#10 Bostoński Tygodnik

Pomysły są po to, żeby je realizować. Jakiś czas temu wpadła mi do głowy myśl, żeby w formie wymiany zdań z Timim pozostawiać w formie pisanej masę myśli jakie przebiegają przez głowę przy okazji meczów, czy też innych wydarzeń związanych z Celtami. Myśli są ulotne, naszych rozmów i rozważań na czacie nie widać już po godzinie plotkowania – dlatego taka forma zagości (myślę, że na stałe) na naszej stronie. Dziś kolejny odcinek, w którym porozmawiamy o naszej drużynie. Jak zawsze będzie to zbiór myśli ważnych, mniej ważnych, kompletnie nieistotnych i tych pozornie bez znaczenia. Zawsze dobrze jest pogadać, poplotkować i zostawić coś po sobie. Taki bonusik od nas dla was – bo „Dzień Święty należy Święcić”.

[Adrian] Jako, że jesteśmy już na rybach to proponuję przepis na Celtyckiego Śledzia. Śledź być może nie jest najszlachetniejszą rybą, ale… Nie lubię ryb słodkowodnych, a te morskie mają prawie wszystkie okresy ochronne. Śledź nie ma i cały rok można go kupić świeżego, w przeciwieństwie do np dorsza, którego w wakacje zawsze nad morzem kupujecie starego, bo właśnie wtedy przypada jego okres ochronny i w smażalniach zwyczajnie was oszukują, sprzedając kilkumiesięczne mrożonki. No ale wracamy do śledzia – płaty śledziowe myjemy i wrzucamy na talerz zasypując siekaną cebulką, niech sobie poleży. W tym czasie przygotujemy zalewę, w banalnie prosty sposób. Przecier pomidorowy (najlepiej w kartoniku z samych pomidorów, nie koncentratu) wlewamy w jakieś naczynie i doprawiamy papryką – w zależności od preferencji słodką, ostrą a nawet chilli – do tego dodajemy cebulkę liofilizowaną. Śledzia można smażyć, ale ja preferuję elektrycznego grilla – oczywiście śledzie robimy zawijając je w aluminiową folie uprzednio delikatnie traktując pieprzem i mocniej warzywami liofilizowanymi (najlepiej mieszanka, gdy nie macie to głównie koper, trochę czosnku). Gdy śledź zostanie zgrillowany – układamy go warstwami w pojemniku i zalewamy sosem pomidorowym po każdej warstwie. Powinien postać w lodówce przynajmniej noc. Idealna przekąska do… co tam lubicie pić. Skusisz się Timi?? ;)

[Timi] Za rybami nie przepadam w ogóle, ale w takiej „aranżacji” pewnie bym się skusił. Pole do popisu w przepisach muszę jednak zostawić Tobie, bo mi daleko jeszcze do bycia „gospodarzem grilla” – może dlatego zamiast rybek wolę rzucić się w wir szaleństwa posezonowego i skupić się na planach offseasonowych, na drafcie, bo o tym sporo będzie w najbliższych tygodniach.

[Adrian] A teraz już poważnie. Dziś pogadamy o zakończonym sezonie, bo to był dobry sezon, być może Stevens i spółka mocno rozbudzili nasze apetyty świetnie rozegranym sezonem zasadniczym i ktoś może mieć niedosyt, ale 48 zwycięstw w RS to identyczny dorobek jak naszpikowane uznanymi nazwiskami Miami i Atlanta. Tym bardziej, że już w trakcie tego sezonu kilka rzeczy nam się posypało – kontuzje, urazy i kilku zawodników mnie zawiodło, ale o nich za chwilkę. Jako drużyna pokazaliśmy sporo dobrych rzeczy, pokazaliśmy charakter i pokazaliśmy ogromny potencjał, bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że Boston ma sporo do swojego sufitu. Stevens też do swojego sufitu ma jeszcze kilometry, ale o nim pogadamy osobno w pozytywach tego sezonu.

[Timi] Swoje napisałem już, gdy okiem kibica spojrzałem na ten sezon – nie były to rozgrywki idealne, nie wszystko poszło, tak jak chcieliśmy, a i wiele razy ten team przerósł nasze oczekiwania. Apetyty na pewno były rozbudzone, tym bardziej, że drugą część sezonu zaczynaliśmy jako trzecia siła Wschodu. I gdy teraz patrzy się na to, jak słabo w pierwszej rundzie spisywali się Toronto Raptors to tym bardziej wielka szkoda, że jeszcze w sezonie regularnym tych urazów doznali Olynyk i Crowder. No ale nie ma co gdybać, to i tak był bardzo udany sezon.

[Adrian] Mi nie daje jednak spokoju jedna sprawa. Czy gdyby Danny zamiast Hollanda podpisał na PO jakiegoś weterana na pozycje 4/5, jak wtedy potoczyłaby się seria z Atlantą – nawet przy tych kontuzjach które złapaliśmy tuż przed i w trakcie 1 rundy. Tak na dobrą sprawę Brad miał tylko 2 zawodników do dyspozycji Amir i Jonas, Kelly teoretycznie był czasami w składzie, ale w praktyce wyglądało to jakby był w gabinecie lekarskim, a Jared grał dramatycznie słabo.

[Timi] Weterana, ale kogo? Na rynku nie było w zasadzie już nikogo, kto by się wpisał i kto by pomógł. Wyszło na to, że taki David Lee w dobrej formie jak z Mavs byłby fajnym wsparciem. Mi jednak wciąż w tej drużynie najbardziej brakowało po prostu strzelca – bo okej, było dwóch, ale Bradley zszedł z kontuzją już w pierwszym meczu, a Olynyk też w tej serii nie istniał. I gdy się okazało, że ich nie ma to Celtowie nie mieli już jak odpowiedzieć na to zapychanie pomalowanego – Jerebko zrobił swoje, ale on jeden to za mało, szczególnie, że tak źle wyglądał Crowder.

