#167 Bostoński Tygodnik

Pomysły są po to, żeby je realizować. Jakiś czas temu wpadła mi do głowy myśl, żeby w formie wymiany zdań z Timim pozostawiać w formie pisanej masę myśli jakie przebiegają przez głowę przy okazji meczów, czy też innych wydarzeń związanych z Celtami. Myśli są ulotne, naszych rozmów i rozważań na czacie nie widać już po godzinie plotkowania – dlatego taka forma zagości (myślę, że na stałe) na naszej stronie. Dziś kolejny odcinek, w którym porozmawiamy o naszej drużynie. Jak zawsze będzie to zbiór myśli ważnych, mniej ważnych, kompletnie nieistotnych i tych które Adaś skomentuje. Zawsze dobrze jest pogadać, poplotkować i zostawić coś po sobie. Taki bonusik od nas dla was – bo „Dzień Święty należy Święcić”.

[Adrian] Ciężko zabrać się za pisanie po takim meczu jak drugi mecz w Ogródku z Bucks. Serio – to są takie chwile, gdzie masz ochotę wszystko pierdolnąć i iść posiedzieć na balkonie, patrząc się w dal. Bo jeśli miałbym zostawić na tej stronie tyle serca, co nasz zespół w drugich połowach ostatnich spotkań to powinno się skończyć na dwóch słowach – ja pierdole. Potrafię wybaczyć wiele – ale nie brak walki, a ja nie widziałem poza G1, tego ognia i tego serducha w naszej grze. To jest tak przerażająco smutne, że sam nie wiem skąd biorę siłę na pisanie o nich. Kilku zawodników mi imponuje w tej serii, ale kilku bym pożegnał jeszcze pomiędzy 3 a 4 kwartą. Jeszcze nie pora na pożegnania, więc postaram się skupić na meczach – wypierdalać ze składu będę  pewnie w przyszłym tygodniu – choć oczywiście wolałbym w kolejnym tygodniku napisać, że to były złe miłego początki.

[Timi] Nadzieja umiera ostatnia, ale trudno wierzyć po kolejnym beznadziejnym występie drużyny. Niby nie ma się czemu dziwić: przed startem tej serii wiadomo było, że dopiero teraz okaże się, jacy Celtics są naprawdę. Czy potrafią wejść na kolejny poziom, czy jednak ten mocno rozczarowujący sezon regularny to nie był wcale przypadek. Teraz wiemy już, że poza meczem numer jeden – który tylko rozbudził nasze nadzieje – znów mamy do czynienia z tym samym zespołem, który tak nas frustrował w sezonie regularnym. Ogromna szkoda, choć przy tym wszystkim trzeba oddać Bucks, że grają dobrze. Może nie fantastycznie i to też chyba powoduje jeszcze większą frustrację…

[Adrian] No właśnie, Bucks gra dobrze, ale dobrze w PO to jest do ogrania, gdy się na parkiecie zostawia 100% zdrowia. Ile widziałeś zagrań hustle w G2, G3 i G4? Naszych zagrań hustle, bo Bucks gra tak, że gdzie normalny człowiek bałby się włożyć rękę, to oni wkładają głowę. To jest coś czego nie potrafię zrozumieć… rok temu Rozier chciał się tłuc na środku parkietu z Embiidem, czyli człowiekiem tak z 6-7 bokserskich kategorii wagowych wyżej od siebie, a teraz przypomina barana idącego na rzeź. Morris znowu w wywiadach pieprzy trzy po trzy, a czy widziałeś w jego wykonaniu chociaż jeden mocny faul, tak żeby przeciwnik pomasował rękę z bólu?

[Timi] Trudno powiedzieć, czy Smart grający w tej serii od początku byłby w stanie tutaj coś zmienić i nadać taki ton drużynie. Bo tak często bywało, że Marcus swoim ogniem podrywał resztę drużyny. Ale przecież tego „ognia” nam brakowało już w trakcie sezonu regularnego, nawet ze zdrowym Smartem i to był kolejny duży problem. Podziało się coś w Oakland, z czego bardzo się wtedy cieszyliśmy, ale okazało się, że był to raczej jednorazowy wystrzał zespołu, który dużo gada, ale niekoniecznie popiera te słowa grą na parkiecie.

