#296 Bostoński Tygodnik

Niedziela, czyli czas na Bostoński Tygodnik, gdzie porozmawiamy nie tylko o Bostonie, ale o NBA. Dziś kolejny odcinek, w którym porozmawiamy o naszej drużynie. Jak zawsze będzie to zbiór myśli ważnych, mniej ważnych, kompletnie nieistotnych i tych które Adaś (nie)skomentuje. Zawsze dobrze jest pogadać, poplotkować i zostawić coś po sobie. Taki bonusik od nas dla was – bo „Dzień Święty należy Święcić”.

[Adrian] No i przyszedł czas na pierwsze zwycięstwo w tym sezonie, oraz pierwsze zwycięstwo Udoki w jego karierze. To słabe Houston nie było, aż tak słabe jak oczekiwaliśmy. Jalen Green pokazał, dlaczego został wybrany z tak wysokim pickiem – świetny dzieciak.

[Timi] Najlepszy mecz Greena jak do tej pory przypadł właśnie na mecz z nami – i w sumie fajnie, bo oglądało się go z zapartym tchem. Szczególnie dobre wrażenie zrobiła ta łatwość, z jaką dochodził do naprawdę dobrych pozycji strzeleckich. Celtics na całe szczęście od tego nie zginęli – nie wszystko było do końca okej, ale o zwycięstwo w miarę wcześnie mogliśmy być spokojni. To cieszy, bo pewien ciężar został zrzucony po tych dwóch porażkach na start.

[Adrian] Ta pierwsza porażka, była raczej wypadkiem przy pracy –  natomiast drugi wpierdol, to już mógł niepokoić. Styl w jakim dostaliśmy klapsy był straszny. Każdy mały krok do przodu powinien cieszyć. Mieliśmy bardzo duże oczekiwania względem Udoki, a okazało się, że cudotwórcą nie jest – potrzeba czasu, jak w każdej dziedzinie życia.

[Timi] Oczekiwania to jedno, dwa to sam fakt, że ta drużyna dostała wreszcie świeży start. Natomiast te początki bywają trudne, dlatego swego czasu pisałem, żeby przynajmniej w pierwszych kilku tygodniach sezonu uzbroić się w cierpliwość, bo od razu cudów się nie spodziewam. To jest tzw. „work in progress”, dlatego na efekty trzeba będzie trochę poczekać.

[Adrian] Na plus – Tatum się rozkręca. To był jego dobry mecz, ale wcale swojego sufitu nie osiągnął. Dennis Schroder wszedł do wyjściowego składu kosztem kontuzjowanego Browna i nie zmarnował szansy. Al Horford miał kłopoty ze skutecznością, a i tak zagrał niesamowicie dobry mecz. No i Grant, którego od zawsze tu broniłem ;) To co w tym sezonie gra Grant, to kosmos w porównaniu do wcześniejszych sezonów. Cierpliwość popłaca.

[Timi] Do sufitu rzeczywiście Tatum miał jeszcze daleko, ale i tak dobrze było zobaczyć tego typu przełamanie, bo i on, i my tego mocno potrzebowaliśmy. No a Grant jest zdecydowanie najbardziej pozytywną niespodzianką na początku tego sezonu, natomiast to nie jest tak, że nagle Udoka znalazł jakiś złoty sposób albo Grant wypił jakieś magiczne soki. Od zawsze było jasne, że jeśli będzie trafiał trójki na dobrym procencie, to stanie się naprawdę pożytecznym graczem. A jak jeszcze poszło za tym zrzucenie paru kilogramów, to już w ogóle widzimy nowego Williamsa.

[Adrian] Nie możemy też oczekiwać, że Grant utrzyma te ponad 55% skuteczności zza łuku, ale jak bedzie ciorał w okolicach 40% to pasuje i chcąc nie chcąc odeśle w niebyt Hernangomeza. Tak samo mam nadzieję, że zdrowy Romeo wyśle w niebyt Josha.

[Timi] Jasne że nie – na razie to jest bardzo mała próbka, natomiast te pierwsze sygnały są bardzo obiecujące. A przecież to ten sam Grant Williams, który swoją karierę w NBA zaczął od przestrzelenia 20+ trójek. Co do Romeo – niestety sezon jeszcze nawet dobrze nie ruszył, a znów pojawiły się problemy zdrowotne. Bardzo tego chłopaka lubimy, tylko że jeśli tak dalej pójdzie, to nie ma za bardzo sensu w niego inwestować. Bo talent ma duży, ale zdrowia prawie wcale.

