Mecz nr 5.: Gdzie sam Kobe nie wystarczy! (3-2)

Paul Pierce rozegrał zdecydowanie najlepszy mecz w tej serii. Kobe Bryant dwoił się i troił (a nawet próbował zastąpić cały skład), ale jego 38 punktów nie wystarczyło. W końcu dobrze zagrała cała Big Four (choć Sugar już od tygodnia nie trafił trójki...), Rondo i Garnett także zagrali świetne spotkanie, a Andrew Bynum, o którego tak się obawiano wyszedł w pierwszej piątce, grał 36 minut, jednak nie był tak agresywny i skuteczny jak w poprzednich grach. Przenosimy się do Los Angeles, wracamy do Staples. Kolejny, szósty mecz, we wtorek o 3:00!

"To w gruncie rzeczy przewaga własnego parkietu. Tak przecież powinno być, prawda?" ~ Phill Jackson


Rajon Rondo i Kevin Garnett zagrali dziś tak samo dobrze jak i Pierce. Jednak to nasz kapitan był dziś najlepszym Celtem na boisku - zdobył 27 (12/21 FG, 2/4 3PT) punktów, miał 2 zbiórki, 2 asysty oraz 2 bloki i jako jeden z nielicznych dotrzymywał kroku Kobe'mu Bryant'owi (38 punktów, 5 zbiórek, 4 asysty). Andrw Bynum po zabiegu spuszczenia wody z kolana nie był już takim zagrożeniem pod koszem Celtów (tylko 6 punktów i zbiórka), jednak Lakers zdecydowanie zdominowali walkę na tablicach, jeśli chodzi o atakowany kosz.


Celtics zagrali dziś bardzo zespołowo mając aż 21 asyst przy 12 Lakersów. Rajon Rondo (9/12 FG) sam rozdał ich 8, zdobył też 18 punktów i popełnił aż 7 strat. Dobrze uzupełnił go Nate Robinson, który nie trafił trójki, ale zdobył 4 punkty i rozdał cztery dobre podania. Dobre wsparcie z ławki dali też Rasheed Wallace (5 punktów, 4 zbiórki i blok) i Tony Allen (4 punkty i jeden monster-blok na Gasolu). Niewidoczny był Glen Davis (0 punktów, 3 zbiórki), jednak świetną pracę wykonał Kevin Garnett (18 punktów, 10 zbiórek, 3 asysty, 2 bloki i aż 5 przechwytów!). Świetnie poradził sobie on z Gasolem (12p/12zb), który nie był już tak agresywny jak w poprzednich grach (podobnie jak Bynum).

Kobe Bryant nie miał wsparcia w kolegach. Jedyny który zdobył +10 to Pau Gasol, który zanotował 12 punktów. Reszta wypadła bardzo słabo. Sam Kobe nie ma sobie nic do zarzucenia bo znów trafiał z niewiarygodnych. Jedynie w końcówce pudłował trójkę za trójką, jednak nawet to nie pomogłoby Lakersom. Artest i Fisher trafili razem 4 z 18 rzutów, natomiast dwójka rezerwowych - Farmar i Vujacić 2/9. Lamar Odom zaliczył 8 zbiórek i 8 punktów, jednak to zdecydowanie za mało. Jeśli chodzi o fast-break points - tu też zdecydowana przewaga Celtów bo 14-3, a o punkty z pomalowanego - 46-32 także dla Celtów.

Kolejny mecz udowodnił, że Bynum to kluczowy gracz Lakers. Bez niego, mimo dobrego zbierania pod atakowanym koszem, nie istnieje "pomalowane" Lakersów. Osamotniony Gasol nie daje już sobie rady z Garnettem. Seria wraca do Kalifornii, gdzie Celtics wygrali jużw tych Finałach. To tam po raz ostatni za trzy trafił Ray Allen, to tam obręcze są dla niego wyjątkowo duże. Tylko dwa dni przerwy, Staples Center już czeka.... !


Celtowie rozpoczęli mecz od wysokiego "C" zdobywając sześć punktów z rzędu. Punktowali kolejno Garnett, Pierce i Rondo. Później jak to zawsze przyszła dekoncentracja i z 6-0 zrobiło się 6-8. Celtowie nadal kontrolowali jednak grę i zakończyli kwartę na dwupunktowym prowadzeniu. Mógł podwyższyć Nate Robinson, jednak spudłował zza łuku.

