#8 Bostoński Tygodnik

Pomysły są po to, żeby je realizować. Jakiś czas temu wpadła mi do głowy myśl, żeby w formie wymiany zdań z Timim pozostawiać w formie pisanej masę myśli jakie przebiegają przez głowę przy okazji meczów, czy też innych wydarzeń związanych z Celtami. Myśli są ulotne, naszych rozmów i rozważań na czacie nie widać już po godzinie plotkowania – dlatego taka forma zagości (myślę, że na stałe) na naszej stronie. Dziś kolejny odcinek, w którym porozmawiamy o naszej drużynie. Jak zawsze będzie to zbiór myśli ważnych, mniej ważnych, kompletnie nieistotnych i tych pozornie bez znaczenia. Zawsze dobrze jest pogadać, poplotkować i zostawić coś po sobie. Taki bonusik od nas dla was – bo „Dzień Święty należy Święcić”.

[Adrian] Zaczęliśmy pierwszą rundę meczów posezonowych i zaczęliśmy ją pechowo. Chyba mogę napisać, że tradycyjnie przytrafiła się kontuzja jednego z kluczowych zawodników – bo w ostatnich sezonach licząc od Big3 to kontuzje nas w PO prześladują. Nie ma co liczyć na cud – tę serię zagramy bez Bradleya. Nie stawia nas to na szczęście na przegranej z góry pozycji, ale mocno utrudnia zadanie. Tym bardziej, że pierwszy mecz był w Atlnacie do wyjęcia.

[Timi] Ale, ale – ten cud jednak może się zdarzyć, bo niezbadane są wyroki boskie. Bradley miał bowiem podobno powiedzieć Mike’owi Gormanowi, że może jeszcze w tej serii zagrać, a sam Gorman był bardzo zaskoczony tym, jak Bradley się poruszał. Masz jednak rację, pisząc, że te kontuzje nas prześladują – bywa, a wielka szkoda, bo chciałbym bardzo zobaczyć, co Celtics potrafią w stu procentach zdrowi. Tymczasem to nie tylko Bradley, ale też słaba forma Crowdera po tym skręceniu kostki czy nawracający uraz Olynyka.

[Adrian] No ta informacja, że Avery ma szanse jednak wrócić spadła jak grom z jasnego nieba. Tylko pytanie – jak będzie wyglądał? Crowder wygląda dalej źle, a miał mniej groźny uraz. Bradleya w meczu numer 2 brakowało bardzo – jest obok Amira najbardziej doświadczonym zawodnikiem w naszej drużynie w PO i tego przecenić nie można. Korver robił co chciał w 1 kwarcie i to jego gra praktycznie zakończyła ten mecz po 6 minutach. No i tak jak przez RS przeszliśmy dość bezboleśnie tak w PO zaczęły się schody z urazami – kłopoty Olynyka to istna katastrofa, bo wypada najskuteczniejszy zza łuku – już pomijam, że po kontuzji też nie jest sobą jak Crowder.

[Timi] Stevens podtrzymał w środę, że Bradley najprawdopodobniej w tej serii nie zagra i choć ja jestem wielkim optymistą to jednak wydaję mi się, że tak rzeczywiście będzie. Pierwsze, że marnie wyglądają szansę Celtów bez Bradleya przedłużenie tej serii do 6-7 meczów. Drugie, że nie sądzę, że jego powrót da wiele Bostończykom – przede wszystkim z tego powodu, o którym mówisz: tego typu uraz jest nawet groźniejszy niż ten Crowdera (choć tu akurat największe problemy Jae ma chyba z kondycją) i mocno spowolniłby Bradleya. Chyba nie ma co ryzykować pogłębienia tego urazu, o czym w czwartek mówił też sam Ainge – zdradził, że kontuzja nie jest tak poważna jak się spodziewano, ale też od razu zapowiedział, że nie pozwoli wrócić 25-latkowi, póki ten nie będzie w stu procentach gotowy.

