SL: Celtics 86 - 81 Lakers

Od zwycięstwa rozpoczęli zmagania w lidze letniej w Las Vegas gracze Boston Celtics, którzy po przeprowadzce z Utah do Nevady pokonali Los Angeles Lakers. Najlepszym zawodnikiem bostońskiej drużyny po raz kolejny był Jayson Tatum, który zaliczył trzecie z rzędu double-double, tym razem zapisując na konto 27 punktów oraz 11 zbiórek. Najwięcej oczek w całym meczu zdobył jednak gracz przeciwników, Kyle Kuzma. Skrzydłowy zespołu z Miasta Aniołów zdobył aż 31 punktów, choć po meczu i tak wszyscy mówili o występie Lonzo Balla, który co prawda zaliczył triple-double, ale znów miał sporo problemów z trafianiem do kosza. Celtowie nie zwalniają tempa, kolejne spotkanie zagrają w niedzielę z zespołem Portland Trail Blazers.

BOXSCORE

Celtics po przyjeździe do Las Vegas musieli uderzyć najpierw do kasyna, aniżeli do hotelu, bo mecz zaczęli od wyniku 4-18. Na całe szczęście, w drugiej połowie – głównie za sprawą w końcu trafiającego Semi Ojeleye – odrobili kilkanaście punktów straty, wyszli na pierwsze w meczu prowadzenie, no i w czwartej kwarcie spokojnie domknęli mecz, w dużej mierze za sprawą Jaysona Tatuma, który wygrywa kolejny już pojedynek z zawodnikiem wybranym w tegorocznym drafcie wyżej od niego. I szkoda tylko, że Jaylen Brown coś nam zgasł ostatnio.

  • Jayson Tatum (27 punktów, 9/19 FG, 8/8 FT, 11 zbiórek)

Trzecie z rzędu double-dobule Tatuma! Bostoński pierwszoroczniak zajmuje więc pierwsze miejsce w wielu rankingach topowych rookies tych pierwszych tygodni ligi letniej i nie ma się czemu dziwić. Dopieszczona gra w ataku, cały czas świetne ruchy i kilka znakomitych akcji, ale też bardzo dobra postawa na tablicach. Celtics mogą mieć naprawdę wiele pociechy z Tatuma już w pierwszym jego sezonie w NBA.

  • Semi Ojeleye (19 punktów, 6/13 FG, 5/9 3PT, 3 zbiórki)

Ojeleye w końcu zagrał tak, jak przystało na „największy steal tegorocznego draftu”, jak mówiło o nim wielu ekspertów. Z jednej strony pięć trafień zza łuku (w tym trzy w trzech kolejnych akcjach, po których Celtics wrócili z 12 punktów na minusie), z drugiej strony solidna postawa w obronie, przez którą ani Zizic, ani Zubac sobie nie pograli.

  • Abdel Nader (14 punktów, 2/7 FG, 10/12 FT, 7 zbiórek)

Kolejny raz Nader robi po prostu swoje. Tym razem zabrakło lepszej skuteczności, ale 14 punktów z siedmiu rzutów to i tak jest niezły wynik, tym bardziej jak weźmiemy pod uwagę, że Nader rzuty z gry trafił… dwa. Dobre wejścia pod kosz dały jednak sporo rzutów wolnych, do tego było także kilka dobrych podań, no i jeden blok na Lonzo.

  • Jaylen Brown (11 punktów, 4/13 FG, 3 zbiórek, 3 asysty)

Brown po znakomitym starcie w Salt Lake City potem już tak wysoko nie latał, choć oczywiście cały czas miewa fajne momenty, a też i presji nie ma na nim żadnej, bo w tym pierwszym meczu pokazał wszystko, co trzeba było. Jasne, że oczekujemy od niego więcej i trzeba mieć nadzieję, że w kolejnych meczach wróci do tej totalnej dominacji.

Do gry w Las Vegas powrócił Demetrius Jackson, który co prawda mecz zaczął na ławce, ale zagrał 30 minut i zrobił linijkę z sześciu punktów, pięciu zbiórek, pięciu asyst i czterech przechwytów. Ante Zizic tym razem kompletnie sobie nie poradził z szybko grającymi Lakers i w ledwie 10 minut gry był -14, zdobył dwa punkty. Z ławki punktowali jeszcze dla bostońskiego zespołu Landen Lucas (dwa punkty, trzy zbiórki), ktoś nazwiskiem Buford (dwa punkty, pięć zbiórek) oraz Jabari Bird (trzy punkty, trzy zbiórki). Wood i Allen bez punktów. W niedzielę Celtics kontra Blazers.