#100 Bostoński Tygodnik

Pomysły są po to, żeby je realizować. Jakiś czas temu wpadła mi do głowy myśl, żeby w formie wymiany zdań z Timim pozostawiać w formie pisanej masę myśli jakie przebiegają przez głowę przy okazji meczów, czy też innych wydarzeń związanych z Celtami. Myśli są ulotne, naszych rozmów i rozważań na czacie nie widać już po godzinie plotkowania – dlatego taka forma zagości (myślę, że na stałe) na naszej stronie. Dziś kolejny odcinek, w którym porozmawiamy o naszej drużynie. Jak zawsze będzie to zbiór myśli ważnych, mniej ważnych, kompletnie nieistotnych i tych które Adaś skomentuje. Zawsze dobrze jest pogadać, poplotkować i zostawić coś po sobie. Taki bonusik od nas dla was – bo „Dzień Święty należy Święcić”.

[Adrian] No i pierwsza setka pękła. To prawie 2 lata pisania w tej formie, która chyba się przyjęła, patrząc na inne portale, czy strony o NBA, które też zaczęły publikować swoje Tygodniki. Nasz Tygodnik dobił do wydania numer 100 i ja tam sobie życzę kolejnej setki.

[Timi] Pękła setka i przede wszystkim ogromne gratulacje dla Ciebie, dla nas, że nam się udało, bo nigdy bym się nie spodziewał, że dobijemy aż do takiej liczby! Pozostaje tylko podziękować za współpracę i życzyć kolejnej setki wydań!

[Adrian] Dość klepania się po plecach, bo tu się dzieją rzeczy złe – to znaczy poprzedni tydzień zakończyliśmy bardzo źle – 3 porażki z rzędu. Powrót z Londynu całkowicie rozbił nasz atak. Nie działa powtarzalność, nie działa ruch piłki, nie ma skuteczności – jest chaos. Chcieliśmy odpoczynku, luźnego kalendarza, a jak on przyszedł to dostajemy klapsy od przeciętnych zespołów.

[Timi] Prawda jest taka, że nasz atak już wcześniej miał problemy, bo tak jak w styczniu mamy najlepszą obronę w lidze, tak atak jest w tym miesiącu tym najsłabszym. Fakt faktem, że brakowało nam Kyrie’ego w tym rewanżowym starciu z Sixers, natomiast jak widać nawet jego powrót i aż 40 punktów nie pomogło, a przecież rywal był bardzo słaby. Brakuje nam tego strzelca z ławki, ale też obniżył ostatnio wysokie loty Jayson Tatum, który w styczniu sam ma spore problemy ze skutecznością.

[Adrian] Tatum ma 19 lat, dwie dziewczyny i malutkiego synka – jego winiłbym najmniej. No, ale faktem jest, że mu skuteczność trochę siadła, z tym, że to dotyczy prawie wszystkich. Bo jak patrzymy na 11 pkt średnio w styczniu Tatuma, to Horford kręci dokładnie takie same cyferki,a  chyba od niego powinniśmy wymagać dużo więcej niż od Jaysona. Brakuje nam z ławki takiego Lou Williamsa, Erica Gordona, czy Miroticia, który wejdzie i nawrzuca.

[Timi] To fakt, od Jaysona nie ma co za dużo wymagać, natomiast ogromna szkoda, że i jemu zdarzył się uraz, bo to od tego przemieszczenia palca się wszystko zaczęło – wystarczy rzucić okiem na statystyki przed i po tej kontuzji, żeby zobaczyć że to naprawdę ma spory wpływ na jego grę. Jestem natomiast ciekaw, czy Danny zdecyduje się sięgnąć po któregoś z wymienionych przez Ciebie graczy, bo on zdaje sobie sprawę, że tych naszych problemów zapewne by nie było, gdyby Hayward był zdrowy. I tak sobie myślę, że jak ruchu nie będzie to może on jednak wie, że Gordon jeszcze w tym sezonie wróci :D

[Adrian] Moim zdaniem to bez znaczenia, czy Hayward wróci czy nie – Danny kogoś do drużyny i tak ściągnie. W ogóle mi coś podpowiada, że nie jednego ale dwóch zawodników przywitamy w lutym w drużynie. Brakuje nam doświadczenia z ławki i punktów – no i takie to powinny być cele. Nie wydaje mi się też, żeby Danny zatrzymał nasz pick – który będzie z końca trzeciej dziesiątki, a co za tym idzie szanse na wybitnego zawodnika są minimalne. Jeśli trafi się okazja do przechwytu jakiegoś dobrego zawodnika na sensownym kontrakcie – to ten pick poleci w lutym.

[Timi] O, teraz na przykład Mavs handlują Wesem Matthewsem za pick i to też jest ciekawa dla nas propozycja – tyle tylko, że ten nasz pick to jakiejś dużej wartości nie ma, chociaż w sumie tylko z nazwy jest pickiem z pierwszej rundy, więc to już jest „coś”. Dodajmy do tego DPE i jest sposób na przyjęcie fajnego gracza – pytanie tylko, kto to będzie.

[Adrian] Na pewno nie Wes, bo on ma coś koło 17 mln w kontrakcie, a szkoda bo ostatnio gra bardzo dobrze – właśnie taki zawodnik by nam się przydał. A skoro Dallas handlują Matthewsem, to znaczy, że idą w tankowanie – nie brutalne, ale nie mają ciśnienia na wygrywanie. Dallas zresztą nigdy brutalnie nie tankowali. Dallas jednak żadnym naszym partnerem nie będzie, bo poza Wesem nie mają nikogo kim warto by się zajmować. Ciekawe gdzie trafi Wes, może OKC? A może Pelikany?

[Timi] Przy każdym tego typu graczu trzeba też rozważać opcję buyoutu – tutaj warto zaznaczyć, że data wygaśnięcia DPE to połowa marca, czyli w zasadzie idealnie się składa, bo będzie szanse je wykorzystać w ramach samego trade deadline albo też potem, właśnie przy graczach z wykupionymi kontraktami – wszak DPE można też użyć po to, żeby podpisać jednoroczny kontrakt z wolnym agentem (w naszym przypadku połowa DPE to będzie $4.2 miliona dolarów, czyli umowę o takiej wysokości możemy komuś zaproponować).

[Adrian] Z okazji setnego Tygodnika, nie będziemy psuć sobie i wszystkim nastroju – porażkę  z Lakers przemilczymy, no prawie przemilczymy, bo nie mogę przemilczeć ostatniej akcji. Oglądam po raz dziesiąty i nadal nie rozumiem dlaczego Smart postanowił sam kończyć akcję, od której zależny zwycięstwo. Rozier, który chyba jest bardziej pewny w takich sytuacjach biegł sobie swobodnie obok i był gotowy do daggera. Ba – on na tę piłkę czekał od chwili gdy Marcus zebrał piłkę, jeśli dodamy do tego szybkość Roziera – to była szansa na naprawdę sensowną akcje, zamiast cegły. Niby tego dnia Marcusowi siedziało i się podpalił, ale to Rozier trafia takie rzuty.

[Timi] No mógł podać, ale ja go nie winię – od razu po meczu znaleźli akcję sprzed prawie dwóch lat, kiedy Smart w starciu z Wolves też nie podał, a rzucał w zasadzie tak samo. Sęk w tym, że wtedy był 0/3 za trzy, a przeciwko Lakers trafił 4/9 i miał „swój” dzień. Mógł podawać, ale Rozier jednak jest ostatnio w dołku, choć kilka minut wcześniej trafił dwa wielkie rzuty. Jedyne zastrzeżenie: Smart mógł próbować jakiejś innej akcji niż trójka, bo przecież potrzebowaliśmy ledwie punktu do remisu, a dwóch do zwycięstwa. Szkoda, że nie było już czasu do wzięcia.

