Playoffs
G4: Awans odroczony (3:1)

G4: Awans odroczony (3:1)

Celtics nie wykorzystali szansy na sweep i nie zameldowali się w Eastern Conference Finals, gdzie po raz kolejny czeka już rozpędzony LeBron James ze swoim Cleveland Cavaliers. Tym razem to Brett Brown przechytrzył Brada Stevensa, wstawiając do pierwszej piątki TJ’a McConnella, który był najjaśniejszą postacią na boisku i walnie przyczynił się do przedłużenia nadziei 76ers na historyczną próbę wyjścia z 0:3.
G3: Było confetti, jest wygrana! (3-0)

G3: Było confetti, jest wygrana! (3-0)

Szalony mecz numer trzy w Filadelfii - dawno nie przeżyliśmy czegoś takiego. Skończyło się na wstydliwej porażce Sixers i wygraną Celtics, być może kluczową, jeśli chodzi o losy tej serii. Jeszcze żadna drużyna w historii nie odrobiła takich strat, choć ta seria nie jest zakończona - po meczu to Jaylen Brown był pierwszy do tego, aby wskazać, że "nie powinno bawić się jedzeniem". Szansa na sweep już w poniedziałek.
G2: Co za team, co za comeback! (2-0)

G2: Co za team, co za comeback! (2-0)

Przy stanie 51-31 wracający do gry Jaylen Brown stanął na linii rzutów wolnych i jego pierwsza próba nawet nie doleciała do obręczy. Kevin Hart, zagorzały fan Sixers siedzący w pierwszym rzędzie TD Garden, nie mógł wytrzymać ze śmiechu. Celtics wyglądali bardzo słabo, grając prawdopodobnie najgorsze minuty w całym sezonie. Ale ten się śmieje, kto się śmieje ostatni. Na koniec zaśmiali się więc Celtowie.
G1: Nowe Big Three w Bostonie (1-0)

G1: Nowe Big Three w Bostonie (1-0)

Tak jak skończyli serię z Bucks, tak zaczęli serię z Sixers. Jaylen Brown nie zagrał w poniedziałek z powodu urazu ścięgna udowego, lecz nie powstrzymało to Boston Celtics przed wygraniem meczu numer jeden drugiej rundy z zespołem Philadelphia 76ers. Do zwycięstwa po raz kolejny poprowadziło Celtów trio, które można już nazywać nowym Big Three w Bostonie: to oczywiście Horford, Tatum oraz Rozier.
Playoffs 2018: Celtics vs Sixers

Playoffs 2018: Celtics vs Sixers

NBA nie dała ani Celtom, ani nam zbyt dużo czasu na przygotowanie do kolejnej serii, ale nie ma co narzekać, z jednego prostego względu: ta seria będzie mieć miejsce i to jest przecież powód do radości. Boston Celtics zmierzą się w drugiej rundzie z drużyną Philadelphia 76ers i te pojedynki mogą być przedsmakiem tego, co czeka nas w najbliższych kilku latach - obie drużyny mają potencjał, by zdominować Wschód.
G7: Celtics w drugiej rundzie! (4-3)

G7: Celtics w drugiej rundzie! (4-3)

Sprawdziło się: Boston Celtics jeszcze nigdy nie przegrali siedmiomeczowej serii, w której prowadzili 2-0, a Milwaukee Bucks jeszcze nigdy nie wygrali meczu numer siedem na wyjeździe. Historia była w sobotę po stronie Celtów, ale to nie historia popchnęła ich w kierunku drugiej rundy. Zrobił to w zasadzie cały zespół, na czele którego stanęli Al Horford, Terry Rozier oraz Jayson Tatum w świetnym zakończeniu tej serii.
G6: Giannis doprowadza do remisu (3:3)

G6: Giannis doprowadza do remisu (3:3)

Koszykarze Boston Celtics nie byli w stanie powstrzymać Giannisa Antetokounmpo i nie wykorzystali szansy na zakończenie rywalizacji, a to jednocześnie oznacza, że ta pełna emocji seria wróci do Bostonu na decydujący pojedynek. Na samą myśli temperatura jest bliska wrzeniu, bowiem Game 7 to zawsze wojna nerwów i ogromna odpowiedzialność ciążąca na najważniejszych postaciach w zespole. Będzie się działo!
G5: Kozły postawione pod ścianą (3:2)

G5: Kozły postawione pod ścianą (3:2)

To był już trzeci thriller w tej serii, w którym losy zwycięstwa ważyły się na mocno rozkołysanych szalkach, a emocje buzowowały tak mocno, że chyba wszyscy mieliśmy spocone ręce. Ostatecznie Celtics wytrzymali w drugiej połowie napór Bucks i to podopieczni Brada Stevensa pojadą w Milwaukee z szansą na zakończenie tej mega fizycznej i pełnej nerwów rywalizacji, która długimi momentami przypomina nam koszykarski oldschool.
G4: Blisko, ale bez sukcesu (2-2)

G4: Blisko, ale bez sukcesu (2-2)

Nie pomógł nowy rekord kariery Jaylena Browna, nie pomogły wielkie rzuty Jaysona Tatuma w czwartej kwarcie. Boston Celtics odrobili aż 20 punktów straty, ale w końcówce zabrakło więcej szczęścia, aby móc cieszyć się z trzeciego zwycięstwa w tej serii. Zamiast tego, Milwaukee Bucks doprowadzili do remisu 2-2 i seria zaczyna się w zasadzie od nowa. To jednak wciąż Celtowie mają w niej przewagę parkietu.
G3: Bucks miażdżą Celtów (2-1)

G3: Bucks miażdżą Celtów (2-1)

Brad Stevens próbował ostrzegać po meczu numer dwa, że jeśli jego zespół nie zagra w Milwaukeee z pazurem, nie postawi twardych warunków to przegra 30 punktami. Ostatecznie ta porażka aż takich rozmiarów nie przybrała, ale Bucks momentami prowadzili 30 oczkami, od samego początku do końca będąc drużyną lepszą. Większy pazur, większa intensywność i po prostu zdecydowanie lepsza gra.
G2: Brown już tu jest! (2-0)

G2: Brown już tu jest! (2-0)

Nie wiem, kto to kurwa jest. W taki sposób na pytanie o Terry'ego Roziera odpowiedział Eric Bledsoe, co wiele w tej serii wyjaśnia. Rozier do spółki z Jaylenem Brownem poprowadzili bowiem Boston Celtics do drugiego zwycięstwa nad Milwaukee Bucks, a jak pokazuje historia, Bostończycy w takiej sytuacji serii nie przegrywają - mają bowiem bilans 35-0 w seriach, w których obejmowali prowadzenie 2-0.
G1: Ależ to była bitwa! (1:0)

G1: Ależ to była bitwa! (1:0)

Nie można było sobie wyobrazić lepszej reklamy PlayOffs. Celtics i Bucks stworzyli widowisko, po którym uwielbienie do koszykówki, jej nieprzewidywalności i kreatywności w pisaniu niespodziewanych scenariuszy, weszło na jeszcze wyższy poziom. W TD Garden mieliśmy nieocenioną przyjemność oglądać prawdziwą bitwę, która być może jest zapowiedzią fascynującej wojny o awans do półfinału Eastern Conference.