bo Szwed nie jest w tej chwili wzmocnieniem, a momentami wręcz osłabieniem bostońskiego zespołu. Z drugiej strony, o grze całej bostońskiej ławki rezerwowych raczej też nie można się na razie wypowiedzieć pozytywnie, co jest problemem, gdy z drużyny wypada jeden czy dwóch ważnych zawodników.

[Adrian] Z całej bostońskiej ławki rezerwowych to Jonas jest zawodnikiem, który w tej drużynie jest najdłużej. Nie jest najstarszy, bo przyszedł Green, ale Jonas najdłużej z nich obok Zellera gra pod okiem Stevensa. Po takim czasie powinien bardziej rozumieć ten system gry – ja już zostawiam w spokoju jego formę – no być może ona przyjdzie, ale decyzje jakie podejmuje na parkiecie są na poziomie rookie i to o niskim IQ. To właśnie mnie najbardziej irytuje w jego postawie.

[Timi] Urodziła mu się córeczka kilka miesięcy temu, może więc nie daje spać Szwedowi w nocy? Albo zbyt dużo Jonas spędza czasu na graniu, bo przecież nie od dziś wiemy, że jest gamerem i w offseason kupił nawet swój zespół e-sports. Powodów może być wiele, co nie zmienia faktu, że Jerebko rzeczywiście na razie swoją grą niestety częściej frustruje, a przecież wszyscy liczyliśmy, że po tak dobrych playoffach on będzie przynajmniej solidnym wsparciem z ławki.

[Adrian] Napisałem, że ciężko kogoś pochwalić, ale jednak Smart zasługuje na kilka ciepłych słów, nawet po takim kompromitującym meczu. Ze spotkania na spotkanie wygląda lepiej. Jest jednak rzecz, która mnie zaskakuje – Smart notuje bardzo mało przechwytów. Owszem – wyrobił sobie markę świetnego obrońcy i przeciwnicy bardzo uważają na jego szybkie ręce, ale jednak nie wszystko jeszcze wróciło u niego do normy w obronie.

[Timi] Przechwyty czy nie, on i tak swoją wartość w obronie ma, choć na razie tego nie widać, bo cały zespół ma ogromne problemy w defensywie. To co cieszy to kolejny solidny występ pod względem ofensywnym, dzięki któremu Smart wyrasta powoli na najpewniejszą opcję z ławki Celtics. Gdzieś w tym wszystkim wychodzi jednak, że zawodnikiem, za którym w Bostonie tęsknią najbardziej może być Evan Turner, który robił znakomite rzeczy dla drugiego unitu i zarobił tym samym dla siebie ogromne pieniądze, których Celtowie niestety dać mu nie mogli.

[Adrian] No ja sie jednak tych przechwytów będą trzymał – bo w poprzednim sezonie byliśmy drużyną, która zdobywała niesamowitą ilość punktów po przechwytach. To nas napędzało i to zawsze dawało nam jakiś handicap nad przeciwnikami. Teraz tego brakuje. Do Smarta o obronę mam chyba najmniejsze pretensje, ale brakuje mi właśnie tego naszego firmowego zagrania z poprzedniego sezonu. Pamiętasz mecz z Indianą, gdy w samej końcówce przegrywaliśmy, ale po 4 przechwytach w ciągu zaledwie 2 minut wyszliśmy na prowadzenie? To było doskonałe i chcę to oglądać. Bo to ułatwia nam grę.

[Timi] Ale to się wiążę z tym, co mówił Stevens po meczu z Nuggets – nawiązuje do tych słów już po raz enty, jednak coach Celtics powiedział wtedy, że jego zespół gra „finezyjnie”, a nie fizycznie, brakuje agresji i brakuje większej intensywności, przez co przeciwnikom znacznie łatwiej jest dostawać się pod kosz, wychodzić na czyste pozycje i znajdować strzelców zza łukiem. A to właśnie taka fizyczna, momentami nawet trochę brudna gra, sprawiła, że w zeszłym sezonie tak dobrze wymuszaliśmy te straty przeciwników. W trwających rozgrywkach na razie bardzo mało takiej gry, ale miejmy nadzieję, że z powrotami Crowdera i Horforda to się zmieni.

[Adrian] Kolejny mecz to dramat w Waszyngtonie. Gdy wydawało się, że nie można słabiej zagrać niż pierwszą połowę z Denver nasi zawodnicy postanowili to przebić pierwszą kwartą z Wizards. W ataku nie istnieliśmy a w obronie byliśmy na wczasach. Po takich 12 minutach czułem wstyd, zażenowanie i zwyczajny wkurw. Ciężko być kibicem w takich chwilach, gdy drużyna gra tak bardzo nie w swoim stylu.