[Adrian] Ja go winię, bo to był cały ciąg złych decyzji. Po zebraniu, ma dwie opcje – Tatum, który wprawdzie ma obok siebie obrońce, ale ten biegnie odwrócony plecami i nie ma pojęcia co się dzieje, albo Roziera, który jest niepilnowany i w dodatku jest już na 7-8 metrze i podnosi ręce. Gdy Smart przekracza linię rzutu za 3 punkty, Rozier już jest na połowie przeciwnika, wciąż niepilnowany. Gdy Marcus przekłada sobie piłkę, wciąż jest ponad 2 sekundy i znowu dwie opcje – albo podnoszący rękę Tatum, albo  Rozier, którego obrońca wyszedł za wysoko. Dodatkowo co zauważyłeś, powinien wchodzić głębiej i sobie ułatwiać skoro już zdecydował się na rzut. Ja nie mam pretensji, że nie trafił, bo to sport – jestem zły, bo wszystkie decyzje jakie podjął podczas tej akcji były złe – nawet materiał video przygotowałem.

[Timi] Wszystko ok, tylko że to wszystko są ułamki sekund – ciężko jest w takiej chwili podjąć najlepszą decyzję czy sprawdzić, który gracz jest wolny i czy podanie umożliwi oddanie rzutu w czasie. Zabrakło mi też w tej akcji Irvinga, bo to on powinien wychodzić po piłkę zaraz po rzucie wolnym – dlaczego nasz najbardziej clutch gracz został na połowie przeciwnika? Głównie dlatego szkoda, że nie mieliśmy już czasu.

[Adrian] Irving był na połowie przeciwnika, bo podanie jest szybsze od kozłowania i to raczej była decyzja Stevensa, który Irvingowi zawsze coś krzyknie podczas meczu. On tam w okolicach 3 sekundy do końca akcji ładnie się urywa i wychodzi na czystą pozycję na łuku, ale żeby to zauważyć trzeba podnieść wzrok i chcieć szukać partnera – Marcus nikogo nie szukał, biegł bo buzzera.

[Timi] No właśnie wydaję mi się, że urywał się niezbyt ładnie – bo jest już za mało czasu na zegarze, żeby podać i żeby jeszcze Irving zdołał wyjść na lepszą pozycję niż trójka w okolicach terenów Stepha. Dodatkowo, wiadomo że piłka zawsze jest szybsza niż gracz, natomiast w te pięć sekund naprawdę nie było jak tej piłki dostarczyć do Kyrie’ego, jeśli na starcie akcji był schowany w rogu.

[Adrian] Tylko braku podania do Irvinga ja się nie czepiam – bo to było najtrudniejsze z wszystkich możliwości jakie miał Smart, a miał ich kilka. Marcus w tej akcji zrobił to co miał zrobić i do czego jest predysponowany – zebrał piłkę. Jest zadaniowcem i im szybciej to zrozumie, tym lepiej dla jego kariery. To tak jakby w OKC ostatnia akcję kończył Roberson a nie ktoś z ich Big3.

[Timi] Ale właśnie dlatego, że Smart miał swój dzień, trafiał i był gorący to nie można tego porównać do Robersona – zresztą zadaniowcem jest też Rozier, dlatego tym bardziej ubolewam, że Irving był tak bardzo schowany. A co do OKC to przecież raczej Big2, bo już chyba wolałbym, żeby ostatnią akcję kończył Roberson niż Paul George.

[Adrian] Jednak żeby nie było, że Los Angeles było dla nas wybitnie niegościnne, to z Clippersami powalczyliśmy i wygraliśmy. Bez Horforda i bez Smarta, ale z bardzo dobrze grającą ławką rezerwowych. Nie pozwoliliśmy się zniszczyć na deskach, a nawet wyraźnie zbiórki wygraliśmy. Tylko Tatum zagrał więcej niż 30 minut, bo w tym dniu mu siedziało. Doc znowu dostał pstryczka w nos, za niechęć do przebudowy.

[Timi] Cieszy, że w końcu nasza ławka się spisała, ale tak naprawdę to właśnie Tatum zrobił różnicę – on w tym meczu oddał aż 16 rzutów, czyli najwięcej jak do tej pory w NBA. Pod nieobecność dwóch ważnych przecież elementów naszej ofensywy przyjął na siebie większą rolę i wywiązał się z niej bardzo dobrze, zmazując trochę winy za słabszy mecz z Lakers.

[Adrian] Nie do końca jeszcze jest jasne jak to się stało, ale Marcus Smart został wysłany do domu po meczu z Clippers. Na jego ręce są założone szwy, a sam uraz powstał przed meczem. Na tę chwilę nie wiem nic poza tym, że skaleczył się o szkło. Trochę dziwne, bo gdy jeden nasz zawodnik rozbił głowę o futrynę, to nikt tego w tajemnicy nie trzymał.

[Timi] Nie wiem, jak u Ciebie, ale mi szkło i skaleczona ręka przywodzi na myśl tylko i wyłącznie uderzającego w szkło od półeczki z gaśnicą Amar’e z 2012 roku. Trochę martwi jednak to, że nie znamy szczegółów, bo to może oznaczać, że Smart coś narozbrajał – teraz ciekawe, czy był po prostu tak wkurzony tym nietrafionym game-winnerem, czy może jednak chodzi o coś innego, bo amerykański internet jak zwykle ma swoje teorie – ponoć jego ex-dziewczyna trochę szaleje i udostępnia różne „ciekawe” rzeczy z życia osobistego Marcusa.

[Adrian] No takie jest pierwsze skojarzenie, ale tam Amar’e chciał pozdrowić gaśnicę zaraz po meczu, natomiast tutaj Smart miał przygodę na kilka godzin przed kolejnym meczem w Los Angeles. Bardzo zastanawiające są słowa, że nasza organizacja przeprowadzi śledztwo – to znaczy, że mogła być jakaś bardzo głupia i nieprzyjemna sprawa. Jeśli tak – to jest to początek końca Smarta w Bostonie.

[Timi] Sam gracz przeprosił w piątek za swoje zachowanie i wyjaśnił, że uderzył… ramkę ze zdjęciem. Nie wiem, w czy to wierzyć, ale z drugiej strony, miałoby to sens, jeśli by przyjąć, że było to zdjęcie z ex-dziewczyną. Smart natomiast nie raz udowodnił już, że ma charakterek i jest jednak trochę wybuchowy – w koledżu popchnięcie fana, potem w NBA już raz pięścią uderzał, tyle tylko że w ścianę w szatni Wizards. Ta jego wybuchowość (choć to też nie jest tak, że te incydenty zdarzają się regularnie – po prostu się zdarzają…) to moim zdaniem jednak jedna z cech, które tworzą z niego takiego gracza, którego kochamy i ja mam nadzieję, że to wcale nie jest początek końca jego przygody z C’s.

[Adrian] Timi, no ale bądźmy poważni – kto normalny leci z Bostonu do Los Angeles ze zdjęciem swojej ex w ramce :D Prawdopodobieństwo trochę mniejsze niż 6 w Lotto. Nie wierze w to, już jakby powiedział, że po meczu się nawalił i po pijanemu uderzył w lustro ze złości, lub jakaś szybę… No dobra – każdy jest tylko człowiekiem, ale to jest ewidentne kłamstwo. Nie będę zaskoczony, gdy 8 lutego Smart zostanie zawodnikiem innej drużyny, nawet mogę postawić na to Snickersa.

[Timi] Ale wiesz, ja nie wiem jakie metody Smart ma na wyładowywanie agresji – ramkę kupić nie trudno, zdjęć też pewnie nie musiał szukać długo, a jeśli miało mu to ulżyć… :D Fatalnie natomiast, że osłabił tym drużynę – ja tam go w innej drużynie nie widzę, zamiast tego czekam na jego powrót na mecze z Raptors, Wizards i Cavs, które mamy w terminarzu zaraz przed Weekendem Gwiazd.

[Adrian] Ogłoszone zostały rezerwy do All Star Game i po 5 latach znowu mamy dwóch zawodników w tym meczu. Al Horford po raz piąty został All -Starem i bardzo dobrze, że trenerzy zauważyli, iż nie tylko Irving jest ważny w naszej rotacji. Tak przy okazji, to znaczy, że Horford za rok też wystąpi w ASG, bo on zawsze rok po roku tam gra ;)

[Timi] Najważniejsze, że wrócił, bo tam (wciąż) jest jego miejsce – zresztą, tylko jeden gracz z najlepszej drużyny Wschodu to byłby trochę śmiech na sali. No i nie ma tego Ibaki, o którego tak się bałeś. Nie wiem natomiast, skąd wśród nominowanych znalazł się John Wall, bo teraz ego może tylko jeszcze bardziej urosnąć.