[Adrian] No w momencie podpisywania Hollanda to faktycznie wolny był juz tylko Carlos Boozer :D ale przecież wcześniej śmiało można było brać Beasleya, który grał rewelacyjnie w chińskiej lidze i spisywał się w Houston naprawdę dobrze. Dostał o ile pamiętam 300 tys i niegwarantowane jakieś grosze na przyszły sezon. Rozmawialiśmy o nim na czacie i chyba w komentarzach – to wcale nie było za duże ryzyko. Brad umie sobie radzić z takimi gagatkami, że tylko przypomnę Jordanka z którego zrobił zawodnika tygodnia w NBA. A Beasley do smallballu to jak znalazł.

[Timi] No niby racja, ale Jordanek był po prostu graczem z tamtego sławnego zespołu Wizards, a nie kimś typu Beasley, dla którego ja w ogóle nie widzę miejsca w szatni C’s. Działacze, trenerzy – oni wiedzą więcej, zresztą jakoś wcale mnie nie dziwi, że ze wszystkich zespołów w lidze Beasley trafił akurat do Houston, gdzie idealnie pasował do tamtejszego cyrku. Ainge wiele razy mówił, że charakter jest bardzo ważnym czynnikiem, a taki Beasley może i zagrałby parę dobrych meczów, ale przy takich pracusiach, jakich mamy w Bostonie raczej na pewno by się nie odnalazł, a co za tym idzie było ryzyko popsucia świetnej chemii w drużynie.

[Adrian] Nie wierzę, że jedna osoba która wpada na (być może bardzo krótko) popsułaby chemię – najwyżej nie znalazłaby wspólnego języka i byłaby w pewnym sensie izolowana. Przy  takiem kontrakcie na poziomie 300 tys zwolnienie go z dnia na dzień nie stanowiłoby dla Danny’ego żadnego problemu. W Houston on w pewnym momencie był 2 zawodnikiem drużyny i co ważne, przeczytałem kilka komentarzy o nim, że zmienił się jako człowiek. Ja bardziej wierzę, że to Brad zmieniłby jego jako zawodnika, niż w to, że Beasley zawaliłby chemię w drużynie.

[Timi] Ale zobacz też, że już od dłuższego czasu nie było w Bostonie zawodnika, o którym można by powiedzieć, że miał jakieś „character issues”. Wracają plotki o Cousinsie, którego Kings są podobno gotowi wytransferować, choć na razie nie ma żadnych plotek z wiarygodnych źródeł – ale gdy przed trade deadline Ainge pytany był o Cousinsa to nie bezpośrednio, ale powiedział, że graczy z „przeszłością” w Bostonie nie szukają. Nie wiem, może Danny miał już dość zmagania się z Rondo? A może to wspólne ustalenia ze Stevensem? Tak czy siak, najwidoczniej oni w ogóle nie chcą ryzykować, choć to prawda, że czysto koszykarsko Beasley byłby prawie że idealnym uzupełnieniem na skrzydle.

[Adrian] Zgadzam się, że Danny chce takich zawodników unikać, ale specyfika ligi jest taka, że sie tego nie da. Większość zawodników wywodzi się z gett i mają w głowie to co mają. Nawet chłopcy z dobrych domów jak np Noel mają swoje za uszami – jego sprawa ze spaleniem wynajętego mieszkania i kłopoty z tym związane. Butler i jego pyskówki z Rosem, a przecież rozważamy go w kontekście wzmocnienia. Nawet Durant miał swoją przygodę z poprzednią wybranką serca i jakimiś plotkami o zdradach i awanturach. Są przewinienia mniejsze i większe, ale nigdy nie wiesz czy największym przewinieniem będzie palenie zioła, czy bieganie po ulicach z AK47 jak jeden debil w NCAA.

[Timi] Jasne, zgadzam się z tym, że sporo graczy ma coś za uszami i na prawie każdego można wyciągnąć choćby jedną negatywną rzecz. No ale jest też powód, dla którego Beasley czy inny Jordan Crawford koniec końców lądują w Chinach – dlatego czasem warto ryzykować, bo to ryzyko często się opłaca, ale minimalizowanie jakichkolwiek zagrożeń też można zrozumieć, tym bardziej w dobie tak rozwiniętej analityki.

[Adrian] Pogadajmy też o zawodnikach – zaczniemy od tych mniej przyjemnych tematów. Zawiódł nas  Jared i to nie tyle sportowo – co jako człowiek, bo grał na jakimś poziomie, ale grałby dużo lepiej gdyby był homo sapiens. Niestety Sullinger to homo burger i to sie nie zmieni. Miał 4 sezony, żeby rozwinąć się i potwierdzić swoją wartość – niestety, każdy kolejny sezon to bardziej rozczarowanie jego pozasportową postawą, niż sportowymi postępami. Nie ma już sensu wierzyć w jego zapewnienia – tę pępowinę trzeba odciąć. Jeśli chodzi o ofertę kwalifikacyjną – jestem zdecydowanie na NIE.

[Timi] Ja mimo wszystko ofertę kwalifikacyjną bym przedłożył, bo to zawsze można zrobić sign-and-trade (mimo wszystko Sullinger wciąż ma jakąś wartość, no i sam Ainge jest mistrzem w wyciąganiu różnych rzeczy za swoich zawodników, dlatego też on na pewno z Sully’ego nie zrezygnuje, lecz jeśli nie będzie widział jego przyszłości w Bostonie to na pewno postara się w jakiś sposób go wykorzystać), a jest też scenariusz, w którym Sully gra jeden sezon za kwotę z oferty kwalifikacyjnej i za rok wchodzi na rynek jako niezastrzeżony wolny agent. Na pewno nie pakowałbym się w długi kontrakt w okolicy ośmiu cyferek rocznie, bo nie uważam, żeby Jared zrobił w te cztery lata cokolwiek, by na tego typu umowę zasłużyć.

