Larry Bird

Nie zmieściłbym tu jego wszystkich nagród. Nie mogę sobie nawet wyobrazić jak Wielkim był graczem. Jego grę mogę oglądać tylko na YT lub ściągając powtórki. Larry Bird, bo o nim mowa to jeden z najlepszych koszykarzy wszech czasów. Ikona Boston Celtics, członek Hall Of Fame. Legenda.

Larry urodził się w West Baden (Indiana). Dorastał właśnie tam i w okolicznych miejscowościach, m.in mieście French Lick. Stąd właśnie jego późniejszy przydomek „The Hick from French Lick”. Rodzina Birdów miała niemałe problemy z finansami. Bird nie raz przypomniał, że gdy matka musiała wybrać między oddaniem pieniędzy do banku a nowymi butami dla dzieci zawsze wybierała dobro dzieci. Dzieciństwo spędził także u swojej babci, gdzie był często wysyłany. Oprócz biedy rodzinę Birda dotknęły inne nieszczęścia – alkoholizm i sprawy osobiste jego ojca, Joe, czego konsekwencją było samobójstwo głowy rodziny Birdów. Mimo tego Larry nie załamywał się i był jednym z lepszych koszykarzy w French Lick (Springs Valley High School). Zawsze przychodził pierwszy, wychodził ostatni. Trenował dzień w dzień, tydzień po tygodniu. Dla kariery koszykarza rzucił futbol amerykański i bejsbol.

Otrzymał stypendium na Uniwersytecie w Indianie, jednak nie był w stanie grać na tak wielkim colleg’u. Wytrzymał tam tylko 24 dni i bardzo rozczarował swoją matkę. To musiało być dobrze zaplanowane – Bird wrócił do rodzinnej miejscowości i rozpoczął naukę w pobliżu Northwood. Rozpoczął także prace w tzw Street Department (śmieci, koszenie trawników, śnieg, naprawa dróg). W koszykówkę grał w Hancock Construction. Po roku postanowił zapisać się na Indiana State University gdzie drużynę trenował Bob King. King miał wylew tuż przed rozpoczęciem sezonu 1978/79. Prowadzenie drużyny przejął asystent  Bill Hodges, który namówił Birda na powrót do college’u. Przed Birdem Uniwersytet z Indiany nigdy nie grał w głównym turnieju NCAA. Jednak z Birdem udało się tam awansować, a nawet wygrać. Sezon zakończył z bilansem 33-1 przegrywając tylko z ekipą przyszłego rywala, Magica Johnsona, Michigan State University. Bird spędził w Indiana State 3 sezony i przez ten okres notował średnio 30.3 punktów na mecz co dało mu piąte miejsce w średniej ilości zdobytych punktów. Ogółem zdobył ich 2,850, a do tego dołożył 1,247 zbiórek.

Przystąpił do Draftu 1978. Choć nadal miał pewne wątpliwości czy grać w NBA czy zostać jeszcze w Indianie zgłosił się. Celtics się nie wahali. Z szóstym numerem wybrali właśnie Larry’ego. Bird zadecydował jednak, że zagra jeszcze sezon na uniwersytecie. Celtics zachowali wyłączne prawo do podpisania go aż do Draftu 1979, a mieli do tego prawo dzięki tzw zasadzie „junior eligible”, która istniała w tamtym czasie (pozwalała ona graczowi colleg’u być wydraftowanym i dawała mu jeden rok kalendarzowy na podpisanie kontraktu, nawet jeśli gracz zadecydował o jeszcze jednym sezonie spędzonym w szkole). Krótko przed ostatecznym terminem Celtics podpisali z Birdem kontrakt opiewający na astronomiczną wtedy sumę $650 tys. dolarów co uczyniło Birda najlepiej opłacanym rookie w tamtych czasach.

