Archiwum Autora
Nieudana wizyta w mieście jazzu

Nieudana wizyta w mieście jazzu

Po raz drugi w tym sezonie New Orleans Pelicans, prowadzeni przez niesamowitego Anthony’ego Davisa, pokonali Boston Celtics. Podopieczni Brada Stevensa po dobrej pierwszej połowie, w której mieli inicjatywę i przez większość czasu prowadzili kilkoma punktami, po zmianie stron zostali zdominowani przez gospodarzy na tablicach i ostatecznie doznali wysokiej, dziewiętnastopunktowej porażki.
Zwycięstwo odjechało po 2OT

Zwycięstwo odjechało po 2OT

Przed meczem nikt nie oczekiwał od zdziesiątkowanych Celtów wygranej, jednak biorąc pod uwagę okoliczności, to końcowe rozstrzygnięcie powoduje uczucie rozczarowania. Po kapitalnym widowisku, okraszonym potężną dawką emocji i aż dwiema dogrywkami, Celtics przegrali w Ogródku z Wizards, choć aż trzykrotnie mieli zwycięstwo dosłownie na wyciągnięcie ręki.
Pacers znowu za mocni

Pacers znowu za mocni

Po raz drugi w tym sezonie koszykarze Indiana Pacers wywieźli z Ogródka zwycięstwo 99:97, tym razem wykorzystując absencje Jaylena Browna i Ala Horforda, a w drugiej połowie również Kyriego Irvinga. Zdziesiątkowani Celtowie walczyli bardzo ambitnie i w końcówce byli blisko dogonienia przyjezdnych z Indianapolis, jednak próba na dogrywkę w wykonaniu Terry’ego Roziera była niecelna.
Zdrowie ważniejsze niż wygrana

Zdrowie ważniejsze niż wygrana

Po raz drugi w tym sezonie pech chciał znokautować Celtics. W końcówce 3Q rozpędzony Jaylen Brown nie utrzymał ciężaru ciała po wsadzie i z całym impetem upadł na parkiet Target Center. Wyglądało to przerażająco - na trybunach zapadła równie przerażająca, totalna cisza, a Al Horford załamany siedział na boisku obok leżącego 21-latka. W sekundę odwiedziły nas demony z Opening Night.
Celtics napełnili bak Byków

Celtics napełnili bak Byków

Zgodnie z przewidywaniami Celtowie bez problemów zanotowali zwycięską wizytę w United Center i pokonali 105:89 tankujących Chicago Bulls, którzy w pierwszej połowie zdobyli zaledwie 29 punktów i już na początku spotkania oddali podopiecznym Brada Stevensa run 19:0, który ustawił całe spotkanie. Gospodarze nie byli zainteresowani walką i momentami gra przypominała raczej podwórkowy sparing, aniżeli starcie w NBA.
Przegrany spektakl w Houston

Przegrany spektakl w Houston

Po raz drugi w tym sezonie koszykarze Boston Celtics i Houston Rockets stworzyli kapitalne widowisko i chyba nie ma nikogo, kto ma jeszcze wątpliwości, co do tych kandydatur do serii w The Finals. Tym razem to jednak podopiecznym Brada Stevensa zabrakło sprytu i szczęścia w końcówce wyrównanego pojedynku i ostatecznie gospodarze zrewanżowali się za grudniową porażkę w TD Garden.
Celtics wpadli w dołek

Celtics wpadli w dołek

Nie ma co ukrywać – Celtowie od jakiegoś czasu nie są sobą i to widać gołym okiem. Wczoraj po raz drugi w tym sezonie ponieśli trzecią porażkę z rzędu na własnym parkiecie, tym razem ulegając po słabej końcówce Los Angeles Clippers. Dość nieoczekiwanie największym problemem jest nasza postawa w defensywie, która przecież od początku sezonu funkcjonowała bardzo dobrze i przez długi czas była najlepsza w lidze.
Zwycięska dogrywka w stolicy

Zwycięska dogrywka w stolicy

Wy też mieliście déjà vu?  Podobnie jak kilkanaście dni temu w Denver, również wczoraj w Waszyngtonie najważniejszy rzut dla losów spotkania oddał Jaylen Brown, który trafił wielką trójkę z narożnika. Tym razem nie w końcówce czwartej kwarty, a w dogrywce, bowiem do pokonania Wizards i odniesienia czterdziestego zwycięstwa w sezonie potrzebowaliśmy dodatkowych pięciu minut.
Gorzka porażka w Toronto

Gorzka porażka w Toronto

Potwierdziły się dwa fakty – Celtics bardzo nie lubią grać w Kanadzie, a Raptors są najlepiej grającym we własnej hali zespołem w ligowej stawce. Bostończycy tylko przez kilka pierwszych minut byli w stanie nawiązać walkę z podopiecznymi Dwayne’a Casey’a i doznali dotkliwej, bo aż dwudziestopunktowej porażki 91:101, której rozmiary udało się nieco zmniejszyć w wyjątkowo długim garbage time.
Horford for the win!

Horford for the win!

Po krótkiej przerwie Boston Celtics ponownie zrobili to, co w tym sezonie jest już dobrze nam znanym scenariuszem. Podopieczni Brada Stevensa odrobili szesnastopunktowy deficyt z pierwszej połowy i ostatecznie po fenomenalnej końcówce, w której oba zespoły co chwila odpalały na parkiecie koszykarskie fajerwerki, pokonali Portland Trail Blazers wynikiem 97:96, dzięki celnemu trafieniu Ala Horforda równo z końcową syreną.
Duet Rozier-Tatum przegonił Jastrzębie

Duet Rozier-Tatum przegonił Jastrzębie

Zdziesiątkowani przez kontuzje Celtics odnieśli trzecie zwycięstwo z rzędu, tym razem nie dając większych szans Atlanta Hawks, wygrywając wynikiem 119:110. To był wielki wieczór dla Terry’ego Roziera i Jaysona Tatuma, którzy zgodnie zanotowali po punktowym career-high, jednocześnie zdobywając wspólnie 58pts, na skuteczności 22/37 z gry i prowadząc gospodarzy do wygranej.