Mecz nr 4.: Ławka daje zwycięstwo! (2-2)

Paul Pierce trafiał dzisiaj niezłe rzuty, Rajon Rondo zaliczył kolejny genialny przechwyt w crunch-time, jednak to nie oni byli bohaterami Bostonu. Glen Davis w spółce z Nate'm Robinsonem wygrali nam mecz. Czwarta kwarta to popis ich gry i to dzięki nim koledzy razem z nimi polecą do Los Angeles. Bo teraz na pewno seria wróci do Kalifornii. Jednak przed tym G5 w Bostonie!

"Dzisiejszego wieczoru byliśmy jak Shrek i Osioł" ~ Nate Robinson

Po prostu nie mamy obrazka z Glenem Davisem. Tak czy inaczej to on był bohaterem całego Bostonu. To jego walka, determinacja dała Celtom drugie zwycięstwo w Finals. Davis (19 punktów, 5 zbiórek z czego 4 w offense i 2 przechwyty) nie dał się zdominować podkoszowym Lakers i pod nieobecność Bynuma (tylko trochę ponad 12 minut, kolano) raz po raz dziurawił kosz Lakers. A zaczął bardzo źle, bo od spudłowania prostego rzutu z kontry...

Glen Davis znów trafił and-one i razem z całą TD Garden krzyczy ile sił w płucach. Wyściskuje go Nate Robinson, który kolejny raz w tych playoffs dał wielkiego kopa z ławki i kolejny raz udowodnił, że był trafionym zakupem!



Nadal nie może odnaleźć się Ray Allen, który mimo pewnego progresu w stosunku do G3 nie trafiła ani jednej trójki (0/4, 4/11 ogółem). Jednak to on był na parkiecie wtedy, kiedy Celtom dobrze szło. Ray (12 punktów, 5 zbiórek) zdobył w tamtym okresie ważne punkty i mimo słabego meczu w statystkach to jednak też dał swoją cegiełkę.

Kluczem do zwycięstwa Celtics okazał się Big Baby (czy jak kto woli Uno Uno). A co było kluczem przegranej Lakers? Kontuzja Bynuma. To dzięki temu Davis mógł zdominować strefę podkoszową. Lamar Odom nie poradził sobie z Davisem tak dobrze, mimo aż 39 minut nie zagrał tak, jak choćby Bynum w poprzednich meczach. Przy 10 punktach zanotował też 7 zbiórek, ale też 5 fauli. Mimo kolejnego dobrego meczu Gasola (21 punktów, 6 zbiórek) Lakers nie dominowali już na tablicach - 41-33 dla Celtics. Okazuje się więc, że Bynum jest kluczowym zawodnikiem dla przebiegu tej serii.

Kobe znów trafiał niesamowite rzuty, trafił też sześciokrotnie za 3, znów zdobył 30+ w playoffs (33 i 6 zbiórek), ale zaliczył też 7 strat w tym tą przy stanie 90-84. Znów miał pięć fauli (tym razem to Lakers byli w foul-trouble), a świetną pracę na nim wykonał Tony Allen czyli kolejny rezerwowy. Rasheed zszedł z parkietu z kontuzją pleców, trafił tylko 1 rzut na 5 prób, ale za to jaki. Trafił trójkę, która dała Celtom wielki spokój. Obaj (Tony i Sheed) zdobyli tylko po trzy punkty (Tony też bardzo ważne, akcją 2+1) , jednak ich wkład w zwycięstwo jest równie duży.



Celtics rozpoczęli równie dobrze jak w Game3. Pierwsze punkty od niedzieli z gry zdobył Ray Allen, jednak dalej, im w głąb pierwszej odsłony, nie było już tak dobrze. Na początku meczu dwoma bardzo trudnymi rzutami popisał się Kobe. Wiadomo - Kobe to Kobe. Dobrze rozpoczął Pierce, który po pierwszych dwunastu minutach miał 10 punktów i 4 zbiórki. Celtom nie odgiwzdano żadnego faulu prze pierwsze6 minut, jednak ostatecznie po q1 mieli ich 4, a Sheed już dwa. Kwartę zakończył Nate, który swoją trójką ustalił wynik na 19-16 dla gospodarzy.

