#32 Bostoński Tygodnik

Pomysły są po to, żeby je realizować. Jakiś czas temu wpadła mi do głowy myśl, żeby w formie wymiany zdań z Timim pozostawiać w formie pisanej masę myśli jakie przebiegają przez głowę przy okazji meczów, czy też innych wydarzeń związanych z Celtami. Myśli są ulotne, naszych rozmów i rozważań na czacie nie widać już po godzinie plotkowania – dlatego taka forma zagości (myślę, że na stałe) na naszej stronie. Dziś kolejny odcinek, w którym porozmawiamy o naszej drużynie. Jak zawsze będzie to zbiór myśli ważnych, mniej ważnych, kompletnie nieistotnych i tych pozornie bez znaczenia. Zawsze dobrze jest pogadać, poplotkować i zostawić coś po sobie. Taki bonusik od nas dla was – bo „Dzień Święty należy Święcić”.

[Adrian] Rozpoczął się preseason, a co za tym idzie wreszcie będzie można porozmawiać o grze naszej drużyny. Zaczęliśmy od porażki, jednak nie wyniki w tych meczach są najważniejsze. Pierwsza piątka zaprezentowała się dobrze, żeby nie napisać bardzo dobrze. Chwilami wyglądali jakby w takim składze grali już kolejny sezon a nie pierwszy mecz. Najlepszy na parkiecie był dla mnie Jae Crowder.

[Timi] Tak, pierwsza piątka rzeczywiście zupełnie nie odczuła tej zmiany, czyli wejścia Ala Horforda za Jareda Sullingera. I to jest znakomita wiadomość, bo choć grali co prawda na tle osłabionych Sixers to jednak wyglądali naprawdę dobrze, a sam Horford w zasadzie od pierwszych minut świetnie się w bostoński system wkomponował. Crowder natomiast rzeczywiście zaimponował trójkami, ale miał też kilka tzw. deflections i podejrzewam, że w tej kategorii – bo NBA już na dobre wprowadziła takie statystyki – będzie jednym z najlepszych w lidze. Ale ja i tak najbardziej wyróżniłbym Bradleya, bo w zasadzie co roku zapominamy, że to wciąż młody zawodnik, który cały czas może jeszcze sporo dodawać do swojej gry i przynajmniej w tym meczu widać było sporo pracy nad podaniem, decyzjami i kozłem.

[Adrian] W drugim meczu dokładnie to samo, choć nie – było jeszcze lepiej, bo s5 średnio była +21, podczas gdy w pierwszym meczu średnio byli +14. Tym razem wyróżnię Thomasa, który do momentu złapania urazu był jak profesor. Chłopaki rozumieją się doskonale i nadal nie mogę wyjść z podziwu, że tak szybko to wszystko zaskoczyło – tym bardziej, że rywal był bardziej wymagający. Co potwierdza obserwacje z poprzedniego sezonu, że  z tymi mocniejszymi drużynami gra się nam lepiej.

[Timi] Ale też dojście Horforda spowodowało, że w tej pierwszej piątce zapanował taki spokój. Zawodnicy wiedzą, co mają robić, bardzo mało też naliczyłem błędów, bo te choć się zdarzały starterom to jednak albo był ktoś, kto potrafił ten błąd naprawić, albo były to błędy, które łatwo da się wyeliminować. A przecież to dopiero pierwsze mecze z Horfordem w składzie – jak widać pomogły choćby wspólne letnie gierki z Amirem czy Thomasem, bo teraz ta współpraca układa się naprawdę dobrze i oby tylko tak dalej. Mam też nadzieję, że doświadczenie Horforda spowoduje, że od przyszłego sezonu także z tymi słabszymi zespołami będziemy zawsze grali dobrze i unikali przestojów w grze czy takiego nonszalanckiego podejścia, które kosztowało Celtów kilka meczów.