[Adrian] Gdybyś miał wytypować najsłabsze ogniwo w pierwszym meczu to nominował byś Amira czy Jareda? Ja szczerze mówiąc mam spory dylemat, bo Jared mnie nie zaskoczył i zagrał tak jak przewidywałem – słabo i dał sobie skakać po głowie . Natomiast Amir zawsze w PO wrzucał wyższy bieg, a tym razem był w słabiutkiej dyspozycji – ta strata w końcówce meczu oraz obrona na radar… Źle to wyglądało.

[Timi] Sully w świetnym stylu zagrał w ubiegłych playoffach, w których zagrał przecież po dość niespodziewanym powrocie po kontuzji. Ale w tej serii z Hawks nie powinien mieć racji bytu, bo jest za wolny, za ślamazarny i nawet jego niezła postawa na tablicach nie robi różnicy, nie wspominając o tym, że w ataku też zbyt wiele przeciwko tej obronie Hawks dać nie może. W meczu numer dwa wyszło zresztą, że ten słabszy dzień Amira to był tylko wypadek przy pracy – tymczasem Sully jak wyglądał źle, tak nadal wygląda.

[Adrian] Rok temu Jared dobrze zagrał w 2 meczach w Ogródku, bo te wyjazdowe u Cavs były połowicznie udane. No ale liczyłem, że będzie wyglądał chociaż przyzwoicie. Obrona Atlanty to jedno, ale nietrafianie z 30 cm to druga sprawa. Jakiekolwiek rozpatrywanie Jareda w dłuższej perspektywie traci sens, gdy jest on nieprzydatny w PO. Można mówić, że ten matchup jest mu najbardziej niewygodny – ale to tylko zamiatanie problemu pod dywan. Na tym etapie, większość drużyn ma pod koszem zawodników szybszych, zwinniejszych i najczęściej wyższych.

[Timi] To prawda, ale przecież w RS zdarzały mu się mecze dobre i nawet bardzo dobre i wtedy za każdym razem przypominał nam, jak świetnym graczem mógłby być. Ta seria kompletnie mu jednak nie wychodzi, ale myślę, że problem z nadwagą to tylko jedna składowa – choć chyba najważniejsza. I tu moje pytanie, aczkolwiek trochę spodziewam się Twojej odpowiedzi: jaki kontrakt (ile średnio milionów $ rocznie) byś wyrównał, jeśli ktoś pokusi się na usługi Sulllingera tego lata?

[Adrian] No to jak się spodziewasz, to pewnie pamiętasz mój artykuł gdzie pisałem co zrobić, żeby mieć wolnych ponad 50 mln w salary na lato. Nie dawałbym Jaredowi oferty kwalifikacyjnej. Ja już naprawdę nie widzę sensu w czekaniu, aż Jared postanowi być profesjonalnym sportowcem. Chcesz wywalić przynajmniej 10 mln dolarów? To daj te pieniądze innemu zawodnikowi, któremu się chce być sportowcem – Biyombo, Ezeli czy Whiteside o którym za chwilę porozmawiamy. Biyombo i Ezeli mają sporo wad, ale pewnie mniej niż Jared. Whiteside będzie chciał więcej, ale nie stać nas na oszczędzanie pod koszem. No ile można dziadować na centrze? Smallballem gramy bardziej z konieczności niż z wyboru, tak jak z konieczności Jared jest naszym środkowym.

[Timi] Oj nie, $10 milionów rocznie na Sullingera bym nie wywalił. Ba, nawet nad $5 milionami bym się poważnie zastanowił – bo tak jak mówisz, są inni zawodnicy, którzy mogą okazać się bardziej przydatni niż Sully. I mówię to z wielkim zawodem, bo chyba jak każdy liczyłem, że z tego naszego Jareda wyrośnie kawał zawodnika. Jest świetny na tablicach, ale to tak w zasadzie jego największa zaleta, a po trzech latach grania w NBA można by wymagać od zawodnika z takim talentem znacznie więcej. Dlatego choć nie ma na to szans to ja bym Sullingera za małe pieniądze zatrzymał, bo role-playerem mógłby być znakomitym – nikomu źle nie życzę, ale może dobrze by było, gdyby rynek dałby mu troszeczkę po tyłku, może to nauczyłoby go cięższej pracy.