[Adrian] Oferta kwalifikacyjna dla Jareda to zmniejszenie wolnych środków na FA o 4,4 mln dolarów. No ja śmiem wątpić, czy Danny zaryzykuje szanse jakie Boston ma na rynku FA dla Jareda po tym co pokazał w tym sezonie z naciskiem na to co pokazał w PO. Choć, jeśli pojawi się o szansa na na pozyskanie kogoś z dużym nazwiskiem w ramach s&t to wtedy Danny może Jaredowi zaproponować kontrakt tylko po to, żeby mieć kim wyrównać umowy. Jednak to wydaje mi się mało prawdopodobne, bo Jared grał w PO na skuteczności 29% w rzutach za 2 punkty. Tego się nie da wytłumaczyć.

[Timi] No tak, tyle że taką ofertę można potem wycofać (bodajże do 25 lipca) , gdyby te środki byłyby potrzebne – a zawsze warto sobie jakąś furtkę zostawić. Nie wierzę też, że te słabe playoffy zupełnie przekreślają Sullingera. Zagrał słabo, dodatkowo nie rozwija się tak, jak byśmy tego chcieli, jednak mimo wszystko wątpię, by stał się graczem w Bostonie niechcianym i basta. Mimo swoich wad nadal ma ledwie 24 lata i myślę, że warto trzymać go blisko, gdyby trzeba transferować po jakiegoś zawodnika, który miałby być zachętą dla Duranta.

[Adrian] Tu masz racje, że można wycofać ofertę kwalifikacyjną, ostatnio datą graniczną był 24 lipiec, ale wydaje mi się, że to jest po prostu 14 dni od ogłoszenia moratorium, a w tym roku ono będzie szybciej. No i gdyby Jared podpisał do tego czasu tę ofertę to chyba już jej wycofać nie możesz. Sullinger zdaje sobie sprawę, że dał ciała po całości i może to podpisać od razu. Nie wydaje mi się, żeby sprawa Duranta rozstrzygnęła się tak szybko – sam powiedział, że chce przejść przez to „nęcenie” zawodnika przez inne kluby i ta drama może potrwać – no kilka klubów ustawi się w kolejce i tych spotkań będzie sporo. Jeszcze kwestia draftu – kogo wybierzemy i kto z nich zostanie, z 16 pickiem bardzo łatwo trafić dobrego i perspektywicznego Pfa, taki Bobby Portis w swoim pierwszym roku grał lepiej od Jareda – to dość smutne w sumie dla nas.

[Timi] Ale wierzysz, że Sully wziąłby taką ofertę? Bo ja bardziej bym się obawiał o to w przypadku Zellera, który ma za sobą sezon, w którym grał mało. Sullinger zakończył ten sezon w bardzo słabym stylu, ale wcześniej nie grał przecież tak tragicznie, jedynie problem z wagą pozostał. Przy tylu zespołach z wolnym miejscem w salary cap podejrzewam, że na pewno znalazłby się ktoś, kto dałby Sullingerowi więcej niż wartość oferty. To prawda, że kwestia Duranta się szybko nie rozstrzygnie, ale C’s będą mieli czas nawet do 27 lipca (zazwyczaj jest to 25 lipca, ale w tym roku wypada w sobotę), by tę ofertę dla Sullingera wycofać – to jest naprawdę sporo czasu.

[Adrian] Rok temu wydawało się, że taki 30 letni Bass też dostanie nie wiadomo jaki kontrakt a wylądował za 3 mln na śmietniku ligi jaką aktualnie jest Lakers. Jared być może jest dużo większym talentem, ale ma kilka poważnych wad, żeby ktokolwiek walnął jakąś kosmiczną ofertę – ryzyko poważnej kontuzji pleców przy tej wadze jest olbrzymie, a on poniekąd z tego powodu dostał czerwoną flagę. Nie wierzę, że przy takim pseudo sportowym trybie życia jaki prowadzi Sully ktoś wyskoczy z 4 letnią ofertą na olbrzymie pieniądze.

[Timi] Bass to w ogóle jest dziwna sprawa, bo on powinien wylądować u jakiegoś contendera, a nie grać za jakieś śmieszne pieniądze dla Lakers. No ale wracając – nie mówię o kosmicznej ofercie, jednak trudno mi sobie wyobrazić, by nie znalazł się nikt, kto zaproponowałby więcej niż wartość oferty kwalifikacyjnej. Czas zweryfikuje, jednak nic nie zmieni faktu, że Sully w tym sezonie nie spełnił naszych oczekiwań.

[Adrian] Drugie rozczarowanie i to jeszcze większe to David Lee. Być może nie byłoby tak duże, być może uznałbym, że on zwyczajnie jest już po drugiej stronie rzeki, ale gdy trafił do Dallas to nagle przypomniał sobie jak się gra w koszykówkę. Notował 64% a nie 45% jak u nas, zbierał 7 pilek na mecz, a nie 4 przy porównywalnych minutach i był znowu wartościowym weteranem. Miał ogromny kontrakt, ale pomimo tego Danny dał mu szanse na udowodnienie lidze i kibicom, że jeszcze nie jest emerytem. Stevens zaufał mu, chyba na wyrost wstawił go w wyjściowy skład, a on okazał się ogromnym nieporozumieniem. Czy w ostatnich nawet 10 sezonach jakiś weteran nas bardziej rozczarował??

[Timi] Wiesz, to już nawet nie o to chodzi, że nie wypalił w Bostonie – a pomyliłem się boleśnie, gdy przed sezonem rzucałem sobie typ, że będzie all-starem. Choć z drugiej strony, gdyby od początku swojej przygody w Bostonie podszedł do sprawy na poważnie… Mnie najbardziej wkurzyło po prostu jego zachowanie – dostawał minuty od Stevensa, ale był zawodnikiem ujemnym. Więc w końcu stracił miejsce w rotacji, mówił że rozumie decyzje trenera, ale i tak narzekał. No i gdy okazało się, że dla Celtics już nie pogra to zrzucił parę kilogramów, doszedł do formy i pomógł w końcówce sezonu Mavericks. Nie mógł tak od razu w Bostonie? Dla mnie to wysoce nieprofesjonalne zachowanie, a szkoda, bo bardzo gościa lubiłem.