[Adrian] Tym razem to uraz łydki, a nie żadna poważna kontuzja. Być może to nawet uraz przemęczeniowy, bo ponoć Romeo bardzo ciężko trenował w okresie przygotowawczym. Być może młodego poniosła fantazja, gdy poczuł się zdrowy. Cała masa jego problemów zdrowotnych wynikała jednak z zaniedbania we wcześniejszym okresie. Na razie to mała absencja, zobaczymy kiedy znowu zagra i jak zagra.

[Timi] Uraz mniej czy bardziej poważny – nie ma to większego znaczenia, bo w trzecim sezonie Romeo w lidze liczyliśmy jednak na to, że w końcu zobaczymy go w dłuższym wymiarze czasowym. Oby te problemy szybko przeszły i już więcej nie wracały, tym bardziej że mimo wszystko Langford z formą z preseasonu bardzo by się przydał.

[Adrian] Na minus – Aaron Nesmith w tym sezonie to jeszcze rzutu nie trafił. Trzy mecze, 27 minut na parkiecie, dziesięć pudeł, w tym dziewięć zza łuku – katastrofa. Rok temu też zaczął słabo, ale po trzech meczach miał trzy trafione rzuty z dwunastu prób. Niech się ogarnie, bo zostanie przyspawany do ławki. Marcus Smart mnie kompletnie nie przekonuje w tym sezonie. TimeLord zagrał bardzo ciche spotkanie, choć złym meczem bym tego nie nazwał.

[Timi] Oj, dużo więcej sobie obiecywaliśmy po Nesmithie – tym bardziej że on już w lidze letniej wyglądał gotowy do skoku, a przecież miał za sobą udaną końcówkę poprzedniego sezonu i na dokładkę poprawił to jeszcze niezłymi występami w meczach przedsezonowych. Co do Smarta – też na razie więcej razy się denerwuje niż zachwycam, natomiast wszystkim daje jeszcze trochę czasu, bo raz, że to początek sezonu, a dwa że wymieniliśmy jednak cały sztab szkoleniowy.

[Adrian] Na sztab szkoleniowy, to bym 22 pudeł z 29 rzutów zza łuku nie spychał. Ja bym dla Marcusa jednak zatrudnił psychologa sportowego, bo u niego główny problem, to przede wszystkim gorąca głowa. Co do Aarona – miejmy nadzieję, że się obudzi – w końcu w zeszłym sezonie też zaczął fatalnie, a potem było już tylko lepiej.

[Timi] Już pal licho te pudła, bo w sumie to niestety jakoś mocno nie dziwi, biorąc pod uwagę, że zdarzały się już Marcusowi w karierze takie słabsze okresy rzutowe, ale przecież liczyliśmy u niego też na ten playmaking, a na ten moment to jednak Schroder wygląda w tym aspekcie dużo lepiej.

[Adrian] Mam nadzieje, ze Udoka jednak zmieni s5 i Dennis będzie podstawowym prowadzącym grę, bo Marcus to fantastyczny człowiek do zadań specjalnych, do winning plays – ale pozostały okres gry, powinien być w cieniu i zapierdalać na innych w obronie. Natomiast Stevens już może zacząć myśleć, jak zatrzymać Schrodera po tym sezonie.

[Timi] Z zatrzymaniem Schrodera może być ciężko, szczególnie że jeśli będziemy chcieli go zatrzymać, to specjalnie dużej podwyżki nie zobaczy. Ale i tak jeśli to miałby być tylko jeden sezon, to te sześć milionów dolarów za takiego zawodnika to jest naprawdę duża promocja. Oby tylko trójki trafiał nieco skuteczniej niż w tych pierwszych meczach.

[Adrian] Uwag kilka – straciliśmy 32 punkty z pomalowanego, a to prawie połowa tego co w poprzednich meczach. Tylko 11 strat, to też krok w dobra stronę. Za to pozwolenie przeciwnikowi na 44% skuteczności zza łuku dobrym nie jest. Ogólnie w tym sezonie nasza obrona na łuku jest delikatnie mówiąc przeciętna.