[Adrian] No ale w pierwszym meczu były też pozytywy i to było ich sporo. Marcus Smart w wersji „play-offowa bestia” to chyba taki Marcus jakiego chcielibyśmy oglądać zawsze. Nawet ten błąd nie może zamazać jego doskonałego występu. Każdy chyba liczył po cichu, że zagra dobrze, ale moim zdaniem zagrał lepiej niż nawet najwięksi optymiści mogli się spodziewać.

[Timi] Tak, ten błąd to po prostu gorąca głowa, zdarza się, na pewno wyciągnie z tego wnioski. Tym większa radość, że udało mu się tak zagrać w momencie, gdy z gry wypadł Avery Bradley. I tym bardziej szkoda, że nie podtrzymał tego w drugim meczu, choć tam akurat na jego dyspozycję mógł mieć wpływ ten mocny cios przyjęty w żebra zaraz na starcie spotkania. Przez to był mało skuteczny, wymusił parę złych podań, ale też pamiętajmy o tym, że zwiększyła się jego rola w obliczu absencji Bradleya i niestety Smart sobie z tą presją nie poradził. Ale on przecież cały czas zbiera doświadczenie, jego budują zarówno te dobre, ale może przede wszystkim te słabsze występy, po których może wyciągnąć wnioski i poprawić swoją grę.

[Adrian] Mecz numer dwa opisać bez wulgaryzmów sie praktycznie nie da. Tu nawet nie ma co analizować, bo moim zdaniem wszystko siedziało zawodnikom w głowach. Przecież taki Rozier (czapki z głów) wszedł w ten mecz jak weteran – grał swoje, grał dobrze i wreszcie skutecznie. Aż serce boli, że mamy taki tłok na obwodzie, bo chłopak naprawdę mi tym meczem zaimponował.

[Timi] Wyszedł brak doświadczenia? Thomas za łatwo gubił piłkę, reszta nie trafiała – ale myślę, że spory zarzut można wycelować w Crowdera, który co prawda nie jest sobą i można mu wybaczyć nieco więcej odkąd nie doszedł do siebie po tej kontuzji kostki, ale nie ma też w nim tego zwierza, tego wokalnego lidera, jakim był w trakcie sezonu regularnego, a to już jest sprawa dziwna, bo przecież tego akurat na problemy z kostką zrzucić nie można. Rozier zagrał świetne spotkanie, dał naprawdę dobrą zmianę i wielka szkoda, że tak bardzo nam w tym ataku nie idzie, bo Hawks sami wielkiej koszykówki nie grają.

[Adrian] Nie tylko Crowder nie jest sobą – reszta też tak jakoś beż tego pazura który zawsze w RS mieliśmy. Wychodzimy na mecz bez pewności siebie. Wychodzimy przytłoczeni, a to jest właśnie ten moment gdzie przewagę powinniśmy zdobywać przed pierwszym gwizdkiem. Ty piszesz o braku doświadczenia – ok, zgadzam się. Ja jednak napiszę – brak weteranów. Brak otrzaskanych w postsezonowej walce zawodników, którzy dodadzą naszym młody i niedoświadczonym pewności siebie. Krzykiem, wskazówkami, szturchańcami… Trochę dusimy się w naszym młodym sosie.

[Timi] No dokładnie o to chodzi, w tej drużynie jest mnóstwo solidnych graczy, ale oni na razie dopiero zbierają doświadczenie. Jedynym takim weteranem zdaje się być Amir Johnson, który trochę już w playoffach pograł (z drugiej strony – grał w Raptors, gdzie pierwsza runda to było maksimum). Co ciekawe, najwięcej meczów w fazie posezonowej z obecnego składu C’s rozegrał… Evan Turner. No i warto też dodać, że to dopiero drugie playoffy dla Brada Stevensa, który też cały czas się uczy. Wydaje mi się więc, że Danny Ainge do swojej listy priorytetów na lato musi dopisać sobie „pozyskanie weterana na playoffy”, bo bez nich jest czasem naprawdę ciężko.

