Red Auerbach

Jego geniusz był podstawą zbudowania dynastii w Bostonie. Jego darem był niezwykły talent do mówienia. Jego znakiem rozpoznawalnym były cygara zwycięstwa. Jego umiejętnością był niezwykły zmysł do interesów. Poznajcie legendę Reda Auerbacha.

Arnold Jacob Auerbach urodził się jako jeden z czworga dzieci Marie i Hyman Auerbach. Hyman był rosyjskim żydem pochodzącym z Mińska, natomiast Marie (z domu Thompson) była amerykanką. Mały Arnold od najmłodszych lat interesował się koszykówką. Ognisty kolor włosów oraz wybuchowy temperament sprawiły, że przylgnął do niego przydomek „Red”. Jednak przez niski wzrost i astmę nie wiodło mu się najlepiej. Jedynym osiągnięciem było wybranie do „Second Team All-Brooklyn” przez World-Telegram w seniorskim roku.

Po ukończeniu szkoły w 1935 roku, Auerbach planował zmianę profesji. Zamiast koszykarzem zapragnął być trenerem. Po kilku odrzuceniach ze względu na stosunkowo niskie osiągnięcia naukowe Auerbach został przyjęty do George Washington University. Ukończył go w 1941 roku z wyróżnieniem. Również w tym roku po raz pierwszy objął klub. Jego pierwszymi drużynami były St. Albans School oraz Roosevelt High School w Waszyngtonie. Dwa lata później wstąpił do US Navy, gdzie trenował koszykarski zespół Navy w Norfolku. Tam został zauważony przez waszyngtońskiego milionera, Mike’a Uline, który zatrudnił go na stanowisko pierwszego trenera, w dopiero co powstałych Washington Capitols w lidze BAA (poprzedniczka NBA).

W sezonie 1946/47 szybko zbudował dobry zespół oparty na wschodzącej gwieździe BAA, Bonsie McKinney’u oraz graczom z Navy. Efekt? Bilans 49-11, do tego 17-meczowy zwycięski streak, który pobity został dopiero w 1969 roku. Mimo to w playoffach Capitols odpadli w sześciu meczach z Chicago Stags. W kolejnym sezonie zespół ze stolicy USA osiągnął bilans 28-20, jednak znów został wyeliminowany z playoffs. W końcu nastąpił przełomowy moment – Capitols zaczęli sezon od 14 zwycięstw (do dziś jest to najlepszy start w historii), a zakończyli go bilansem 38-22. W końcu doszli oni do Finals, gdzie jednak przegrali z Minneapolis Lakers, których prowadził George Mikan. Następny rok to oczywiście połączenie BAA z NBL (National Basketball League) i powstanie NBA. Auerbach ponownie chciał powalczyć o najwyższe cele, jednak właściciel Capitols – Uline – był innego zdania, dlatego też Auerbach poddał się do dymisji. Wtedy do Auerbacha odezwał się Ben Kerner, właściciel Tri-Cities Blackhawks. Red dostał zielone światło na totalną przebudowę zespołu i w ciągu sześciu tygodni wymienił więcej niż 24 graczy! Gra Blackhawks się polepszyła, ale ostatecznie zakończyli oni sezon z ujemnym bilansem 28-29. Kiedy Kerner zdecydował się wymienić ulubionego gracza Auerbacha – Johna Mahnkena – ten w złości znów zrezygnował.

Jak się później okazało była to jedna z najlepszych decyzji w życiu Auerbacha.

Przed sezonem 1950/51, Auerbach został poproszony o przyjęcie pracy trenera przez Waltera Browna, ówczesnego właściciela Boston Celtics. Brown był zdesperowany, chciał zmienić sytuację klubu, który właśnie rozegrał fatalny sezon okraszony bilansem 22-46. Tak więc, jeszcze młody, ale już doświadczony Auerbach został trenerem klubu NBA. Pierwszymi poważnymi ruchami był Draft 1950. To właśnie wtedy Red, na przekór kibicom, zdecydował się nie wybierać Boba Cousy’ego. Następnie dodał do składu Chucka Coopera, który tym samym stał się pierwszym afroamerykaninem wybranym w drafcie przez klub NBA. Auerbach skutecznie przełamał barierę koloru w profesjonalnej koszykówce. Jednak Cousy po małym zawirowaniu wokół jego osoby ostatecznie wylądował w Bostonie – początkowo odmówił grania w klubie, który go wybrał (ex-klub Auerbacha, Blackhawks), następnie Chicago Stags, w których miał grać odeszli z ligi. Taktyka fast-break przyniosła Celtom bilans 39-30, jednak w playoffach Bostończycy musieli uznać wyższość Knicks. Jednak związek pomiędzy Auerbachem i Cousym był coraz lepszy, a trener nazwał swojego rozgrywającego „Houdini of the Hardwood” (Houdini Parkietu) – Cousy grał widowisko, świetnie dryblował i podawał – stał się pierwszym wielkim rozgrywającym w NBA.

