Archiwum Autora
Pacers znowu za mocni

Pacers znowu za mocni

Po raz drugi w tym sezonie koszykarze Indiana Pacers wywieźli z Ogródka zwycięstwo 99:97, tym razem wykorzystując absencje Jaylena Browna i Ala Horforda, a w drugiej połowie również Kyriego Irvinga. Zdziesiątkowani Celtowie walczyli bardzo ambitnie i w końcówce byli blisko dogonienia przyjezdnych z Indianapolis, jednak próba na dogrywkę w wykonaniu Terry’ego Roziera była niecelna.
Zdrowie ważniejsze niż wygrana

Zdrowie ważniejsze niż wygrana

Po raz drugi w tym sezonie pech chciał znokautować Celtics. W końcówce 3Q rozpędzony Jaylen Brown nie utrzymał ciężaru ciała po wsadzie i z całym impetem upadł na parkiet Target Center. Wyglądało to przerażająco - na trybunach zapadła równie przerażająca, totalna cisza, a Al Horford załamany siedział na boisku obok leżącego 21-latka. W sekundę odwiedziły nas demony z Opening Night.
Celtics napełnili bak Byków

Celtics napełnili bak Byków

Zgodnie z przewidywaniami Celtowie bez problemów zanotowali zwycięską wizytę w United Center i pokonali 105:89 tankujących Chicago Bulls, którzy w pierwszej połowie zdobyli zaledwie 29 punktów i już na początku spotkania oddali podopiecznym Brada Stevensa run 19:0, który ustawił całe spotkanie. Gospodarze nie byli zainteresowani walką i momentami gra przypominała raczej podwórkowy sparing, aniżeli starcie w NBA.
Przegrany spektakl w Houston

Przegrany spektakl w Houston

Po raz drugi w tym sezonie koszykarze Boston Celtics i Houston Rockets stworzyli kapitalne widowisko i chyba nie ma nikogo, kto ma jeszcze wątpliwości, co do tych kandydatur do serii w The Finals. Tym razem to jednak podopiecznym Brada Stevensa zabrakło sprytu i szczęścia w końcówce wyrównanego pojedynku i ostatecznie gospodarze zrewanżowali się za grudniową porażkę w TD Garden.
Celtics wpadli w dołek

Celtics wpadli w dołek

Nie ma co ukrywać – Celtowie od jakiegoś czasu nie są sobą i to widać gołym okiem. Wczoraj po raz drugi w tym sezonie ponieśli trzecią porażkę z rzędu na własnym parkiecie, tym razem ulegając po słabej końcówce Los Angeles Clippers. Dość nieoczekiwanie największym problemem jest nasza postawa w defensywie, która przecież od początku sezonu funkcjonowała bardzo dobrze i przez długi czas była najlepsza w lidze.
Zwycięska dogrywka w stolicy

Zwycięska dogrywka w stolicy

Wy też mieliście déjà vu?  Podobnie jak kilkanaście dni temu w Denver, również wczoraj w Waszyngtonie najważniejszy rzut dla losów spotkania oddał Jaylen Brown, który trafił wielką trójkę z narożnika. Tym razem nie w końcówce czwartej kwarty, a w dogrywce, bowiem do pokonania Wizards i odniesienia czterdziestego zwycięstwa w sezonie potrzebowaliśmy dodatkowych pięciu minut.
Gorzka porażka w Toronto

Gorzka porażka w Toronto

Potwierdziły się dwa fakty – Celtics bardzo nie lubią grać w Kanadzie, a Raptors są najlepiej grającym we własnej hali zespołem w ligowej stawce. Bostończycy tylko przez kilka pierwszych minut byli w stanie nawiązać walkę z podopiecznymi Dwayne’a Casey’a i doznali dotkliwej, bo aż dwudziestopunktowej porażki 91:101, której rozmiary udało się nieco zmniejszyć w wyjątkowo długim garbage time.
Horford for the win!

Horford for the win!

Po krótkiej przerwie Boston Celtics ponownie zrobili to, co w tym sezonie jest już dobrze nam znanym scenariuszem. Podopieczni Brada Stevensa odrobili szesnastopunktowy deficyt z pierwszej połowy i ostatecznie po fenomenalnej końcówce, w której oba zespoły co chwila odpalały na parkiecie koszykarskie fajerwerki, pokonali Portland Trail Blazers wynikiem 97:96, dzięki celnemu trafieniu Ala Horforda równo z końcową syreną.
Duet Rozier-Tatum przegonił Jastrzębie

Duet Rozier-Tatum przegonił Jastrzębie

Zdziesiątkowani przez kontuzje Celtics odnieśli trzecie zwycięstwo z rzędu, tym razem nie dając większych szans Atlanta Hawks, wygrywając wynikiem 119:110. To był wielki wieczór dla Terry’ego Roziera i Jaysona Tatuma, którzy zgodnie zanotowali po punktowym career-high, jednocześnie zdobywając wspólnie 58pts, na skuteczności 22/37 z gry i prowadząc gospodarzy do wygranej.
Historyczny wieczór Roziera!

Historyczny wieczór Roziera!

Chyba nikt się tego nie spodziewał – w swoim debiucie w wyjściowej piątce Terry Rozier grał jak w transie i ostatecznie zanotował pierwsze w karierze triple-double, dokonując tej sztuki jako drugi gracz w historii NBA. T-Roz aż sam złapał się za głowę, kiedy w garbage time usiadł na ławce i spojrzał na swoją linijkę statystyczną. W głównej mierze to dzięki niemu Celtics znokautowali Knicks trzydziestopunktową wygraną.
Magic zaczarowali Celtów

Magic zaczarowali Celtów

Po raz pierwszy w tym sezonie Celtics przegrali trzy mecze z rzędu i w konsekwencji przewaga nad drugą w tabeli Eastern Conference ekipą Toronto Raptors stopniała do ledwie dwóch zwycięstw. Co bardziej bolesne wszystkie trzy porażki zostały poniesione na własnym parkiecie. Tym razem wygraną 105:93 z Ogródka wywiózł najgorszy zespół w ligowej stawce Orlando Magic.
Pelikany odlatują z wygraną

Pelikany odlatują z wygraną

Stało się - Boston Celtics doznali pierwszej porażki w 2018 roku. Po bardzo ciekawym spotkaniu grająca w ledwie ośmioosobowej rotacji ekipa New Orleans Pelicans przerwała serię zwycięstw podopiecznych Brada Stevensa i po dodatkowych pięciu minutach wywiozła z Ogródka wygraną, głównie dzięki kolejnemu fenomenalnemu występowi Anthony’ego Davisa, który zanotował 45 punktów i szesnaście zbiórek.