Gdzie sezon zaczyna się dopiero teraz!

Ta seria może być najlepszą serią ostatnich lat. Ba, może być nawet najlepszą serię w całej historii NBA. Atmosfera jest niesamowicie gorąca. Jakie są klucze, aby to Celtics schodzili z parkietu jako zwycięzcy?

Jednak na początek terminarz serii:
Game 1: 1 maj (nd), Miami, 21:30 (PL)
Game 2: 3 maj (wt), Miami, ?
Game 3: 7 maj (sb), Boston, 2:00
Game 4: 9 maj (pn), Boston, ?
Game 5*: 11 maj (śr), Miami, ?
Game 6*: 13 maj (pt), Boston, ?
Game 7*: 16 maj (pn), Miami, 2:00




1. Powstrzymać kogoś z Big Trio
Miami dobrą drużyną są. Jednak gdy w grze zabraknie kogoś z trójki James - Wade - Bosh ich gra wygląda zupełnie inaczej i co najważniejsze - gorzej. Zatrzymanie któregokolwiek będzie bardzo ważnym elementem dla Celtów. Teoretycznie najłatwiejsze zadanie będzie miał Garnett, który powinien "zamknąć" Chrisa Bosha, nie pozwalając mu na rozwinięcie skrzydeł. Garnett znany jest ze swojej genialnej obrony, a Bosh dysponuje dużym potencjałem w ataku. Jednak rok temu, także w drugiej rundzie Kevin miał przeciwnika podobnego - Antawna Jamison. Jak było wszyscy doskonale wiemy - Garnett po prostu "zjadł" skrzydłowego Cavaliers, a Lebron i jego ekipa odpadła z rywalizacji. To, że Bosh będzie X-Factorem dla Miami przyznał Paul Pierce - "Zazwyczaj gdy gra dobrze, są drużyną trudną do pobicia.".

A propos LeBrona - tutaj zdecydowanie najtrudniejsze zadanie. Zadanie, które czeka Pierce'a oraz Jeffa Greena. James w pewnym sense jest bardzo podobny do Carmelo - chodzi przede wszystkim o zdobywanie punktów. Pierce i Green nie do końca zatrzymali Melo, który - choćby w drugim meczu - często seryjnie zdobywał punkty. Akurat Pierce potrafi bronić przeciwko LeBronowi - statystyki pokazują, że James przy obronie Pierce'a trafia 43% rzutów z gry. Jednak jeśli chodzi o Jamesa i jego zespoły Celtowie w ostatnich latach dwukrotnie je pokonali (2008 oraz 2010). To, że James był najlepszym graczem w szeregach Cavaliers podczas tamtych serii nie ulega wątpliwości, ale Celtics znajdywali jakoś sposób, by mimo tego pokonać zespół Brona. W tym roku James będzie zmotywowany jak nigdy dotąd, bo przecież Półfinał Konferencji miał być tylko przystankiem. Przystankiem w drodze po pierwszy tytuł, pierwszy w kolejnej dynastii. Otoczony dwoma supergwiazdami i solidnymi role-playerami. Ale znów przyjdzie mu się zmierzyć z Bostonem.

Dwyane Wade i Ray Allen to również bardzo ciekawa para, bo od obu oczekujemy dobrej gry. I w zasadzie nie można powstrzymać ani jednego, ani drugiego gdy tylko wpadną w odpowiedni rytm. Allen pokazał, że mimo 35 lat na karku jest nadal najlepszym strzelcem w tej lidze. W pierwszej rundzie przeciwko Knicks rzucał po prostu niesamowicie, na świetnej skuteczności. Wade w pierwszej rundzie także dobrze się zaprezentował, a wiec możemy być pewni że ten matchup będzie kolejnym świetnym pojedynkiem, dwóch uznanych gwiazd ligi.




