Jayson Tatum wyborem Celtów!

Nie Josh Jackson, lecz Jayson Tatum został wybrany przez Boston Celtics w czwartkową noc w tegorocznym naborze do NBA. 19-letni skrzydłowy nie krył ogromnego wzruszenia i wielkiej radości po tym, gdy okazało się, że zostanie graczem Celtics. Potwierdziło się więc tylko, że Celtowie cenili sobie Tatuma znacznie wyżej niż Markelle Fultza i jakiegokolwiek innego zawodnika w tym drafcie. No i dostali go z wyborem numer trzy, bo przy dwóch pierwszych pickach zaskoczenia nie było – Philadelphia 76ers sięgnęli po upragnionego i wymodlonego Fultza, a Los Angeles Lakers mimo ogromnej liczby spekulacji postawili koniec końców na Lonzo Balla. Sporym zaskoczeniem jest z kolei pierwszy wybór Celtów w drugiej rundzie.

Zanim jednak do tego przejdziemy, powitajmy w drużynie Jaysona Tatuma, który ponoć od samego początku był na szczycie listy najlepszych zdaniem Celtów graczy w tym drafcie. 19-latek jest znakomitym ofensywnie skrzydłowym, który wywołuje porównania m.in. do Paula Pierce’a ze względu na swój szeroki repertuar zagrań w ataku i zabójczą grę na mid-range. To od czwartku także jeden z najszczęśliwszych graczy w całej lidze, bo jak sam mówi, bardzo się cieszy, że może od teraz nazywać Boston „domem” i nie może już się doczekać gry dla Celtics.

Mówiąc wprost, Tatum powstrzymywał łzy zaraz po wyborze – tak był szczęśliwy. W przeszłości był fanem Lakers ze względu na Kobe Bryanta, ale to tylko powoduje, że powiązania z Pierce’em, który sam kiedyś kibicował drużynie z Los Angeles, stają się coraz mocniejsze i coraz bardziej oczywiste. Sam zainteresowany stwierdził jednak, że z obecnych graczy najbardziej wzoruje się na Paulu George’u, a ten był zaraz przed draftem łączony z Bostonem, bo jak doniósł Adrian Wojnarowski, Celtics i Pacers zaangażowali się w poważne rozmowy.

Wcześniej to dziwnie niska cena za Jimmy’ego Butlera, jaką zapłacili Minnesota Timberwolves, niejako ustaliła pewne fundamenty pod transfer PG13, ale ostatecznie z rozmów nic nie wyszło i George na razie jeszcze w Indianapolis zostaje. Całkiem jednak prawdopodobne, że Celtowie do tych rozmów wrócą, ale raczej na pewno nie pojawi się w nich Tatum, którego Celtics zdają się chcieć zatrzymać – tym bardziej, że ich zdaniem Tatum jest najlepiej przygotowanym ofensywnie graczem w tym drafcie i kimś, kto zrobi różnicę już od pierwszego meczu.

No bo Tatum to rzeczywiście niezwykle uzdolniony i wyszkolony ofensywnie zawodnik, który mimo ledwie 19 lat momentami imponuje ruchami jak prawdziwy weteran. Ma też oczywiście swoje wady, sam zresztą mówił, że najważniejsze teraz cele do poprawy to wzmocnienie ciała, większa regularność po bronionej stronie boiska oraz większa regularność z rzutami zza łuku. Pierwsza możliwość obejrzenia młodego gracza w barwach Celtics już na początku lipca w lidze letniej. Wszystko wskazuje na to, że Tatum zagra z #11 na plecach.

W drugiej rundzie Celtowie postawili na:

  • #37 – Semi Ojeleye: spory steal dla Celtów. Tak, tak – kolejny skrzydłowy, ale Olejeye w niektórych mockach łapał się nawet do top20 i mało kto przypuszczał, że ostanie się do tego picku. Atletyczny, niezwykle silny, trochę jak taki czołg. Znakomita praca nóg, dobra trójka i wszechstronność po obu stronach boiska. Gracz z dużym potencjałem na 3-and-D porównywany do… Jae Crowdera. To naprawdę spore zaskoczenie, że był dostępny, a Celtics ze wszystkich stron chwaleni są za ten ruch i potencjalny steal draftu.
  • #53 – Kadeem Allen: nigdy wcześniej nie słyszałem, natomiast Allen to ponoć jeden z najlepszych defensorów w calutkim drafcie. Twardy zawodnik, który jednak był jednym z najstarszych graczy w całym drafcie i ma już 24 lata, a na dodatek jest mocno ograniczony ofensywnie (choć pokazał fajny potencjał rzutowy, trafiając ponad 40 procent trójek w ostatnim sezonie). Wszystko to jednak nadrabia defensywą, dzięki czemu ma szansę stać się specjalistą w typie Tony’ego Allena czy Patricka Beverleya.
  • #56 – Jabari Bird: Bryant znów w Los Angeles (wybrany przez Lakers z #42 pickiem), Bird znów w Bostonie! Jabari Bird to kolega Jaylena Browna z uniwerku California, kolejny obok Allena guard, po sporych przejściach, bo Bird był jednym z najlepszych młodych graczy w swojej klasie, ale przez kontuzje jego przygoda w NCAA była mocno rozczarowująca. Największa jego zaleta? Dobra trójka (37 procent zza łuku w ostatnim sezonie przy ponad sześciu próbach na mecz), wysokie basketball IQ oraz duża wola walki.

Ogółem oceny dla Celtów za ten draft są dobre lub nawet bardzo dobrze. Tatum ma szansę być jednym z najlepszych graczy tego draftu, a Ojeleye z #37 wyborem zdaje się być dużym stealem. O dwójce wybranych w szóstej dziesiątce graczy można natomiast powiedzieć, że sukcesem będzie, jeśli kiedykolwiek będą graczami w rotacji bostońskiego klubu, ale choć na razie raczej na to szans nie mają to kto wie, czy w przyszłości Celtowie nie skorzystają z ich usług. Całej czwórki należy spodziewać się w składzie Celtów na tegoroczną ligę letnią.

Teraz czas na wolną agenturę i kolejne ruchy Celtics, bo tu przecież jeszcze jest sporo do zrobienia. Celtowie wciąż mają możliwość ataku po wolnego agenta z maksymalną umową, cały czas możliwy jest też jakiś transfer, a bostoński klub tylko w dzień draftu łączony był m.in. z Kristapsem Porzingisem czy Paulem George’em. Tymczasem o Tatumie będzie jeszcze nieco więcej w najbliższych dniach, a na teraz możecie wrócić do skauting raportów ode mnie oraz od Adriana na temat miejmy nadzieję przyszłej gwiazdy NBA w koszulce Boston Celtics.

Jak oceniasz tegoroczne wybory Celtics w drafcie?

Zobacz Wyniki

Loading ... Loading ...