[Timi] Przeciętna to mało powiedziane, bo plasujemy się na razie pod koniec trzeciej dziesiątki, a łącznie po czterech meczach (czyli już po spotkaniu z Hornets, o którym zaraz sobie więcej pogadamy) nasi rywale trafili aż 60 trójek. To jest trzeci najgorszy wynikiem w NBA na ten moment, zaraz po Knicks i Thunder (w obu przypadkach 62).

[Adrian] Mecz z niepokonanymi do tej pory Hornets i wygrana – po dogrywce, ale w dogrywce Charlotte nie miało już nic do powiedzenia. Znowu gramy w niepełnym składzie, bo tym razem Al Horford siedział na ławce, ale wrócił Jaylen Brown. Gordon Hayward rzucił 15 punktów, ale był aż minus 23 na parkiecie. Sprowadzony za TPE po Gordonie, Josh Syn Ryszarda był jeszcze gorszy.

[Timi] Richardson mocno w kratkę, choć warto go pochwalić jeszcze za mecz w Houston, gdzie w drugiej połowie miał kilka udanych akcji – szczególnie w ataku. Natomiast samo spotkanie z Szerszeniami mogło się znów podobać, tym bardziej że wynik zmieniał się często i to nawet w czwartej kwarcie, gdzie przecież gospodarze uciekli Celtom nawet na 12 oczek. Trzecia dogrywka w tym sezonie i wreszcie wygrana, bo wcześniej raz remis i raz porażka. 

[Adrian] Mi chwalenie Richardsona nie przechodzi przez klawiaturę, bo gdybym miał dziś wywalić kilku zawodników ze składu, to on byłby chyba pierwszy. Być może Hernangomez by go wyprzedził, ale nie gra, to trudno wyrokować, czy on czy Juancho. Miejmy nadzieję, że ich prawie 19 mln przyda się w lutym, bo nie widzę sensu oszczędzać picki, przy tylu młodych i zdolnych których już mamy. Najedliśmy się – teraz czas wymieniać klocki.

[Timi] Tylko że ci młodzi i zdolni nadal mocno nieopierzeni, bo jednak oprócz Granta, to też jakoś mocno nie zachwycają, a przynajmniej nie aż tak jak choćby w tych meczach przedsezonowych. Na pewno po J-Richu spodziewaliśmy się więcej, ale też nie bez powodu daliśmy mu przedłużenie kontraktu – natomiast przydałoby się jednak, żeby tak on czy Juancho pokazali się z lepszej strony, bo to też nam pewne ruchy mogłoby ewentualne ułatwić.

[Adrian] Na plus – Tatum, Brown i Schroder razem ustrzelili 94 punkty i rozdali 19 asyst. Denis po wejściu do s5 pokazuje, jak bardzo jest lepszym rozgrywającym od Smarta. TimeLord po cichym meczu w Houston znowu wykręcił doskonała linijkę, a przede wszystkim był bardzo aktywny po obu stronach. Jabari Parker dostał szansę i ją wykorzystał – wprawdzie punktował tylko w 1 połowie, ale to jego 11 punktów w 1 kwarcie dały nam życie i nie pozwoliły odjechać Hornets już na poczatku meczu.

[Timi] Mocno trzeba Parkera wyściskać po tym meczu, bo to jego skuteczne akcje tchnęły życie w Celtics. Potem pałeczkę przejęli już inni, no a taki Tatum to zagrał chyba jeden z najbardziej kompletnych meczów w karierze. Bo to nie tylko 41 asyst, ale też (do spółki z Brownem) dobra postawa na tablicach, no i świetny playmaking. Cieszy też RW3 i fakt, że on zaczął grać już naprawdę poważne minuty. Pytanie czy nie za wcześnie, bo zaraz chłopaka zajedziemy, ale z drugiej strony jeśli jest zdrowy, to trzeba go uczyć takiego grania – tym bardziej że mocno Celtom podnosi sufit.

[Adrian] Ten sezon pokazuje, że obrona to fajna sprawa – ale aktualnie chodzi o to, kto więcej rzuci. Punktujesz, dostajesz życie – wykorzystasz lub nie. Czas na defensywę dopiero przyjdzie, teraz trzeba jak najwięcej punktować. Dlatego taki Jabari ma sporo sensu w Bostonie. Pewnie gdyby był zdrowy, to  byłby rozchwytywany, a tak – trzymajmy kciuki, żeby się nie połamał i żeby Udoka mu zaufał. Każdy skrzydłowy jest na wagę złota.