2. Przewaga na 'piątce'
Nie ulega wątpliwości, że to Celtics mają przewagę na tej właśnie pozycji. Nie ulega wątpliwości... jeśli S. O'Neal byłby zdrowy. Jednak nie jest i nadal nie wiadomo jak z jego zdrowiem. Ostatnie informacje są optymistyczne, ale nie ma jakiejkolwiek precyzyjnej informacji (podobno ma dziś trenować). Celtics mogą pokonać Maimi i bez Shaqa, jednak jego obecność w pomalowanym już na samym starcie daje korzyści - po pierwsze Shaq, nawet ten 38-letni Shaq, powinien sobie poradzić ze środkowymi Miami, a po drugie O'Neal znacząco ogranicza pole do manewru Jamesowi i Wade'owi, zamykając im przestrzeń do drive'ów.

Jest jednak jeszcze Jermaine O'Neal czyli ktoś, kto jest dla Celtów bardzo ważnym ogniwem. Zapewnia on bezpieczeństwo w pomalowanym, kilka bloków i świetną obronę. W meczach z Knicks ta była bardzo dobra, a przecież Knicks należą do ścisłej czołówki jeśli chodzi o atak. Ważne będzie także opanowanie tablic, bo to właśnie przegrana zbiórka była przyczyną klęski pod koniec sezonu regularnego. Heat, mimo że nie posiadają w zespole wybitnych centrów, to mają jednak bardzo solidnych środkowych, którzy potrafią zapewnić zbieranie. A przecież nie zapominajmy o Wielkiej Trójce z Miami, które nieraz w tym sezonie zbierała 30 czy nawet więcej piłek (razem).




3. Rondo niszczy Bibby'ego i Chalmersa
Rajon Rondo powinien bez większych problemów poradzić sobie z point-guardami Miami. W trzech z czterech spotkań w sezonie regularnym Rondo był wyróżniającym się zawodnikiem, a seria z Knicks powinna napawać optymizmem, że dominacja Rajona będzie trwała. Właśnie wchodzimy w okres drugiej rundy - rok temu był to czas właśnie Rajona, który zdominował serię z Cavaliers i to dzięki niemu Celtowie święcili sukcesy. W ostatnim spotkaniu sezonu regularnego z Heat Rajonowi jakby trochę "zwisało", był zupełnie niewidoczny. Nie wykorzystał tego, że jego przeciwnikiem był Mike Bibby. W playoffs powinien to zrobić i znów grać to, do czego nas przyzwyczaił.

Tak właśnie grał przeciw New York Knicks - w całej serii notował średnio 19 punktów, 12 asysty i 7.3 zbiórek. Był szybki, agresywny i łatwo poradził sobie z Douglasem. Od Rajona zależy cała ofensywa Celtics i gra przeciw takiej drużynie jak Miami, które prezentuje bardzo dobrą obronę będzie prawdziwym wyzwaniem dla młodego playmakera Celtów.




4. Ławka
Celtics posiadają zdecydowanie dłuższą i zarazem lepszą ławkę rezerwowych. I jest to opinia zdecydowanie prawdziwa, nawet mimo słabszej gry celtyckiej ławki w ostatnich spotkaniach. Glen Davis, Jeff Green, Delonte West i Nenad Krstic, a także - być może - Shaq to spora siła wchodząca z ławki. Heat grają rotacją 8-osobową, do piątki starterów dodając Joela Anthony'ego, Mario Chalmersa i Jamesa Jonesa. Czasem minuty dostają Eddie House czy Juwan Howard. Jednak to Mike Miller oraz Udonis Haslem mieli być główną bronią drugiego unitu Miami. Obaj złapali kontuzję - Mille zagrał tylko 6 minut w serii z 76ers (0/3 FG), Haslem nie gra od listopada, choć może wrócić do gry, właśnie podczas drugiej rundy.

Bezpośredni matchupy pomiędzy rezerwowymi Celtics a Heat także przemawiają raczej na korzyść Celtów, na dodatek ławka Celtów dysponuje o wiele większym doświadczeniem playoffowym - Davis od samego początku kariery co rok melduje się w fazie posezonowej, Delonte pamięta co to playoffs choćby z Cleveland, a Krstic i Green jeszcze przed rokiem toczyli bój w pierwszej rundzie przeciwko Lakers.



