Boston Celtics po wyrównanym meczu ulegli przyjezdnym z Windy City. Zadecydowała skuteczność, gdyż Zieloni pozwolili rywalom na trafienie blisko 53% z gry oraz aż połowy rzutów zza łuku. Fenomenalne zawody rozegrał D.J Augistin, który okazał się być katem drużyny znad Atlantyku i Celtics nie mogli znaleźć sposobu na byłego gracza Raptors. Boston również gorzej bronił (wymowną linijką jest tylko jeden blok w ciągu całego spotkania!). Kluczowe okazało się także oddanie dwukrotnie mniejszej ilości rzutów osobistych. Nie pomogła nawet dobra postawa na tablicach (12 ofensywnych zbiórek przeciwko tylko 2 Chicago).

 

  BOXSCORE | GALERIA

1 kwarta

Mecz otworzyło trafienie Boozera z półdystansu. Pierwsza akcja Celtów przebiegła w totalnym chaosie i nie wróżyło to najlepiej. Efektywny przechwyt zaliczył Butler, a penetracją odpowiedział Rondo. Po chwili kolejną dołożył Green, dając tym samym pierwsze prowadzenie Celtom. Festiwal cegieł zapowiedział Bradley, pudłując sam na sam z koszem, po czym przestrzelając również dobitkę. W następnej akcji nadepnął na linię boczną i był w tym momencie on tanking fire. Humphries zaliczył świetne hustle, które zaowocowało trzema rzutami osobistymi i piłką dla Bostończyków. Na tym etapie gry spotkanie można było zdecydownaie zaliczyć to wyrównanych. Dużo emocji było w końcówce kwarty. Kontry na 4 sekundy przed zegarem nie wykończył Augustin. Celtics zebrali bezpańską piłkę, wymienili dwa błyskawiczne podania i Green równo z syreną trafił zza łuku.

2 kwarta

Słabe zawody kontynuował Avery Bradley. Ciągle nie trafił rzutu z gry, a dodatkowo zanotował głupi faul na Augistinie, kiedy ten oddawał rzut za trzy punkty. Chicago próbowało odskoczyć na kilka punktów, jednak Zieloni ciągle trzymali się na jedno posiadanie piłki różnicy. Bostończycy włączyli w tym momencie trochę finezji. Najpierw grę z autu w niekonwencjonalny sposób wznowił Rondo, który do tego celu użył pleców Joakima Noaha. Jeszcze w tej samej akcji świetnym alley-oopem popisał się duet Rondo-Bass. Ten drugi zdobył też punkty zamykające pierwszą połowę spotkania i na tablicy widniał wynik 51-50 na korzyść Byków

Chicago2

3 kwarta

Blokiem na Humphriesie wylegitymował się Dunleavy, który po kontrze dodatkowo dołożył dwa rzuty z linii. Chicago zaczęło coraz więcej grać własnie z kontry, gdy Celtowie notowali straty. Momentami wyglądało to tak, jakby partnerzy nie byli przygotowani na nieprzewidywalne podania Rondo. Rajon ogólnie notował całkiem niezłe zawody, gdyż niedługo po tym dołożył dwie skuteczne penetracje. Chicago po raz drugi zmuszone było oddać prowadzenie i Thibbs postanowił wziąć przerwę na żądanie, żeby poukładać grę swojego zespołu. Bardzo dobrze grał D.J Augustin, który regularnie punktował dla swojego zespołu i rozbijał celtycką defensywę. Żadna drużyna jednak ciągle nie była w stanie wypracować sobie przewagi.

4 kwarta

Świetnym przechwytem zakończonym punktami popisał się Bayless i był on dzisiaj jednym z jaśniejszych punktów drużyny z Beantown. Następnie miejsce miał festiwal strat i błędów, na którym jednak trochę korzystniej wyszła drużyna z Wietrznego Miasta, wychodząc na kilkupunktowe prowadzenie. Nie trwało to jednak długo, bowiem kilka kolejnych punktów dołożył Sullinger. Chicago Bulls jednak ma w swoich szeregach takiego asa jak Noah. Przez całe spotkanie doskonale podawał, a w tym okresie gry dołożył do tego jeszcze pewnie wykonywane rzuty osobiste i doskonałą grę obronną. Na mini-run Chicago Boston odpowiedział blokiem Sullingera i trójkami Rondo z Greenem. Spotkanie miało trzymać w napięciu do samego końca. Trójka Greena i mamy remis 96-96! Faul ofensywny złapał Butler i to Celtics stali przed szansą na rozdawanie kart w końcówce. Ostatnie akcje meczu to festiwal trójek Sullingera i systematyczne punktowanie Chicago z linii po celowych faulach Celtics.

HOT: D.J Augustin (10-14 FG, 3-4 3PT). DJA był dzisiaj niesamowity i trafiał na życzenie. Nie wiem dlaczego nikt nie chciał tego gracza w Raptors, bo gra naprawdę świetną koszykówkę w tym sezonie.

NOT: Avery Bradley wysłał na orbitę 9 ze swoich 12 rzutów. Niektóre z nich padały po sytuacjach sam na sam z koszem.

5 rzeczy, które zobaczyliśmy:

  1. Zbilansowany atak Celtics. 8 zawodników zdobyło dla Bostonu ponad 7 punktów, a  pięciu miało dwucyfrową liczbę oczek.
  2. Kolejny mecz, podczas którego Pressey nie wącha parkietu. Czyżby Phil powoli odchodził do lamusa?
  3. Słabego Chrisa Johnsona. CJ spudłował wszystkie próby z gry i przez ponad kwadrans gry nie zachwycił niczym.
  4. Pozytywny mecz w ofensywie Rajona Rondo. RR9 zdobywał punkty na wiele różnych sposobów i widać, że lepiej czuje się w roli scorera, niż rok temu. Dorzucił do tego dwucyfrową liczbę asyst i zanotował double-double. Na ten moment ma średnie sezonu na poziomie 15/10 co po takiej kontuzji może satysfakcjonować.
  5. Dobre zmiany Baylessa i Sullingera. Ten pierwszy grał z głową i był systematyczny na przestrzeni całego spotkania. Ten drugi zbierał (double-double na poziomie 16-10), walczył i po raz kolejny rzucał wielkie trójki w końcówce

Już jutro kolejne starcie tych dwóch zespołów, a więc i okazja do rewanżu. Bądźcie z nami!