Sezon skończył się dla Celtów już kilka tygodni temu, a za nami także loteria draftu oraz finały NBA, co oznacza, że wielkimi krokami zbliża się jedno z najważniejszych wydarzeń offseasonu, czyli draft. Po wysokich wyborach w ubiegłych latach, tym razem Celtowie wybierać będą pod koniec pierwszej rundy (#27), jako że latem ubiegłego roku pozbyli się ostatniego wyboru od Brooklyn Nets w wymianie po Kyrie’ego Irvinga. Jakby tego było mało, Danny Ainge wyjątkowo nie ma w tegorocznym drafcie nawet jednego picku w drugiej rundzie. Na łamach naszego serwisu jak co roku przyglądamy się jednak grupie tych prospektów, na których Celtics mogą w tym roku postawić. Jako następny podwójny mistrz NCAA z Villanovą.

Donte DiVincenzo | PG, rocznik ’97, 196 cm, 93 kg

Donte DiVincenzo to jeden z bardzo poważnych kandydatów na pick Celtów, a spekulacje podgrzewa tylko fakt, że Danny Ainge zabrał 21-latka na lunch po jego workoucie w Bostonie (i to do Chipolte, a nie do B-Good, gdzie zabrał Markelle Fultza!). DiVincenzo po trzech sezonach na Villanovie ma już na koncie dwa mistrzostwa NCAA, zdobyte w 2016 oraz 2018 roku – za drugim razem zdobył career-high 31 oczek i został wybrany najlepszym graczem finału. Jego średnie w sezonie 2017/18 wyniosły 13.4 punktów, 4.8 zbiórek i 3.5 asyst na mecz.

Pozycja w mockach:

Zalety:

  • dobry strzelec,
  • potrafi zdobywać punkty na różne sposoby,
  • skuteczny przy obręczy,
  • atletyczny i silny,
  • dobrze czuje się w kontratakach,
  • twardy w obronie,
  • solidny zbierający,
  • wysokie basketball IQ,
  • uwielbia wielkie momenty,
  • bardzo „zespołowy” gracz,
  • dobre czucie gry.

Wady:

  • bywa dość „streaky”,
  • przeciętne warunki fizyczne,
  • brakuje mu szybkości,
  • słaby pierwszy krok,
  • przeciętne panowanie nad piłką,
  • zaskakująco nieregularny na linii rzutów wolnych,
  • grał w bardzo utalentowanym zespole, więc w teorii miał łatwiej.

DiVincenzo to gracz, który robi po trochu wszystkiego i ze swoim rzutem, czuciem gry oraz zespołową grą i umiejętnością gry na wielkiej scenie powinien bez problemu odnaleźć się w NBA. Nie jest to typowy rozgrywający, a raczej zawodnik potrafiący punktować, który przy okazji wie też, w jaki sposób uruchomić kolegów. Wydaje się, że w systemie Brada Stevensa będzie jak znalazł. Ma też swoje problemy, które mogą przeszkodzić mu w odniesieniu sukcesu w NBA, natomiast jak do tej pory jest po prostu zwycięzcą – najpierw w szkole średniej, potem w NCAA.

Porównania: Jodie Meeks, Delonte West, Courtney Lee