[Adrian] Zostając cały czas przy ASG – brak Paula Georga oraz (tu mniejsze zaskoczenie, z uwagi na kontuzje) Chrisa Paula to jednak niespodzianka. Na Wschodzie zabrakło miejsca dla Drummonda, co on sam nie omieszkał wyśmiać w mediach społecznościowych. Natomiast nominacje dla Walla i Lowry’ego to jednak mała kontrowersja, bo obaj w tym sezonie są raczej przeciętni. To samo zresztą dotyczy Lova, który no nie powinien zabierać miejsca Drummondowi, który gra naprawdę dobry sezon.

[Timi] George oraz Drummond to dwaj najwięksi pominięci, natomiast w każdym roku ktoś taki się znajdzie – akurat padło na tę dwójkę, a jest wśród rezerwowych na przykład Damian Lillard, regularnie pomijany w poprzednich latach. Tak jak już pisałem, najbardziej dziwi wybór Walla, który znalazł się tam chyba jeszcze za poprzedni sezon, bo innego wytłumaczenia nie widzę – w tym na pewno na poziom all-star nie wskoczył.

[Adrian] Jeszcze słówko o Georgu. Po tym jak został pominięty do ASG, największe wsparcie dostał od Westbrooka, który nazwał to skandalem. W wywiadzie George komplementował Russa za bycie liderem, oraz powiedział coś, co na pewno zmroziło fanów w Los Angeles – decyzja którą niedługo będzie musiał podjąć wydaje się coraz bardziej oczywista. To znaczy, że George zostanie w Oklahomie, a Lakers zostaną z pustym salary, bo jak nie będzie Georga, to nie będzie tez pewnie Cousinsa czy wymarzonego LeBrona.

[Timi] Nie uwierzę w żadnego topowego wolnego agenta ściągniętego przez Lakers dopóki takiego nie zobaczę. Trzeba też jednak pamiętać o tym, że mówimy tutaj o George’u, który swoje za uszami ma i ja tak do końca nie jestem pewien jego decyzji – tym bardziej, że o wszystkim mogą tak naprawdę zadecydować wyniki w fazie play-off. Swoją drogą, uważam że PG13 na ASG w tym roku zasłużył na pewno bardziej niż kilku innych, których się dostało, ale jakby nie patrzeć – Thunder myśleli, że pozyskują all-stara, a koniec końców all-stara oddali!

[Adrian] Nie odchodzimy od ASW, bo w Rising Star Challenge zagrają Jaylen Brown i Jayson Tatum, a co za tym idzie reprezentacja Bostonu będzie wyjątkowo liczna podczas tego weekendu gwiazd. Można powiedzieć, że Celtics z Lakers zmierzą się z Sixers i Kings, bo tak się złożyło, że te 4 zespoły wysłały tam łącznie 10 zawodników, oraz co ciekawsze my z Lolkami mamy 5 amerykanów, a Phila z Sacto 5 reprezentantów reszty świata. Nie załapał się tam Fultz, choć przecież jest zdrowy, no ale dalej cegli na treningach.

[Timi] Przy pisaniu newsa sprawdziłem i to dopiero drugi raz w historii, kiedy jeden zespół ma dwóch przedstawicieli w All-Star Game i dwóch w starciu Rising Stars – wcześniej Spurs w 2011 mieli Duncana i Manu plus Neala i Blaira. Tych dwóch ostatnich nie ma już w ogóle w lidze, a każdy z dwójki Brown-Tatum zjada ich potencjałem. Oj, idzie nam ta przebudowa!

[Adrian] To teraz ciąg dalszy dobrych wieści. Gordon Hayward jest już na sali treningowej i to bez krzesła. Rzuca za 3 punkty, rzuca wolne, wszystko bez wyskoku, żeby jeszcze oszczędzać nogę, ale już taka forma aktywności bardzo cieszy. Do powrotu na parkiet droga jeszcze bardzo długa, pewnie nie nastąpi to w tym sezonie, ale… nigdy nie mów nigdy.

[Timi] Chyba jeszcze przed nowym rokiem Steve Bulpett pisał, że on sam spodziewa się, że Hayward spróbuje wrócić w marcu/kwietniu. To był pierwszy raz, kiedy któryś z dziennikarzy wprost napisał o takim powrocie, a przecież Bulpett to nie byle dziennikarz, lecz często „rzecznik” Ainge’a w wielu sprawach. Głównie dlatego ja też skłaniam się ku temu „nigdy nie mów nigdy”, bo: 1) Hayward sam mówił, że chce wrócić najszybciej i pobić rekord takiego powrotu, 2) Stevens potwierdził, że Hayward nakręca się z każdym kolejnym etapem, 3) Hayward jest dokładnie na tym etapie, na którym być powinien, więc czysto teoretycznie termin sześciu miesięcy wypada w połowie kwietnia.

[Adrian] Nie ma co ukrywać, że on by się nam naprawdę przydał – bo brakuje nam zawodnika który regularnie dostarcza punkty. Dostawałby małe minuty na początku, ale to już byłoby coś, bo wtedy Tatum z ławki, lub Morris z ławki byłby tym co potrzebujemy. No, ale zobaczymy – nikt nie zrobi nic, jeśli będzie tylko cień podejrzenia, że to może mieć negatywne skutki na przyszłość. Połowa kwietnia to zaczyna się PO, a wtedy granie jest dużo twardsze, dużo bardziej fizyczne – zobaczymy, bądźmy dobrej myśli.

[Timi] Sytuacja będzie zapewne dość podobna do powrotu George’a, który na początku też grał małe minuty – tyle tylko, że on wrócił pod koniec sezonu, kiedy Pacers nie awansowali do fazy play-off. Dlatego chociaż wiadomo, że Hayward po ewentualnym powrocie będzie potrzebował sporo czasu i początkowo będzie grał małe minuty to kto wie, jeśli udałoby się Celtom zajść w fazie play-off na tyle daleko, aby być jeszcze w grze pod koniec maja albo nawet w czerwcu? Marzę sobie, ale to jest #100 tygodnik, więc jak najbardziej sobie na to pozwolę!

[Adrian] Gra pod koniec maja wiązałaby się z powtórzeniem wyniku z poprzedniego sezonu, Play Offy zaczynają się 14 kwietnia i każda runda trwa 2 tygodnie. Natomiast gra w czerwcu to już marzenia, bo Wielki Finał, może być jednak poza naszym zasięgiem w tym sezonie, choć… Poczekajmy do #102 Tygodnika, który będzie po Trade Deadline – wtedy będziemy mądrzejsi.

[Timi] Patrząc na to, co dzieje się w Cavs – może się okazać, że wcale nie będzie taki poza zasięgiem. Tak po prawdzie to zdaje się, że w tym roku okienko uchyliło się jak do tej pory najmocniej. Jasne, są jeszcze Raptors i dla nich to też chyba ostatnia szansa, aby w tym składzie powalczyć o finał, ale… no cóż, poczekajmy jeszcze trochę – ja bym nawet powiedział, że jeszcze parę tygodni po trade deadline, bo przecież potem będzie jeszcze wykupywanie kontraktów.

[Adrian] Kurcze – masz rację z tym, że będzie jeszcze wykupowanie kontraktów, ale jak tak patrzę kto jest na schodzącym,  to poza Monroe nie widzę nikogo kto jest jednocześnie zbędny swojej drużynie i może zostać wykupiony, oraz w jakiś sposób jest nam przydatny. W ogóle widzę bardzo mało kandydatów do wykupywania kontraktów, bo większość spadających, dobrych zawodników gra w zespołach co łapią się do PO.