Od początku drugiej kwarty Celtics stopniowo powiększali przewagę. Po kolejnym celnym trafieniu Tony'ego Allena wynosiła ona 8 punktów. Jednak potem dwukrotnie za trzy trafili Lakers i z przewagi nie pozostało nic. Odpowiedział Rajon Rondo. Chwilę potem bardzo brzydko Kevina Garnetta sfaulował Ron Artest, którego celem nie była piłka, a właśnie Kevin. To nie spodobało się Rajonowi - Rondo odepchnął ręką Artesta i został za to ukarany przewinieniem technicznym. KG wykorzystał wolne, podobnie jak i Kobe, który rzucał technicznego. Za trzy znów trafił Artest, jednak odpowiedział Pierce. Ostatecznie Celtom udało się wykreować 6 punktów przewagi do przerwy po dobrej końcówce The Truth.

Kobe Bryant nadal utrzymywał Lakersów przy życiu trafiają niewiarygodne rzuty. Po kiepskiej pierwszej połowie w trzeciej kwarcie grał niesamowicie. Pojedynek z nim nawiązał Paul Pierce, który także nieźle rzucał. Pierce nie był jednak tak osamotniony jak Kobe, który zdobył 19 z 26 punktów Lakers w trzeciej odsłonie. A w zespole gospodarzy trafiali wszyscy łącznie z SugarRay'em czy nawet Gasolem (dobitka do własnego kosza). Po czterech punktach z rzędu Sugara przewaga wynosiła trzynaście oczek, jednak Lakersom po dobrej końcówce zmniejszyć do 8 punktów po buzzerze Gasola. Tony Allen chwilę wcześniej popisał się wspomnianym monster-blokiem na Gasolu. Co to była za czapa ... !


Ostatnią kwartę rozpoczął ten, który zakończył trzecią czyli Gasol. Chwilę potem swoją pierwszą trójkę w spotkaniu trafił Rasheed Wallace i przewaga wzrosła do 10 punktów. Odpowiedział Kobe kolejnym świetnym rzutem. Chwilę potem łatwo pod kosz wszedł Nate Robinson i zdobył kolejne punkty. Faul na Kobe'm wymusił Pierce, jednak trafił tylko jeden z dwóch rzutów wolnych. Co ciekawe były to pierwsze (i ostatnie) wolne Pierce'a w całym meczu - dopiero w czwartej kwarcie! Odpowiedział Kobe, jednak znów trafił Ray. Chwilę potem kolejne punkty (4) dla LAL dołożył Odom. W międzyczasie wyfaulowany został Ray. Czas wziął Rivers. Po czasie eksplodował Rondo, który akcja po akcji zaliczył dwa przechwyty (jeden, ale przy jednym walnie "asystował" wybijając piłkę Kobe'mu. Lakers nadal nie mogli zdobyć punktów, pięknie walczył Garnett, a jeszcze piękniejszą dobitką popisał się Rajon Rondo, który dokonał niemal niemożliwego. Lakers znów spudłowali, a bardzo mądrze zachował się Paul Pierce, który wymusił piąte przewinienie Bryanta. Niestety nie trafił Grnett, a za chwilę faulował przy rzucie Kobe'go. Czas dla Jacksona. Kobe wykorzystuje oba wolne, a piłkę traci KG. Fauluje Perkins, ale Gasol trafia tylko jednego. Próbuje Sugar, jednak znów nie trafia za trzy... Na nasze szczęście zbiera Perkins. Kolejna, długa akcja. Rzuca KG, pudło, loose-ball foul na Perku co oznacza wolne. Żadna drużyna nie ma już fauli do wykorzystania. Artest trafia pierwszego, drugi pudło. Kolejny loose-ball foul tym razem na Perkinsie - wolne dla centra Celtics. Niestety Perk pudłuje oba. 1:41 do końca meczu, 87-79 dla Celtów.