[Timi] Najważniejsze żeby Jabari odrabiał w ataku to, co oddaje w obronie – bo nie ma się co oszukiwać, obrońcą nadal jest fatalnym. Na razie to aż tak nas nie kłuje, a te punkty z ławki (tym bardziej zdobywane z taką łatwością jak w przypadku Parkera, bo on talent w ataku to ma naturalny) zawsze się przydają.

[Adrian] Na minus – pomimo tego, że Smart najpierw przechwycił piłkę, a potem pozbył się z parkietu LaMelo i dzięki temu w sumie ten mecz wygraliśmy, to chwilami nie da się na niego patrzeć. Fatalnie zaczął sezon. Nie tylko on – bo do Josha też zaczyna brakować cierpliwości. Hernangomez jest statystą na ławce – nie tak to miało wyglądać. To dopiero 4 mecz, ale chciałoby się mieć chociaż cokolwiek do chwalenia, u tych nowych nabytków.

[Timi] Tu przynajmniej Smart nadrobił okropne decyzje rzutowe, bo to niestety nadal jeden z największych zarzutów w jego kierunku. Przypomniał jednak, że nawet jak mu nie idzie zza łuku, to wciąż potrafi zmienić oblicze meczu na wiele innych sposobów. Coś po meczu wspominał natomiast o bólach migrenowych – te dopadły go także w Charlotte i przez chwilę rozważał wycofanie się z gry, choć ostatecznie zagrał.

[Adrian] Uwag kilka – rywal znowu grubo ze skutecznością zza łuku, bo aż 43%. Swego czasu bylismy najlepiej broniącą drużyną rzuty za 3 punkty – teraz to tylko wspomnienie. Sami za to rzucamy zza łuku kosmiczna ilość – 50 prób w tym meczu. Ogólnie, to tylko NYK oddaje więcej rzutów zza łuku. To widać podczas meczów, że wszytskie ustawione akcje to praktycznie akcje na rzut za 3 punkty – natomiast nie widzę powtarzalności akcji pod koszem, czy w midzie.

[Timi] Trójki dominują, ale to co ważne, to jakie trójki – a okazuje się, ze po czterech meczach aż 22 procent naszego ataku to są sytuacje catch-and-shoot. To największy procent ze wszystkich typów akcji, a to nam mówi, że do tych trójek dochodzimy po wymianie piłek. Zresztą warto też spojrzeć na AST%, o którym przed sezonem mówił Udoka: po czterech meczach to 64.3 procenta, czyli jeden z najlepszych wyników w lidze i skok aż o osiem punktów procentowych w stosunku do poprzedniego sezonu. 

[Adrian] Przynajmniej wiemy jaki pomysł na grę ma Udoka – będziemy napierdalać zza łuku. Trudno z tym polemizować, gdy 3 punkty to więcej niż 2 punkty. Odliczając rzuty wolne, to średnio zdobywamy 100,5 punktu na mecz z czego 49,5 to po rzutach zza łuku, przy takiej sobie skuteczności – 35% – stać nas na więcej. Teraz to już nawet NYK wyprzedziliśmy w ilości oddawanych rzutów zza łuku. NYK wyrównało za to dokonanie Bucks z poprzedniego sezonu – w 4 pierwszych meczach trafiło 70 trójek, my zaledwie 4 mniej. To co charakteryzuje nasza grę, to właśnie szybko chodząca piłka po łuku – gdzie łatwiej o dobrą pozycję. Nie jestem do końca z tego zadowolony, ale poczekam 20 spotkań, żeby ocenić jak się w tym odnajduje drużyna, a przede wszystkim – jak wypadamy na tle silniejszych zespołów. W tym czasie, mam przynajmniej taką nadzieję, wypracujemy też trochę zagrań pod  koszem. No i poprawimy obronę na obwodzie – bo ssiemy kutangę niesamowicie w tym elemencie. Co do AST% – rok temu byliśmy na 4 miejscu od końca w lidze, teraz w Top5.

[Timi] To prawda, w tej ofensywie trzeba czegoś jeszcze, bo znów zbyt mocno opierać się na trójkach to nie jest dobry pomysł. Jest to jednak dobry krok choćby do tego, aby włączyć do gry więcej ścięć do kosza, przede wszystkim graczy bez piłki – szczególnie jeśli kładziemy tak duży nacisk na przemieszczanie piłki z jednej strony obwodu na drugą.