[Adrian] 22% skuteczności zza łuku. Ja potrafię zrozumieć, że czasami nie siedzi, ale skoro nie siedzi, to idziemy w inne zagrywki… no chyba, że mamy przygotowane tylko te gdzie ceglimy na potęgę. Bo jeśli nie mamy nic w zanadrzu na wypadek meczu, gdzie zawodzi skuteczność – to jesteśmy bezbronni. To nie był pierwszy taki mecz i zastanawiam się, czy Stevens to zauważył? Szanuje go ogromnie, ale 41 rzutów gdy nic nie wpada?

[Timi] Niecelne rzuty to jeden z największych powodów tych kolejnych porażek. To jest niby tak proste: trafiasz, wygrywasz. Sęk w tym, że w przypadku Celtics to rzeczywiście był jeden z najważniejszych aspektów na tę serię: zamieniać dobre pozycje na punkty. Dobre pozycje są, ale punktów niestety nie ma. Celtowie tak są skonstruowani jako drużyna, że jak tej skuteczności nie ma to trudno jest walczyć, bo skąd te punkty mają przyjść? Horford to nie jest dominator w paint. Irving to nie jest ktoś, kto dostaje się na linię rzutów wolnych. Można w tym jednak też szukać pewnych pozytywów przed G5: bo w G1 te rzuty z dobrych, czystych pozycji wpadały na dobrym procencie i była wygrana.

[Adrian] Timi – jeśli nie wpadają ci rzuty z jednej pozycji, to szukasz innych pozycji, jak nie wychodzi jedna zagrywka, szukasz innej. Ja nie widziałem żadnych zmian w naszej grze pomiędzy 1 a 4 kwartą. Dodatkowo – nie jest tak, że to cała drużyna miała kiepski dzień, bo Jaylen miał dobry dzień, tylko nie graliśmy na niego. Lider ceglił, druga opcja cegliła, a Brown nie był tak eksploatowany jak być powinien. To jest mój kolejny zarzut, że nie gramy na tych zawodników, którzy w danym meczu mają ogień w rękach. Jest założenie taktyczne i nawet jak się wali i pali, ono cały czas jest realizowane bez korekt.

[Timi] Zarzut znany, tym bardziej jeśli chodzi o Browna, który wiele miał w tym sezonie takich meczów, że był gorący, sporo trafiał na starcie spotkania, a potem albo go nie było już wcale, albo wracał gdzieś pod koniec spotkania. Poza tym, jak masz szukać innej zagrywki, kiedy cała twoja gra opiera się na szukaniu czystych pozycji zza łuku? Kiedy tak słabo gra Hayward, kiedy nie ma drugiego rozgrywającego w osobie Smarta, który pozwoliłoby Irvingowi zagrać off-ball? Stevens mógł próbować, ale ciężko było o jakiekolwiek efekty, kiedy Irving gra tak słabo, Tatum przez większość serii jest niewidoczny, a o formie Haywarda czy Roziera już nawet nie chce wspominać.

[Adrian] Skoro cała nasza gra opiera się na czystych pozycjach na łuku, to nie mamy czego szukać w tej lidze na poziomie PO. Dochodzisz w pewnym momencie na etap, gdzie po drugiej stronie parkietu są nie tylko dobrzy zawodnicy, ale też mają dobrego trenera i analityków, którzy potrafią niwelować twoje walory w ataku. Jeśli nie masz planu B, to umierasz – tu własnie tak było. Na co innego chce zwrócić uwagę – brak ruchu w naszej drużynie. Najczęściej wyglądało to tak, że jeden wprowadza piłkę, a czterech stoi na swoich pozycjach, przyspawani do klepki. Gdy pojawiało się trochę ruchu, trochę zamieszania, to udawało się ścinać pod kosz, udawało się rozrywać monolit w pomalowanym. Brown i Tatum są wystarczająco dynamicznymi zawodnikami, żeby to częściej egzekwować – tylko trzeba tego chcieć i mieć to rozpisane. No a jak się stoi na parkiecie jak dzban…