[Adrian] Trochę chyba też zachłysnęliśmy się tym świetnie rozegranym sezonem regularnym i zapomnieliśmy, że jednak mamy jeszcze sporo dziur w składzie. Nic tak nie weryfikuje drużyny jak PO, a w dodatku po 1 meczu jesteśmy osłabieni i to mocno. Stevens jest młody i posiada skromne doświadczenie, ale pomimo tego wszystkiego prawie wyrwał ten mecz nr 1 – ja w niego wierzę jak w obraz Upadłej Madonny z Wielkim Cycem. A co do weteranów – trochę brakuje Bassa właśnie teraz – tym bardziej, że w Lolkach kontraktu życia nie dostał. Mądry Celt po szkodzie, bo myślę, że Danny też teraz wolałby BB na ławce za te kilka milionów, niż podpisywać Hollanda.

[Timi] Dziwię się zresztą, że Bass akurat w Lakers wylądował, bo to przecież gracz skrojony dla contendera. Żałuję też, że porzucił w tym sezonie próby poszerzenia zasięgu i oddał tylko dwie trójki. Pamiętamy co prawda, że w zeszłorocznej fazie play-off zniknął, ale to podręcznikowy przykład weterana role-playera, który samą swoją obecnością może wiele dać drużynie. No szkoda, wyszło jak wyszło – niemniej jednak pozyskanie choćby jednego takiego zawodnika na przyszły sezon uważam za konieczne.

[Adrian] Drugi mecz i Jared dostaje minut mniej niż Zeller czy Rozier. Stevens traci cierpliwość? Wygląda na razie w te serii okropnie – nie chce się tego oglądać. Mierzy się z bardzo dobrymi zawodnikami, ale żaden z nich nie jest kolosem. Zapytam wprost. Czy Jaredowi w grze na dobrym poziomie przeszkadza coś innego niż nadwaga?

[Timi] Myślę, że jemu po prostu bardzo nie pasuje ten rywal – w mojej zapowiedzi przytoczyłem mnóstwo przykładów na to, jak Hawks świetnie i często wykorzystywali jego ślamazarność w grze pick-and-roll. Sully nie ma też czym popisać się po atakowanej stronie parkietu, bo Hawks blokują dostęp do paint, a zza łuku Jared orłem – hehe – nie jest. Zwróć też uwagę na to, że Amir w drugim meczu wykorzystał ten okres, w którym bronił go Muscala, bo zdobywanie punktów przeciwko Horfordowi jest jednak trudną sztuką. Sully to potrafi, bo nieraz swoim cielskiem świetnie przepychał podkoszowych Hawks, ale trudno to robić, kiedy do pomocy od razu schodzi dwóch, czasami nawet trzech innych graczy. A to, że nadwaga jest problemem to wiedzieliśmy już dawno i ta seria nic nowego do naszego postrzegania Sullingera nie powinna wnieść.

[Adrian] Oglądałem pierwszy mecz Miami w tych PO, bo postanowiłem bacznie obserwować Hassana Whiteside’a. W kolejnych też wezmę go na celownik – przeszedł jakąś metamorfozę. Nie wiem czy zrobili mu w Miami lobotomie i naprawili zwoje – ale zagrał tak dojrzale, tak mądrze… Wyeliminował sporo złych nawyków w obronie, był aktywny, przewidujący i efektywny. Piszę o tym w kontekście Jareda, bo amerykańscy komentatorzy wieszczą, że dostanie on propozycję 40/4 a nawet 50/4 – co dla mnie jest absurdalne, bo 10-12 mln dla Jareda to kosmos. Skoro nie ma motywacji gdy zarabia 2 mln, żeby wyglądać jak sportowiec – to nie znajdzie jej gdy będzie zarabiał 10 mln. Nie lepiej dołożyć kilka milionów i powalczyć o Hassana – nawet jak okaże się nietrafionym ruchem, to takiego centra zawsze wymienisz z pocałowaniem w rękę.