[Adrian] Piąty mecz i wracamy do starych nawyków. Piłka nie krąży, gramy na pół gwizdka, tracimy naście punktów, po to żeby zrywem je odrobić i znowu stracić sporo punktów. Tak się nie da grać. Zasłużona porażka i bezdyskusyjna. Jak na razie w Ogródku kibice muszą oglądać tylko wpierdole.

[Timi] Zaśmierdziało w tym meczu Celtami z poprzedniego sezonu. Zresztą po spotkaniu znów pojawiły się głosy, że przecież tak nie można grać, że za mało wysiłku w to wkładamy, że już na rozgrzewce drużyna była zbyt rozluźniona. Nie ma co na razie panikować, ale myśleliśmy, że to się już nie powtórzy, a tutaj znów to samo. Szczególnie że minął ledwie tydzień od początku sezonu.

[Adrian] Po meczu Udoka powiedział kilka słów publicznie i sam zwrócił uwagę na brak zaangażowania. No to już wie, co Stevens przezywał w ostatnich sezonach – gdy drużyna wychodziła w nastrojach samozachwytu. To jest typowe Celtics z ostatnich lat – w dupe, głosy, że trzeba sobie to wyjaśnić, dwie wygrane, samozachwyt i znowu w dupe. Jak oni tak zagrają w Ogródku po raz trzeci, to w końcu ktoś rzuci na parkiet fotelem.

[Timi] Tak jak mówię: nie ma co panikować, choć ten powtarzający się trend dobrze nie wygląda i teraz pytanie, czy uda się to w miarę szybko wyeliminować, czy będziemy to wałkować kolejny sezon. Tak sobie po cichu liczę, że powrót Horforda do szatni coś w tym aspekcie zmieni, mimo że na razie efektów nie widać.

[Adrian] Na plus – Schorder. Dennis zaczął sezon tak sobie, ale z meczu na mecz gra lepiej, coraz lepiej a zaraz dojdzie do poziomu bardzo dobrze. Horford jest jak wino – mnie tylko zastanawia, dlaczego zagrał tak krótko. W przeciwieństwie do Browna, po Horfordzie nie widać kondycyjnej zapaści po covidzie, a Jaylen zagrał prawie 12 minut dłużej. Jabari dostał tylko 9 minut, w ataku znowu szalał.

[Timi] Schroder, Horford i Williams III jak na razie mogą chyba podobać się najbardziej, bo pokazują przede wszystkim najbardziej stabilną koszykówkę. Tak Tatum, jak i Brown mieli znakomite występy, ale też momentami jednak zawodzą – a przecież trochę już tego oczekujemy, że w każdym meczu albo jeden, albo drugi będzie zespół prowadził.

[Adrian] Brown jest po koronawirusie i to chwilami widać, jak zaczyna brakować mu sił. Natomiast Tatum jest fatalny, pal licho te cyferki co kręci – jego zaangażowanie jest chyba najmniejsze z całej drużyny. Przed sezonem mówił, że chce wjechać do Top5 zawodników w lidze, to no na razie mu absolutnie nie grozi.

[Timi] Pojawił się na twitterze bardzo ciekawy wykres odnośnie Tatuma i jego gry w obronie na przestrzeni całej kariery. Aż do momentu COVID-19 było solidnie i przede wszystkim stabilnie, a po covidzie krzywa poleciała ostro w dół. I to naprawdę ostro. Pytanie z czego to tak naprawdę wynika: bo przecież skoro stać go na znakomite występy pod względem ofensywnym, to zjazdu w obronie nie można tłumaczyć np. covidem. Nadal jest też narzekanie na sędziów, czyli trwa nauka Tatuma jak być liderem z prawdziwego zdarzenia. Dopiero wtedy będzie można mówić o jakimś top5.

[Adrian] Na minus – Josh zaczyna pukać od spodu. Wolałbym, żeby te minuty dostał Nesmith – nawet jakby miał poceglić. Josh jest assetem, to żadna wartość dodana dla tego składu. Tylko jak tak bedzie grał, to to przedłużenie kontraktu o rok, tylko zaszkodzi na rynku wymian. Smart zagrał źle, a i tak był jedynym dodatnim zawodnikiem Celtics w tym meczu. Tylko niech już zacznie ogarniać te rzuty, bo powoli koczą się argumenty, żeby go nie wymienić. Cztery ostatnie mecze, to 3 trafione trójki z 23 rzutów.