W drugiej kwarcie sprawy w swoje ręce wziął Kobe Branyt, który dwoma trójkami back-to-back, a potem długim rzutem za 2 wyprowadził Lakersów na prowadzenie, którego nie oddali do końca tej przerwy. Nadal nie mógł wstrzelić się Allen, a ofensywę ciągnął... Glen Davis. Lakers prowadzili już 8 punktami, jednak obudził się KG, który najpierw trafił 2+1, a potem buzzer-beatera z bardzo trudnej pozycji (wcześniej za trzy próbował Allen, jednak został zablokowany przez Gasola). Do przerwy 45-42.

Garnett dobrze zakończył q2, źle zaczął q3 - dwa niecelne rzuty. Po chwili bardzo źle w kontrze podał Paul Pierce i nie wiadomo skąd błą trzech sekund KG i Lakers znów zyskali pięć punktów przewagi (było już -1). Jednak po czasie znów obudził się Kevin i wyprowadził nawet Celtów na jednopunktowe prowadzenie. Odpowiedział trójką Bryant. W końcu trafił Ray (co prawda za dwa, ale też coś) i przez dłuższą chwilę utrzymywał się remis. Nie trafiali jedni, nie trafiali drudzy. Faul przy rzucie wymusił Sugar i znów dał prowadzenie Celtom. Odpowiedział trójką Bryant. Rasheed stracił piłkę, odpowiedział trójką Bryant. Ostatnie punkty w kwarcie zdobył Glen Davis z ponownie. Szansę mieli zarówno Lakers (Kobe nie odpowiedział trójką) i Celtics (przechwyt Rondo, ale sam Rajon był po prostu za szybki). Ostatecznie 62-60 dla Lakers przed ostatnią odsłoną.

Ostatnią kwartę Celtowie rozpoczęli rezerwami. Glen Davis w spółce z Rayem Allenem wyprowadził Celtów na najwyższe prowadzenie w meczu. Twarda walka pod koszami, zarówno pod swoim jak i pod Lakers (był nawet blok Sugara na Gasolu!). Po and-one Davisa było 71-64, a Glen i TD Garden szaleli. Po chwili kolejne tym razem w wykonaniu Tony'ego Allena. Szansę na zmniejszenie miał Kobe, ale nie trafił technicznego (Rasheed). Po drugiej stronie Nate, a odpowiedzi Odom. Sheed po chwili rewanżuje się za technika i trafia pierwszy rzut w meczu. I to jaki. Zza łuku! 79-70! Odpowiada jak zawsze w takich sytuacjach lubiący uciszać hale Pau Gasol. W kolejne akcji znów Celt dostaje technika, tym razem Nate za niesportowe zachowanie, jedna Lakers znów pudłują darmowy wolny (Fisher). Dla LAL punktuje Odom - 81-74. Próbuje Nate, ale pudłuje za 3. Nie trafia także Kobe Bryant, na którym świetną pracę wykonuje Tony Allen. Trafia za to Nate. W odpowiedzi RonRon z akcją 2+1. Nie może trafić Tony Allen, p jego faulu wolne ma Kobe. Wykorzystuje oba. Na parkiet wraca s5. Za trzy próbuje Ray, jednak pudłuje. Zbiera Garnett i punkty zdobywa Pierce. Po kolejnych punktach Kobe'go znów odpowiada Pierce z akcją 2+1. 90-81 dla Celtics. Próbuje Kobe za trzy, nie trafia, ale fauluje Ray Allen. Z wolnych trafia wszystkie. W odpowiedzi długo gra Pierce, ale nie trafia. Akcję mają Lakers. Ale od czego jest Rajon, najlepszy stealer w NBA. Piękny przechwyt właśnie w decydującej akcji (złe podanie Bryanta) i powiększa przewagę do 8 punktów. Nadzieje Lakersom daje Derek Fisher, jednak do końca meczu zostały 22 sekundy. Kolejne punkty z wolnych dokłada Kevin Garnett. Próbuje D-Fish, pudłuje. Zbierają Lakers. Próbuje Kobe, a Kobe to Kobe, więc Kobe jak to Kobe trafia długaśną trójkę. 9 sekund do końca. Rondo wyprowadza spod własnego kosza. Urywa się Pierce, który dostaje piłkę pod koszem LA i zostaje sfaulowany prze KB24. Truth wykorzystuje oba wolne. Próbują jeszcze Fisher i Vujacic, ale żaden z nich nie trafia - 96-89 dla Celtics!