[Timi] Monroe też się pojawia jako kandydat, ale ten market graczy po wykupieniu zazwyczaj nie jest duży – rok w rok nie wygląda to zbyt imponująco, ale co roku mamy też kilka zaskakujących ruchów – zobaczymy na przykład, co się podzieje na rynku i czy po transferach takich kandydatów do buyoutu nie będzie więcej.

[Adrian] Podczas meczu z Orlando pojawiła się infografika z wypowiedzą Thomasa na temat obrony w Cavs, a dokładniej jak to wyglądało w Bostonie i jak wyglądać powinno. Cóż… Thomas mówiący o obronie, to spory mindfuck, ale on naprawdę ma rację. Jak się dostaje w meczu 148 punktów, nawet jeśli to jest OKC – to coś jest bardzo nie halo.

[Timi] Jest nie halo, ale sam Thomas to zdiagnozował, bo stwierdził po prostu, że Cavs nie ufają sobie w obronie. Co by jednak nie mówić, już w którymś z poprzednim tygodników pisałem, że w tym składzie Cavs ze świecą szukać solidnych defensorów, więc nic dziwnego, że sobie nie ufają. Tam jednak problemów jest znacznie więcej – w poniedziałek wyszły informacje, że drużyna się wkurzyła i zrobiła zebranie, bo nie chciało im się wierzyć w chorobę Love’a. Czyli w zasadzie jak zwykle – drużyna w kryzysie i wszyscy obwiniają biednego Kevina.

[Adrian] Nie takiego biednego, bo nie kto inny jak Love, jakiś czas temu biegał po dziennikarzach i marudził, że z Thomasem w obronie jest dramat. Pewnie myślał, że jak przyszedł Azja, to się od jego gry w obronie odpierdolą, a tutaj niespodzianka – zawsze winny. Co ciekawe, Isola podaje, że to właśnie Thomas jest głównym inkwizytorem w procesie Lova. Cavs weszło już na poziom, gdzie zaczyna się polowanie na czarownice. A główna czarownica, odpowiedzialna za taki stan rzeczy, nadal będzie się wydzierał na trenera podczas meczów. Napisałbym, że dalej będzie mu niszczył autorytet w szatni, ale przypomniało mi się, że Lou nie ma żadnego autorytetu.

[Timi] Jakoś nie chcę mi się wierzyć w te doniesienia Isoli, nie tylko dlatego, że to Isola, ale również dlatego, że Love i Thomas to są dobrzy kumple i nie wydaję mi się, aby jeden na drugiego naskakiwał – tym bardziej, że Isaiah jednak później się w tej szatni pojawił. Bagno zrobiło się jednak ogromne tak czy siak i tak sobie myślę (znów życzeniowo): szkoda, że koniec końców ktoś najpewniej pomoże Cavs z tego bagna wyjść i dobije z nimi targu. Tymczasem ponoć właściciel zastanawia się nad… sprzedażą zespołu.

[Adrian] No a skoro jesteśmy przy Cavs i Thomasie, to zespół z Ohio zaczyna się starać o Georga Hilla z Sacramento. Po pierwsze wątpię, żeby Kings oddali zawodnika na 3 letnim kontrakcie, za frytki, bo inne zespoły też mogą przyjąć Hilla i dać coś sensownego, a po drugie – to jednak spory pstryczek w nos dla Thomasa, bo przecież Rosa już nie ma co traktować poważnie.

[Timi] Tak jak w zeszłych sezonach trochę przekleństwem było dla nas to, że każdy klub zaczynał z nami rozmowę od próby wyciągnięcia picku Nets na stół, tak teraz podobnie jest w Cleveland – o kogokolwiek by nie pytali, drużyny będą chciały ten pick wyciągnąć. A co do samego Thomasa – pisaliśmy tutaj (i nie tylko), że Danny zrobił mu przysługę, wysyłając go do Cleveland, a nie do jakiegoś klubu w przebudowie. Jak się jednak okazuje, jest zupełnie inaczej i rację miał Kyrie, który chciał jak najmocniej się z tego środowiska w Cleveland wyrwać. A już tak pół żartem, pół serio – ESPN zdaje się mieć teraz dobre źródła w Cleveland, a przecież w poprzednich sezonach Woj nie miał nic z obozu Cavs. Czyżby to Isaiah? :)

[Adrian] Szybko zweryfikowaliśmy zdanie o Irvingu. Najpierw kwestia obrony – jak się okazało nawet z Irvingiem można być najlepszą obroną w lidze, oczywiście tu wartością nie do przecenienia jest Stevens. No a potem ta chora atmosfera w Ohio i już drugi raz nie napisałbym zdania, że Kyrie musi mieć coś z głową, skoro nie chce grać z najlepszym koszykarzem ligi. Im więcej wypływa z szatni Cavs, tym bardziej jestem przekonany o tym, że jak ktoś już pierścień ma – to musi mieć coś z głową, żeby tolerować takie akcje. Poszedł budować własną drużynę – chciał poukładany team, chciał dobrego trenera, no i dostał – to teraz może się śmiać w internetach z sytuacji w Cavs.

[Timi] No a Danny z każdym kolejnym miesiącem wygląda na wygranego całego tego transferu – Irving tymczasem może mu rączki całować, że wyrwał go z tego środowiska, bo w Bostonie takich problemów nie pamiętam. Tak źle jak w Cleveland to tutaj dawno nie było, a najlepsze jest to, że dla Cavs chyba najrozsądniej byłoby… spróbować transferu LeBrona. No chyba, że liczą na pick Nets i duet Thomas/Love, kiedy okaże się, że James po tym sezonie odejdzie.

[Adrian] Piszesz Thomas/Love czyli Crowder już nie jest zawodnikiem wartym uwagi ;) Jednak co prawda to prawda, to co się może wydarzyć po tym sezonie w Ohio jest bardzo ciekawe. Ja nie wierzę, ze LBJ tam zostanie. Może dałbym z 5% szans na jego dalszą grę w Cleveland. Zapowiada się piękna drama w wakacje i mam nadzieję, że za rok będziemy się zastanawiać jak nisko upadanie Cavs bez LBJ, ale z takimi kontraktami jego kumpli jak umowy Smitha czy Tristana.

[Timi] Crowder niestety wciąż nie pokazał choćby cząstki tego, co prezentował w Bostonie – fakt faktem, że nadal ma bardzo fajny kontrakt, ale co z tego, skoro produkcja drastycznie spadła. Wciąż nie wiemy też, czy i kiedy do swojej normalnej dyspozycji powróci Isaiah, który na razie wygląda słabiutko, mówiąc lekko, choć i tak jest już drugim najlepszym ofensywnie graczem tej drużyny.

[Adrian] Jak można było przewidzieć jednym z kapitanów drużyn na ASG został LeBron James i nasuwa sie pytanie – czy wybierze Irvinga do swojej drużyny. Kapitanem drugiej jest Curry, więc tam rozgrywającego już do wyjściowego składu nie potrzeba. Wybierze zdroworozsądkowo, czy może jednak te szpileczki wbijane przez Irvinga w mediach społecznościowych przeważą? Nadal mam nadzieję, ze jednak będzie transmisja z tych wyborów, bo bez tego to nie ma sensu.

[Timi] Szpileczki są wbijane, choć pojawiły się też jakiś czas temu informacje, że LeBron chciał pozostania w zespole Irvinga. Inne źródła z kolei obarczają winą za odejście Kyrie’ego właśnie LeBrona. Trudno tak naprawdę powiedzieć, w jakich relacjach są teraz panowie, ale fakt faktem, że LeBron będzie potrzebował w swojej drużynie rozgrywającego – szkoda tylko, że ten mecz wciąż jest o pietruszkę, bo przez to coś mi się zdaję, że James może niekoniecznie patrzeć na skład pod kątem przydatności każdego gracza, ale właśnie raczej pod to, żeby zebrać paczkę swoich ulubieńców – wszak w tym roku pierwszy raz będzie mu dane zagrać w jednej drużynie z takim Davisem na przykład.