W następnym sezonie Auerbach dokonał świetnego wyboru – do Bostonu przybył Bill Sharman. Dzięki dodaniu go do świetnie punktującego Eda Macauley’a oraz genialnego playmakera w osobie Cousy’ego Auerbach miał już gotowy rdzeń przyszłej drużyny. Innymi godnymi uwagi graczami, którzy dołączyli do Celtics byli skrzydłowi Frank Ramsey i Jim Loscutof. Skład ten przez kolejnych 5 lat meldował się w playoffs, ale nie zdobył tytułu.Rok 1956 był przełomowy.

Do drużyny dołączył Bill Russell. Narodziła się dynastia.

Auerbach poświęcił Macauley’a i rookie Cliffa Hagana by pozyskać Russella. W tym samym drafcie Red znów wybrał przyszłych Hall-of-Famerów. Skrzydłowy Tom Heinsohn (obecny komentator spotkań Celtics) i obrońca KC Jones. Auerbach od samego początku pracy z nowymi graczami wpajał im, że nie ważne są indywidualne osiągnięcia. Mówił także, że obrona jest ważniejsza od ataku, a wymuszanie strat przynosi łatwe punkty w szybkich kontrach.

Tytanem defensywy był właśnie Russell. Rosły center idealnie pasował do taktyki Auerbacha – świetna obrona Celtów powodowała, że przeciwnicy zmuszani byli do oddania rzutów z dystansu. Russell był także fenomenalnym zbierającym, tak więc prawie każdy niecelny rzut zamieniał się na zbiórkę Billa. Russell od razu po zebraniu podawał do Cousy’ego, bądź też sam, jako świetny biegacz, wyprowadzał szybki kontratak zakończony łatwym layupem czy dunkiem. Auerbach podkreślił również dużą rolę, graczy jak Frank Ramsey i John Havlicek, którzy prekursorami tego, co dziś z nami jako 6th Man.Przepis na sukces Auerbacha okazał się wprost zabójczy. Celtowie od 1957 do 1966 roku wygrali 9 z 10 mistrzostw NBA, w tym 8-krotnie z rzędu!

Żaden inny zespół w jakiejkolwiek dyscyplinie w Ameryce Północnej nie miał dłuższej passy. Celtowie sześć razy pokonywali w Finals Los Angeles Lakers, jednak niebywałym wyczynem jest fakt, że podczas kadencji Auerbacha żadnego tytułu nie zdobył Wilt Chamberlain!

Dla Reda najważniejsza była gra zespołowa. Co ciekawe w sezonie 1960/61 aż sześciu graczy miało średnio 15-21 punktów na mecz, ale żaden nie był w najlepszej dziesiątce ligi. Auerbach dokonywał także milowych kroków w przełamywaniu barier koloru – w 1964 po raz pierwszy w historii wystawił pierwszą piątkę w całości złożoną z czarnoskórych graczy – Russell, Willie Naulls, Tom Sanders, Sam Jones, oraz KC Jones. W sezonie 1966/67 poszedł krok dalej – na stanowisko grającego trenera powołał Billa Russela, a sam objął funkcję menedżera generalnego. Auerbach spopularyzował też „cygaro zwycięstwa”, które palił, gdy mecz był z zasadzie rozstrzygnięty. Zwyczaj ten stał się kultowy wśród Bostończyków zgromadzonych w Ogródku. Swoją dużą reputację zdobył poprzez zaciętość, słowne sprzeczki, za które otrzymywał coraz to więcej kar. Auerbach był wyrzucany częściej niż jakikolwiek inny trener w historii NBA.

W sumie Auerbach trenował dziewięć drużyn mistrzowskich, spod jego skrzydeł wyszli tacy gracze jak Russell, Sharman, Heinsohn i K.C. Jones. Co ciekawe każdy z tej czwórki zdobywał też przynajmniej jedno mistrzostwo jak trener (Russell, Sharman i Heinsohn dwukrotnie z Celtics, Sharman raz z Lakers). Dziewięciu graczy, którzy grali dla Auerbacha zostało wprowadzonych do Basketball Hall of Fame – Ramsey, Cousy, Sharman (jeden z trzech, którzy do HOF wprowadzeni zostali zarówno jako gracz i trener), Heinsohn, Russell, KC Jones, Havlicek, Sam Jones i Bailey Howell. Niewielu trenerów może poszczycić się takimi osiągnięciami, niewielu dorównuje Auerbachowi także w liczbie zwycięstw i porażek. W całej swojej karierze trenerskiej Auerbach prowadził 1417 spotkań, z czego wygrał 938, przegrywając 479 – procent zwycięstw do porażek wynosi .662. W sezonie 1964/65 został wyróżniony nagrodą „Coach of the Year” (od 1967 nagroda ta oficjalnie nazywa się Red Auerbach Trophy).