[Timi] Kolejny kamyczek do ogródka Stevensa – on rozczarował w tym sezonie po raz pierwszy odkąd pojawił się w Bostonie. Jedna rzecz: C’s zdobywali w fazie play-off tylko 101 punktów na 100 posiadań. To aż o dziesięć oczek mniej niż w sezonie regularnym – wiadomo, że playoffs to inna bajka, tempo gry spada itp. itd. natomiast to również o sześć mniej niż w ubiegłorocznej fazie play-off. Z drugiej strony, to też jest pokłosie słabej po prostu gry tych, których przed rokiem zabrakło, a w tym roku mieli dać znacznie, znacznie więcej.

[Adrian] Irving – nazwał się przed meczem geniuszem koszykówki. No to taki z niego geniusz, że notorycznie dawał złapać się w tę samą pułapkę zastawiona przez zawodników Bucks. Nie pora rozliczać Irvinga za całokształt, ale za ten mecz to spokojnie mogę mu wystawić tróje z dwoma minusami – kiedyś była taka ocena w szkole, gdy najniższa była dwója. Na tróje z dwoma minusami mówiło się, że to debil z chęciami. Nie bardzo widzę po tym meczu jakikolwiek pozytyw w grze Irvinga – praktycznie wszystko poszło źle.

[Timi] Jedyny plus to całkiem niezłe rozegranie, ale poza tym? Jego występ w G4 to był moim zdaniem jeden z jego gorszych meczów w całej karierze. Przed meczem obiecywał zresztą, że drugi raz 8/22 z gry nie będzie – no to było 7/22. Wiele tych jego prób to są rzuty, które on trafia, ale nie w tej serii. Najgorsze jest to, że po fantastycznej kontroli tempa spotkania w pierwszym meczu w Milwaukee jego gra w tych trzech następnych meczach nijak się ma do pojęcia „kontrola”. Rwie do przodu, forsuje rzuty, jakby na siłę chciał się przełamać. Ma momenty, gdzie potrafi znakomicie rozegrać, ale te momenty to już chyba jedno z najbardziej znienawidzonych przez nas słów w tym sezonie.

[Adrian] Przynajmniej nie kłamał, że powtórzy 8/22… no, ale to jest śmiech przez łzy. W G2 miał 22% skuteczności, wiec przy 22 rzutach to byłoby jeszcze mniej celnych.  Ja tylko zauważę, że on wcale nie miał jakiejś super serii z Indiana, bo tam była skuteczność niewiele lepsza bo 40% z gry, teraz jest chyba 37% – więc tu różnicy wielkiej nie ma. Irving tak bardzo zawodzi w PO, że bardziej chyba już nie można. Czekam, aż ktoś napisze, że Thomas z rozwalonym biodrem grałby lepiej i nie będziemy mieć żadnego argumentu, żeby taką tezę skontrować.

[Timi] No będziemy mieć, bo Thomas z naprawionym już biodrem nawet się do rotacji w Denver nie załapał:) Natomiast z pewnością to ogromne rozczarowanie co pokazał nam Kyrie, choć przecież nieraz przywoływaliśmy tutaj jego statystyki na wielkiej scenie i to chyba pierwszy raz, gdy tak bardzo zawiódł. Niestety szybko zweryfikowano jego zapędy na lidera drużyny mistrzowskiej, pod wieloma względami, bo nie wyglądał ani na lidera w szatni, ani na lidera na parkiecie.