[Adrian] No nie wiem czy będzie mu dane zagrać z Davisem, bo musiałby go wybrać od razu w pierwszej rundzie – a to oznaczałoby, że na początku pominie któregoś ze swoich najbliższych kumpli. Właśnie dlatego ciekawi mnie ten element wyboru składów, bo to co będzie sie później działo, to już mnie kompletnie nie interesuje. A co do meczu o pietruszkę – no nie wiem… tak naprawdę Bronek będzie się mierzył w większości z GSW (bo raczej Stefek postawi na kumpli z teamu), więc może jako kapitan podejść ambicjonalnie.

[Timi] Ale niech nawet tak będzie, niech nawet podejdzie ambicjonalnie – to znów będzie mecz o nic, bo wynik kompletnie nic nie znaczy. Tak liczę, że kiedyś uda się jednak w jakiś sposób sprawić, aby Mecz Gwiazd naprawdę miał znaczenie – choć akurat to, że zawodnicy z różnych konferencji zagrają ze sobą znacząco utrudnia sprawę.

[Adrian] No i po wyborach – LBJ postawił na Irvinga, a Horford zagra z Currym. Natomiast trafiłeś, że Bronek zagra z Davisem, nawet zagra z całym duetem podkoszowych z Nowego Orleanu. Co się rzuca w oczy, to mega wysoki skład wyjściowy zespołu Bronka, bo tam jeszcze jest Durant, straszna dominacja fizyczna. Po wyborach sam Curry przyznał, że to była fantastyczna zabawa i powinna być z tego bezpośrednia transmisja. Może za rok ktoś pójdzie po rozum do głowy.

[Timi] Co ciekawe, LeBron potwierdził, że jako ostatni wybrany został… Russell Westbrook. Bardzo interesujące jest natomiast to, że LeBron postawił na Kyrie’ego – czyżby przypomniał sobie, że bez niego nie potrafi wygrywać? Fakt faktem, że skład Jamesa jest bardzo wysoki i chyba bodajże najwyższy w całej historii tego eventu. Na papierze o wiele bardziej podoba mi się to, jak wybierał LeBron – ma też w składzie Duranta, czyli szansę na zwycięstwo jego ekipy rosną ;)

[Adrian] Kilka źródeł podaje informację, że nie tylko Kemba jest dostępny w handlu, ale praktycznie wszyscy wetsi Hornets. To oznacza przebudowę i tankowanie w tym, a pewnie też w kolejnym sezonie. Nas raczej nikt nie interesuje z ich składu, ale mam nadzieje, że gdzieś się tam Danny będzie kręcił, bo przy takich nazwiskach i wysokich kontraktach, zawsze można coś ugrać dla siebie.

[Timi] Byle nie zatankowali bardziej niż Lakers, choć ostatnie ich wyczyny ze spotkania z Heat, gdzie przegrali w zasadzie wygrany mecz nie jest zbyt dobrym zwiastunem. Ciekawe, czy uda im się opchnąć Kembę, a jeśli tak to w ramach jakiej paczki – bo tam jest kilka złych albo bardzo złych kontraktów, które można by do Kemby przyczepić. Z jednej strony obniży to wartość paczki zwrotnej, ale z drugiej strony pozwoli Hornets choćby trochę wyczyścić salary.

[Adrian] Aktualnie wszystkie źródła wskazują na NYK – oni są liderem w wyścigu po Kembe. Oferują młodego Franka (który ostatnio naprawdę ma imponujące akcje w obronie, co mi się bardzo podoba), pick w pierwszej rundzie i jakieś wyrównanie – oczywiście jak to NYK, oni mogą przyjąć złe kontrakty, bo sami takie mają. Ciekawe czy w Hornets teraz żałują, ze nie przyjęli wtedy propozycji z Bostonu – 6 picków za wybór, gdzie oni postawili na Franka Tanka :D To były 4 picki w pierwszej rundzie, niby nic wybitnego, ale w przebudowie to jest spory kapitał.

[Timi] Jasne, że żałują – dobrze natomiast, że to nie my żałujemy, bo Justise Winslow wcale nie okazał się wcieleniem boskim. Knicks natomiast powinni raczej najpierw sprawdzić, co ten młody Frank tak naprawdę potrafi, aniżeli już w pierwszym jego sezonie nim handlować. Jasne, że Kemba fajny jest, ale to kolejny „fajny” rozgrywający, który w Nowym Jorku miałby kilka efektownych akcji, jednak raczej nic poza tym. Bardzo lubię Walkera, ale jemu przeznaczone jest spędzić całą karierę w Hornets, zostać najlepszym graczem w historii klubu, ale nie osiągnąć przy tym zbyt wielu sukcesów zespołowych.

[Adrian] Ja tam nadal uważam, że wcale nie Winslow był celem, a hype’owany przeze mnie wtedy Turner, który finalnie trafił do Indiany. To co się wydaje wszystkim takie oczywiste wcale oczywistym przy Dannym nie jest. On zawsze chadza własnymi ścieżkami. Piszesz co Knicks powinni zrobić – no, czyli oni zrobią coś dokładnie odwrotnego, bo zawsze działają tam wbrew logice. Mnie ciekawi czy Łotysz będzie chciał przedłużyć, czy już zastanawia się jak wyżyć przez rok z oferty kwalifikacyjnej.

[Timi] Jeszcze parę miesięcy temu żyliśmy marzeniami Łotysza w Bostonie, a jak się okaże, że on nie chce w Nowym Jorku kontynuować kariery to Knicks powinni przynajmniej rozważyć możliwość jego transferu – choć coś mi się zdaję, że światła wielkiego miasta plus równie wielkie pieniądze z przedłużenia umowy jeszcze go przekonają do pozostania. Knicks tymczasem przegrali siedem z ostatnich 10 meczów – czyżby przypomniało im się, że lepiej było jednak zatankować?

[Adrian] Wątpię, to raczej wujek kalendarz, bo faktycznie przegrali 7 z 10 meczów, ale 8 z 10 zagrali na wyjeździe, do tego 2 porażki były po dogrywkach, no i Porzingis jest już zmęczony sezonem. Możliwe, że największe miasto w USA skusi go wielkimi pieniędzmi, tylko kluczowe może tu być to, że on wszedł do NYK gdy jeszcze był Melo i widział doskonale jak się kończy granie w tym klubie. Jest młody, ma dopiero 22 lata, ale po co 4 czy 5 kolejnych lat żyć we frustracji, że nie można tam podpisać nikogo dobrego a pieniądze wyrzuca się na np takiego Hardawaya Jr, który zawodnikiem jest dobrym, ale nie na tyle, żeby się o niego licytować i wywalać takie pieniądze.

[Timi] Właśnie – Krzyś jest młody, na wygrywanie jeszcze przyjdzie czas! Na razie jest okazja, żeby pożyć sobie w Nowym Jorku, a przecież jego tam traktują jak króla, nawet kiedy mówi coś takiego jak to, że jest zmęczony sezonem po 30-paru meczach. Głównie dlatego skłaniam się ku temu, że on ten drugi suty kontrakt podpisze jeszcze z Knicks, a dopiero jak zmądrzeje to w swoim prime pójdzie jednak tam, gdzie będzie mógł walczyć o pierścień – byle nie szedł drogą Melo, który jako 26-latek wybrał Knicks i wymusił transfer do Nowego Jorku. Choć fakt faktem, że to nie było chyba podyktowane chęcią walki o pierścień.

[Adrian] Rozmawialiśmy wcześniej o potencjalnej wymianie Georga Hilla, a tu przecieki z obozu Kings mówią o innych wymianach. Chyba, żeby zrobić miejsca dla przyjęcia większej ilości zawodników w tej wymianie, na rynek trafili Richardson i Labissiere. Kolejny zawodnik obwodowy nas nie interesuje, ale Skal to już jest moim zdaniem ciekawy kąsek. Wciąż bardzo młody, bo nadal 21 lat na liczniku, przed Draftem był wręcz topowym prospectem – miał słaby sezon w NCAA, ale w NBA jak na warunki w Kings to się całkiem sensownie odnalazł. Co ważne, to zawodnik na obie strony parkietu, a cena za niego nie powinna być kosmiczna. Inwestowanie w niego ma chyba więcej sensu, niż w Abdela Nadera. I tak przy okazji – Vince Carter za DPE?