20-sekundowy time-out dla LA. Piłka do Kob'ego, ten rzuca za trzy, jednak nie trafia. Co z tego?... Faul R. Allena... Trzy wolne dla Kobe'go - pierwsze trafiony, drugi trafiony, trzeci w dziwnych okolicznościach, ale zaliczony. Run Lakersów trwa (7-0 po samych rzutach wolnych). Znów długa akcja Celtics. Piłkę prawie przechwytuje Odom, Garnettowi udaje się podać do Raya. Ten rzuca za trzy, piłka ledwo dotyka obręczy. Zbiera Perkins. Nie wiadomo dla kogo piłka. Ostatecznie dla Celtów. Czas dla Doca. Kolejna długa akcja. Tym razem kończy Wallace. Pudłuje zza łuku, nie zbiera ani Rondo, ani Ray. Na szczęście jest Kevin. Jump-ball między nim a Fisherem. Wydawałoby się, że to Kevin go wygra, jednak wyskakuje za późno i Fisher wygrywa! Szybkie podanie do Artesta, na szczęście szybko wrócił Pierce, który fauluje Rona. To była dobra decyzja, ten pudłuje oba. Przy drugim próbuje zebrać Kobe, który nadlatuje zza pleców wszystkich. Jednak to Pierce zbiera, a Kobe wściekły jak nigdy zostaje z niczym. Czas. Piłkę z boku wyprowadza Garnett. Fisherowi wyrywa się Pierce, który z trudem zostaje w boisku. Szybko podaje do wbiegającego Rondo, a ten powiększa przewagę do 7 punktów! Próbuje odpowiedzieć Bryant za trzy. Pudło! Zbiera Odom i szybko dobija. Trafia. Wyprowadza Rondo. Zagapił się Fisher, piłka wędruje do Allena. Ten ma trochę wolnego miejsca. Podaje do Rondo, Rondo do Garnetta, a KG do Raya. W końcu Lakers faulują. Ray na linii, trafione oba. Znów próbuje Kobe za trzy, znów pudłuje i znów zbierają Lakers. Tym razem dobija Gasol. Celtics znów wyprowadzają, tym razem piłka do KG. Dotychczas nieomylny z FT myli się raz. 92-86 na 8.9 sekund do końca. Znów Kobe, znów pudło, znów zbiórka w ataku. Próbuje jeszcze Fisher, jednak nie trafia, zbiera Ray. Koniec! 92-86 dla Celtics!

Tip-in Rondo:


Blok Tony'ego:


Technik dla Rondo:


Co ciekawe na trybunach TD Garden oprócz wiernych, zielonych fanów krzycząc BEAT L.A.! byli też m.in. Dwyane Wade czy Usain Bolt. Game 6 w Los Angeles już we wtorek (tj. w nocy z wtorku na środę) o godzinie trzeciej czasu polskiego. GO CELTICS!
14 Jun 2010 by Timi
13 komentarzy
          



by No cóż... @ 14 Jun 2010 10:21 pm
Gratulacje panowie, Celtics grali dotychczas lepszą koszykówkę, jak na razie zasługują na tytuł. Obawiam się, aby Lakers nie złożyli się jak 2 lata temu. pozdrawiam serdecznie. Macie się z czego cieszyć, niestety dla mnie jako fana La czeka oglądanie porażki swojego zespołu.

by berdus @ 14 Jun 2010 08:48 pm
nie chce byc nudny ale widzicie jak w meczu broni sheed? nie daje gasolowi pograc- to chyba przez te plecy :) lepiej sie spisuje w defensywie niz KG a i nawet 3. sieknal :D

ogolnie RR9 MVP jesli celtics wygraja. to co wyprawia w kluczowych momentach to masakra, naprawde potrafi poderwac druzyne to przechwytem to dobitka lub szybkim wjazdem

by Timi @ 14 Jun 2010 08:36 pm
to my w Los Angeles już raz wygraliśmy, więc to my mamy pewną przewagę. Trzeba to zakończyć już we wtorek ;)

GO CELTICS!

by GunnersCeltics @ 14 Jun 2010 06:52 pm
Tak! Tak! Tak! Jedziemy po mistrza ! Celtics nie popsujcie tego ! Jeszcze Tylko jedno zwycięstwo dzieli nas od triumfu! ;)

by piotrP @ 14 Jun 2010 06:47 pm
I to się nazywa mecz na miano Celtów. Świetny mecz w wykonaniu Bostonu. Świetnie Pierce, Rondo i KG, R. Allen dostał zastrzyku energii na jeden mecz, a później nic wassat. Świetnie też Tony. Ten blok na Gasolu to cudo, perełka. Zrobił to jak James czy Howard. Jesteśmy już blisko 18 mistrzostwa. Niemożna teraz tego zepsuć, bo będzie źle, na prawdę źle. Trzeba jeszcze raz, może ostatni raz w sezonie 2009/2010 podbić Staples Center. Czy Celtom to się uda? Przekonamy się w następnym meczu, który oglądnę obowiązkowo, bo to może będzie ta noc, noc pełna wrażeń i emocji.
!!!GO CELTICS!!!
BEAT L.A.!