[Adrian] W kontekście Lee przypomniały mi się słowa, jakie ktoś napisał na naszym czacie – „żebyśmy nie zatęsknili za G-Forcem”. No i okazały się prorocze, bo GW był naprawdę dobrym weteranem dla naszej młodzieży. Jeszcze jedna sprawa – gdy Danny negocjował wykupienie kontraktu Davida, to ten łaskawie zrezygnował z 500 tys. Po tym co pokazał powinno być dokładnie odwrotnie – 15 mln powinno zostać w naszej kasie, no ale kontrakt jest kontrakt.

[Timi] Wyszło jak wyszło, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem – Ainge wiedział, w co się pakuje, wymieniając Wallace’a za Lee. Było ryzyko totalnego niewypału, ale była też nadzieja, że może Lee wróci do dobrej formy i odbuduje się w Bostonie po tym, jak stracił miejsce w rotacji GSW. Szkoda, że spełnił się ten pierwszy scenariusz, ale Celtowie nic tak w zasadzie na tym nie stracili – no, poza kilkoma milionami, ale te poszły z kieszeni właścicieli.

[Adrian] No i Tyler Zeller. Dawaliśmy mu przed sezonem w ciemno kontrakt na 10 mln za sezon, a tymczasem jego czas w Bostonie dobiegł końca. Nie zasługuje na kolejną szanse, bo to już nie ten etap budowania drużyny. Pamiątkowa koszulka, goździki, uścisk dłoni Wyca i życzenia najlepszego na nowej drodze życia. Szkoda, naprawdę żałuje, bo liczyłem, że on jeszcze się rozwinie od ubiegłego sezonu, a wyszło jak wyszło. Miał kilka meczów, w których mnie pozytywnie zaskoczył, ale to tylko dlatego, że większość sezonu wyglądał koszmarnie.

[Timi] Oj, sam pamiętam, jak byłem tym, który udowadniał, że mu ten kontrakt się należy. Ale prawda jest taka, że on w sezonie 2014/15 był jedną z największych niespodzianek i zawodnikiem, który naprawdę poszedł do przodu i pomógł Celtom wygrać wtedy mnóstwo spotkań, zaczynając przecież mecze w pierwszej piątce. Nie wiem, co się stało, że tym razem nie poszło, ale po fatalnym starcie sezonu Zeller nie potrafił już wrócić na dobre tory – chyba po prostu stracił gdzieś tę pewność siebie. Po takim sezonie na pewno kontraktu na poziomie $10 milionów za sezon nie dostanie, ale według mnie Zeller wciąż potrafi być solidnym zawodnikiem za fajne pieniądze.

[Adrian] Ostatnie chyba rozczarowanie, to przegrywanie meczów z zespołami z dna ligi. Odbiło się nam to czkawką w PO, bo straciliśmy HCA w ostatnich kolejkach. Tu brakowało dojrzałości, brakowało wartościowych weteranów i niestety, ale młode głowy naszych zawodników były już myślami przy meczach z liczącymi się drużynami, żeby jak najszybciej udowodnić światu swoją wartość. To grzechy młodości, to grzechy niedoświadczonych drużyn – ale jednak rozczarowujące fakty. Brak takiej mobilizacji w meczach z czerwonymi latarniami ligi zawsze się mści. Plus taki, że nauczkę dostaliśmy w takim sezonie, gdzie te konsekwencje owszem były, ale nie tak dotkliwe, bo przecież i tak faworytem wschodu nie byliśmy.

[Timi] No niestety, tak bywa, przy czym takie wpadki zdarzają się prawie wszystkim – sezon jest jednak długi i meczący, dochodzą do tego kontuzje, słabszy dzień, różne inne zmienne. Fajnie byłoby móc już na starcie sezonu dopisać sobie te kilkanaście zwycięstw w meczach ze słabymi przeciwnikami, ale trzeba przecież wyjść na parkiet i to tam udowodnić, że jest się drużyną lepszą. Celtowie wyraźnie mieli problemy z motywacją, ale to się zdarza drużynom młodymi i takim, gdzie średnia wieku jest niska, a weteranów trudno szukać. Dobrze jednak wskazałeś, że jest to po prostu pewna lekcja, z której trzeba wyciągnąć nauczkę, bo jak widać po tabeli Wschodu, gdzie cztery drużyny zakończyły sezon z takim samym bilansem: każdy z tych 82 meczów ma ostatecznie znaczenie.

[Adrian] No to teraz o pozytywach pośród zawodników. Nie mogę nie zacząć od Thomasa. 22,2 pkt w RS i 24,2 pkt w PO – udowodnił swoją wartość. Oczywiście ma swoje wady, ale ja zawsze podkreślam, że nie ma zawodnika bez wad. All-Star za 7 mln, który w przyszłym sezonie będzie zarabiać już tylko 6,5 mln. Czego można chcieć więcej?

[Timi] Ten regresywny kontrakt musiał wywołać wielki uśmiech na twarzy Ainge’a, kiedy transferował po Thomasa i kto wie, czy nie okazał się decydujący. Ainge mówił, że pozyskanie Thomasa było za dobrą okazją, by sobie odpuścić, a ten poprzedni sezon z pewnością przewyższył oczekiwania wszystkich. No kto się spodziewał, że Thomas zagra w ASG? Przypomnę tylko, że jeszcze przed sezonem były wielkie dyskusje o tym, czy powinien wychodzić w s5, czy też pozostać rezerwowym. Isaiah rozwiał te wątpliwości sezonem doskonałym. No aleś nam się trafił!

[Adrian] Dokładnie tak – pamiętam, że z kimś rozmawiałem w komentarzach i na stwierdzenie, że potrzeba All-Starów odpisałem, że ich można sobie samemu wykreować. Z jednym się już udało, teraz czas na kolejnych, bo pamiętamy przypadek Atlanty, gdzie nagle wystrzeliło tam kilku. Wracając do Thomasa – gdzie jest jego sufit? Bo mam przeczucie, że on jeszcze nie skończył nas zaskakiwać. Do 4 spotkania był najlepszym punktującym zawodnikiem w PO ze średnią ponad 28 pkt na mecz.