[Timi] Pomyślałem to samo ze Skalem, bo przecież on miał bardzo dobre momenty w debiutanckim sezonie i dziwię się, że Kings znów chcą się pozbyć całkiem perspektywicznego przecież gracza. Cartera natomiast nie chcę, bo liczę że uda się wyciągnąć kogoś lepszego z tym DPE – podejrzewam, że gdyby Celtics chcieli kogoś w typie Vince’a to przedłużyliby po prostu umowę z Geraldem Greenem.

[Adrian] Kings jakby nie patrzeć, to pod koszem mają nadmiar tych młodych i perspektywicznych – WCS, Papagiannis, Giles (który jest wprawdzie kontuzjowany) oraz Skal. No i przecież oni w tym Drafcie mogą faktycznie być na tyle wysoko, że Bagley  lub Ayton będą w ich zasięgu. To może być główny czynnik, że padło właśnie na Skala. Jeśli sobie przypomnisz, to kiedyś w Tygodniku rozmawialiśmy o tym, że Kings wybierają w Drafcie dobrze i szczęśliwie, tylko później są mistrzami złych decyzji i stawiają nie na tych co powinni. To jest kolejny argument, żeby tego Labissiera przygarnąć, bo to może być kolejny błąd Kings.

[Timi] Co ciekawe, Skal przez jakiś czas był nawet wśród kandydatów do naszej #3 w 2016 roku, a przynajmniej tak mówiły raporty i tak się wszystkim wydawało – tak czy siak, na pewno w Bostonie go pamiętają, bo był na workoutach się pokazać. Szczerze – nie miałbym nic przeciwko, gdyby to Celtics po niego sięgnęli, choć z drugiej strony jeśli miałoby to pomóc Cavs…

[Adrian] Widzę pamięć masz dobrą, ale bardzo krótką. To coś Ci przypomnę. Gdy poprzednio pomagaliśmy Cavs, to skończyło się to dla nas pozyskaniem Thomasa, bo to co dostaliśmy za tę pomoc wysłaliśmy za Thomasa, którego finalnie zamieniliśmy na Irvinga przy pomocy tylko jednego wyboru Nets, bo Zizic to był nasz pick.  Ciąg zdarzeń jest taki, że w sumie ten Irving to do nas trafił tylko dlatego, że kiedyś pomogliśmy Cavs. No, ale skoro wyszliśmy od Skala przy tej rozmowie, to taka ciekawostka – Skal został wybrany z numerem 26, a ten pick to był wybór Cavs, który my dostaliśmy za tamtą pomoc, który potem wysłaliśmy do Phoenix za Thomasa, a który oni zamienili z Kings. Taka sytuacja.

[Timi] Dobre znalezisko! Ale ja to tak pół żartem, pół serio – bo wiadomo, że lepiej jest wyjąć coś w ramach pomocy, jeśli deal tak czy siak ma dojść do skutku – nie było przecież wątpliwości, że wtedy Cavs tak czy siak wyczyszczą sobie salary, żeby móc przyjąć LeBrona z powrotem. No i to też nie jest tak, że George Hill nagle rozwiązuje wszystkie problemy Cavaliers – ba, on w zasadzie żadnych problemów nie rozwiązuje, a nawet je tworzy.

[Adrian] 8 lutego wypada Trade Deadline a to już za niecałe 2 tygodnie. Kto będzie najaktywniejszym kupującym? Bo sprzedającymi będą bez wątpienia wspomniani wyżej Hornets oraz pewnie Lakers. Najbardziej w dupce się pali w Cavs, ale OKC też powinno szukać zawodników. NYK pewnie zamiast tankować rzuca się na rynek, a i Phila pewnie powalczy o wzmocnienie składu wetsami. Coś czuje, że będzie gorąco i to może być naprawdę dobre Trade Deadline, a Twitter będzie płonąć jak chyba 3 lata temu.

[Timi] Zawsze sobie przed trade deadline życzę, żeby Twitter płonął, ale jak będzie – trudno powiedzieć. Ten sezon jest jak na razie fantastyczny przede wszystkim pod względem tych mniejszych i większych złośliwości, afer czy kontrowersji. Ciekawi mnie natomiast, jak wcześniejsza data trade deadline – wszak po raz pierwszy mamy ten termin przed Meczem Gwiazd – wpłynie na sytuację. I mam tylko nadzieję, że Lakers pozbędą się Randle’a czy Clarksona, którzy ostatnio dają im sporo dobrego.

[Adrian] Liczę na spora aktywność Lakers, bo zaczęli wygrywać i najlepiej teraz grają własnie wspomniani przez Ciebie Randle i Clarkson. Mam nawet nadzieję, że wpadną znowu na jakiś głupi pomysł i osłabią się jeszcze bardziej, żeby pozbyć się też umowy Denga. Naprawdę mocno czekam na 8 lutego, bo w ten czwartkowy wieczór może się zadecydować przyszłość naszego wyboru – czy będzie w tym roku, czy jednak czekamy na Draft 2019.

[Timi] Niestety trochę się oddalili w tankathonie i teraz do czołówki nie mają wcale dalej jak Brooklyn Nets. Szkoda, bo naprawdę pięknie się to układało, choć pick Kings też nie powinien być zły – jeśli jednak nie uda się nam w tym roku dostać picku Lakers to w grze będzie najgorszy scenariusz, czyli Kings losują w 2019 roku jedynkę, a my zostajemy z pickiem starszych o rok Sixers. Głównie dlatego wolałbym ten pick już w tym roku, tym bardziej że 2-5 w kolejnym mocnym drafcie to będzie naprawdę piękne wzmocnienie naszego trzonu.

[Adrian] Jeszcze 35 spotkań do końca sezonu – tam różnice na dole są minimalne. Różnica między 4 Dallas, a 9 Lakers to tylko 2 zwycięstwa. Końcówka sezonu będzie naprawdę ciekawa, bo jak wypunktowałem w artykule partnerów Lakers na mecze po ASW, oni z tankującymi grać już będą tylko sporadycznie. Fatalnie, że właśnie im sprezentowaliśmy dodatkowe zwycięstwo – fatalnie!

[Timi] Byle się nie okazało, że to jedno zwycięstwo zrobi różnicę – trzeba być jednak dobrej myśli, bo terminarz rzeczywiście mają przed sobą dość ciężki, a też zdaje się, że na dłużej wypadł Lonzo. Niestety, jak na złość wygrali trzy ostatnie mecze bez niego, choć wcześniej nie potrafili pokonać ani jednego rywala bez Balla w składzie.

[Adrian] Skoro już rozmawiamy o Trade Deadline – chcieliśmy całkiem niedawno Vucevicia. teoretycznie problem wysokiego rozwiązaliśmy Danielem i Aronem, ale… Orlando też chce handlować zawodnikami, choć na tej liście ponoć nie ma Vucevicia ze względu na kontuzję, on wróci na parkiet dopiero po ASW. Jego wartość teraz jest relatywnie niska, ale w lipcu czy za rok, będzie jeszcze niższa bo to będzie kontrakt spadający. Może to właśie teraz jest ten moment, żeby pozyskać kogoś kto nas odciąży w punktowaniu pod koszem? Przy tak grającym defensywnie Horfordzie, bilans zysków i strat z Vucem na parkiecie powinien być dodatni. Tym bardziej, że Nikola w tym sezonie odpala na mecz 4 trójki na 34%, do tego ponad 3 asysty na mecz, a jak patrze to z nim czy bez niego Orlando i tak ma dokładnie taki sam rating defensywny.