[Timi] Spory minus także dla Udoki za rotacje w tym meczu – tym bardziej że graliśmy czwarte spotkanie na przestrzeni ostatnich sześciu dni, gdzie wcześniej robiliśmy back-to-back w dwóch różnych miastach i teraz wróciliśmy do Bostonu. Przecież ten Jaylen to znów wczoraj rękawami oddychał w pewnych momentach.

[Adrian] Uwag kilka – po poprzednim meczu rozmawialiśmy o tym, jak ta drużyna zaczyna grać. Piłka krąży, odkopniecie na obwód, czysta pozycja i trójka odpalona. Tylko w tym meczu nie widzieliśmy takiego grania. Jazda bez trzymanki i bez planu. Znowu stracone 58 punktów z pomalowanego – to jest dramat. Krok do przodu, dwa wygrane mecze i teraz dwa kroki w tył.

[Timi] Tak jak mówiłem już wcześniej – mocno to wyglądało jak mecz wyjęty żywcem z poprzedniego sezonu. Nawet słaba końcówka się zgadza, bo najpierw daliśmy im odskoczyć w czwartej kwarcie, potem doszliśmy na trzy punkty, by na scenę w roli closera zaprosić Dinwiddie’ego. Tu przynajmniej nie było jednak takiego blowoutu jak z Raptors.

[Adrian] W tym sezonie obowiązują nowe przepisy odnośnie faulowania zawodników oddających rzut. Specjalistą w wymuszaniu takich fauli, byli Harden i Trae, którzy z gracją antylopy wskakiwali w obrońcę. Harden otrzymuje 3 rzuty wolne na mecz, a jeszcze niedawno sezon w sezon stawał od 10 do 12 razy na linii rzutów wolnych w meczu. Zmiana bardzo na plus, bo jeden powód do irytacji odpadł.

[Timi] Akurat u Hardena to nie tylko zmiana przepisów, ale też chyba coraz mocniej wiek i liczba meczów, jakie rozegrał w poprzednich sezonach. No ale rzeczywiście sędziowie z gwizdka w tego typu sytuacjach korzystają mniej albo nawet wcale, a to się przekłada na rekordowo jak na razie niską ilość rzutów wolnych na początku tego sezonu. Niektórzy jak Harden czy Trae z tego powodu płaczą, ale jest też cała grupa zawodników, trenerów i kibiców, którym się to podoba z jednego prostego względu: gra stała się płynniejsza i mecze ogląda się dużo przyjemniej.

[Adrian] NBA wraca na salony – EPSN ogłosił, że w pierwszym tygodniu, średnia ilość telewidzów na meczu to 1,8 mln. To najlepszy wynik od 2017 roku. Powoli nadchodzi czas negocjacji nowej umowy z TV ogólnokrajowymi, więc NBA już zaciera raczki po takich danych. Dodatkowo NBA ma podpisać też umowę na zakłady bukmacherskie online – kilka firm już się zgłosiło i to tez ma być olbrzymi zastrzyk gotówki.

[Timi] Myślę że powrót do gry na normalnych warunkach – i z dłuższą przerwą między sezonami – spowodował, że kibice znów nieco chętniej oglądają koszykówkę spod znaku NBA. No bo bańka była fajna, ale tylko na chwilę, a poprzednie rozgrywki jednak oglądało się inaczej, biorąc pod uwagę krótką przerwę między jednym i drugim sezonem, natężenie meczów, brak kibiców, itp.

[Adrian] Coraz głośniej się mówi, że faktycznie te dochody NBA z 2,6 mld mogą wzrosną do aż 8 mld. Już nawet nie myślmy o tym, że wzrosną 3 krotnie – niech dzięki nowej umowie TV i kasie od buków wpływy wzrosną dwukrotnie – to i tak olbrzymie pieniądze dla ligi. Przy okazji można byłoby rozszerzyć ligę,  bo wtedy nikt nie odczułby zmniejszenia wpływów za sprawą dodania 2 nowych drużyn. Dochody i tak by wzrosły o ogromne kwoty, a i same nowe drużyny musiałyby wykupić miejsce za spora sumkę.