[Timi] Biorąc pod uwagę jego wzrost można powiedzieć, że albo ten sufit jest właśnie wysoko, albo jednak trochę niżej – ja szczerze powiedziawszy nie wiem, bo Thomas już w Sacramento był fajnym strzelcem, ale od tego czasu naprawdę się rozwinął i teraz powiedzieć, że Thomas to scorer to jak nic nie powiedzieć. Zaraz po sezonie mówił, że chce zmienić dietę i popracować nad swoim ciałem, więc chyba może wrócić jeszcze lepszy. Czy stać go na taką średnią punktową na przestrzeni 82 meczów? Pamiętamy jego serię z marca, gdy w kilkunastu spotkaniach nie schodził poniżej poziomu 20 punktów. Sęk w tym, że w Bostonie chcą dodać do niego jeszcze jedną, może dwie gwiazdy, a co za tym idzie Thomas zostanie nieco odciążony. Sezon ze średnimi 20/10? Myślę, że stać go na to.

[Adrian] Tak, ale to odciążenie może, a przynajmniej powinno pozytywnie wpłynąć na jego skuteczność bo aktualnie jest pierwszy do bronienia, podwajania, a w PO nawet potrajania. Przewidujesz 10 asyst? Oj, przy naszym systemie gry gdzie asystuje każdy to będzie kosmicznie ciężkie do osiągnięcia. Co do 20 punktów – myślę, że na luzie. Nie zdziwi mnie nawet, że po dodaniu kolejnego scorera on spokojnie utrzyma tegoroczny pułap. Jest na tyle nieprzewidywalnym zawodnikiem, że nic mnie nie zaskoczy.

[Timi] Tak jak mówisz, jest na tyle nieprzewidywalny, że i średnia asyst może mu wzrosnąć. Dziesięć na mecz to może rzeczywiście dużo, tym bardziej, że w lidze jest tylko kilku graczy, którzy rzeczywiście potrafią notować takie średnie. Ale jakby tak postawić obok niego tych dwóch all-starów to przecież będzie do kogo podawać, więc koniec końców nie zdziwiłbym się, gdybyśmy w przyszłym sezonie zobaczyli trochę więcej Isaiaha-playmakera.

[Adrian] A drugim pozytywem tego sezonu to Cię zaskoczę, że umieszczam go tak wysoko, choć te pozycje to takie umowne i nie przywiązuje do nich za dużej wagi. Terry Rozier i jego gra w PO. Taka postawa na pewno została zauważona przez innych GMów i trenerów i Rozier nie jest już tylko 16 wyborem ostatniego draftu, ale jest mega obiecującym PG. W serii z Atlantą miał 3 bloki i ta jego łatwość blokowania zawodników przypomina mi to co ma Wade. Ma już całkiem dobry rzut zza łuku, brakuje jeszcze pewności w wykańczaniu typowych wejść na kosz, naprawdę sensownie w obronie. Blokował Teague lub Schrodera, a nie jakieś ogórki w końcówkach meczów w RS. Zaimponował mi i strasznie się cieszę, że pokazał, iż ten 16 pick to dobry wybór.

[Timi] Małe rzeczy, a cieszą – zaraz po jego wyborze pisałem, że pokochamy Roziera ze względu na to, że ma po prostu wiele zalet i jest solidnym zawodnikiem. Fajnie, że pokazał potencjał, jednak powtarzam: do czasu aż nie zacznie kończyć przy obręczy nie wejdzie na kolejny poziom. Choć i tak akcja, która najbardziej zapadła mi w pamięć to jego sprint przez całe boisko i trudny layup w Los Angeles przeciwko Lakers. Prawie jak Flash!

[Adrian] No i znowu ten Flash. Strasznie dużo podobieństw, choć oczywiście pamiętamy, że jednak talent trochę mniejszy. Czas na Marcusa. Serie z Atlantą zagrał na 12 pkt i jest to bardzo dobry wynik, bo przecież on dokłada swoją morderczą obronę. Drugoroczniak stał się mega ważnym elementem naszej rotacji i pewnie zmierza po status „nietykalny”. W sezonie zasadniczym jego gra nie zawsze mi się podobała, strasznie dużo zarzutów miałem do gry w ataku i skuteczności, ale seria z Atlantą była naprawdę dobra w jego wykonaniu.

[Timi] Cały czas wiele pracy przed nim, ale jestem zadowolony z tego drugiego sezonu. Liczyłem, że te procenty zza łuku będą znacznie lepsze, a tymczasem jest spadek w porównaniu z debiutanckim sezonem. Ale było też więcej wejść pod kosz, znów rozwój w rozgrywaniu piłki, cały czas znakomita obrona. No i Smart nieraz w tym sezonie pokazał, że jest po prostu graczem, który ma dobry lub bardzo dobry wpływ na grę. Wielkie serducho i mnóstwo poświęcenia – nic dziwnego, że wiele razy te jego małe zagrania były doceniane i określane jako „rzeczy, które pomagają wygrywać”. Niech jeszcze tylko wyeliminuje flopowanie ze swojej gry…

[Adrian] Dokładnie – to flopowanie tylko utrudnia mu grę, bo sędziowie gwizdaliby pewnie jeszcze więcej ofensów na które doskonale łapie przeciwników (kilka mu przecież zabrali) gdyby nie to, że przecież te jego flopy stały się bardzo sławne – mamy XXI wiek, więc nic w internecie nie zginie. Szkoda żeby ta łatka przylepiła się do niego na stałe. Co do jego rzutu za 3 punkty – można pogadać, ale w każdym miesiącu miał inną skuteczność :D i to nie były delikatne różnice. Z niecierpliwością już czekam na jego 3 sezon.

[Timi] Ano szkoda, teraz będzie mu bardzo ciężko z tego wyjść – tym bardziej, że już jako zawodnik Oklahoma State flopował i teraz przeniósł ten zły nawyk na parkiety NBA. Mam w przygotowaniu taki mały miks z najlepszymi jego zagraniami defensywnymi, które zbierałem po każdym meczu i nie muszę chyba mówić, że jest tego naprawdę sporo… Tak jak i Ty nie mogę się doczekać, by znów zobaczyć go w akcji.