[Adrian] Najbardziej wyczekiwany był oczywiście debiut Horforda w zielonej koszulce. Wypadł bardzo dobrze, bo w 15 minut sklecił 8 punktów i 8 zbiórek. Co ciekawe – prawie cały ten czas spędził na pozycji PF, bo na C głownie Amir masował się z Embiidem. Jeśli w sezonie zasadniczym Horford dalej będzie grał dużo na czwórce to Danny ma otwarte pole do poszukiwań zawodnika pod kosz, bo nie musi ograniczać się do jednej pozycji. Czy Griffin czy Ibaka a może Brook Lopez – każdy będzie pożyteczny w rotacji. To chyba największy plus podpisania Horforda.

[Timi] Zadziwiająco dobrze Horford wyglądał na tablicach – choć z drugiej strony on miewał sezony, w których notował bardzo dobre liczby pod tym względem. Ale to, co mi najbardziej się rzuciło oczy to oczywiście to, jak komfortowo Horford wyglądał z piłką w rękach. A to, że może grać jako silny skrzydłowy czy też center to oczywiście jedna z wielu jego zalet, co zresztą z pewnością ceni sobie Brad Stevens lubiący wszechstronnych zawodników, ale też Ainge, no bo tak jak mówisz może dzięki temu dalej szukać wzmocnień, nie martwiąc się o Horforda.

[Adrian] Zostawmy pierwszy skład – było naprawdę dobrze – porozmawiajmy o ławce. Smart w swoim stylu, aktywny w obronie, ładnie za 2 punkty, no i lipa z dystansu. Rozier był tak szybki, że koledzy czasami nie nadążali – dobrze to wróży, bo Stevens lubi grać bardzo szybko.

[Timi] Smart niestety trochę poceglił, ale przynajmniej z półdystansu było dobrze, dlatego naprawdę liczę, że te trójki zaczną w końcu wpadać na dobrym procencie. A co do Roziera to na początku miał problemy, ale jak on nieco zwolni, przede wszystkim pomyśli, dojdzie do swoich miejsc na parkiecie to tutaj naprawdę mamy do czynienia z zawodnikiem, który może w każdym meczu wnosić mnóstwo energii z ławki i zdobywać nawet te kilkanaście punktów na mecz.

[Adrian] W drugim meczu trio Rozier/Smart/Brown wyglądało jeszcze lepiej – właściwie bez słowa przesady mogę napisać, że to była cała nasza ławka rezerwowych. Przed draftem Smart był porównywany do Wade’a i im dalej w las, tym bardziej chciałbym, żeby on grał w tym stylu. Waldek nigdy nie był shooterem zza łuku, a pomimo tego potrafił zamordować rywala – Smart za 2 punkty spisuje sie w tym preseason doskonale a próby zza łuku powinien chyba odpuścić.

[Timi] No niestety drugi mecz i kolejne 0/3, ale ja mimo wszystko nie chciałbym, żeby on odpuszczał, bo ma jeszcze czas i kiedy może to powinien próbować, bo jeśli nie to przyjdzie taki moment, że dostanie po prostu taką łatkę jak Rondo i to też trochę ograniczy mu grę w ataku. Ale porównanie do Wade’a jak najbardziej trafne, brakuje jeszcze trochę nieco odważniejszych wejść pod kosz, bo przecież była gwiazda Heat głównie tym nadrabiała raczej słaby rzut.

[Adrian] Osobno o Brownie, bo na niego też czekaliśmy. Przekonał się, że w NBA łatwo nadziać się na blok, ale występ na duży plus. Efektowne akcje, dobrzy przegląd parkietu, zbiórki i aktywność. Nie bardzo jest się nawet do czego doczepić po tym pierwszym meczu.