by Key @ 14 Jun 2010 06:11 pm
Co tak malo wpisow?;>
Ja akurat meczu w nocy nieogladalem bo bym rano nie wstal do pracy. Opierajac sie na statystykach i kilku akcjach ktore widzialem na necie- zajebiscie wyszlo;] Blok Tony'ego na Gasolu-bezcenne;]

No i co Panowie i Panie, pozostalo wygrac jeden mecz. Latwo nie bedzie- raz ze na wyjezdzie, dwa-Kobe u siebie, trzy-mimo ze kontrowersyjne gwizdki sa w obie strony to nie ma co ukrywac ze to my jestesmy czesciej poszkodowani przez gwizdanie Celtom fauli widmo gdzie czesto nie ma JAKIEGOKOLWIEK kontaktu z przeciwnikiem. Martwi to w kontekscie meczow w LA.
Jestesmy poki co lepsza DRUZYNA co najlepiej chyba obrazuje fakt ze...niezapeszajac, odpukujac itd. jesli wygra Boston... to kto dostanie MVP? Nawet KG po tych blamazach w g1 i 2 ma szanse :P
Swietnie byloby zdiobyc mistrzostwo na ich terenie, to bylaby chwila ktora przeszlaby do historii :)

Trzeba walczyc, wierzyc i ...no wygrac!Nasi zawodnicy sa w stanie to zrobic!!

BEAT LA!!!

by amj @ 14 Jun 2010 05:13 pm
...Powodzenia Nam wszystkim, a przede wszystkim Celtics.

by amj @ 14 Jun 2010 05:12 pm
Pawcio nie fart Kobe'ego lecz Jego umiejętności.
Dobrze jest pierwszy raz prowadzić w tej serii wink

Pozdrawiam i życzę powodzenia! smile

by Jakob @ 14 Jun 2010 04:17 pm
Allen wróć! :P W końcu KG się obudził, bardzo dobry mecz Rondo i Pierce'a.

by Dżimi @ 14 Jun 2010 01:24 pm
Damien 2 :)

by Damien @ 14 Jun 2010 01:19 pm
zbyt blisko żeby to zepsuć. Wierzę w ich doświadczenie i tytuł.Kolejne dwa mecze w LA czy tylko 1 ?

by Pawcio @ 14 Jun 2010 08:49 am
Piękny drużynowo wygrany mecz , gdyby nie gigantyczny fart Kobego któremu wszystko wpadało to celci odjechali by pośpiesznym na 20 pkt i byłoby pozamiatane.

Garnett zagrał rewelacyjne zawody , a kilku "fanow" skresliło go juz kilka dni temu , może warto pokusić się o skruchę??

W dalszym ciągu uważam że sędziowie kilka razy pomogli Lejkom wrócić do meczu.Czy Crowford "musi" sędziować każdy mecz w tej serii??Przecież wytypowanych jest 12 panów z gwizdkami.

by Lukass @ 14 Jun 2010 05:02 am
Teraz koncentracja żeby Alen i Pierca wrócili do świetnej dyspozycji Garnet Rondo tak jak dziś zagrac zespołem jedno zwycięstwo jeszcze zatrzymac Gasola Artesta Go Celtics! smile

ARCHIWUM

Trafiłeś do Archiwum X naszej strony, czyli do tekstów ze starej, tzw. czarnej odsłony, kiedy to w bostońskich koszulkach biegała jeszcze spora liczba zawodników z mistrzowskiego sezonu 2008, a my nazywaliśmy się celtics.e-nba.pl. Archiwum to zostało stworzone, by mieć wgląd we wszystkie wpisy z poprzedniej wersji strony (było ich dokładnie 943), a także we wszystkie komentarze napisane przez naszych użytkowników. Enjoy :)

2012

Pazdziernik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń

2011

Grudzień
Listopad
Pazdziernik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń

2010

Grudzień
Listopad
Pazdziernik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń

2009

Grudzień
Listopad
Pazdziernik