[Timi] Hassan zrobił spore postępy, kilka lat temu był praktycznie poza ligą, a teraz zakończył sezon jako trzeci w głosowaniu na najlepszego obrońcę. Ale dla mnie cały czas on jest po prostu lepszym defenderem indywidualnym niż zespołowym. To fakt, w meczu numer jeden rozegrał naprawdę dobre zawody i takich było sporo w trakcie sezonu regularnego, ale jemu cały czas zdarzają się za mocne odchyły, cały czas zbyt często skupia się tylko i wyłącznie na zablokowaniu przeciwnika, co nie zawsze jest taką dobrą rzeczą. No i według mnie musimy też patrzeć na ofensywę, bo to jest ważna rzecz w drużynie Stevensa – a tu niestety Whiteside nie wygląda zachęcająco. Oczywiście, wolałbym powalczyć o niego niż wydawać grube pieniądze na Sullingera, ale weź też pod uwagę, że on na pewno krzyknie sobie maksa, podczas gdy nie jest graczem, na którym można budować mistrzowski team, bo według mnie jest po prostu za bardzo niepewny.

[Adrian] Timi, ale zapominasz o podstawowej kwestii – wzrastające salary cap. Teraz ma być między 89 a 92 mln – ale już za rok o 20 mln więcej. Kontrakt maksymalny dany teraz – już po roku będzie kontraktem o 5 mln poniżej maksa. Ja się absolutnie zgadzam, że Hassan nie jest zawodnikiem na maksa, ale obawiam się, że jak nie zaryzykujemy to zostaniemy z ręką w nocniku. Oszczędziliśmy bardzo dużo pieniędzy na zawodnikach obwodowych i mamy sporą elastyczność na te dwa brakujące elementy – rim protectora i strzelca. Whiteside pomimo swoich ograniczeń w ofensywie grał w sezonie na 14 pkt i 60% skuteczności. PO zaczął świetnie i w obu meczach wyglądał bardzo dobrze, co niestety podbija jego wartość. Warto go dalej obserwować, bo tak jak byłem w jego przypadku na nie – to teraz dochodzę do wniosku, że jednak byłbym skłonny zaryzykować nawet 20 mln. Patrzę na to w ten sposób – 20 mln dla Hassana to tylko o 3 mln więcej niż płacimy Amirowi i Jonasowi, a obaj są do odstrzału po tym sezonie. Jeszcze słowo o jego mankamentach w grze zespołowej – grałby pod Stevensem, przypomnij sobie jak w zeszłym roku wyglądała obrona Olynyka a jak teraz.

[Timi] Wiem, pamiętam i to wszystko wygląda fajnie, ale wspominasz o ważnej rzeczy: ryzyko. I choć prawdą jest, że Whiteside się rozwija, że nawet w ataku robi postępy to jednak mi w głowie cały czas świeci się gdzieś światełko, że to ryzyko jest za duże. Wywalać około $20 milionów na zawodnika, który ma za sobą półtora roku dobrej gry i udokumentowane problemy z gorącą głową? Dla mnie to jest po prostu za duże ryzyko, bo tak jak mówimy, że Sully najpewniej będzie przykładał się jeszcze mniej, gdy dostanie nowy kontrakt tak podobnie może być w tym przypadku. Więc ja nawet mimo tego wzrastającego salary cap nie wchodziłbym do tej rzeki, ale rozumiem, czemu Ty byś zaryzykował – ja jednak takim hazardzistą nie jestem.

[Adrian] To jeszcze jeden argument za Hassanem. Przy hipotetycznej szansie na wymianę z Kings – Hassan za DaMarcusa plus picki na osłodę, zdecydowanie przybliża nas do tego upragnionego DMC niż spadające kontrakty np Amira i Jonasa. Ogólnie Whiteside nawet na kontrakcie 20 mln to doskonały asset na duże wymiany w lutym.