[Timi] Momentami trochę grę forsował, ale on już ma tak w zwyczaju i na pewno nieraz jeszcze zobaczymy, jak łatwo traci piłkę albo źle wchodzi pod kosz, jednak to nic – raz, że to rookie, który musi uczyć się na błędach, a dwa, że on na pewno jeszcze się przyzwyczaja do tego, ile w NBA jest miejsca i na jakim poziomie atletycznym czy fizycznym są rywale. Wszystko przyjdzie z czasem, natomiast ten pierwszy mecz pokazał nam dokładnie to, kim w przyszłości może być Jaylen Brown i ten chłopak może być po prostu cholernie dobry.

[Adrian] Forsowanie gry to u debiutantów norma, oczywiście tych z charakterem zwycięzcy, bo cześć boi się brać odpowiedzialność – Brown nie ma z tym problemu, a myślę, że dostał też od Stevensa pozwolenie na preseason. Może grać swoje, bo w RS już tak dużo i tak swobodnie nie będzie mógł pograć. Jak na debiut było naprawdę dobrze – taki Ingram na razie nic jeszcze nie trafił i nic nie pokazał. Nie wiem czy zwróciłeś uwagę – ale Jaylen przypomina zawodników z lat 90 i nie chodzi mi o styl gry – wiesz co mam na myśli?

[Timi] Bezkompromisowość? To jego podejście do gry może naprawdę się podobać, bo gość ma 19 lat, ale już nie daje sobie w kaszę dmucha i gra naprawdę z dużym zacięciem, za co kibice w Bostonie z pewnością go pokochają. Wydaje mi się, że Brown po prostu niczego się nie boi – my doskonale wiemy i on sam też, że przed nim jeszcze długa droga, ale rzeczywiście ma charakter zwycięzcy i tym się odróżnia na przykład od Jeffa Greena, bo zaraz po pierwszym meczu widziałem kilka porównań właśnie do tego byłego zawodnika C’s. Na całe szczęście, w tym jednym względzie są to zupełnie inni zawodnicy.

[Adrian] Nie – chodzi mi o spodenki, na moje oko nosi o rozmiar, a może nawet dwa za małe, przez co wygląda jakby go wyjęli z lat 90, gdzie zawodnicy grali w przymaławych strojach. Taka mała rzecz a mnie starego byka cieszy. Dodatkowo ma taki ospały sposób poruszania się przy rzutach wolnych – drobne kroczki… Naprawdę to przypomina lata 90 gdzie zawodnicy się tak „wozili” po trumnie.

[Timi] A nawet nie zwróciłem na to uwagi, bo mam gdzieś zakodowane, że krótkie spodenki to przede wszystkim lata 80. (i skład Lakers w jednym meczu przeciwko Celtics przed paroma laty), bo lata 90. kojarzą mi się głównie z Jordanem, a tu wspomnienia krótkich spodenek nie mam. Ale rzeczywiście coś w tym jest, dla starszych fanów to bardzo fajny powrót do przeszłości i wypada mieć tylko nadzieję, że Brown będzie odnosił podobne sukcesy, jak największe gwiazdy koszykówki lat 90.

[Adrian] Zeller aktywny na deskach, całkiem poprawnie w obronie i kaplica w ataku. Gdyby nie to, że taki spadający kontrakt jest potrzebny Danny’emu do ewentualnych wymian – to nie dałoby sie tego obronić. Choć Zeller grał tyle, bo Kelly dalej czeka na pełne zielone światło na treningi.

[Timi] Nie wiem, co się stało w ciągu ostatniego roku z miękkimi rączkami Zellera, który potrafił bardzo trudne rzuty w kontrach trafiać, a teraz często spod kosza punktów zdobyć nie może. Nie dziwię się, że wiele osób nadal nie rozumie, dlaczego taki kontrakt, ale pamiętajmy, że jest to umowa nie w pełni gwarantowana, a do tego Zeller wciąż miewa przebłyski. No ale tak jak mówisz, nie spodziewam się większej jego roli niż w poprzednim sezonie, a przynajmniej nie w momencie, kiedy do gry wróci właśnie Olynyk.