To są cztery kluczowe elementy tej serii. Ważnym elementem będą także końcówki spotkań. A tutaj obie drużyny znajdują sie na przeciwległych biegunach. Celtics potrafią zamknąć mecz, a mając w składzie takich graczy jak Pierce, Allen czy nawet Garnett nie musimy bać się o to, kto weźmie odpowiedzialność w najważniejszym momencie. Z kolei Heat są jednym z najgorszych egzekutorów w końcówkach. Spośród całej drużyny w tym sezonie, przy stanie +3 lub mniej dla drużyny przeciwnej Heat trafili tylko raz. Trafił LeBron. Jednak pozostałe 7 rzutów w takich sytuacjach nie trafiły do kosza (ogółem 1/8). Nie lepszy jest Wade (0/5).



Przed Celtami kolejne wyzwanie. Są drużyną weteranów, ale weteranów, którzy zawsze potrafią dostosować się do przeciwnika. Im większa stawka, tym gra wygląda lepiej. Celtów stać na pokonanie Miami, zdania są w większości podzielone więc zapowiada nam się seria najciekawsza od paru dobrych lat. Oby to Boston wyszedł z tej serii jako zwycięzca.

GO CELTICS!
It's all about 18.

Na koniec wypowiedzi ekspertów z ESPN, od KiTta:

J.A. Adande, ESPN.com: Celtowie dali drużynom z Konferencji Wschodniej, a zwłaszcza Miami, powód, żeby się ich obawiać. Rondo odzyskał formę, Ray Allen trafia jak strzelec wyborowy a Kevin Garnett jest największym zagrożeniem ofensywnym, odkąd pojawił się w Bostonie. Mają teraz kilka dni odpoczynku, ponieważ Miami nie mogło skończyć serii z 76ers. Jeśli Celtom uda się pokonać Heat, Byki nie wyglądają jeszcze na zespół gotowy na zawojowanie playoffs.

Chris Broussard, ESPN: Celtics po raz kolejny udowadniają, że nie nikt nie powinien ich lekceważyć. Grają tym lepiej, im większa stawka. A z Jermainem O'Neal, grającym kapitalnie w serii przeciwko NYK, Celtics wyglądają dobrze bez Shaqa. Mimo to wciąż uważam, że Miami pokona ich w drugiej rundzie, aczkolwiek mniejsza jest moja pewność o dominacji Heat nad Celtics po rozmontowaniu Knicks w dwóch ostatnich meczach przez tych drugich.

Chris Sheridan, ESPN.com: [Celtics] Będą trudni do pokonania, ale nie będą już grać z takim słabym w obronie zespołem, z jakim mierzyli się w pierwszej rundzie. Jeff Green i Nenad Krstic nic do tej drużyny nie wnoszą. Skutki wymiany Perkinsa w którymś miejscu playoffs ich dopadną, gdy nie będą mogli zatrzymać wysokich rywala.

Marc Stein, ESPN.com: Jeśli Rondo wrócił, jeśli uporał się już psychicznie z wymianą Perkinsa, a nie wyglądał dobrze tylko dlatego, że przeciwnik był słaby w defensywie - Boston wzbudzi w Heat przerażenie. Jest to bowiem kolejna seria, którą Celtics mogą przebrnąć pomimo ewentualnej niezdolności Shaqa O'Neala do gry. Ławka Bostonu nie miała dobrej serii z Knicks, ale powrót Rondo do formy jeszcze bardziej podgrzewa atmosferę przez meczami z Miami. Jeśli jeszcze większe podgrzanie atmosfery jest w ogóle możliwe.
29 Apr 2011 by Timi
11 komentarzy
          