Kolejny mecz ponownie w TD Garden w niedzielę (tj w nocy z niedzieli na poniedziałek) tym razem o godzinie drugiej czasu polskiego. GO CELTICS!
11 Jun 2010 by Timi
12 komentarzy
          



by Timi @ 11 Jun 2010 08:25 pm
Kobe to Kobe, i nie jest to nazwa jaiejś tam wołowiny czy steku, ale Kobe znaczy lider. Póki gra nikt od niego tej pałeczki nie przejmie.

Co do sędziowania - był jeszcze jeden kuriozalny błąd - odgwizdanie KG błądu trzech seknud...

p.s. @ Key ciekawie musi być :D bardzo ciekawie... ;)

by BEAT L.A @ 11 Jun 2010 07:57 pm
Bedzie 4-2 dla Celtow

p.s
zapraszam na moja stronke:
www.nbastreetball.dbv.pl

by Key @ 11 Jun 2010 06:22 pm
Troche otrzezwialem wiec tak jeszcze dopisze...

Jak juz wielu wspomnialo, Byunum jest bardzo wazny dla tej serii, nasi rezerwowi dzis kapitalnie, ale nie oszukujmy sie-gdyby w trumnie stal AB a nie Odom to nie mieklibysmy tyle tych pilek.
Ciekawa sytuacja jest z tym ze nadal nie bylo meczu w ktorym nasze BIG4 w komplecie zagra dobrze, dzis to az sam nie wiem kogo z nich moznaby troche wyroznic za niektore rzeczy, za inne mocno zganic. Dobre w tym wszystkim jest to ze mimo ze komus z czolowki nie siedzi to szukamy odpowiednich rozwiazan.Wiadomo ze Big Baby nie wygra tych Finalow, ale pokazal dzis charakter, oby zaczeli go tez pokazywac inni.
Plus dla Doca ze trzymal ten eksperymentalny ale skuteczny sklad, bo oni gryzli parkiet i az sie obawialem ze Rivers za szybko ich pozmienia. Dal rade.

Sedziowanie jak sedziowanie, znow kulalo choc bylo chyba lepsze niz w poprzednmich meczach, jednak no kurwa ten "offense" Pierce'a na ruszajacym sie Bryancie to az bylo smieszne. Nawet kumpel z ktorym od zawsze ogladam NBA(i tutaj UWAGA hit- ja od zawsze jestem za Bostonem, on od zawsze za LA, wiec wyobrazcie sobie nasze ogladanie ostatnich meczow;]) byl zaskoczony tym gwizdkiem, tak jak i domniemanymi faulami Sheeda. Jak on am nie dostac technika jak mu gwizdza rzeczy gdzie nawet nie dotknal przeciwnika!!

Jeszcze jedna sprawa- miec w druzynie Kobe'ego to jest zarazem blogoslawienstwo jak i dramat. Juz po raz kolejny swietnie na poczatku gra Gasol,a pozniej... LA zapominaja o nim niewiedziec czemu(na nasze szczescie). Dali mu pograc G1 bo mieli wmiare spokojny wynik w koncowce, ale kiedy wynik jest blisko a masz w druzynie Kobe'ego to podasz predzej jemu niz Gasolowi. Z takiego zalozenia wychodzi chyba Phil. Jest to zle zalozenie.

by Timi @ 11 Jun 2010 04:11 pm
to spotkanie pokazało, że Bynum jest kluczowym graczem tych Finałów.

A rezerwowi Celtics znów mieli powody do wielkiej radości. Brawo!
GO CELTICS!

by berdus @ 11 Jun 2010 03:10 pm
moje podsumowanie:

-najlepszy mecz bryanta jak do tej pory
-lawka celtics vs podstawowy sklad lakers 1:0
-bardzo podoba mi sie gra sheeda w obronie, nie rozumiem dlaczego tak latwo sa mu odgwizdywane faule (troszke wątpliwe)
-pomimo niemocy strzeleckiej nie ray rondo i kg nie przestali probowac i dobrze
-nate daje energie na boisku ale odczuwam duzy dyskomfort jak gra, moim zdaniem zbyt duzo rzuca z dystansu, w ktoryms kolejnym meczu moze nie wpadac a jego rzuty nie sa szczegolnie wypracowywane
-rives jest prawdziwym facetem z jajami trzymajac sklad rezerwowy przez 80% 4Q