[Adrian] Po drugim meczu trzeba napisać, że trio Zeller/Jerebko/Mickey wyglądało tak fatalnie, że chyba słabiej zagrać nie można. Zeller kolekcjonował faule w ataku, Jerebko straty a Mickey cegły – dramat. Kwintesencją ich występu była próba zbiórki przez Zellera gdzie dostał on piłką centralnie w głowę. Bez Olynyka jesteśmy golasami jeśli chodzi o wysokich rezerwowych.

[Timi] Najbardziej jestem jednak rozczarowany Jonasem, bo to zupełnie nie wygląda tak, jak miało wyglądać albo jak wyglądało w fazie play-off. Z drugiej strony, on wtedy zyskał znacznie większą rolę, grał w zasadzie ze starterami i chyba też stąd te lepsze wyniki, choć tak szczerze powiedziawszy to wolę, aby w preseasonie grał przysłowiowych piach, by potem w playoffs znów dać takie kapitalne wsparcie.

[Adrian] To tylko Filadelfia, ale Young wyglądał dobrze, a na tle Huntera i Jacksona (jak można w 3 minuty być -13 to nie rozumiem). Nie złożył broni, nie załamał się i mi zaimponował kilkoma akcjami. Walka o to ostatnie miejsce będzie trwała do ostatniego dnia.

[Timi] Potwierdzam, też mi zaimponował tymi akcjami, choć trzeba też jeszcze powiedzieć dwie rzeczy – po pierwsze, z takim pięknym rzutem to on powinien bez problemu rzuty wolne trafiać, a po drugie to poza punktami jego wkład w grę jest jednak dość mały, bo i mało zbiera, i prawie wcale nie asystuje, a sukces w obronie jest jak nie popełni błędu. Hunter mnie rozczarowuje, bo on nawet już nie trafia, choć pozycje miał dobre. Jackson natomiast zdaje się być coraz mniej przydatny, tym bardziej, jeżeli Avery Bradley rzeczywiście stał się lepszym playmakerem.

[Adrian] No widzisz – pomarudziłeś, że Young mało zbiera to w drugim meczu był mega aktywny na zbiórce. Zresztą – jedna akcja: wybija piłkę Hawesowi od tyłu, po wznowieniu przez Hornets kontestuje Lamba przy rzucie, od razu rusza do zbiórki i walcząc o nią w parterze wyprowadza akcje, gdzie dostaje piłkę pod koszem i wchodząc na kontakt z Hawesem robi dwa rzuty wolne. Tak grał Young w tym meczu – a my go kilka tygodni temu zwalnialiśmy. Niewiarygodne jaką on przeszedł metamorfozę.

[Timi] I może się okazać, że ostatecznie to on w tej drużynie zostanie – bo naprawdę widać, że walczy i się stara, chociaż to też nie zawsze się przekłada, bo przeciwko Sixers naprawdę nie zrobił w zasadzie nic poza zdobyciem paru punktów, ale już przeciwko Hornets rzeczywiście był bardziej aktywny w innych aspektach gry. Jakby dał radę utrzymać tego typu występy, gdzie właśnie takimi małymi rzeczami robiłby różnicę to najprawdopodobniej jest dla niego jeszcze nadzieja w tej lidze.

[Adrian] To jeszcze słów kilka o postawie Huntera i Jacksona. Równie dobrze mogli zostać w domu. Jackson to rookie, co do którego jakiś wielkich planów nie mieliśmy, natomiast Hunter gra taką padakę jaką jeszcze nam nie prezentował. Dwa kroki w tył od czasu poprzedniego preseazon czy ostatniego Summer League. Właściwie mogłem tu jeszcze dodać Mickeya, no ale jemu dostało się wyżej przy Zellerze i Jerebko.

[Timi] Przykro to stwierdzić, ale Hunter w tym momencie przegrywa walkę o miejsce w składzie, no chyba że ratuje go ten Jackson, który z dnia na dzień stał się raczej zbędny w bostońskim zespole i to jego zwolnienie będzie chyba kosztować Celtów najmniej. Wspomnę też tylko, że to wszystko zmienia się nam jak w kalejdoskopie – przecież po drafcie w 2015 roku znacznie więcej osób cieszyło się z wyboru Huntera niż Roziera, a teraz to ten drugi jawi nam się jako ktoś, kto może zrobić naprawdę fajną karierę.