Z Birdem Celtics znacząco poprawili swoją grę. Z bilansu 29-53 w sezonie 1978/79 wyszli na 61-21, najlepszy bilans w NBA. W tym samym roku co Bird do ligi wszedł Earvin „Magic” Johnson – wtedy zaczęła się rywalizacja między tymi dwoma panami. Pierwszą „małą rywalizację” wygrał Larry Bird, który został „Rookie of the Year” wyprzedzając właśnie Magica. Został także wybrany do pierwszego w swojej karierze All-Star. Liderował w drużynie Celtics w punktach, zbiórkach, przechwytach, ilości minut. Mimo odpadnięcia z Philladelphia 76ers w Finałach Konferencji drużyna zdawała odzyskiwać dawny blask, z Birdem miała wrócić Celtic Pride. Do pomocy sprowadzono Roberta Parisha i Kevina McHale’a, którzy razem z Birdem stworzyli niesamowite trio. W drugim sezonie Celtics zrewanżowali się Sixers wygrywając na tym samym etapie 3-1 (mecze wygrane kolejno 2, 2 i 1 punktem) i weszli do Finałów NBA. Tam spotkali się z Rockets i wygrali 4-2. Był to pierwszy z trzech tytułów Birda. Choć MVP nie został (a został nim Cedric Maxwell) to jego statystyki były warte odnotowania – średnio 15.3 punktów, 15.3 zbiórek i 7.0 asyst na mecz.

Kolejne lata to czasy rywalizacji pomiędzy Birdem i Johnsonem, jednej z największych rywalizacji w zawodowym sporcie. To także rywalizacja między Celtics z Lakers.

W 1984 roku Celtics wygrali po siedmiu meczach. Obie ekipy pokazały publiczności prawdziwy Showtime, a pierwszą statuetkę MVP w swojej karierze zgarnął Larry Bird. Zdobył także MVP za sezon regularny. W Finałach 1984 notował średnio 27.4 punktów, 14 zbiórek i 3.6 asyst na mecz. Rok później Lakers zrewanżowali się i w końcu zwyciężyli w odwiecznej rywalizacji między klubami z dwóch wybrzeży. Zwyciężyli 4-2, a MVP Finals został Kareem Abdul-Jabbar, który notował średnio 25.7 punktów, 9 zbiórek i 5.2 asyst na mecz. Tym samym Abdul-Jabbar został najstarszym zawodnikiem uhonorowanym nagrodą MVP – miał 38 lat, 1 miesiąc i 24 dni. Bird drugi rok z rzędu został MVP sezonu regularnego, jednak nie udało mu się obronić tytułu. W Finałach notował średnio 23.8 punktów, 8.8 zbiórek i 5.0 asyst na mecz. Po roku panowania Lakers, Celtics odebrali im tytuł zwyciężając z Houston Rockets. Po fenomenalnym sezonie regularnym (67-15) Bird po raz trzeci z rzędu został MVP ligi. Po raz drugi został natomiast MVP Finałów, w których notował średnio 24 punkty, 9.7 zbiórek i 9.5 asyst na mecz.

W 1987 Celtics po raz ostatni w karierze Birda dostali się do Finałów ligi. Celtowie musieli jednak najpierw po twardym boju pokonać Bucks i Pistons (tutaj najpopularniejszy steal w karierze Birda, a może i całej NBA – na pięć sekund do końca Celtics przegrywali z Pistons 106-107 i to rywale wyprowadzali piłkę z boku. Bird przechwycił podanie, podał do Dennisa Johnsona, który layupem dał Bostonowi wygraną), ostatecznie nękani kontuzjami ulegając w sześciu meczach Lakers.

Bird w swoim ostatnim finale notował średnio 24.2 punkty, 10 zbiórek i 5.5 asyst na mecz. W kolejnym roku Celtics doszli do Finałów Konferencji, gdzie przegrali z Pistons, którzy zrewanżowali się za porażkę z ubiegłego roku (także w tym roku pamiętny thriller w meczu z Atlantą, który znacie z profilu Dominque Wilkinsa). W latach 80 XX wieku Bird i Johnson zdobyli razem osiem mistrzostw NBA (Magic 5, Bird 3), a w każdym roku albo Boston, albo Lakers, byli w Finale NBA. Dzięki ich rywalizacji, zarówno w sezonie regularnym, jak i w playoffach  koszykówka w Stanach znalazła nowe rzesze fanów, którzy wypełniali hale i oglądali mecze NBA w telewizji. Narodził się Showtime. Mimo zaciekłej walki między Birdem a Johnsonem panowie darzyli się wielkim szacunkiem i przyjaźnią – wszystko zaczęło się od nakręcenia reklamy dla Converse w 1986 roku, która nomen omen przedstawiała ich jako zaciekłych wrogów – w reklamie Bird sam ćwiczył na obskurnym boisku kiedy nagle Magic podjechał piękną limuzyną i wyzwał go na pojedynek jeden na jednego.

Johnson pojawił się także na ceremonii z okazji zakończenia kariery Birda 4 lutego 1993 roku i podczas emocjonalnego wystąpienia nazwał Birda „przyjacielem na zawsze”. Także podczas Finals 2008, kiedy to rywalizacja Lakers-Celtics rozpoczęła się na nowo, obaj nakręcili reklamówkę z serii „There Can Only Be One”.

