Sezon skończył się dla Celtów już kilka tygodni temu, a za nami także loteria draftu oraz finały NBA, co oznacza, że wielkimi krokami zbliża się jedno z najważniejszych wydarzeń offseasonu, czyli draft. Po wysokich wyborach w ubiegłych latach, tym razem Celtowie wybierać będą pod koniec pierwszej rundy (#27), jako że latem ubiegłego roku pozbyli się ostatniego wyboru od Brooklyn Nets w wymianie po Kyrie’ego Irvinga. Jakby tego było mało, Danny Ainge wyjątkowo nie ma w tegorocznym drafcie nawet jednego picku w drugiej rundzie. Na łamach naszego serwisu jak co roku przyglądamy się jednak grupie tych prospektów, na których Celtics mogą w tym roku postawić. Jako następny podkoszowy bez ani jednego sezonu gry w koledżu!

Mitchell Robinson | C, rocznik ’98, 213 cm, 101 kg

Mitchell Robinson to niezwykle ciekawy przypadek tegorocznego naboru, gdyż 20-latek ostatnie miesiące spędził na… samodzielnym przygotowaniu się do draftu. Był jednym z topowych młodych talentów na poziomie szkoły średniej, lecz ostatecznie zdecydował się nie iść na żaden uniwersytet. Na dodatek, nie miał również możliwości gry w G-League, choć w pewnym momencie miał takie plany. W związku z tym, wielu zastanawia się, czy Robinson jest w ogóle gotowy do gry w NBA, a to może wpłynąć na to, z jakim numerem zostanie wybrany.

Pozycja w mockach:

Zalety:

  • znakomite warunki fizyczne,
  • szeroki zasięg ramion (224 cm),
  • jeden z najbardziej atletycznych zawodników w drafcie,
  • potencjał na świetnego shot-blockera,
  • solidny zbierający,
  • eksplozywny i skuteczny przy obręczy,
  • szybki i efektowny w kontrach,
  • potencjał rzutowy,
  • wysoki sufit.

Wady:

  • słabe czucie gry,
  • potrzebuje się wzmocnić,
  • słabe fundamenty w obronie,
  • surowy w ataku,
  • odejście od NCAA jako czerwona flaga.

Przez wielu Robinson nazywany jest jednym z najlepszych blokujących tegorocznej klasy, a jego atletyzm, eksplozywność i zasięg ramion mogą z pewnością zachwycać. 20-latek to jednak trochę taka dzika karta – potencjał na pewno jest, ale przy jego nazwisku mamy też sporo znaków zapytania, które nie ułatwią decyzji klubom NBA. Dodatkowo, Robinson to na dziś projekt, który może wypalić za kilka lat, natomiast nie ma wątpliwości, że choćby ze względu na imponujące warunki fizyczne któraś drużyna ostatecznie zdecyduje się na niego postawić.

Porównania: DeAndre Jordan, H. Whiteside, W. Cauley-Stein