[Adrian] Tak – Hunter miał być tym strzelcem z dystansu, wszyscy widzieli w nim świetny przechwyt, a tymczasem nic nie idzie po naszej myśli. Bo nawet Summer League było OK, ale tylko pod względem rzutów zza łuku – natomiast cała reszta była taka sobie w porywach do słabo. No ale poczekajmy na dalsze mecze, na razie mamy za sobą tylko dwa. No ale w obu zawiódł kompletnie.

[Timi] Zdaje się też, że tak w zasadzie to najlepsza w jego wykonaniu i tak była ta pierwsza liga letnia, od której minął już grubo ponad rok i mogłoby się wydawać, że przez ten czas Hunter już na tyle się rozwinie, że bez problemu o to miejsce w składzie powalczy, a tu się okazuje, że to Terry Rozier zrobił ogromny krok naprzód i już dawno zostawił takiego Huntera czy Mickey’ego za sobą.

[Adrian] Teraz sprawy poza bostońskie. Simmons kontuzja i mówi się o odpuszczeniu nawet całego sezonu. No szkoda, bo będą bić się z Nets o ostatnie miejsce. Choć może na tym zyskać Brown w walce o nagrodę RotY.

[Timi] Nie wiem tylko, dlaczego miałby cały sezon odpuszczać – jasne, takie złamanie to nie są przelewki, natomiast jeśli lekarze dopuszczą go do gry to czemu miałby odpoczywać? Pierwsze prognozy mówiły o trzech miesiącach, więc na drugą połowę sezonu najprawdopodobniej się załapie, a Colangelo sam mówił, że chcą więcej wygrywać. Z drugiej strony, z takim Embiidem postępowali bardzo ostrożnie, więc może i ugną się pod presją agenta Simmonsa – bo to ponoć on jest najbardziej za tym, aby jego klient w przyszłym sezonie nie zagrał – i rzeczywiście nie dopuszczą go do gry? Trudno powiedzieć, natomiast to jest coś do monitorowania w kontekście wyścigu o najgorszy bilans (choć przecież w grze jest już Embiid!!!). A co do Browna to nie wydaje mi się, aby grał na tyle duże minuty, by się w tej walce naprawdę liczył.

[Adrian] Tak patrząc kto może grać duże minuty, to na razie nie widzę żadnego kandydata z tego naboru – jeśli mówimy o topowych wyborach. Właśnie Simmons miał największe szanse na dużo gry. Ingram jest za Dengiem w Lakers, Dunn ma dwóch rywali na swojej pozycji. Może Buddy Hield dostanie dużo minut w Pelikanach?

[Timi] No może i nie ma kto grać dużych minut – choć właśnie taki Buddy to fajny typ na ROTY – natomiast pamiętajmy o tym, że Brown też ma w Bostonie zawodnika, przez którego trudno mu będzie o większe minuty na trójce i jest to oczywiście Jae Crowder, którego ostatnio nazwałem nawet Kevinem Garnettem obecnej defensywy Celtów, no bo on rzeczywiście jawi się jako prawdziwy generał. To może nadzieja w tym, że z Horfordem uda się zrobić kilkanaście blowoutów więcej niż w zeszłym sezonie i Brown pogra sporo minut w czwartych kwartach.

[Adrian] Pistons też przybite, bo na 2 miesiące wylatuje Jackson – czyżby jeden rywal do PO właśnie odpadł? Bo na tak wyrównanym Wschodzie, ciężko będzie Detroit nadrobić kilka tygodni bez lidera.