[Adrian] Nie wiem czy czytałeś arta na amerykańskich stronach o Celtach, gdzie DBiscuits pokazuje, że Smart w swoim drugim roku gra lepiej od Butlera. Uwielbiam takie arty i sam kilka takich popełniłem, ale tutaj porównanie jest dość trafne. Smart na swoim 2 roku w NBA jest 2 lata młodszy od Butlera, gdy ten był w identycznym miejscu kariery. Na początku przygody w NBA mieli podobne charakterystyki, czyli defensywne bestie. Czy to ten sam pułap talentu? Smart dociągnie w ataku do poziomu Butlera?

[Timi] Myślę, że jedyne, co potrzeba Smartowi to po prostu stanie się lepszym strzelcem zza łuku. Bo to otworzy mu zupełnie nowy świat – najważniejsze, żeby ta transformacja zaszła możliwie jak najszybciej, bo jeśli Smart zostanie zapamiętany jako non-shooter to potem będzie mu ciężko zmienić takie myślenie. Ma wszystko, co potrzeba ofensywnej bestii, więc jeśli doda do tego regularny rzut to powinien bez problemu do takiego poziomu dojść. Nic dziwnego, że to właśnie Smart jest określany jako największa nadzieja na „własną” gwiazdę.

[Adrian] Crowder z największego objawienia sezonu stał się największym pechowcem obok Bradleya, z tym, że Avery musiał pauzować w PO, a Jae grał na zastrzykach i wyglądał słabiej niż w RS. Straszna szkoda, bo z naszego defensywnego trio Smart-Bradley-Crowder został się zdrowy na najważniejsze mecze w sezonie tylko ten pierwszy. Jednak trudno nie zauważyć kolejnego progresu w grze Jae – doskonały steal z rotacji Dallas.

[Timi] Ja tej końcówki sezonu nie biorę nawet pod uwagę, bo wiadomo, że kostka mu dokuczała – natomiast wcześniej było znakomicie, a trzeba pamiętać o dwóch rzeczach: raz, że to był tak w zasadzie pierwszy sezon, w którym Jae dostał taką rolę i jak świetnie się w niej odnalazł, a dwa, że przecież rok temu sezon kończył dość poważną kontuzją kolana, z której powrót na parkiet wymaga naprawdę sporo ciężkiej pracy. I jak tu nie docenić tego pracusia, który z takim kontraktem staje się jednym z bardziej wartościowych graczy 3-and-D w lidze? Tym bardziej, że Crowder to nie tylko trójka i obrona, ale też spora doza pewności siebie, dzięki której stał się wokalnym liderem C’s.

[Adrian] To kolejny zawodnik, którego nie mogę się znowu doczekać. Uwielbiam jego grę, uwielbiam to co robi dla Bostonu na parkiecie. Nic dziwnego, że gdy ponoć rozmawialiśmy z Chicago o Butlerze to Crowder był ich pierwszym nazwiskiem którego chcieli pozyskać. Nic dziwnego też, że gdy Jae przedłużał z nami kontrakt to Dallas stało do niego w kolejce. Chciałbym tylko częściej widzieć go atakującego obręcz, on to ma bo wiele razy nam pokazał, ale robi to zbyt sporadycznie, żeby mieć należyty szacunek u innych zawodników ligi. To wymusi inny styl bronienia jego osoby i będzie mu zdecydowanie łatwiej rzucać.

[Timi] A ja uwielbiam to, za jakie pieniądze to robi – niby było ryzyko, ale Ainge znów wiedział, co robi i Crowder pokazał to w tym sezonie. Cieszy mnie, że wspominasz o rozmowach z Chicago, bo choćby to pokazuje, jak w zasadzie z dnia na dzień wartościowym graczem stał się Jae – Mavs wrzucali go do transferu z Rondo jako swoisty zapychacz, podczas gdy on rozbłysnął w Bostonie. I tak jak w przypadku pozostałych, to nie jest jeszcze finalny produkt, on będzie jeszcze lepszy i mam nadzieję, że dalej będzie się rozwijał właśnie w Beantown.

[Adrian] My wtedy dorzuciliśmy Powella i szkoda jak sk… wróć – wielka szkoda, że to zrobiliśmy, bo ten pracuś pokazał się z nieprzyzwoicie dobrej strony w tym sezonie. Oczywiście nie aż tak dobrej jak Jae, ale widziałem go w kilku spotkaniach i bardzo żałowałem, że poleciał do Dallas. Wydawało nam się wtedy, że pozycje PF mamy obsadzoną mocno a okazało się, że Powell byłby teraz jasnym punktem naszej rotacji.

[Timi] Pytanie tylko, czy przy mocno obsadzonej pozycji silnego skrzydłowego on w ogóle dostawałby u nas szanse na pokazanie się z dobrej strony. Ale fajnie dla niego, że dostał tę szansę w Dallas, przynajmniej tyle im na osłodę po transferze Rondo, o którym chcieliby jak najszybciej zapomnieć i pewnie zresztą już to zrobili.

[Adrian] Evan Turner przysporzy Danny’emu kilka nieprzespanych nocy. Z jednej strony ciężko odpuścić jednego z najlepszych w lidze rezerwowych, a z drugiej kontrakt na jaki zasługuje zablokuje nam ewentualną możliwość podpisania 2 wielkich gwiazd. Evan zagrał naprawdę dobry sezon – naprawdę dobre PO i jest to zawodnik, który obok Jae zyskał najwięcej w moich oczach w tym sezonie.

[Timi] Evan swoją grą pokazał, że zasługuje na kontrakt podobny jak reszta jego kolegów z bostońskiego obwodu – bo nie oszukujmy się, że ten sezon już przypieczętował fakt, że Turner nie jest skrzydłowym. Wyrósł nam na super rezerwowego i aż chciałoby się, aby dalej dawał drużynie tyle dobrego na takiej umowie, ale to niestety chyba nie będzie możliwe. Choć ja bardzo bym chciał, żeby w Bostonie pozostał – tyle, że Celtics najpierw zapewne sprawdzą, czy stać ich na fajerwerki, a dopiero potem zgłoszą się do Evana, jeśli ten w ogóle zechce zaczekać.