[Timi] To może być argument za lub przeciw – bo pytanie jeszcze, czy te $20 milionów to w kontrakcie na rok czy jednak rocznie przez kilka lat. Podejrzewam, że Whiteside będzie chciał dużą kasę już teraz i pójdzie w kilkuletni kontrakt, a tak jak mówię – nie wiemy, czy przypadkiem nie obniży lotów po pierwszej dużej wypłacie. No ale to są te niewiadome, których nie ma szans przewidzieć, przy czym ja wolę nie pakować się w bycie drużyną tranzytową.

[Adrian] Mecz numer 3 i… Wróciliśmy z dalekiej podróży w doskonałym stylu. Wreszcie zaczęliśmy mecz od mocnego uderzenia, i choć wprawdzie w 4 kwarcie straciliśmy prowadzenie, to jednak udało się obronić tą wygraną. Sporo fajnych rzeczy w tym meczu dla nas było. Thomas z kosmicznymi 42 punktami – chyba trochę szkoda, że nie zaliczył jeszcze jednej trójki. Choć tamten występ Rondo na 44 pkt był jednak bardziej spektakularny.

[Timi] To prawda, tamten występ był bardziej spektakularny, ale… to ten piątkowy ma jednak większe znacznie, bo te 42 punkty Thomasa dały zwycięstwo, podczas gdy świetna gra Rondo niestety nie wystarczyła, by pokonać wtedy Heat. Tak czy siak – ten występ Isaiaha przejdzie do historii i to kolejny już mecz, który będziemy długo i mile wspominać. Oby tylko nie skończyło się zawieszeniem dla filigranowego rozgrywającego C’s – jak myślisz, czy to uderzenie Schroedera kwalifikuje się na taką karę?

[Adrian] Niestety się kwalifikuje i jeden mecz zawieszenia należny mu się jak psu micha. Wprawdzie dostał później technika, ale za słowa a nie za ten gest, który miał być przypadkowym, ale widać, że Azja chciał klepnąć Niemca w hełm. Jeśli Thomas ma dostać ten mecz zawieszenia, to mam nadzieje, że komisja dyscyplinarna zbierze się w poniedziałek.

[Timi] Różne ujęcia widziałem i powiem tak: nie zdziwię się, jeśli to zawieszenie będzie, choć wydaję mi się, że liga spojrzy na to troszeczkę łagodniejszym okiem, tym bardziej, że Thomas to żaden brudny gracz i wcześniej nie zdarzały mu się takie ekscesy.

[Adrian] Jonas zmienił w składzie Jareda i już swoją pierwszą akcją pokazał, że to był bardzo dobry ruch Stevensa. No a Jared postanowił kolejny raz potwierdzić to o czym piszemy w tym tygodniu – jest niekompatybilny z poziomem jaki prezentuje reszta drużyny. Evan odbiera Danny’emu wszystkie argumenty w rozmowach o wielkości podwyżki :D

[Timi] Jerebko w pierwszej piątce to był naturalny ruch w obliczu absencji Olynyka – Celtowie potrzebowali przestrzeni i potrzebowali iść w small-ball. Jared Sullinger nie zapewnia ani jednego, ani drugiego i nic dziwnego, że gdy był na parkiecie przez te 11 minut w meczu numer trzy to drużynie szło słabo, szczególnie pod własnym koszem. Evan Turner został natomiast oszukany, bo powinien być w top2 najlepszych rezerwowych tego sezonu.

[Adrian] Znamy już nasze wybory w drafcie 2016, które są poza loterią. 16 i 23 pick to naprawdę fajna sprawa – jest z kogo wybierać. Tym bardziej, że jak pokazuje ten sezon, musimy wzmocnić się pod koszem, a zawodnicy na 4 czy też nawet na 5 w erze small-ballu są w zasięgu obu tych wyborów. Tym razem zasada, że wybieramy największy dostępny talent nie będzie obowiązywała w przypadku tych wyborów – ogranicza nas mocno ilość miejsc w składzie. Danny będzie wybierał najlepszych zawodników od 6’10 a w drugiej rundzie każdego dobrego spoza USA.