[Adrian] Bo nie było takiej potrzeby, żeby IT grał – Murray robił w 2 rundzie 25 pkt na mecz, ławka spisywała się bardzo dobrze i byli zdrowi – Thomas był opcją rezerwowa dla rezerw. Malone zrobił przysługę IT, żeby miał pieniądze na życie. Nie był częścią ich systemu, natomiast w Bostonie wyglądałoby to zgoła inaczej. Jeszcze jedno (trochę uprzedzając bieg wydarzeń, bo będzie o G5) – na pewno widziałeś filmy na TT z „obroną” Irvinga w G5 – Azja nawet ze swoimi ograniczeniami fizycznymi nigdy taką czarną dziurą nie był. Po meczu Perk w wywiadzie u Cowherda powiedział, że to był brak szacunku dla Bostonu, dla drużyny, dla kibiców.

[Timi] Widziałem filmiki, widziałem wiele niezrozumiałych decyzji Irvinga, co tym bardziej rozczarowuje, biorąc pod uwagę to jak często nas zachwycał swoją obroną w sezonie regularnym. Kurcze, ja naprawdę myślałem, że te playoffy będą wyglądać zupełnie inaczej w jego wykonaniu i nie mam zielonego pojęcia, w jaki sposób wyjaśnić te kolejne rozczarowania. Przecież sam Kyrie wiele razy mówił, że chce być trochę jak Marcus i dawać drużynie także po bronionej stronie parkietu i jeśli w pierwszej rundzie miał jeszcze dobre momenty, tak w drugiej rzeczywiście tą czarną dziurą był.

[Adrian] Jaylen Brown, obok Horforda to najlepszy zawodnik tej serii. Gra naprawdę dobrze, powiem więcej, jeśli miałbym na kimś budować zespół to właśnie na Brownie. W sezonie miał swoje wzloty i upadki, ale druga runda, czyli najważniejsza seria jak na razie w tym sezonie jest w jego wykonaniu bardzo dobra. Szkoda tylko, że oddał zaledwie 11 rzutów, bo to oznacza, że był 4 opcja drużyny. Sędziowie gwiżdżą mu absolutnie wszystko i to ogranicza jego minuty, ale skoro już jest na parkiecie to powinien mieć więcej zagrywek.

[Timi] Dla mnie to nie jest żadna niespodzianka, bo Brown także przed rokiem – zanim doznał kontuzji ścięgna udowego – wyglądał bardzo dobrze w tej pierwszej rundzie z Bucks, a potem odżył nieco również na Cavs. Szkoda, że wielu kibiców nadal mu pamięta ten słabiutki start sezonu, który wynikał z wielu czynników, natomiast Jaylen od początku 2019 roku jest jednym z najlepszych graczy Celtics. Gdyby tylko był lepszy w obronie zespołowej i nie zasypiał tak często, wierzę że jego rola byłaby znacznie większa.

[Adrian] Ławka Bucks nas niszczy, nie to, że są lepsi – niszczą nas. Nasz ławka to 12 rzutów zza łuku i jedna celna trójka, ich ławka w tym elemencie nie była dużo lepsza, bo trafili tylko jedna trójkę więcej, ale przenieśli gre bliżej kosza czego nasza nie potrafiła zrobić, nawet w niskim ustawieniu rywali. Po raz kolejny wnieśli tyle energii na parkiet, że zdusili wszystko to czym dysponowaliśmy.

[Timi] Spotkanie numer cztery to najgorszy mecz bostońskiej ławki rezerwowych w fazie play-off od dwóch lat. Gdzie się podziała ta głębia? Gdzie jest solidny w pierwszej rundzie Terry Rozier? Gdzie jest Gordon Hayward? Sukces Celtów w tym sezonie jest mocno uzależniony od gry Haywarda, więc nie dziwi mnie, że przegrywamy, kiedy Haywarda w ogóle na parkiecie nie widać. To ogromny zawód, tym bardziej po tej dobrej końcówce sezonu w wykonaniu Gordona, kiedy wierzyliśmy, że wszystko idzie ku lepszemu i w fazie play-off będzie dobrze. No to było, ale na razie tylko w pierwszej rundzie.

[Adrian] Gordon znowu jest zawodnikiem, którego może zatrzymać byle kto – dosłownie byle kto. Tu już nie można szukać wytłumaczenia w kontuzji sprzed półtora roku, druga strona medalu, że on wygląda dokładnie tak jak drużyna – fatalnie. Pisaliśmy, że wiele będzie zależało od Gordona i to on nas może zaprowadzić do Finału, ale to chyba nie jest prawda. Gordon jest słaby, ale nie jest osamotniony w słabości, bo słabo wygląda wiesza cześć rotacji.