[Adrian] Sądząc co mówi w wywiadach po zakończonym sezonie – on się nigdzie nie wybiera. Mam tylko nadzieję, że będzie miał tyle cierpliwości i zrozumienia dla sytuacji, że poczeka, aż skończy się ten najgorętszy okres na FA. Z jednej strony być może straci finansowo, ale z drugiej może być dalej zawodnikiem pod tym trenerem, który zrobił z niego kogoś do kogo ustawiają się kolejki w offseason i na dokładkę grać w zespole, który już będzie się bił o Finały.

[Timi] No, oby tylko ten zespół się najpierw w Bostonie uformował, może wtedy ta perspektywa gry o najwyższe laury (zamiast gry o pietruszkę w którejś z nowojorskich drużyn na przykład) zdoła go przekonać do pozostania w zespole za mniejsze pieniądze – choć on przecież jako drugi pick draftu wcale tak mało na swojej debiutanckiej umowie nie zarabiał.

[Adrian] Avery 5 sezon z rzędu zmagał się z jakimś urazem lub kontuzją. Najgorsze jest to, że przytrafiło się to w takim momencie, bo bardzo brakowało naszego obrońcy w tej serii. Z sezonu na sezon Avery trafia zza łuku coraz pewniej, widać ten progres i widać, że on jeszcze ma trochę do swojego sufitu. Jednak te kontuzje i urazy stopują chyba za bardzo jego rozwój. Gdy już się wydaje, że jest na właściwej drodze do wejścia o poziom wyżej przytrafia się coś paskudnego i to w paskudnym momencie.

[Timi] Tego typu uraz to po prostu nieszczęście, wcześniej w tym sezonie Bradley raczej pozostawał zdrowy – w końcu. Skończyło się jak skończyło, ale ja jestem bardzo zadowolony z tego sezonu w wykonaniu Bradleya. Bywały miesiące, gdzie nie mógł przestać trafiać zza łuku, ostatecznie ta skuteczność nie była aż tak rewelacyjna, ale to, co mnie cieszy przede wszystkim to fakt, że Avery poprawił kozioł i choć rozgrywającym nigdy nie będzie to jednak naprawdę solidnie wygląda teraz w grze po dryblingu, czy to na mid-range, czy przy zejściach na kosz. A biorąc pod uwagę jego kontrakt i to, że przyszły sezon rozpocznie jako wciąż 25-latek to mam wielką nadzieję, że pozostanie graczem Celtics jeszcze długi czas.

[Adrian] Kelly – gdyby nie ta kontuzja, to przypuszczam, że byśmy w tygodniku jeszcze nie rozmawiali o zakończonym sezonie. Gdy myślę o tym sezonie Olynyka to na pierwszy plan wysuwa się jego obrona – chyba nikt się nie spodziewał takiego postępu w tym elemencie, bo co do rzutów zza łuku i jego 40% skuteczności, to Kelly przejawiał talent w tym elemencie od samego początku.

[Timi] Bardzo możliwe, ale Olynyk ogólnie ten sezon zaliczy do udanych i tu również jestem bardzo zadowolony z jego rozwoju. Tak jak piszesz – zrobił postępy w obronie, a w ataku cały czas daje sporo i pod tym względem jest po prostu graczem unikatowym, bo ilu jest w lidze 7-footerów, którzy potrafią po atakowanej stronie parkietu to, co potrafi Kanadyjczyk? Szkoda tej kontuzji (trochę karma), bo zanim jej doznał zaczynał wyglądać na gracza, który w końcu spełnia potencjał i gra jak przystało na pick z loterii. Ale lato powinno dobrze mu zrobić.

[Adrian] No karma – pewien mało rozgarnięty kolarz, aż klapał uszami ze szczęścia, że przydarzyło mu się nieszczęście. Trudno – co zrobisz jak nic nie zrobisz. Czekam na jego kolejny sezon i chciałbym, żeby znowu mnie jakimś elementem swojej gry zaskoczył. Cokolwiek to będzie, Kelly zmierza pewnie po żelazny punkt w tej rotacji, bo takich zawodników się bardzo ceni. Tym bardziej, że ten system gry oparty na trójkach poniekąd panuje w NBA.

[Timi] To prawda, idealnie trafił ze swoim stylem gry na trendy panujące w lidze. Swoją drogą, czy wracając do draftu w 2013 roku postawiłbyś na kogoś innego? Jako 27. wybrany został wtedy Rudy Gobert, ale nikt tak w zasadzie nie wiedział, czego się po Francuzie spodziewać i jak długi czas minie, zanim zagra w NBA. Ale tylko dwa numery za Olynykiem na tablicy pojawił się Giannis. No i tu jest ciekawa kwestia: Giannis czy Kelly? Bo ja na przykład się szczerze nie potrafię zdecydować, choć ten niesamowity potencjał Greka mnie czasami przeraża.

[Adrian] Uuuuu aleś zadał pytanie… Na chwilę obecną wyżej oceniam mimo wszystko Giannisa, ale mam z nim duży problem, bo właściwie to na jaką pozycję to jest zawodnik? Grał już w Bucks na wszystkich i oni robią mu sporą krzywdę, bo jak ktoś jest do wszystkiego to jest do niczego. Nie jest rezerwowym, który łatałby dziury – tylko podstawowym i chyba ich najważniejszym zawodnikiem rotacji. W przyszłym sezonie ma dostać role rozgrywającego jeśli wierzyć w to co mówi Kidd – po co? Zamiast robić z niego bestie oni robią z niego pożytecznego robola, który wszędzie będzie dobry a nigdzie wybitny. Boston był nim w noc draftu zainteresowany, ale chyba Danny nie chciał aż tak bardzo ryzykować – on w lidze greckiej grając w przeciętnym zespole nie kręcił wybitnych cyferek. Wszyscy komentatorzy podkreślali, że on jest bardzo daleko od bycia gotowym na NBA i jak się okazało byli w błędzie. Jeśli wierzyć w doniesienia po drafcie i tak był na naszej krótkiej liście za Muhammadem. Jaką role miałby teraz u nas? Nie rzuca za 3 pkt wiec obwodowe odpadają, grałby pewnie na Pf i rozwiązałby tam nam sporo problemów, ale nie wszystkie. Teraz pytanie – który z ich bardziej pasuje do systemu Brada? No i tutaj jednak Kelly przed Giannisem na chwilę obecną, choć jak wspomniałeś – potencjał Antka jest niesamowity. Po kilku latach łatwo wybierać w drafcie :) Z przyjemnością odpowiem – czy po tym okresie postawiłbym na kogoś innego niż Kelly – tak, ale to nie byłby Giannis, tylko wspomniany przez Ciebie Gobert. Właśnie takiego zawodnika nam brakuje od wielu, wielu sezonów.

