Draft 2018: Josh Okogie

Sezon skończył się dla Celtów już kilka tygodni temu, a za nami także loteria draftu oraz finały NBA, co oznacza, że wielkimi krokami zbliża się jedno z najważniejszych wydarzeń offseasonu, czyli draft. Po wysokich wyborach w ubiegłych latach, tym razem Celtowie wybierać będą pod koniec pierwszej rundy (#27), jako że latem ubiegłego roku pozbyli się ostatniego wyboru od Brooklyn Nets w wymianie po Kyrie’ego Irvinga. Jakby tego było mało, Danny Ainge wyjątkowo nie ma w tegorocznym drafcie nawet jednego picku w drugiej rundzie. Na łamach naszego serwisu jak co roku przyglądamy się jednak grupie tych prospektów, na których Celtics mogą w tym roku postawić. Jako następny nigeryjski gracz z potencjałem na rolę 3-and-D.

Josh Okogie | SG, rocznik ’98, 193 cm, 97 kg

Josh Okogie to po prostu kolejny zawodnik, który wpasowuje się w charakterystykę lubianą przez Boston Celtics. Jego notowania urosły po solidnym pokazie umiejętności w trakcie Draft Combine, a na dodatek Okogie był już się pokazać także w Bostonie. Młody gracz imponuje warunkami fizycznymi, natomiast samą wszechstronnością NBA nie zawojuje. W swoim drugim i ostatnim sezonie na Georgia Tech. notował średnio 18.2 punktów, 6.3 zbiórek oraz 2.5 asyst i 1.8 przechwytów w każdym spotkaniu, trafiając 38 procent ze swoich 100 prób za trzy.

Pozycja w mockach:

Zalety:

  • świetne warunki fizyczne,
  • szeroki zasięg ramion (213 cm),
  • silny i dobrze zbudowany,
  • mobilny i zwinny,
  • dobry zbierający,
  • potencjał rzutowy,
  • efektywny bez piłki,
  • skuteczny obrońca z pomocy,
  • zawsze skupiony.

Wady:

  • musi popracować nad rzutem (niski punkt wyrzutu piłki),
  • ma problemy w grze na kontakcie,
  • przeciętne czucie gry,
  • wątpliwa selekcja rzutowa,
  • niepewna mowa ciała, gdy drużynie idzie/popełnia błędy.

Okogie może dołączyć do innego nigeryjskiego kolegi, który jest już w Bostonie – on i Semi Ojeleye to zresztą dość podobni zawodnicy, którzy imponują przede wszystkim wszechstronnością w ataku. Okogie – podobnie jak dziś Semi – ma szansę być graczem, przeciwko któremu nikt grać nie lubi. O wiele więcej znaków zapytania stoi jednak gdzie indziej – w ataku, w tym przede wszystkim odnośnie jego rzutu. Brzmi znajomo? Nic więc dziwnego, że wielu obserwatorów widzi w nim jednego z głównych faworytów do wyboru Bostończyków.

Porównania: R. Covington, K. Caldwell-Pope, I. Shumpert