[Timi] Kolejne rozczarowanie, choć Haywarda mimo wszystko nie skreślam. W drugiej rundzie spotkał się ze ścianą i został znakomicie przez Bucks zatrzymany, którzy naprawdę dobrze zamykali mu pomalowane. Dziwię się tylko, że trójka mu nie siedziała. Teraz jednak bardzo ważne lato przed Haywardem, który w końcu będzie w stanie przepracować cały ten okres i miejmy nadzieję, że wróci dużo lepszy w przyszłym sezonie.

[Adrian] Haywarda skreślać nie można, bo aktualnie jest niewymienialny. Trzeba się modlić, żeby wrócił w jakiejś dobrej formie i może coś z tego będzie, może uda się go wkomponować, a może ktoś będzie na tyle zdesperowany, że po niego będzie handlował. Ja powoli tracę nadzieje, że on wróci kiedykolwiek do formy z Utah. Zobaczymy co przyniesie początek lipca, jeśli Irving zostanie, a Danny udanie pohandluje po Davisa, to zdrowy i w formie Hayward będzie konieczny, bo Tatuma już tu nie zobaczymy.

[Timi] Nie chcę usprawiedliwiać Haywarda po raz kolejny, ale trzeba też przyznać, że na drodze do powrotu miał wiele mniejszych czy większych przeszkód, które sprawiły, że dopiero pod koniec sezonu doszedł do naprawdę dobrej formy. Mam wielką nadzieję, że latem nic a nic mu się złego nie przydarzy i będzie mógł w spokoju się przygotować do przyszłego sezonu. I wtedy już taryfy ulgowej nie będzie…

[Adrian] Ostatni mecz, czyli upokorzenia ciąg dalszy. Dobra była tylko pierwsza kwarta, bo potem Hill wyglądał przy Irvingu jak Tyson przy Nejmanie. Nie tak to miało wyglądać. Nawet nie chce mi się pisać i analizować, ale nie zamierzam już wracać do kolejnych Tygodnikach do tej serii – no chyba, że przejdzie mi złość na ten skład. 18% skuteczności zza łuku – i zero pomysłu na inne granie. Dobrze, że ten sezon już się skończył.

[Timi] Koniec koszmaru, bo inaczej tego nie można nazwać – po meczu numer jeden dali nam jeszcze Celtics nadzieję, ale to było dokładnie tak jak otwarcie sezonu regularnego. Nadzieja, że będzie dobrze i potem wielki upadek. Obie drużyny potwierdziły w tej serii, że wyniki z sezonu regularnego to nie był przypadek i wygrał po prostu lepszy.

[Adrian] Po meczu Irving powiedział, że nie czas na rozczarowanie – no to kiedy będzie ten czas? Dla mnie jego postawa w tym sezonie – nie tylko sportowa na parkiecie, ale ogólnie jako sportowca i jako człowieka – to jest największe rozczarowanie od dekady! Ja nawet sobie nie przypominam, żeby jakikolwiek inny zawodnik mnie tak rozczarował. Były różne sytuacje, zaprzepaszczone banery w dobie Big3 przez kontuzje – ale nigdy żaden zawodnik mnie tak nie irytował jak Kyrie w tym sezonie.

[Timi] Tak sobie myślę: czy można było to wszystko zrobić gorzej niż zrobił to w tym sezonie Kyrie? Znosiłem całą tę dramę sezonu regularnego, bo liczyłem, że Irving zamknie wszystkim usta w fazie play-off. Fakt faktem, że nie on jeden rozczarował, ale te ostatnie cztery mecze przeciwko Bucks to była kompletna katastrofa. Doszło do tego, że wielu fanów z chęcią odwiezie go na lotnisko, a jeszcze inni nie będą po prostu mieli nic przeciwko, aby odszedł. Nie jestem jednak pewien, czy możemy sobie pozwolić na utratę Irvinga ot tak, choć po tak rozczarowującym sezonie nie dziwię się wcale, że są tacy, którzy wysyłają Irvinga do Nowego Jorku.

