Isaiah Thomas w kolejnym już sezonie zgarnia nagrodę dla zawodnika tygodnia – tym razem udało mu się to za grę w dniach 19-25 grudnia. W czterech meczach rozegranych w tym okresie Thomas notował średnio 33.3 punkty (pierwszy wynik w Konferencji Wschodniej) oraz 7.3 asyst (szósty wynik), a Boston Celtics wygrali trzy z czterech spotkań. Jedyna przegrana miała miejsce z ekipą Russella Westbrooka. Ten z kolei otrzymał takie samo wyróżnienie, tyle że w Konferencji Zachodniej. To już czwarty raz, kiedy Thomas wygrywa taką nagrodę – zdobywał ją przynajmniej raz w każdym sezonie, odkąd znalazł się w Bostonie. Trzymajmy więc kciuki, aby 27-latek utrzymał tak dobrą formę.

Thomas od czasu powrotu na parkiet po kontuzji, przez którą opuścił cztery spotkania, spisuje się naprawdę znakomicie, czego dowodem jest choćby to wyróżnienie. Cztery mecze w ubiegłym tygodniu, wszystkie cztery z przeciwnikami stawianymi w gronie pewniaków do fazy playoffs i wyszedł z tego dobry bilans 3-1. W każdym z tych starć Thomas zdobywał co najmniej 27 punktów, wliczając w to career-high 44 punkty na wyjeździe przeciwko Memphis Grizzlies, od czego to wszystko tak w zasadzie się zaczęło.

Isaiah zdobył wtedy aż tyle punktów przy ledwie 16 rzutach z gry i w kolejnych meczach kontynuował skuteczne rzucanie, przy czym oddawał odrobinę za dużo trójek i ostatecznie trafił 33.3 procent swoich trójek, ale też 48.8 procent wszystkich rzutów i znakomite 90.7 procent rzutów wolnych, których oddawał prawie po 11 na mecz. Warto jeszcze wspomnieć o jego kapitalnej grze w czwartych kwartach – średnio 14.5 punktów w ostatnich 12 minutach gry robi ogromne wrażenie i potwierdza tylko, że I.T. jest jednym z lepszych closerów w NBA.