[Timi] To na pewno spory cios dla Pistons, tym bardziej, że to Jackson obok Drummonda był w zeszłym sezonie ich najważniejszym zawodnikiem i pomógł dostarczyć kibicom w Detroit pierwsze od 2009 roku mecze w fazie play-off. Preseason już się rozpoczął, sezon regularny coraz bliżej, a w związku z tym wszystkim mamy też już niestety sezon na kontuzje i oby tych było jak najmniej, bo przecież wszyscy chcemy oglądać rywalizację drużyn w najsilniejszych składach.

[Adrian] No i Jared w barwach Toronto. Na 3 mecze wystąpił tylko w jednym i nie bardzo wiem dlaczego ta absencja. Jak już zagrał, to był to ten stary Jared – zbierający, ale strasznie nieskuteczny i spóźniony w obronie. Zobaczymy w sezonie zasadniczym, ale na razie absolutnie nie mamy czego żałować.

[Timi] Ponoć noga rozbolała, ale to chyba nic poważnego. No a w tym pierwszym meczu rzeczywiście był takie Jared, którego doskonale znamy – fani Raptors co prawda byli zadowoleni z jego występu, ale tak jak piszesz, zadowolonym można być głównie z jego postawy na tablicach, co w zasadzie od lat jest jego największym atutem. Tak czy siak, czekam na sezon regularny, bo z tego co Jared mówił to tym razem chce utrzymać formę przez całe rozgrywki (szkoda, że dopiero teraz, a nie jak był w Bostonie, ale zobaczymy, czy on jest w ogóle do tego zdolny).

[Adrian] W Toronto jeszcze tego kibice nie wiedzą, ale Jared rok rocznie mówi to samo i rok rocznie wygląda dokładnie odwrotnie. No ale to już nie nasze zmartwienie. Co innego mi chodzi po głowie – Jared z wszystkimi wadami jednak na naszej ławce przydałby się bardziej niż Zeller. Pytanie – ile chciał od Danny’ego i jak długi chciał mieć kontrakt, że został pożegnany.

[Timi] Jeśli mogliby się dogadać i Jared zostałby w Bostonie na takim kontrakcie jaki teraz ma w Toronto to byłby to no-brainer, dlatego jestem bardzo ciekaw, jakie tam rzeczywiście były realia. Albo też może po prostu Celtics zrezygnowali z niego ze względu na to, że trudno jest na nim polegać przez cały sezon, a jakby tego było mało to jednak w ciągu tych paru lat w Bostonie nie poszedł tak bardzo do przodu, jak można się tego było spodziewać? Choć zgodzę się z tym, że nawet to, co Sullinger pokazywał w zeszłym sezonie było lepsze niż Tyler Zeller.

[Adrian] Najważniejsza wiadomość tego tygodnia – NBA najprawdopodobniej uniknie zawieszenia rozgrywek w 2017 roku. Nowa umowa ma zostać podpisana w ciągu kilku tygodni. Pozostało do uzgodnienia kilka kwestii jak np. wspólne umowy NBA oraz D-League dla zawodników. Być może nowe CBA zostanie podpisane jeszcze przed startem nowego sezonu.

[Timi] Znakomita informacja z powodu jednej rzeczy: jeśli dojdzie do podpisania tej umowy to unikniemy lokautu w 2017 roku. Aż dziwne, że strony, które pięć lat temu tak bardzo się kłóciły i nie mogły dojść do porozumienia przez dłuższy czas, tym razem najprawdopodobniej wypracują nową umowę w tak bezproblemowy i szybki sposób.

[Adrian] Silver pcha ten wózek z napisem NBA naprawdę w doskonały sposób. Jak na razie gasi pożary zanim musi przyjechać straż pożarna – stara się szukać kompromisu w każdej sprawie i to się sprawdza. Stern zawsze chciał postawić na swoim i to się czasami źle kończyło. Tak naprawdę to jest jeszcze do rozwiązania kwestia Draftu, żeby jakoś ograniczyć brutalne tankowanie – to chyba jedyna kwestia która nad nim wisi nierozwiązana.