Sezon skończył się dla Celtów już kilka tygodni temu, a za nami także loteria draftu oraz finały NBA, co oznacza, że wielkimi krokami zbliża się jedno z najważniejszych wydarzeń offseasonu, czyli draft. Po wysokich wyborach w ubiegłych latach, tym razem Celtowie wybierać będą pod koniec pierwszej rundy (#27), jako że latem ubiegłego roku pozbyli się ostatniego wyboru od Brooklyn Nets w wymianie po Kyrie’ego Irvinga. Jakby tego było mało, Danny Ainge wyjątkowo nie ma w tegorocznym drafcie nawet jednego picku w drugiej rundzie. Na łamach naszego serwisu jak co roku przyglądamy się jednak grupie tych prospektów, na których Celtics mogą w tym roku postawić. Jako kolejny młody guard po jednym roku gry na USC.

De’Anthony Melton | G, rocznik ’98, 193 cm, 86 kg

De’Anthony Melton zagrał tylko jeden rok w NCAA, choć na kampusie uniwerku spędził dwa lata – wszystko to efekt śledztwa FBI, które wykryło nieprawidłowości na uczelni i kilka osób usłyszało zarzuty oszustwa finansowego oraz korupcji. Melton znalazł się w dokumencie, choć sam gracz oświadczył, że nigdy nie przyjął żadnych benefitów. Śledztwo wykazało, że zrobił to bliski przyjaciel jego rodziny, dlatego zrobiono z niego niejako kozła ofiarnego i został przez USC zawieszony. W związku z tym, już w lutym podjął decyzję, że zgłosi się do draftu.

Pozycja w mockach:

Zalety:

  • niezłe warunki fizyczne,
  • świetne instynkty w defensywie,
  • niezwykle aktywny,
  • zawsze skupiony,
  • dobra wizja gry,
  • bardzo solidny zbierający,
  • szybki i dynamiczny,
  • świetnie czyta grę,
  • całkiem skuteczny pod obręczą.

Wady:

  • potrzebuje się wzmocnić,
  • przeciętne panowanie nad piłką,
  • nieco ograniczony w ataku,
  • słaby rzut zza łuku (28.4 procent).

Melton ma wszystko to, by w przyszłości zostać znakomitym defensorem w NBA. Jest szybki, ma znakomite fundamenty, bardzo dobrze czyta ofensywę przeciwnika i gra z bardzo dużą intensywnością. Taka obrona może być jego wizytówkę, szczególnie jeśli nabierze nieco masy, natomiast najwięcej pytań pojawia się odnośnie jego ataku. Jeśli ma robić różnicę w obronie, musi być w stanie zaoferować cokolwiek po drugiej stronie parkietu, a z tym bywa różnie. Nie pomaga fakt, że cały ostatni sezon zmuszony był przesiedzieć poza grą. Kto podejmie ryzyko?

Porównania: M. Smart, S. Livingston, Dejounte Murray