by Pride @ 30 Apr 2011 10:03 am
A ja myślę, że nie ma co porównywać graczy nazwiskami. Dzisiaj Memphies ograło 4-2 SA i wygrały tu nie indywidualności tylko KOSZYKÓWKA. I tak samo będzie z Miami, może i L-Train>Pierce, może i Wade>Allen, ale to o niczym moim zdaniem nie świadczy. Wygrywa zawsze gra zespołowa. To my kibice przez cały sezon żyjemy otoczką "all about" tak samo Celtowie, Heat to zespół młody, kolejne lata bez wątpienia będą należeć do nich, ale jeszcze nie teraz. Jedno jest pewne, tak jak każdy mówi. WIELKIE EMOCJE!

http://www.youtube.com/watch?v=F9mYU8IVZMk krótki preview :-)

by Neithan @ 29 Apr 2011 11:50 pm
PS. podtrzymuję typ 4-3 Boston choć w tej serii każdy wynik (nawet sweep w obie strony) jest możliwy.

by Neithan @ 29 Apr 2011 11:44 pm
Seria rozstrzygnie się w dwóch miejscach - na 1ce i na 5tce.

Jeśli Rajon nie zagra na swoim poziomie to i nawet zombie Shaq nam nie pomoże :) Ale jeśli zagra ... to wiele może się wydarzyć nawet z naszą dziurą pod koszem. Bo nie ma co ukrywać, że cała nasza nadzieja że JO utrzyma formę z serii z NY. Wtedy razem z Garnetem będą stanowili odpowiedź na dobrze zbierające Miami.

Zgadzam się opinią ESPN. W serii z NY Green i Krstic nie istnieli. Pora to zmienić panowie bo do końca życia będziecie bohaterami opowieści "jak oddać podstawowego centra za potencjał i poczciwy wygląd"

by KiTt @ 29 Apr 2011 11:36 pm
OK, wklejam jeszcze raz.

Bardzo dobra zapowiedz, Timi. Coż można dodać? Szczerze mówiąc, najszybciej i najbardziej trafnie ujął to @Key w jednym (tym pierwszym) zdaniu swojej wypowiedzi w poprzednim wątku. Latwo nie bedzie. W moim tekscie wspominalem o gierkach pomiedzy Riversem a Spoestrą, spróbujemy pomyśleć, co się może wydarzyc. A wydarzyc się może bardzo wiele. Tak, jak tu wcześniej napisaliście już nie raz i nie dwa, wszystko zaczyna się i konczy na Rondo, jesli jemu seria nie wyjdzie, szanse na wygraną będą pikować w obręby mizerii... Rondo jest jak pierwiastek promieniotwórczy - niewiarygodnie wybuchowy i jednoczesnie tak bardzio niestabilny. Nie zastanawialiście się czasami, dlaczego jesteśmy pewni o forme Raya, KG czy PP, a z Rajonem nigdy nie wiadomo, jaką jego wersję zobaczymy? Na szczęście w playoffs pobudza w nim dodatkowe poklady energii, można więc być o jego postawę możemy być w miarę spokojni. Co nie znaczy, że jeśli Rondo będzie grać dobrze, Spoelsta bedzie się temu biernie przyglądał jak D'Antoni. Według mnie najsłabszym obroncą Heat jest Wade, ktory wielokrotnie gubil się na zasłonach broniacPrzy Raya. Czasami dlatego, ze po prostu mu sie nie chcialo. Spoelsta moze wiec Wade'a chciec jakos przykryc w obronie. Matchupy matchupami, ale koniec koncow w obronie mozemy miec cos takiego:
1. Anthony/O'Neal
2. Bosh/KG
3. Pierce/Wade
4. Allen/Chalmers-Bibby
5. Rondo/James.