[Timi] To fakt, po meczu z Denver myślałem, że najgorsze mamy już za sobą, a tu Celtowie zafundowali nam jedną z najgorszych pierwszych kwart w historii zespołu. Wielka szkoda, bo gdyby zacząć w lepszym stylu to Wizards byli do ogrania, a tu Otto Porter z meczem życia i niestety kolejny blamaż. Wychodzi jednak, jak bardzo ważnymi zawodnikami są Crowder oraz Horford, choć trochę zdziwiłem się, że po komentarzach Stevensa po meczu z Nuggets, w Waszyngtonie znów zobaczyliśmy bostoński zespół bez ognia, który od pierwszej minuty dał rywalowi wejść sobie na głowę.

[Adrian] Największy plus tego spotkania, to 26 minut Olynyka, który po prawie 7 miesięcznym rozbracie z koszykówka (bo przecież ostatni mecz rozegrał w kwietniu i nie grał nawet w wewnętrznych gierkach jak inni zawodnicy) wyglądał najlepiej w obronie z wszystkich wysokich zawodników na parkiecie. Najlepiej co nie znaczy, że mega super, ale to pokazuje jak bardzo słabi jesteśmy pod koszem bez Horforda i Olynyka.

[Timi] Zdecydowanie tak, już sam fakt, że wrócił to ogromny pozytyw, bo dzięki temu nie jesteśmy już tak niskim zespołem, którym staliśmy się w obliczu absencji Horforda i Crowdera. Kanadyjczyk na pewno będzie potrzebował czasu, aby wrócić do swojego rytmu, większość rzutów lądowała na przodzie obręczy i trochę jeszcze niepewności było, no ale jest to zrozumiałe i trzeba tylko mieć nadzieje, że Olynyk szybko wróci do dobrej formy.

[Adrian] Kolejne dobre spotkanie Smarta i 20 punktów. Dobre na tle drużyny, bo to wcale nie było wybitne spotkanie w jego wykonaniu – co chwilę nadziewał się na bloki pod koszem i zanotował słabą skuteczność z akcji dwupunktowych. No ale idzie ku lepszemu z meczu na mecz, o czym rozmawialiśmy przy okazji meczu z Danver.

[Timi] Trzecia kwarta wyszła mu nawet bardzo i takiego Smarta chcielibyśmy oglądać znacznie częściej, natomiast przy tym wszystkim martwi mnie trochę to, że tak naprawdę nikt na razie nie przejął pałeczki po Evanie Turnerze, bo ani Smart, ani też tym bardziej Rozier nie wywiązują się z roli ball-handlerów tak, jak na to wcześniej liczyliśmy.

[Adrian] Turner był zawodnikiem niesamowitym – z tym, że był pod Stevensem, bo teraz w Portland gra taki piach, że kibice PTB zaczynają go hejtować. No ale to fakt, że na razie ani Smart ani Rozier nie potrafią dać drużynie tego co dawał Turner z ławki, a dawał naprawdę sporo. Liczyłem, że trio Rozier/Smart/Green będzie grać lepiej – jednak jak na razie oni za dużo ze sobą nie pograli, bo najpierw wypadł Smart a później Crowder i trzeba było załatać dziurę.

[Timi] Ano gra piach, bo jednak system jest ważny i w Bostonie był niesamowicie ważnym rezerwowym, który ze swoim skillsetem idealnie wpasował się w potrzeby drużyny, podczas gdy w Portland wygląda to na razie zupełnie odwrotnie. Z tej trójki na razie najmniej – albo nawet wcale – zawodzi Smart, natomiast Terry Rozier po świetnym offseasonie i dobrym preseasonie gdzieś nam zniknął, a Gerald Green potwierdził tylko, że z Jeffem ma o wiele więcej wspólnego niż tylko nazwisko i jest mocno nieregularny, albo raczej regularny w swoich słabych występach.

[Adrian] Nie podobał mi się Thomas – 10 asyst, ale chwilami grał sam przeciwko wszystkim. Już po wcześniejszych spotkaniach powinien zauważyć, że samemu meczu nie wygra nawet jak zrobi 10 pkt powyżej swojej średniej – do tego beznadziejna skuteczność zza łuku i to jest przepis na porażkę.

[Timi] Mógł spisać się lepiej, ale też przy wynikach drużyny wydaje mi się, że Thomas tak czy siak robi wszystko, aby Celtics grali jak najlepiej i mimo tych porażek on akurat nie zawodzi – powtarzam się zresztą, bo pisałem w zasadzie to samo po meczu z Denver, jednak spójrzmy prawdzie w oczy i powiedzmy sobie szczerze, że sam jeden Thomas nie jest w stanie zapewnić tej drużynie zwycięstw, dlatego też naszą siłą jest zespół i dlatego też w drużynie jest znacznie więcej niż sam Thomas, przy czym dwie bardzo ważne części tej drużyny są kontuzjowane i skutkuje to niestety tak słabym tygodniem zarówno dla Celtics, jak i dla wszystkich kibiców.