Draft 2017: Znów ten stash?

Sezon skończył się dla Celtów już kilka tygodni temu, za nami także loteria draftu, co oznacza, że wielkimi krokami zbliża się jedno z najważniejszych wydarzeń offseasonu, czyli draft. Celtics będą mieli w tym roku przywilej wyboru z pierwszym numerem i po raz kolejny największe podziękowania należą się drużynie Brooklyn Nets. Dodatkowo, bostoński klub ma także trzy wybory w drugiej rundzie tegorocznego naboru. Na łamach naszego serwisu przyglądamy się więc sporej grupie prospektów i aż do samego draftu będziemy przedstawiać sylwetki tych graczy, którymi Celtowie mogą być potencjalnie zainteresowani, mając ogółem przecież cztery wybory w drafcie. Dziś przyjrzymy się zawodnikom spoza granic USA.

Było już o graczach z topu, było też o możliwych niespodziankach, jak i zawodników potencjalnie do wyciągnięcia w drugiej rundzie, no to teraz zostali jeszcze nie-Amerykanie, w których Celtics także mogą celować ze swoimi wyborami w drugiej rundzie czwartkowego naboru. Rok temu aż dwóch wybranych przez Celtów graczy zostało posłanych na „stash” i kto wie, czy i tym razem któryś z picków nie zostanie spożytkowany w bardzo podobny sposób. Bostończycy prócz picku #37 mają także dwa wybory w szóstej dziesiątce (#53 oraz #56).

  • Isaiah Hartenstein | PF/C, rocznik 1999, 213 cm, 102 kg

Niemiecki skrzydłowy ostatni sezon spędził w Zalgirisie, a w ostatnich tygodniach coraz częściej pojawia się w pierwszej rundzie wiel mocków. Hartenstein może pochwalić się umiejętnościami guarda w ciele 7-footera, posiadając m.in. znakomity drybling, dobrą wizję czy dobrą kontrolę ciała. Dobry zasięg ramion, potencjał rzutowy i nos do zbiórek, szczególnie po bronionej stronie boiska, mogą zrobić z niego gracza na poziomie NBA. Eksperci wskazują jednak, że to przede wszystkim od rozwoju rzutowego zależeć będzie jego kariera w lidze.

  • Mathias Lessort | PF/C, rocznik 1995, 206 cm, 113 kg

Francuski podkoszowy to niezwykle atletyczny zawodnik, który na dodatek wnosi do gry mnóstwo energii i zawsze gra z wielką energią. Świetnie biega od kosza do kosza, a jedną z jego największych zalet jest wszechstronność w defensywie, gdzie nie tylko może wyjść na obwód, ale także z powodzeniem zagrać bliżej kosza. W ataku odnajduje się przede wszystkim w kontratakach i akcjach pick-and-roll, mogąc z łatwością kończyć narzucane podania lobem. Nie ma jednak rzutu, jest przeciętnym zbierającym i nie istnieje poza pomalowanym.

  • Anzejs Pasecniks | C, rocznik 1995, 218 cm, 104 kg

Pasecniks podobnie jak Hartenstein od dłuższego czasu pojawia się już w trzeciej dziesiątce pierwszej rundy, prezentując bardzo ciekawy skillset jak na zawodnika mierzącego 218 centymetrów. Znakomicie się bowiem porusza, dobrze biega i świetnie czuje się przy samej obręczy, a do tego ma fajny potencjał rzutowy. Łotysz nie jest jednak zbyt dobrym zbierającym, brakuje mu też dłuższych ramion i eksplozywności, by móc skakać po mniejszych zawodnikach, a do tego ma słabe fundamenty w obronie i to przede wszystkim nad defensywą musi popracować.

  • Vlatko Cancar | PF, rocznik 1997, 203 cm, 95 kg 

Cancar to zawodnik wylęgarni talentów Mega Leks, który ma za sobą solidny sezon w Europie i według ekspertów może mieć spore nadzieje, że w czwartek usłyszy swoje nazwisko gdzieś pod koniec drugiej rundy. Niezłe warunki fizyczne oraz wszechstronność w ataku pozwalają to dwie jego największe zalety, zaraz obok dobrego czucia gry oraz fajnego potencjału w defensywie. Słoweniec w przyszłości może spełniać rolę skrzydłowego rozciągającego grę, który nie będzie dziurą w obronie, co czyni z niego bardzo ciekawy europejski projekt.

  • Aleksandar Vezenkov | PF, rocznik 1995, 206 cm, 102 kg

Bułgarski skrzydłowy to bardzo podobny w zasadzie do Cancara gracz, bo to znów gracz z dobrym czuciem gry i potencjalny stretch-four. Veznkov ostatni lata spędził w Barcelonie, trafiając 35.6 procent swoich trójek w ostatnim sezonie i to właśnie rzut jest jego największym atutem i to na tym rzucie może budować swoją karierę w NBA. Plusem na pewno jest jego spore doświadczenie zebrane na europejskich parkietach, natomiast nie we wszystkich mockach mieści się do 60-tki wybrańców ze względu na swoje ograniczenia w ataku i obronie.

  • Jonah Bolden | PF, rocznik 1996, 208 cm, 103 kg

Australijski podkoszowy spędził jeden sezon w UCLA po czym przeniósł się do Europy, gdzie w Belgradzie zaliczył solidny sezon i zainteresował swoją osobą kluby NBA, w tym także Celtics, którzy obserwują go od dłuższego czasu. Bolden został zresztą wybrany najlepszym talentem ligi ABA w ostatnim sezonie, prezentują wszechstronną grę po obu stronach parkietu, dzięki której może zaistnieć także w NBA. Spory potencjał na bardzo dobrego 3-and-D gracza, tym bardziej że w poprzednim sezonie trafił 39.7 procent trójek (przy 135 próbach).

  • Przemysław Karnowski | C, rocznik 1993, 216 cm, 133 kg

Musiał się tu znaleźć, choć akurat w Bostonie na workoucie nie był. No ale może ten ostatni, #56 pick by się nadał – wszak Karnowski w wielu mockach nie mieści się nawet w drugiej rundzie. A może po paru latach w Europie mieliby Celtics swojego misia pod koszem? Big Karn ma za sobą ostatni, piąty sezon w NCAA, w którym był bardzo blisko zdobycia tytułu, ale nawet ten niezły sezon nie podniósł jego notować. Szanse na grę w NBA są więc małe, natomiast wśród klubów, które Polak odwiedził przed draftem były takie zespoły jak Wizards, Nuggets czy Kings.

To by było na tyle, a przed samym draftem spojrzymy jeszcze na zawodników spoza USA, których Celtics mogą potencjalnie zechcieć stashować, choć oczywiście nie jest powiedziane, że się na to zdecydują. Ba, nawet zawodnika amerykańskiego mogą koniec końców wysłać na stash albo np. podpisać nowy kontrakt typu two-way, który pojawi się w nowym CBA. Wiele zależy też od tego, jak będzie wyglądać sytuacja kadrowa Celtów gdzieś w połowie lub pod koniec lipca. A może Ainge spakuje te picki w drugiej rundzie w jakiś transfer? Draft w czwartek!