SL: Celtics 93 - 69 Warriors

Boston Celtics w meczu, który być może zapowiedział przyszłoroczne finały NBA, pokonali Golden State Warriors i pozostali jedną z ledwie już trzech niepokonanych drużyn w Las Vegas. Celtowie z łatwością ograli rywala pomimo braku w składzie Jaylena Browna, Jaysona Tatuma oraz Abdela Nadera – cała trójka odpoczywa z powodu lekkich urazów. Najlepiej spisali się więc Jabari Bird i Ante Zizic, a szansę wykorzystał Rosco Allen. Skrzydłowy wszedł do gry z ławki, zdobył najwięcej w drużynie 18 punktów i spudłował tylko jeden rzut w calutkim spotkaniu. Teraz przed Celtami ćwierćfinał, który odbędzie się już w sobotę, a w którym bostońska drużyna zmierzy się z zespołem Dallas Mavericks. Przegrana oznacza odpadnięcie z turnieju.

BOXSCORE

Celtics pomimo Browna i Tatuma śmieszkujących sobie na ławce, a nie na parkiecie, bardzo szybko wyszli w tym meczu na wysokie prowadzenie i nie oglądali się za siebie. Świetne zawody grał trafiający sporo trudnych rzutów Jabari Bird, a kolejny solidny występ notował Ante Zizic. Rywalom nie pomogła nawet niesłusznie uznana trójka na koniec drugiej kwarty gdzieś z połowy boiska. Warriors trafili bowiem łącznie zaledwie 21 z 75 rzutów (28 FG% do 54 FG% po stronie C’s), a ostatecznie udało im się zmniejszyć rozmiary przegranej do 24 punktów.

  • Jabari Bird (17 punktów, 8/10 FG)

Obwodowy wybrany pod koniec drugiej rundy ubiegłorocznego draftu nie przestaje dawać bardzo dobrych minut. Pod nieobecność niektórych kolegów przejął rolę kreowania ofensywy i świetnie kreował przede wszystkim siebie, zdobywając 17 punktów po kilku naprawdę fajnych akcjach z mid-range.

  • Ante Zizic (14 punktów, 3/5 FG, 8/10 FT, 10 zbiórek, 3 bloki)

Chorwat kontynuuje bardzo dobrą grę, czyli drugie z rzędu double-double,  znów zrobione w ledwie 17 minut gry. Zizic był świetny na tablicach, miał jedną znakomitą akcję do kosza, kiedy zabrał się z piłką aż z obwodu, a do tego był aktywny w pomalowanym i często gościł na linii rzutów wolnych, skąd trafił dobre 8/10. Po meczu mieliśmy też okazję po raz pierwszy obejrzeć Zizica w wywiadzie telewizyjnym i wyszło nawet całkiem nieźle.

Rosco Allen zdobył 18 punktów z ławki, poza nim każdy rezerwowy zdobył co najmniej jeden punkt (dokładnie tyle miał Kadeem Allen, którego Jabari Bird na razie mocno wyprzedza w walce o miejsce w składzie). Jeśli chodzi o pozostałych starterów to Demetrius Jackson miał dziewięć punktów i cztery asysty, Buford awansował do pierwszej piątki, ale szansy nie wykorzystał, a Semi Ojeleye był bardzo blisko swojego pierwszego double-double, notując dziewięć punktów oraz dziewięć zbiórek. W sobotę Celtics grają o półfinał rozgrywek z drużyną Mavs.