-jeszcze jedna pochwala dla bryatna bo zadko zdarze mu sie taki dobry mecz, choc zaliczyl strate w kluczowy momencie

co za seria !

by Ksero @ 11 Jun 2010 01:49 pm
Polecam wszystkie filmiki na nba.com z dzisiejszego meczu, czyli "True teamwork", "Big Baby Primal Scream", "Coaches Mic'd up", czy "Big Three Connection"

by Ksero @ 11 Jun 2010 01:23 pm
Cieszyc moze to, ze nie ma u nas takiego bryanta, ktorego powstrzymanie gwarantuje duza mozliwosc zwyciestwa, ale jest Rondo, Allen, Pierce, Garnett, Sheed, Davis i Nate, jak jednemu nie idzie, to drugi wlacza piaty bieg i jedziemy z koksem:)

GO CELTICS!

by Demon666 @ 11 Jun 2010 01:01 pm
Super mecz :)

Oby tak dalej :>

by rav @ 11 Jun 2010 11:12 am
Meczu co prawda nie widziałem ale jak pieknie Celtics potrafi sie mobilizowac to jest niesamowite ! Co za drużyna ! W sezonie mnie tak denerwowali ale teraz zdobyli respekt podwojny :)

Ze szczerego serca skromnie dodam tylko...
BEAT LA !

by Key @ 11 Jun 2010 06:07 am
No dobra, wlasnie wrocilem sprzed TV i ... tu bedzie 7 games.
Niesamowicie mnie podbudowal ten mecz, tzn. z jednej strony to super ze LAWKA naprawde ten mecz wygrala. Big Bby poprostu rzadzil,. do tego Tony, NATE, sheed zrobil swoje, mimo zer malo puinktow.
Z drugiej strony -mowie powaznie-balem sie o solidnie wypraowane zwyciestwo w koncowce gdzie wszedl rondo, kg i pierce. Dali rade-brawo-ale ich gra wygladala mniej skladnie niz rezerwowych.
Wygralismy walką- to cieszy najbardziej, jak to teraz lubi sie popularnie mowic "bardziej chcieli". Celtics bardziej chcieli.
Brawa dla raya za druga polowe i nie tylko, nie siedzialo mu, zdecydowal si czesciej podawac, w obronie bardzo solidnie. Odwalil kawal dobrej roboty- o dziwo, mimo bardzo waznego przechwytu i punktow Rondo wupadl dzis dosc srednio. Mimo to wygralismy!!
Celtic Pride.

Niesamowite sa te Finaly, te detale ktore decyduja, ta wojna psychologiczna.Zasluzenie obie druzyny sie dostaly, PHX badz Magic w tym Finale niebyliby w stanie tego stworzyc co sie teraz dzieje.

... reszta pozniej jak sie wyspie;]...

BEAT LA!!!

by KiTt @ 11 Jun 2010 06:07 am
To pokazuje tylko, jak waznym graczem dla LA w tej serii jest Bynum. Jesli uraz kolana wykluczy go z tych Finalow, szansa na wygranie mistrzostwa bedzie ogromna. Swietny mecz - najlepszy do tej pory. Oborona kosmiczna. W tym nalezy upatrywac niemoc Celtow w ataku - wszystkie sily byly rzucone na D. To, co zrobila dzisiaj lawka rezerwowych, zasluguje na slowa najwyzszego uznania... Bravo i do niedzieli.

by berdus @ 11 Jun 2010 05:48 am
sheed tarfil 3, mecz zostaje uznany :)

ARCHIWUM

Trafiłeś do Archiwum X naszej strony, czyli do tekstów ze starej, tzw. czarnej odsłony, kiedy to w bostońskich koszulkach biegała jeszcze spora liczba zawodników z mistrzowskiego sezonu 2008, a my nazywaliśmy się celtics.e-nba.pl. Archiwum to zostało stworzone, by mieć wgląd we wszystkie wpisy z poprzedniej wersji strony (było ich dokładnie 943), a także we wszystkie komentarze napisane przez naszych użytkowników. Enjoy :)

2012

Pazdziernik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń

2011

Grudzień
Listopad
Pazdziernik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń

2010

Grudzień
Listopad
Pazdziernik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń

2009

Grudzień
Listopad
Pazdziernik