Wade może kryc Pierce'a, PP jest wolniejszy, mniej zwrotny i nie ma przewagi fizycznej, żeby ją wykorzystać w post-up. Z kolei to, że Rondo bedzie prowokowany do jak najczestszego rzucania z poldystansu, jest oczywistą oczywistością. ES może pójść jeszcze dalej, może wystawić Brona na Rondo, ktory kryc go bedzie na radar, pomagając przy podwojeniach, jednoczesnie straszac Rajona zasiegiem ramion i ewentualnym blokiem. Takze z tylu po minieciu go przez Rondo, o czym RR9 już się kilka razy przekonać. To otwiera pole dla Raya do rzutu, ale by go należycie wykorzystac, zaslony stawiane przez wysokich muszą być najwyższej jakości.Dodatkowo Allen bedzie mial pewnie dużo trudności o czysty rzut obcinając się do skrzydła na silnej stronie (tutaj obronca z pomocy moze go odciąc od pilki), bo do koncowej linii akcji bedzie z pewnoscią mniej, o powodach takiego stanu rzeczy jeszcze napiszę. Przy zdrowym Shaqu, na wszystkie te manewry mielibyśmy świetna odpowiedz grajac nim izolacje, ale Jermaine nie ma niestety nad Anthonym takiej przewagi fizycznej, wobec czego przy dobrej realizacji planu w obronie, mozemy miec ogromne problemy ze zdobywaniem punktow.

Jak to wyglada z naszej strony. Dla Doca kluczowe będą dwa zalożenia:
1. Miami nie może się rozpedzic.
2. Trzymac Wadea i Jamesa z daleka od kosza.


Z uwagi na to pierwsze, mozemy wlasnie malo widziec Raya w rogach boiska, bo niecelny rzut to od razu kontratak i punty dla druzyny przeciwnej, jak to pewien trener Jordana i Bryanta kiedyś powiedzial. Heat w kontrataku są naprawde niebezpieczni, natomiast zdecydowanie gorzej to wyglada w halfcourt'cie. Gracze 76-ers w swoich wypowiedziach podkreslali, ze czasami to wygladalo, jakby Heat po prostu zmieniali sie kolejce po kolejne izolacje. Co daje nam znacznie wieksze szanse na skuteczną obronę. Jesteśmy w stanie zamknąć pomalowane nawet bez Shaqa, kompetnie odpuszczając Anthony'ego, pewnie nawet ignorując Z na połdystansie. Dlatego X-factorem w tej serii może być Bosh. Wątpię, żeby KG wychodził do niego na daleki połdystans, podwajając z O'Nealem wchodzących w trumne DW i LJ, wiec Bosh może miec BAAAARDZO dużo open lookow. Kwestia, czy będzie te rzuty trafiał. Doc musi tez cos wymyslec (jakby byl Shaq wcale nie musiałby się tak bardzo glowic), żeby Green gral jako "trójka", bo absolutnie nie ma nikogo wsrod rezerwowych nie jest w stanie go pokryc w post-up, tam generuje sie wtedy tak ladny mismatch, ze az zal go nie wykorzystać. Wlaśnie to ostatnie bylo jedynym pozytywem w ostatnim, przegranym meczu z Heat - te akcje pozwolily nam odrobic kilkunastopunktową przewage i wrócić do meczu po fatalnej pierwszej kwarcie.

Dobra, na razie tyle. Możliwości obydwoje mają duże i pewnie zobaczymy partie szachów na parkiecie. Jestem dobrej mysli, Doc jest jak Karpow w te klocki. Mój typ: 4-2

by KiTt @ 29 Apr 2011 11:34 pm
Bardzo dobra zapowiedz, Timi. Coż można dodać? Szczerze mówiąc, najszybciej i najbardziej trafnie

ujął to @Key w jednym (tym pierwszym) zdaniu swojej wypowiedzi w poprzednim wątku. Latwo nie

bedzie. W moim tekscie wspominalem o gierkach pomiedzy Riversem a Spoestrą, spróbujemy pomyśleć,

co się może wydarzyc. A wydarzyc się może bardzo wiele. Tak, jak tu wcześniej napisaliście już nie

raz i nie dwa, wszystko zaczyna się i konczy na Rondo, jesli jemu seria nie wyjdzie, szanse na

