logo boston celtics

Kyrie Irving już jakiś czas temu miał zażądać transferu od Cleveland Cavaliers i ponoć przedstawił wtedy nawet listę zespołów, do których chciałby w ramach takiego transferu trafić. Znalazły się na niej cztery drużyny, a w poniedziałek okazało się, że być może jest tam także jeszcze jeden klub i są to Boston Celtics. Tak przynajmniej stwierdził David Griffin, czyli były już GM Cavs, który pojawił się w programie The Jump.Griffin dwukrotnie powiedział, że także Celtics znajdują się na jego liście. Wcześniej wiedziano o czterech drużynach, natomiast ponoć sześć zespołów złożyło swoje oferty i wśród tych ofert nie było propozycji od Celtics. Jeśli jednak dziś już wiemy, że Irving chciałby zagrać w Bostonie to czy można spodziewać się ruchu Celtów?

Trudno powiedzieć, bo jeżeli Irving rzeczywiście chce grać dla Celtów to ci raczej by o tym wiedzieli. Zanim jeszcze okazało się, że mogą być na liście Irvinga to tak czy siak byli łączeni z rozgrywającym Cavs, przede wszystkim ze względu na posiadane assety, które mogliby złożyć do paczki i stworzyć naprawdę mocną propozycję dla Cleveland. Ale taki transfer zdaje się być mało prawdopodobny, bo Celtowie nie tylko musieliby najpewniej przepłacić, ale też pomogliby tym samym drużynie LeBrona Jamesa i być może dali mu powód do pozostania w Ohio.

Zespoły z listy Irvinga, o których już wcześniej było wiadomo to Spurs, Knicks, Heat oraz Timberwolves, natomiast do tego miksu dorzuca się od początku także Suns oraz Clippers, a więc dwa zainteresowane zespoły. Nie wiadomo, czy zainteresowani są Celtics, natomiast wedle Davida Griffina bostoński klub jest na liście Irvinga, który zdaniem Griffina zostanie wytransferowany. Były GM drużyny z Cleveland wpierw powiedział, że na liście Irvinga znajdują się zespoły z dobrymi trenerami i z nazwiska wskazał tu Brada Stevensa oraz Gregga Popovicha. A potem dodał:

„Myślę, że Kyrie chce po prostu wiedzieć, jaki jest dobry. LeBron rzuca bardzo duży cień na całą organizację i w większości jest to cień bardzo pozytywny. Wiesz, że zawsze masz szansę na mistrzostwo, ale z drugiej strony ten cień nie pozwala takim graczom jak Kyrie zobaczyć, jaki naprawdę poziom prezentują. Nie mogą oni sprawdzić, czy sami mogliby być frontmanami takich zespołów. A wśród drużyn na jego liście – Gordon Hayward w Bostonie i Kawhi Leonard w San Antonio – grałby obok innych świetnych graczy, więc to nie jest tak, że chce się wyrwać, żeby być liderem jakiegoś słabego klubu.”

Zdaje się więc, że Celtics za sprawą m.in. Brada Stevensa i mocnego składu są na tej liście bardzo wysoko, być może zaraz obok San Antonio Spurs, bo Griffin w zasadzie jednym tchem wymienia właśnie Celtów oraz Ostrogi. To z jednej strony bardzo fajna nobilitacja dla bostońskiego klubu, a z drugiej strony chyba potwierdzenie, że Boston stał się w ostatnich latach miejscem, które przyciąga. Pytanie tylko, czy Celtowie są zainteresowani Irvingiem, bo na razie wszystko wskazuje na to, że raczej nie, skoro Bostończycy nie złożyli na razie nawet swojej propozycji.