Adrian Wojnarowski podał we wtorek, że Boston Celtics podpiszą 10-dniową umowę z Xavierem Silasem. Celtowie skorzystają tym samym ze specjalnego wyjątku, który pozwoli im dodać do składu zawodnika ponad limit 15 graczy. Wszystko przez plagę kontuzji w Bostonie, która jednak nie przeszkadza podopiecznym Brada Stevensa wygrywać – drużyna z Beantown zwycięsko wychodziła z ostatnich czterech pojedynków. Silas to 30-letni już zawodnik, który w NBA rozegrał ledwie dwa mecze spory czas temu, a jeszcze latem ubiegłego roku biegał u boku… Briana Scalabrine’ego w drużynie Ball Hogs w lidze BIG3. W trwającym sezonie reprezentuje on barwy afiliacji Suns w G-League, będąc jednym z liderów zespołu.

To pierwszy taki przypadek, gdy uczestnik ligi BIG3 wraca do NBA, choć w przypadku Silasa słowo „wraca” to chyba za dużo powiedziane, bo guard w najlepszej lidze świata rozegrał łącznie 39 minut w dwóch spotkaniach, przywdziewając trykot Sixers w sezonie 2011/12. Po tym dość krótkim epizodzie nie udało mu się powrócić do NBA, a w ostatnich latach grywał głównie w G-League. Teraz otrzyma szansę od Celtów, którzy szukają wzmocnienia na obwodzie, jako że kontuzjowani są Marcus Smart oraz Kyrie Irving i najwcześniej wrócą dopiero w playoffs.

Celtics skorzystali więc z wyjątku, który pozwoli im dodać do składu zawodnika, pomimo tego, iż są już na limicie graczy. Silas w tym sezonie w barwach Northern Arizona Suns notuje średnio 18.4 punktów, trafiając przy tym ze skutecznością 38 procent zza łuku (przy ponad dziewięciu próbach na mecz!), ale był już w tym sezonie na 10-dniowym kontrakcie w barwach Bostonu podobny strzelec i wielkiej kariery nie zrobił. Silas na razie będzie z zespołem 10 dni, ale tak czy siak maksymalnie jego przygoda z Celtics potrwa do końca sezonu regularnego.