Przed sezonem 1966/67 NBA, Auerbach ogłosił zakończenie kariery trenerskiej, a jego następcą został Bill Russell. Podczas gdy jego uczeń doprowadził Celtics do dwóch kolejnych tytułów w 1968 i 1969, Auerbach przebudowywał starzejących się Celtów poprzez sprytne wybory w drafcie, gdzie wybierał kolejnych HOF – Dave Cowens, Jo Jo White, Paul Westphal i Don Chaney. Z byłym graczem Tomem Heinsohnem w roli trenera oraz Johnem Havlickiem Celtowie wygrywali Atlantic Division co roku od 1972 do 1976, zdobywając tytuły mistrza NBA w 1974 i 1976 roku. Dalsze znaczne nabytki Auerbacha to center-weteran Paul Silas i ex-gwiazda ABA Charlie Scott.

Wiadomo jednak było, że Celtowie nie będą non-stop na szczycie. Auerbach robił co mógł, ale nie mógł zapobiec słabszym sezonom pod koniec lat 70′. Po tym gdy buty na kołku zawiesił świetnie punktujący Havlicek Celtowie przed dwa sezony dołowali osiągając ogólni bilans 61-103. Jednak w 1979 fortuna znów uśmiechnęła się do Celtics i Auerbacha – Red wypatrzył utalentowanego Larry’ego Birda. Bird został wybrany już w drafcie 1978, ale do Celtów dołączył dopiero po roku. Auerbach natychmiast wyczuł, że błyskotliwy, pracowity Bird będzie podstawą nowej generacji Celtics. W 1980 Auerbach po raz kolejny udowodnił swe nieprzeciętne umiejętności menedżerskie – przekonał Golden State Warriors, by ci oddali swój pick 3 oraz Roberta Parisha za wybór numer 1 (Joe Barry Carroll) Celtów. To jak była to trafna decyzja Auerbacha pokazuje dalsza kariera obu panów – Parish wygrywał mistrzostwo z Celtics, dziś jest w Hallu Sław. Następnie z trzecim numerem od Warrios Red wybrał kolejnego przyszłego Famera – Kevina McHale. Frontcourt Parish-McHale-Bird do dziś jest uważany za jeden z najlepszych frontcourtów w historii NBA. Skład uzupełniali tacy gracze jak Cedric Maxwell, ML Carr, rozgrywający weteran Nate Archibald, Gerald Henderson, a później Dennis Johnson i Danny Ainge. Celtowie zdobyli tytuł w 1981 roku, a kolejny – trzy lata później. Ówczesnym trenerem Celtów był KC Jones czyli… wychowanek Auerbacha.

Po tamtym sezonie Auerbach zrezygnował z funkcji GM-a i został prezydentem klubu. Gdy Celtics sięgali po tytuł 1986 roku, Auerbach przeżywał to po raz 16 – do dziś jest to niezrównany wyczyn w NBA. Niestety po raz ostatni w swoim życiu.

Od pamiętnego transferu Johna Mahnkena minęło wiele, wiele lat. To jednak właśnie od tego wszystko się zaczęło. Ciekawostką jest fakt, że Mahnken na początku lat 50′ wylądował w Bostonie i przez dwa sezony grał pod skrzydłami Reda.

Wyczuwając, że Celtics z lat 80′ pod przewodnictwem Birda potrzebują świeżej krwi Auerbach wymienił Hendersona na drugi pick w Drafcie 1986. Z numerem tym Celtowie wybrali Lena Biasa. Niestety nie zdążył on rozegrać dla nich żadnego meczu. Zmarł dwa dni po wybraniu. Przedawkował kokainę. Kilka lat później, gracz Celtics, na którym miała opierać się cała gra, Reggie Lewis zmarł nagle w 1993 roku. Kariery dopiero co skończyli Bird i McHale, Celtic Pride zgasła. Auerbachowi już nigdy nie było dane świętować kolejnego tytułu. Zmarł na atak serca, 28 października 2006 roku. W taki sposób NBA traci kogoś wyjątkowo i jedynego w swoim rodzaju. Tak wypowiadał się komisarz ligi, David Stern: „Pustka spowodowana jego śmiercią nigdy nie zostanie wypełniona.”

Auerbacha pożegnano z wielkim honorami. Jego pamięć uczcili m.in. bejsboliści Boston Red Sox (podczas jednego spotkania zagrali w zielonych strojach, a na trybunie zwanej „Green Monster” powieszono jeden z mistrzowskich bannerów), a także jego Celtowie (pamiątkowe logo czy też sygnatura Auerbacha na parkiecie) czy sama NBA, która wydała kilka reklamówek na jego cześć – związane były one z charakterystycznymi filmami instruktażowymi (seria Red on Roundball), w których Auerbach – z pomocą zawodników – wyjaśniał różne aspekty gry.

Półtora roku po jego śmierci Celtics zdobyli 17 tytuł. Podczas świętowania nie zabrakło odniesień do wielkiego Celta – gracze, ale przede wszystkim trener Doc Rivers palili cygara, tak jak to w zwyczaju miał Red. Legenda nadal trwa. Kontynuuje ją każdy, kto w jakikolwiek związany jest z jego ukochanym zespołem. Zespołem, któremu tak wiele dał i od którego tak wiele otrzymał.


Autor: Tomek Kordylewski (Timi)