[Timi] Chcieliśmy, ale ja już chyba nie chcę – nie jest to zawodnik, którego w tym momencie potrzebujemy. Plus nie ma za bardzo jak go z Orlando wyciągnąć, bo w DPE nam nie wejdzie. Cały czas słychać gdzieś natomiast, że tymi najpoważniejszymi kandydatami dla Celtics mają być Williams czy Evans i ja przede wszystkim z tego powodu nie mogę się doczekać trade deadline – szkoda tylko, że wypada mi akurat w sesji w tym roku :(

[Adrian] W Williamsa nie wierze za bardzo, bo to by oznaczało, że LAC nie goni PO, a tankuje, czyli po sezonie DAJ odchodzi za frytki. Natomiast sytuacja Memphis jest o tyle dziwna, że nie wiadomo co z Conleyem, a bez niego nie ma szans na walkę o PO. Jeśli Danny pozyskałby Evansa (tu IMO wchodziłyby dwie wymiany w grę, bo do DPE nie można nic dorzucić, a więc druga wymiana jakiegoś łaka za pick dla Memphis), to po sezonie mógłby próbować go zatrzymać kosztem nowej umowy dla Smarta. No i kto powie takiemu pomysłowi nie, patrząc co gra Tyreke.

[Timi] Właśnie w Los Angeles nadchodzi taki moment, gdzie trzeba sobie powiedzieć, co dalej z tym sezonem – bo jest teraz szansa wyciągnąć za Lou coś pod przyszłość, więc pytanie, czy jest sens go zostawić, kiedy szanse na playoffs jakieś są, ale jest to rzecz mocno niepewna. A o Evansie już kiedyś tu pisaliśmy i jakby wysłać nasz pick to można upiec dwie pieczenie: dostaniemy Evansa na co najmniej te parę miesięcy, a po sezonie zatrzymamy chociaż jednego z dwójki Evans-Smart.

[Adrian] Tracy McGrady wypowiedział się ostatnio na temat Davisa i Pelikanów, a potem dostało mu się za ponoć głupi pomysł. Najpierw stwierdził, że Nowy Orlean powinien handlować Davisem, gdy dostaną potwierdzenie, że DMC tam zostanie, później dodał, ze Davis to Top5 NBA i tutaj poleciał hejt – bo jak to wytransferować taką gwiazdę. Ja się z Tracym zgadzam, bo kim oni maja handlować? Jeśli jako drużyna chcą zrobić krok do przodu, to tylko na wymianie Davisa mogą zyskać 2-3 dobrych zawodników do składu, którzy obok DMC i Jrue będą wstanie powalczyć na Zachodzie.

[Timi] Jest w tym trochę racji, bo za DMC nic fajnego nie przyjmą, natomiast czy jest sens rozmieniać Davisa na drobne? Tylko z takim graczem (w sensie zawodnikiem ze ścisłego topu ligi pod względem talentu) jesteś w stanie wygrywać – co innego, że Pelicans nie za bardzo potrafią takiego gracza w odpowiedni sposób otoczyć. Podjęli ryzyko z Cousinsem i gdyby tylko dało się go naprostować… Jasne, kręci super cyferki, jest starterem w All-Star Game i och i ach, natomiast to nadal nie jest gracz, na którym można oprzeć zespół. Cud, że on w tym ostatnim meczu, gdzie wykręcił 40/20/10, zagrał aż 52 minuty, wciąż nie będąc dobrze przygotowanym pod względem kondycyjnym.

[Adrian] No teoretycznie masz rację, że tylko z takim graczem jak Davis jesteś w stanie wygrywać, ale w praktyce to już 6 sezon budują drużynę z nim jako najważniejszym punktem i na razie to nic lepiej nie jest. Grają wyjątkowo dobrze, ale to jeszcze nie jest nawet poziom sezonu 14/15, gdzie z Monte Williamsem mieli 55% zwycięstw. Swoja drogą jego zwolnienie to był klasyczny strzał w stopę. Tak sobie myślę, że oni w Nowym Orleanie to nawet marzenia o potędze mają na kredyt, bo marzą już tyle lat, że wszystkie rodowe srebra i zaskórniaki wymienili na jakieś tam wzmocnienia, tylko wyników brak. A co do DMC – może w meczu robić nawet 60 punktów i 30 zbiórek – dla mnie zawsze będzie niewracającym do obrony kretynem. Co z tego, że robi takie cyferki, skoro tak naprawdę gasi pożar który sam wywołuje swoim zachowaniem.

[Timi] Wypada mi tylko podpisać się pod tym – DMC głupi jest, a Pelicans mimo wszystko nie potrafią zbudować wokół Davisa nic fajnego. Tak jak mówisz, był Monte Williams, którego zastąpili Alvinem Gentrym, ale to akurat nie była dobra zmiana. Kolejny raz powiem bardzo życzeniowo, ale taki mamy tygodnik: Pels, jak nie umiecie to weźcie oddajcie tego Davisa, co by się nie marnował. Jedyna rzecz: boję się, że jeśli naprawdę mieliby go oddać to pójdziemy w to aż za mocno.

[Adrian] Sprecyzuj „za mocno”, bo jakoś nie chce mi się wierzyć, ze Danny oddaje wszystko co ma. Może sezon temu poleciałby Brown i pick z którym wybraliśmy Tatuma, natomiast teraz… No nie wiem – pewnie wszystkie fajne picki jakie mamy czyli Lakers/King, Memphis i Clippers, ale z duetu Brown/Tatum to góra jeden z nich, no i oczywiście Horford do wyrównania kasy. Davis jest mega, ale żaden zawodnik nie gwarantuje wygranej, nawet on, tym bardziej, ze zdrowego sezonu jeszcze nie miał. Tylko ja nie wiem czy to ma sens, żeby oddawać Browna lub Tatuma za Davisa z taką bateria picków, bo obaj nasi zawodnicy mają mega potencjał na wielkie gwiazdy i piszę to obiektywnie, bez bostońskiego fanatyzmu.

[Timi] Wiesz, dla mnie „za mocno” to było Isaiah plus pick Nets plus jeszcze Zizic! Chociaż dzisiaj już wiemy więcej… Wydaje mi się natomiast, że Pelicans nie zgodzą się bez przyjęcia nie jednego, lecz obu z dwójki Tatum-Brown, a to jest na dziś dzień dla mnie cena zaporowa. Bo oczywiście picki są spoko, ale tu masz dwóch graczy, o których sam piszesz, że mają wielki potencjał – Davis to natomiast gracz, który ten potencjał już spełnił, od lat gra na wysokim poziomie i może być tylko lepszy. Wątpię więc, że Pels udałoby się przekonać Brownem lub Tatumem i paczką wyborów w drafcie.

[Adrian] No właśnie i masz chyba odpowiedź, czy Danny wejdzie za mocno – no nie wejdzie, bo Brown i Tatum z pickami i Horfordem, to cena z kosmosu, nawet za Davisa. Może coś zobrazuje – Davis w swoim 1 sezonie gdy miał 19 lat robił 13,5 punktu, a Tatum robi 13,6 pkt. Owszem Davis jest już teraz gotowy do wielkich rzeczy, ale oddając tyle stajemy się takimi Pelikanami bez ławki i z dziurami w składzie. Wejście za mocno, jest kompletnie bez sensu i nie podejrzewam Danny’ego o wybór tej drogi.

[Timi] Powiem tak – nie wiem, to zależy jak bardzo Danny jest zafiksowany na punkcie Davisa, bo że jest zafiksowany to nie ma chyba wątpliwości, zresztą tak samo jest w przypadku reszty ligi. Wolałbym jednak na razie odłożyć temat Brwi w Bostonie, bo to się nie stanie, dopóki w Pelicans nie zdecydują się na trzęsienie ziemi.

[Adrian] Chyba spokojnie możemy wszelkie rozważania o Davisie w Bostonie odłożyć o 2 lata. Kontuzja której doznał DMC to jest prawie rok przerwy dla niego. Podpisze w Nowym Orleanie kontrakt, tylko po powrocie zespół znowu da sobie czas na to, żeby zobaczyć jak wygląda ten duet podkoszowych. Tak przy okazji, oni właśnie atakowali 5 miejsce na Zachodzie, więc perspektywy wcale nie są złe dla nich. No a reszta ligi może przestać na razie marzyć o Davisie.