[Timi] Pamiętam raporty, które mówiły o tym, że Danny i Mike Zarren jako pierwsi polecieli do Grecji go oglądać. Na pewno byli zainteresowani, na pewno dostrzegli wielki potencjał, ale też jednak powiedzmy sobie szczerze, że Giannis już wtedy miał sporo wad, a przed nim jeszcze długa droga do all-stara – choć może wcale nie tak długa, skoro tak szybko odnalazł się w NBA? Ale nie można narzekać, bo tak jak pisałem wcześniej, Olynyk przed kontuzją zaczynał wyglądać naprawdę dobrze. No a Gobert… Czemu nie mógł zamienić się latami z Fabem Melo… Ainge już jednak zdążył zapowiedzieć, że latem postara się poszukać shot-blockera, ale nie wiem, czy w to wierzę – i bez niego Celtom świetnie idzie w obronie, a i Ainge jakoś już od lat tego shot-blockera zapowiada i nic z tego nie wychodzi.

[Adrian] No jest szansa, że prędzej znajdziemy mityczny złoty pociąg niż Boston przytuli tego centra z defensywnym nastawieniem. Ja jednak widzę światełko w tunelu właśnie na ten offseason, a może nawet na ten draft i to wcale nie z najwyższym pickiem. To może być fascynujące lato – zresztą cały przyszły tygodnik poświęcimy na offseason. Zacierasz łapki na plotki sezonu ogórkowego?

[Timi] No a jakże, przecież te plotki to kwintesencja sezonów ogórkowych właśnie. Kolejne trzy miesiące to okres bardzo intensywnego śledzenia NBA, gdzie każda plotka, każda informacja będzie szeroko omawiana. Dopiero potem przyjdzie ten prawdziwy sezon ogórkowy, czyli po prostu wakacje – zarówno dla nas, jak i dla zawodników i wszystkich innych. No ale do tego czasu jeszcze sporo i oby rzeczywiście przed nami było fascynujące lato.

[Adrian] Jonas Jerebko miał u mnie pod górkę, bo kilka razy miałem go wybitnie dosyć, a tymczasem gdy dostał minuty w PO to zyskał niesamowicie. Zarobił na te swoje 5 milionów walką, poświęceniem i wszystkim tym co nam dał w meczach z Atlantą, a czego chyba nawet od niego nie oczekiwaliśmy. Problem z Jonasem jest taki, że jego kontrakt komplikuje plany Danny’ego na duże nazwiska z FA. Mam jednak nadzieję, że on wróci do Bostonu na nowej umowie gdy wyjaśnią się sprawy innych nazwisk.

[Timi] A u mnie wcale tak nie miał, bo on odkąd tylko się w Bostonie pojawił miał przede wszystkim jedno zadanie: wnosić energię w ustawieniach z Thomasem. Start sezonu miał ciężki, bo ze względu na nasze braki kadrowe na skrzydle grywał jako niski skrzydłowy właśnie, ale ten pomysł kompletnie nie wypalił i stąd te wszystkie przekleństwa w jego stronę. Potem wrócił jednak „do siebie”, a faza play-off to jego koncert. Bardzo przydatny rezerwowy dla Celtics i też chciałbym, żeby uzupełnił naszą ławkę rezerwowych w przyszłym sezonie.

[Adrian] Amir to dla Ciebie pozytyw tego sezonu? No ja przy całej mojej sympatii dla niego, całym szacunku dla jego gry i tego wszystkiego co on robi na parkiecie, a co czasami kibice nie dostrzegają, to uważam, że jednak Amir nie dał tyle ile od niego oczekiwałem i chyba ile oczekiwał Brad i Danny. No kurcze jestem wewnętrznie rozdarty w ocenie jego gry – bo doceniam, ale czegoś mi zabrakło.

[Timi] Raczej takie fifty-fifty. Bo gdzieś tam też pewnie liczyłem na więcej, ale z drugiej strony – on przez cały sezon zmagał się z bólem nogi, bo przecież zapalenie rozcięgna podeszwowego to jedna z tych bardziej dokuczliwych kontuzji. I trzeba o tym pamiętać – obawialiśmy się o kostki, a okazało się, że dolegliwość przyszła z innej strony. To na pewno nie był sezon wart $12 milionów dolarów, ale Amir i tak zostawił na parkiecie sporo serca i myślę, że fajnie wpasował się w ten zespół. No a teraz powinien posłużyć jako baaaaardzo przydatny asset transferowy.

[Adrian] Mam właśnie nadzieję, że wydarzy się coś podczas nocy draftu, mamy tych picków dużo za dużo, mamy kilka fajnych assetów no i mamy ten pick Nets, który nadal pozostaje zagadką. Tu 12 mln Amira, może być właśnie kluczowe. Choć to temat na kolejny tydzień, gdzie pogadamy o nadchodzącym offseason. Reszta składu to albo nasza przyszłość czyli Mickey i Huner, albo niespełniona przyszłość jak Young, co do którego mam coraz więcej obiekcji. Jednak offseason jest bardzo długi i o nich chyba pogadamy szczegółowo w lipcu podczas Summer League – będzie sporo czasu.