W 1988 roku Bird miał statystycznie najlepszy sezon w karierze, ale Celtics po raz pierwszy od czterech lat nie doszli do Finals. Kolejny sezon także nie był udany, zakończony już po sześciu meczach z powodu kontuzji obu pięt. Wrócił z celem przywrócenia Celtom wielkich sukcesów, ale problemy z plecami i kolejne lata na karku nie pozwoliły mu na to. Mimo wszystko przez ostatnie trzy lata swojej kariery był jednym z lepszych graczy w lidze nie schodząc z poziomu 20 punktów, 9 zbiórek i 7 asyst na mecz. W każdym z tych trzech sezonów doprowadził Celtów do fazy posezonowej, jednak to było wszystko. Plecy dawały znać prawie w każdym sezonie – w 1990/91 opuścił 22 mecze, 1991/92 to już 37 gier, a w trakcie półfinałów konferencji 1992 przeciwko Cavaliers opuścił 4 z 7 meczy serii właśnie z powodu pleców.

Bird to także członek legendarnego „Dream Team” – w 1992 roku na IO w Barcelonie USA zdecydowało się wysłać na igrzyska profesjonalnych koszykarzy po raz pierwszy w historii – ekipa z Jordanem, Birdem i Magiciem na czele nie miała sobie równych i łatwo zdobył złoty medal. Po olimpijskim doświadczeniu Bird zapowiedział swoje odejście z NBA. Zakończył swoje występy ze średnimi 24,3 punktów, 10 zbiórek i 6,3 asyst na mecz rzucając ze średnimi 49.6% z gry, 88.6% z wolnych i 37.6% za trzy. Celtowie nie mogli postąpić inaczej i za wszystko, co Bird zrobił dla Bostonu zastrzegli numer 33.

Po zakończeniu kariery zawodniczej został asystentem w sztabie szkoleniowym Celtics w latach 1992-1997. Następnie objął stanowisko trenera Indiany Pacers, lecz zapowiedział, że będzie trenerem nie dłużej niż na 3 lata. „Jestem nowy, ale czuję, że mogę wykonać swoje zadanie” mówił po objęciu posady. Choć nie miał doświadczenia trenerskiego doprowadził Pacers do wielkich sukcesów. W pierwszym sezonie Indiana osiągnęła bilans 58-24 i dotarła do Finałów Konferencji, gdzie przegrała z Bykami. Bird za wielki wyczyn został mianowany Trenerem Roku dzięki czemu stał się jedynym człowiekiem na Ziemi, który zdobył wszystkie statuetki MVP (RS, Finals, ASG) oraz nagrodę Coach of the Year. W kolejnym, skróconym przez lockout sezonie, znów dotarł do Finałów Konferencji, ale znów przegrał. W ostatnim sezonie na stanowisku trenera Pacers udało się awansować do Finałów (przegrana z Lakers), co przypieczętowało znakomitą karierę trenerską Birda. Zabrakło tylko mistrzostwa. Bird odszedł ze stanowiska w 2000 roku, jednak powrócił do Pacers w 2003 roku, kiedy to został Prezydentem do Spraw Operacyjnych i to od niego zależało kto jest w sztabie szkoleniowym, kto jest trenerem, a także wybory w Drafcie. W 2008 Pacers zatrudnili na stanowisko GM-a Davida Morwaya, ale to Bird wciąż miał ostatnie słowo w większości spraw. Larry powoli i skutecznie budował solidny team, który po bardzo dobrym sezonie 2011/12 uległ w drugiej rundzie późniejszym mistrzom – Miami Heat – jednak nie zapominajmy, że Pacers w tej serii zdołali nawet objąć prowadzenie. Bird został doceniony i otrzymał nagrodę dla Menedżera Roku (NBA Executive of the Year Award), tym samym stając się pierwszym człowiekiem w historii, który oprócz tej statuetki ma na swoim koncie także nagrody MVP i Coach of the Year! Jednak w wyniku pewnych nieporozumień Bird odszedł ze swojego stanowiska zaraz po zakończeniu sezonu.

Bird oprócz pierwszego przydomku (The Hick from French Lick) ma także parę innych – „The Great White Hope” („Wielka Nadzieja Białych”) czy „Larry Legend” (idealnie pasujący do tego tekstu, „Larry Legenda”). Bird był uważany za jednego z ulubionych zawodników Reda Auerbacha. Red uważał go za największego koszykarza w historii.