[Adrian] Po tych PO kibice NYK nabrali sporego dystansu i zaczynają się zastanawiać czy to ma sens. Była u nich taka wielka radość, że Irving podpisze z Durantem tam kontrakt, a teraz czar prysł. Podzielam Twoje zdanie, że utrata Irvinga „ot tak”, byłaby mocno niekorzystna – miejmy nadzieję, że jak już będzie chciał zmienić otoczenie, to uda się to zrobić w formie s&t i zyskać za niego cokolwiek. Druga strona medalu jest taka, że Irving obok takiego dominatora jakim jest Davis byłby zupełnie innym zawodnikiem. Ja uważam, że on tu zostanie, ale podpisze umowę 1+1 i wszystko wyjaśni się, w przyszłym sezonie – jeśli Danny sprowadzi Davisa i ta współpraca będzie miedzy nimi wyglądała dobrze, to najprawdopodobniej obaj zostaną na dłużej.

[Timi] Co ciekawe, już pojawiają się głosy ze źródeł, że Davis nie miałby nic przeciwko pozostaniu w Bostonie, nawet gdyby Kyrie odszedł. Pytanie na ile jest to prawdziwe, natomiast rzeczywiście Irving byłby dużo innym graczem mając u boku Davisa. Tyle tylko, że ani jeden, ani drugi nie jawi mi się jako – no właśnie – lider. I nadal dużo zależy od tego, co Ainge musiałby do Nowego Orleanu wysłać, bo nie chce chyba wyobrażać sobie Celtów bez Marcusa Smarta i Jaylena Browna.

[Adrian] Pozostaje życzyć Bucks powodzenia, bo lepiej przegrać 4-1 z Mistrzem NBA niż z zespołem, który zostanie oklepany przez Raptors z Leonardem w składzie. Oni zagrali to co mieli zagrać, my natomiast zagraliśmy w tej serii tylko jeden dobry mecz – to zdecydowanie była na nich za mało.

[Timi] Dokładnie tak, to było za mało i tak jak mocno to rozczarowanie Celtics przeżywamy, tak trzeba powiedzieć, że Bucks wyglądali w tej serii naprawdę dobrze i oddać im, że wyglądają na bardzo poważnego kandydata do mistrzostwa. Czyli stało się niestety to, czego się obawiałem, choć myślałem, że nie nastąpi to już w tym roku: odszedł LeBron, ale pojawił się kolejny dominator na Wschodzie. Giannis…

[Adrian] To już o innych parach. Wszędzie w G4 doprowadzono do remisu. Zaczniemy od Raptors, bo oni potem wygrali mecz numer 5, a właściwie zdemolowali Sixers i być może już w G6 awansują do ECF. Leonard jest takim liderem i takim g2g, jakiego chcielibyśmy mieć w osobie Irvinga. Zazdraszczasz im? Bo ja Kanadyjczykom mocno zazdraszczam ;)

[Timi] Raptors wreszcie przyszli do gry i przypomnieli, że w sezonie regularnym wygrali niewiele mniej niż Bucks. W takie dni jak podczas meczu numer pięć naprawdę ciężko byłoby komukolwiek zatrzymać ekipę z Toronto. Nadal nie wiadomo, gdzie w przyszłym sezonie zagra Kawhi, ale w Kanadzie na ten moment nikt się tym za bardzo nie przejmuje – tym bardziej, że jak do tej pory to ryzyko bardzo im się opłaciło.

[Adrian] Zachód – Broda pociągnął Houston i doprowadził do remisu – seria startuje od nowa, ale zostały już tylko 3 mecze na chwile obecną. Moim zdaniem sprawa jest otwarta i będę śledził mecz numer 5, bo tu może być albo nie być GSW. Teoretycznie mogą złamać Houston na wyjeździe, ale jakoś bardziej wierzę w przełamanie Rakiet na wyjeździe niż Duranta, który chyba jest trochę osamotniony w GSW. Pozostałe gwiazdy nie błyszcza tak jak nas do tego przyzwyczaiły.

