logo boston celtics

Wszystko było już ponoć ustalone, zawodnik był w drodze, aby dołączyć do zespołu, ale ostatecznie Sean Kilpatrick nie zagra w barwach Celtics. Wszystko za sprawą lepszej oferty last minute, którą złożyli Chicago Bulls – jak podał Shams Charania, Byki skorzystały z pozostałej im części wyjątku MLE i podpisali z obrońcą 3-letnią umowę o wartości ponad $6 milionów dolarów, z czego dwa ostatnie sezony to opcja zespołu. Nic więc dziwnego, że Kilpatrick przyjął ofertę drużyny z Chicago, która była najzwyczajniej w świecie bardziej korzystna dla niego pod względem finansowym, jako że Celtowie mogli zaoferować tylko i wyłącznie minimum. Bostończycy muszą więc szukać wzmocnienia składu gdzie indziej.

Kilpatrick miał dołączyć do zespołu jeszcze w Sacramento, ale będąc w drodze okazało się, że więcej dają Bulls i ostatecznie Celtics musieli obejść się smakiem. Bostończycy chcą wykorzystać specjalny wyjątek, który pozwoli im dodać do składu zawodnika pomimo faktu, iż w drużynie jest już maksymalna liczba graczy – wyjątek ten uwzględnia jednak trudną sytuację zdrowotną. Celtowie od kilku tygodni muszą przecież radzić sobie już nie tylko bez Gordona Haywarda, bo przez urazy pauzują także Kyrie Irving, Marcus Smart oraz Daniel Theis.

Na ten moment nie wiadomo, czy Danny Ainge i spółka mają innych kandydatów na wzmocnienie składu, natomiast trzeba przyznać, że C’s nie mają zbyt wiele do zaoferowania, bo pod względem finansowym jest to tylko i wyłącznie minimum. Dodatkowo, pozyskanego w ten sposób gracza trzeba będzie zwolnić w momencie, gdy któryś z kontuzjowanych zawodników będzie w stanie wrócić do gry. Co więcej, umowa zawodnika na takim wyjątku tak czy siak wygasłaby po zakończeniu sezonu regularnego, więc nie pomógłby on Celtics w fazie play-off.