Bird grał jako wszechstronny skrzydłowy, uważany jest jako jeden z najlepszych graczy wszech czasów, czego dowodem jest 12 nominacji do All-Star. Uniwersalny, świetnie rzucający (3 wygrane konkursy rzutów za na All-Star Weekend), potrafiący zachować zimną krew, po prostu clutch, znakomity obrońca. Zdobył dwie statuetki MVP Finals i trzy sezonu regularnego. Zdobył je rok po roku, czego dokonali tylko Bill Russell i Wilt Chamberlain. Potrafił także przewidzieć i zareagować na to, co postanawia przeciwnik. Koledzy z drużyny i jego pierwszy trener Bill Fitch nadali mu dlatego pseudonim „Kodak”. Dziki swojej uniwersalności i świetnej grze w każdym elemencie gry zanotował 69 triple-double, z czego 10 w playoffs. Był pierwszym graczem, który zanotował skuteczność powyżej 50-40-90 w jednym sezonie (FG, 3Pt, FT) – taki wyczyn udał mu się trzy razy, więcej ma tylko Steve Nash (4). Jego wysoki procent z rzutów wolnych wynika z tego, że kiedy był chłopcem zawsze przed szkołą rzucał 200 wolnych. Podziałało. Larry był także świetnym obrońcą. Nie był za szybki i nie zawsze grał dobrze jeden na jednego, jednak talent do przewidywania zagrań przeciwnika pozwalał mu na przechwytywanie podań. Zanotował 1556 przechwytów w karierze. W uznaniu jego zdolności defensywnych trzy razy był wybierany do All-Defensive Second Team. Znany był także ze swojego trash-talkingu czy zadziorności (choćby bójka z Ervingiem).

Oto kilka przykładów:

  • Podczas konkursu rzutów za 3 punkty na All-Star w 1986 roku wszedł do szatni, rozejrzał się bez słowa po czym ostatecznie powiedział „Chcę żeby każdy z was wiedział, że wygram. Po prostu rozglądam się by zobaczyć kto zajmie drugie miejsce”. Oczywiście wygrał.
  • Podczas pewnego meczu w Boże Narodzenie przed grą zapowiedział Chuckowi Personowi, że czeka na niego świąteczny prezent. Gdy Person siedział na ławce Bird rzucał trójkę z prawego rogu, naprzeciw miejsca, gdzie siedział Person. Po wypuszczeniu piłki z rąk krzyknął „Merry fuckin’ Christmas!”, a piłka wpadła do kosza.
  • Reggie Miller opisał jego trash-talk w swojej książce „I Love Being The Enemy”. Podczas jednego meczu w końcówce rzucał wolne – Reggie próbował wytrącić go z koncentracji przed wolnymi. Larry spojrzał na niego i rzucił. Trafił, po czym powiedział „Ja jestem najlepszym, pieprzonym rzucającym w lidze. W lidze, rozumiesz? A ty tu kur** próbujesz mi coś powiedzieć?”. Po chwili oddał drugi rzut. Niecelny.

Jedną z ciekawszych historii na temat Larry’ego Birda jest zupełnie inna historia pewnego więźnia… w żaden sposób nie związana z osobą Birda. Eric James Torpy został oskarżony o strzelanie z zamiarem zabicia lub rozboju. Został skazany na 30 lat, jednak zapytał, czy wyrok może zostać zmieniony na… 33 lata czyli numer z jakim grał właśnie Bird. Jego prośba została przyjęta… Przewidywane wyjście Jamesa Torpy’ego to rok 2038.

Jeśli będziecie mieli okazje być w okolicach Indiany zajrzyjcie do Terre Haute, gdzie Bird ma własny hotel/restaurację pod nazwą „Larry Bird’s Boston Connection”. Tam także znajduje się jego muzeum z nagrodami i trofeami.

Skąd taki tytuł? Jordan zapytany o to, z kim najbardziej chciałby zmierzyć się jeden na jednego bez wahania wymienił Larry’ego.

„Larry, powiedziałeś mi tylko jedno kłamstwo. Powiedziałeś, że kiedyś będzie jeszcze jakiś Larry Bird. Larry, nigdy, przenigdy nie będzie innego Larry’ego Birda” – Magic Johnson podczas ceremonii przejścia na emeryturę Birda.

 

Autor: Tomek Kordylewski (Timi)