wygraną będą pikować w obręby mizerii... Rondo jest jak pierwiastek promieniotwórczy -

niewiarygodnie wybuchowy i jednoczesnie tak bardzio niestabilny. Nie zastanawialiście się czasami,

dlaczego jesteśmy pewni o forme Raya, KG czy PP, a z Rajonem nigdy nie wiadomo, jaką jego wersję

zobaczymy? Na szczęście w playoffs pobudza w nim dodatkowe poklady energii, można więc być o jego

postawę możemy być w miarę spokojni. Co nie znaczy, że jeśli Rondo będzie grać dobrze, Spoelsta

bedzie się temu biernie przyglądał jak D'Antoni. Według mnie najsłabszym obroncą Heat jest Wade,

ktory wielokrotnie gubil się na zasłonach broniacPrzy Raya. Czasami dlatego, ze po prostu mu sie

nie chcialo. Spoelsta moze wiec Wade'a chciec jakos przykryc w obronie. Matchupy matchupami, ale

koniec koncow w obronie mozemy miec cos takiego:
1. Anthony/O'Neal
2. Bosh/KG
3. Pierce/Wade
4. Allen/Chalmers-Bibby
5. Rondo/James.


Wade może kryc Pierce'a, PP jest wolniejszy, mniej zwrotny i nie ma przewagi fizycznej, żeby ją

wykorzystać w post-up. Z kolei to, że Rondo bedzie prowokowany do jak najczestszego rzucania z

poldystansu, jest oczywistą oczywistością. ES może pójść jeszcze dalej, może wystawić Brona na

Rondo, ktory kryc go bedzie na radar, pomagając przy podwojeniach, jednoczesnie straszac Rajona

zasiegiem ramion i ewentualnym blokiem. Takze z tylu po minieciu go przez Rondo, o czym RR9 już się

kilka razy przekonać. To otwiera pole dla Raya do rzutu, ale by go należycie wykorzystac, zaslony

stawiane przez wysokich muszą być najwyższej jakości.Dodatkowo Allen bedzie mial pewnie dużo

trudności o czysty rzut obcinając się do skrzydła na silnej stronie (tutaj obronca z pomocy moze go

odciąc od pilki), bo do koncowej linii akcji bedzie z pewnoscią mniej, o powodach takiego stanu

rzeczy jeszcze napiszę. Przy zdrowym Shaqu, na wszystkie te manewry mielibyśmy świetna odpowiedz

grajac nim izolacje, ale Jermaine nie ma niestety nad Anthonym takiej przewagi fizycznej, wobec

czego przy dobrej realizacji planu w obronie, mozemy miec ogromne problemy ze zdobywaniem punktow.

Jak to wyglada z naszej strony. Dla Doca kluczowe będą dwa zalożenia:
1. Miami nie może się rozpedzic.
2. Trzymac Wadea i Jamesa z daleka od kosza.


Z uwagi na to pierwsze, mozemy wlasnie malo widziec Raya w rogach boiska, bo niecelny rzut to od

razu kontratak i punty dla druzyny przeciwnej, jak to pewien trener Jordana i Bryanta kiedyś

powiedzial. Heat w kontrataku są naprawde niebezpieczni, natomiast zdecydowanie gorzej to wyglada w

halfcourt'cie. Gracze 76-ers w swoich wypowiedziach podkreslali, ze czasami to wygladalo, jakby

Heat po prostu zmieniali sie kolejce po kolejne izolacje. Co daje nam znacznie wieksze szanse na

skuteczną obronę. Jesteśmy w stanie zamknąć pomalowane nawet bez Shaqa, kompetnie odpuszczając