[Timi] Nie tylko gwiazdy, bo ogólnie ławka Warriors lekko mówiąc nie zachwyca, ale mimo tego GSW byli w meczu numer cztery blisko. Ta seria dla jednych może być ekscytująca, dla innych wręcz odwrotnie, natomiast pamiętajmy, że już przed rokiem Rockets byli bardzo blisko wyeliminowania Warriors i nie bez powodu mówiło się wtedy o tym, że zwycięzca G7 najpewniej zdobędzie mistrzostwo.

[Adrian] W meczu numer 5, wprawdzie wygranym przez GSW Durant odniósł kontuzje – zobaczymy jak to będzie rzutować na dwa ostatnie mecze, a być może GSW zepnie się na G6 w Houston. Jednak karma to dziwka, bo polowali na nogi Hardena, tymczasem KD odniósł kontuzje nogi. Rok temu to Rakiety musiały zmagać się z brakiem jednego z najniepoważniejszych zawodników a teraz role się odwróciły. Mecz numer 6 w będzie niesamowity i chyba trzeba będzie jednak znowu wstać w nocy.

[Timi] Nikomu kontuzji nie życzymy – zresztą KD chyba zdąży wrócić do gry, jeśli Warriors uda się awansować do finałów konferencji – ale to też pokazuje, że każdy sezon jest ważny i w każdym sezonie trzeba walczyć do końca i o wszystko, bo nigdy nie wiesz, co może się po drodze zdarzyć. KD to od tygodni najlepszy gracz GSW, choć w czwartej kwarcie G5 dali radę. Pytanie, czy będą w stanie wygrać jeszcze jeden mecz, w którym od początku będą musieli sobie radzić bez Duranta.

[Adrian] Miałem nadzieję, że Houston wygra G6 w piątek w nocy, bo wtedy w niedziele byłyby do rozegrania aż 3 mecze G7 i to będzie koszykarska uczta. No, ale Harden nie umie wygrywać nawet z osłabionymi GSW serii. Zresztą ten komentarz pojawia się już od poczatku tej serii – Harden w PO nie potrafi wejść na pewien poziom, a CP3… wszyscy wiemy gdzie kończy CP3.

[Timi] Rockets znów zawiedli, ale trzeba oddać, że gwiazdy Warriors nie zawiodły – w tym przede wszystkim Curry, który sam stwierdził, że ta druga połowa w jego wykonaniu to były bodaj najlepsze minuty w jego karierze. Nie mogło to przyjść w lepszym momencie. Jeszcze jedna ciekawa informacja: do gry ma jeszcze wrócić w tym sezonie DeMarcus Cousins i pytanie, na ile to pomoże, a na ile zaszkodzi Wojownikom.

[Adrian] Portland zostali rozszarpani w G5 i Denver ma już tylko 1 mecz do wygrania. Malone odrobił lekcje z poprzednich spotkań i prowadzi drużynę prosto do WCF – niby napisali super historie w sezonie zasadniczym, ale chyba chcą pisać ja dalej bardziej niż nam się to wydawało, a przecież trzon jego ekipy to jednak zawodnicy bardzo młodzi. Brakuje im skrzydłowego – dobrego skrzydłowego, ale…. Porter – jeśli on będzie zdrowy i potwierdzi tylko 50% swojego talentu, to przy jego warunkach fizycznych na Zachodzie buduje się nowa dynastia.

[Timi] Doświadczenie rzecz ważna, ale jak pokazują w tym roku Nuggets oraz Bucks wcale nie najważniejsza. Nadal liczę jednak na siedem meczów w tej serii, a jak wiadomo w meczach numer siedem wiele się może zdarzyć. Najbardziej mi jednak szkoda, że Blazers grają bez Nurkica, bo zbiórki to jest bodaj ich największa bolączka w tej serii i ogólnie w tych playoffs.