[Timi] No chyba, że uda się te wybory przehandlować za jakiś jeden wyżej. Jestem bardzo ciekaw Twojego zdania, czy gdyby na przykład udało się spakować nasze wybory z pierwszej rundy (16, 23) + ew. te z drugiej i/lub jakiegoś zawodnika i dzięki temu udałoby się zyskać pick w top10 to czy z tymi naszymi dwoma wyborami w pierwszej dziesiątce byłaby szansa znaleźć dwie nasze największe potrzeby: strzelca i jakiegoś utalentowanego podkoszowego? Choć na razie dość ciężko jest o tym mówić, jeśli nie znamy jeszcze wyników loterii – no ale to już za parę tygodni.

[Adrian] Odpuszczam temat pierwszego naszego wyboru czyli picku Nets – jak wylosujemy to pogadamy. Co do paczki – jak ciężko jest się wbić w top10 to dostaliśmy przykład w zeszłym roku. Jeśli miałbym typować jakiś zespół, który może chcieć handlować wyborem na chwilę obecną to Kings i ich 8 seed, ale oni chcieliby dobrego zawodnika a nie dalsze wybory. Potrzebują obrony i pracusiów, którzy będą harować na trio Rondo&Gay&Cousins – czyli od nas albo Bradley albo Amir. Oddałbyś Avery’ego za pick w top10 i możliwość wybrania Jakuba Poeltla? Ciekawa sprawa jest z Thonem Makerem – tak jak byłem sceptyczny co do jego osoby jeszcze jakiś czas temu, gdy miał wchodzić do NBA w 2017, to teraz poobserwowałem chłopaka i kurcze… on coś w sobie ma. Ma w sobie sporo z młodego Garnetta, on nawet nie ukrywa, że się na KG wzoruje – tylko jest opóźniony do KG o jakieś 3 lata, bo zaczął grać w kosza poważnie jak miał lat 14. Ale te ruchy, ta zwinność – chłopak mający ponad 220 cm wzrostu potrafi crossem posadzić na dupie niskiego obrońce – przyznam się, że naprawdę mnie zaciekawił. Jak wysoko on wyląduje w drafcie zależy od treningów jakie będzie odbywał w konkretnych zespołach. Bardzo bym już teraz chciał, żeby był w okolicach naszego wyboru jeszcze dostępny.

[Timi] Bo z tymi wymianami w drafcie to zawsze jest ciężko – bo jeśli wymieniasz zawodnika za wybór to wiesz przecież, kogo oddajesz, ale nie wiesz tak w zasadzie, co możesz otrzymać. Ja sam Avery’ego bym nie oddał, głównie ze względu na ten kontrakt (i dlatego przy większości wymian także z Thomasem i Crowderem również jestem na nie). Ale to jest na pewno ciekawa kwestia, warta rozważenia. Natomiast co do Makera – obserwuję go odkąd stał się niemałą sensacją kilka lat temu i też bardzo bym chciał, abyśmy zyskali prawa do niego. Prawa, bo sporo jeszcze musi czasu minąć, zanim będzie gotów na NBA. Ale myślę, że warto mieć go u siebie, warto pomagać mu i obserwować jego rozwój, tym bardziej, gdy mamy tyle picków i kilka z nich musimy poświęcić właśnie na wybór takich „projektów”.

[Adrian] W mockach Thon Maker jest różnie pozycjonowany – od połowy pierwszej rundy, poprzedz okolice 25 wyboru aż do początku drugiej rundy. Spora zagadka dla wszystkich, bo nawet w HS grał w Kanadzie i mało kto go obserwował na żywo. Filmiki są jakie są – wsady i bloki, z kilkudziesięciu minut jakie oglądałem tak naprawdę wartościowe były może 4 minuty w porywach do 6 minut. Obawiam się, że nie spadnie do 2 rundy, a co za tym idzie trzeba będzie go podpisać. Jest pięciogwiazdkowym prospectem o unikalnych warunkach fizycznych, no i nie okłamujmy się – zgłosił się już w  tym roku, bo chce zarabiać siedem cyfr.