[Timi] Albo… albo Pelicans zdecydują się porzucić te marzenia i rozwalić to wszystko. No bo zobacz: ta kontuzja DMC to jest nie tylko rok przerwy, to jest potencjalnie coś, co może pogrozić jego dalszej karierze. A przecież on jest latem wolnym agentem i jakoś nie chcę mi się wierzyć, że Pels nadal z taką chęcią rzucą mu maksymalny, 5-letni kontrakt. To nadal jest bardzo prawdopodobne, natomiast mimo wszystko po tej kontuzji pomyślałem sobie, że to jednak jest krok w kierunku Davisa poza NOP. Jednocześnie oczywiście głupio mi się zrobiło, kiedy tak brzydko tutaj o DMC pisaliśmy, by teraz widzieć jego dramat, bo tego nie życzymy oczywiście nikomu.

[Adrian] Jason Kidd sie wypowiedział i moim zdaniem potwierdził, że on się nie nadaje na trenera drużyny z aspiracjami. Stwierdził, ze nie może wygrywać, bo wielu jego zawodników nie ma 25 lat. Patrząc na wyjściową piątkę, to 25 lat nie ma jeszcze tylko Giannis, być może będzie jeszcze jeden jak wróci Jabari Parker, ale to nadal mega słabe wytłumaczenie.

[Timi] Jason Kidd jednego dnia się wypowiedział, drugiego dnia już go w Milwaukee nie ma. Powiem tak – szkoda dla Celtics, bo im dłużej Kidd był coachem Bucks, tym lepiej dla bostońskiego klubu, bo to właśnie Bucks jawią się jako ten najgroźniejszy rywal Celtów do objęcia tronu na Wschodzie po LeBronie. I dopóki coachem ekipy z Wisconsin był Kidd to ich szanse w tym wyścigu były znacznie mniejsze. Ciekawe, kim go zastąpią, ale fani Bucks już zacierają rączki – dawno nie widziałem, żeby jacyś kibice tak bardzo cieszyli się ze zwolnienia coacha.

[Adrian] Cały urok Tygodnika – w poniedziałek rzucam temat do rozmowy, a we wtorek temat już na rybach. Kidd to całokształtem zapracował sobie na to zwolnienie, ale chyba faktycznie ten ostatni wywiad to był przysłowiowy gwóźdź do trumny. Teraz czekamy na nazwisko następcy i żeby to tylko nie był David Fizdale, bo on jest stworzony do takich młodych teamów, ale bardzo utalentowanych – gdzie stoi przed nim mega wyzwanie. W Memphis miał już leciwe gwiazdy, a tutaj dostanie zawodników przed swoim najlepszym okresem w karierze, ale w większości bardzo dobrze predysponowanych do grania świetnej defensywy. To fakt, że zadowoleni kibice po zwolnieniu trenera to niecodzienny widok, ale chyba i tak mniej świętują niż kibice NYK świętowali podziękowanie Jaxowi.

[Timi] Chętnych do objęcia stanowiska na pewno nie zabraknie, głównie z jednego powodu: Giannis. Tymczasem wychodzą na jaw kolejne szczegóły dotyczącego tego zwolnienia, bo ponoć była jeszcze jakaś spina na treningu. Kidd stracił jednak szatnię znacznie wcześniej – teraz okazuje się, że nawet nie rozmawiał z Jabari Parkerem.

[Adrian] Trudno w to uwierzyć, ale jednym z głównych kandydatów do objęcia steru w Bucks jest… Rick Pitino. Wynika to ponoć z tego, że David Fizdale oraz Monty Williams jednak chcą poczekać, co się wydarzy w Cleveland. Ja już pomijam, że Rickowi słabo szło w NBA, czy to podczas przygody z Bostonem, czy też jeszcze w latach 80 gdy prowadził  Knicks z Ewingiem. No dobra – wtedy dostał klapsy w PO od Jordana – każdy wtedy musiał uznać wyższość Jordana. Jednak on pół roku temu został wyrzucony z Louisville po zarzutach FBI o niedozwolone kaperowanie zawodników.

[Timi] I także dlatego nie ma już dla niego miejsca w NBA – choć dla nas byłaby to dobra informacja, bo Bucks zamieniliby siekierkę na kijek. Giannis tymczasem w pierwszym meczu bez Kidda zaszalał, ale jeśli ten sezon dociągnie coach tymczasowy to będzie to jednak mocno stracony czas dla Bucks.

[Adrian] Ostry dym w spokojnym zawsze San Antonio. Kraina najbardziej wyciszonych ludzi w lidze ma swoje problemy. To, że do jakiegoś spięcia doszło na linii Leonard – SAS to fakt, bo nie tylko podał tę informację Wojnarowski, ale też Lowe – a to dwa najpewniejsze źródła w NBA. Otoczenie Leonarda niby to dementuje, ale moim zdaniem tu nie ma plotki. Następnie Stephan Smith mówi o rozmowach z NYK przed sezonem o wymianie, a potem Jalen Rose o chęci odejścia z SAS przez Leonarda. Tu już mniej wierzę, ale coś na rzeczy jest. Oczywiście, że chciałbym Kawhiego w Bostonie – tylko czy rzeczywiście SAS chciałoby iść w przebudowę, lub chociaż w zamianę klocków.

[Timi] Pomyślałem tak samo – ten raport nie jest prawdziwy, ale potem zobaczyłem, że to nie tylko Woj, ale też Lowe. Coś musi być więc na rzeczy, ale jakoś trudno mi sobie wyobrazić, żeby Kawhi rzeczywiście mógł odejść z San Antonio i zakończyć współpracę z Popem. Już słyszę natomiast głosy, że Celtics powinni oczywiście zaatakować po Leonarda, ale ja mam opór: chciałbym najpierw zobaczyć, na co stać tę drużynę ze zdrowym Haywardem i młodziakami, którzy tak dobrze się rozwijają.

[Adrian] Wizards spisują się, dużo poniżej oczekiwań, a przede wszystkim dużo poniżej poziomu ich ego, które jest olbrzymie. Całkiem niedawno postanowili zorganizować spotkanie zawodników, żeby sobie kilka spraw wyjaśnić, porozmawiać – jednak chyba coś poszło nie tak, bo przecieki z szatni mówią o pogorszeniu relacji między zawodnikami po tym spotkaniu. Chyba ego liderów nie pozwoliło dopuścić do siebie głosu rozsądku, że nie tylko rezerwowi grają poniżej oczekiwań.

[Timi] Miał być pierwszy w historii sezon z 50 zwycięstwami, ale Wizards znów są na dobrej drodze, żeby tego… nie osiągnąć. Tak sobie patrzę w tabelę i oni wcale nie mają jakiejś dużej przewagi, bo blisko za nimi są Pacers i Bucks, a nieco dalej Sixers i Pistons. Tymczasem tak jak piszesz, ego tej drużyny jest ogromne i teraz tylko czekać na dwie rzeczy: 1) jaki kolejny „świetny” ruch zarząd Wizards zrobi przed trade deadline i 2) jak ten zespół spisze się w drugiej części sezonu. Wciąż czekamy na przebudzenie Johna Walla, natomiast nawet przy tej porażce z nimi w święta nie miałbym nic przeciwko na jakąś powtórkę z zeszłego roku.

[Adrian] Wizards mają łatwiejszą drogę do 9 miejsca w tabeli, niż do 2 gdzie siedzi Toronto. Tylko 4 zwycięstwa przewagi nad miejscem które eliminuje ich z grania posezonowego, to naprawdę nie jest dużo, zważywszy, że oni grają bardzo w kratkę. Jak się nie ma ławki rezerwowych, to wystarczy kilkutygodniowy uraz Beala i można się obudzić w kwietniu na rybach. Z tymi „świetnymi” ruchami może być ciężko, bo oni na dobra sprawę nie mają kogo oddać w wymianie – kto o zdrowych zmysłach przyjmie Mahinmiego, gdzie w 3 lata trzeba mu wypłacić 50 mln? Porter Jr też ma bardzo przeciętny sezon jak na kogoś kto zarabia 25 mln, tutaj też nie bardzo widzę kolejkę po niego. No ciężko będzie o dobry deal. No i jeszcze jedna uwaga – dzięki Władco Ciemności za Wizards, bo nasze 80 punktów z Sixers to jednak wstyd, ale nikt o tym nie będzie pamiętał, bo Wizards z Dallas zrobili 75 :D