Anthony'ego, pewnie nawet ignorując Z na połdystansie. Dlatego X-factorem w tej serii może być Bosh. Wątpię, żeby KG wychodził do niego na daleki połdystans, podwajając z O'Nealem wchodzących w trumne DW i LJ, wiec Bosh może miec BAAAARDZO dużo open lookow. Kwestia, czy będzie te rzuty trafiał. Doc musi tez cos wymyslec (jakby byl Shaq wcale nie musiałby się tak bardzo glowic), żeby Green gral jako "trójka", bo absolutnie nie ma nikogo wsrod rezerwowych nie jest w stanie go pokryc w post-up, tam generuje sie wtedy tak ladny mismatch, ze az zal go nie wykorzystać. Wlaśnie to ostatnie bylo jedynym pozytywem w ostatnim, przegranym meczu z Heat - te akcje pozwolily nam odrobic kilkunastopunktową przewage i wrócić do meczu po fatalnej pierwszej kwarcie.

Dobra, na razie tyle. Możliwości obydwoje mają duże i pewnie zobaczymy partie szachów na parkiecie. Jestem dobrej mysli, Doc jest jak Karpow w te klocki. Mój typ: 4-2

by Viejra @ 29 Apr 2011 09:58 pm
Jeżeli Rondo włączy swoje oczy dookoła głowy Miami nie będzie miało nic do powiedzenia, a najwyższy czas aby tak się stało.
Już nie mogę się doczekać uciekającego do szatni bez komentarza Brona, który jak zawsze będzie obwiniał wszystkich tylko nie siebie.
Ciekawe czy jeżeli będzie 3:0 dla Celtów na trybunach pojawią się ponownie banery z napisami " Lebron, where next?!" tongue

by Timi @ 29 Apr 2011 08:54 pm
myślę, że przewaga parkietu nie będzie miała żadnego znaczenia. Głównym i najważniejszym elementem tej serii jest Rondo. Wokół niego wszystko będzie się... kręciło :D

GO CELTICS!

by Drughi @ 29 Apr 2011 08:53 pm
ESPN, jak zawsze widzi tylko to, że Perkinsa nie ma.
Jestem spokojny, Heat ciągle nie są drużyną, jaką jest Boston.
Także będzie 4:2 albo 4:3 dla nas!
Go C'S!

by globus9999 @ 29 Apr 2011 08:46 pm
Napisze tak w tej serii budzi się Jeff Green i jest pozamiatane :) mój typ 4:2 dla celtics choć jeżeli ma prognoza co do Jeffa Greena się sprawdzi to 4:1 .

by StaryCelt @ 29 Apr 2011 08:30 pm
Powiem tak. Seria z NY pokazał że Rivers ma naprawdę jeszcze do ukazania kilka bardzo ważnych atutów pozostałych zawodników. Mogę być pewny że w czasie walki z Heat uruchomi zasoby dla nas tak zaskakujące że...no właśnie że nie wiadomo co jakie to będą. Co do Shaq to podejrzewam że uruchomi go do gry tylko wtedy gdy będzie istniało zagrożenie w grze...Cholera no nie wiem już ale czekam na pierwszy mecz i na pokaz prawdziwej obrony w wykonaniu Celtów.

by LeSlaW @ 29 Apr 2011 07:40 pm
No, to będzie ciekawie. Bibby demonem obrony nie jest, więc Rajon powinien go zownić. Przewagę na 1 i 5 mamy zapewnioną. Reszta w ręku Bogów. Let's go Celtics! It's all about 18!

ARCHIWUM

Trafiłeś do Archiwum X naszej strony, czyli do tekstów ze starej, tzw. czarnej odsłony, kiedy to w bostońskich koszulkach biegała jeszcze spora liczba zawodników z mistrzowskiego sezonu 2008, a my nazywaliśmy się celtics.e-nba.pl. Archiwum to zostało stworzone, by mieć wgląd we wszystkie wpisy z poprzedniej wersji strony (było ich dokładnie 943), a także we wszystkie komentarze napisane przez naszych użytkowników. Enjoy :)

2012

Pazdziernik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń

2011

Grudzień
Listopad
Pazdziernik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń

2010

Grudzień
Listopad
Pazdziernik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń

2009

Grudzień
Listopad
Pazdziernik