logo boston celtics

Jae Crowder nie zagra w środowym meczu Boston Celtics przeciwko Dallas Mavericks i będzie to już jego siódme z rzędu opuszczone spotkanie po tym, jak skręcił kostkę w starciu z Chicago Bulls. Po wtorkowym treningu można było zobaczyć, jak po raz pierwszy od dłuższego czasu oddaje rzuty, ale nadal nie wiadomo, czy będzie gotów do gry na piątek, kiedy to do Bostonu przyjeżdża m.in. Kevin Durant. Wciąż poza grą pozostaje również Al Horford, co do którego pojawiły się sprzeczne raporty, jeśli chodzi o występ w środę. Sam zainteresowany nie chciał we wtorek odpowiadać na pytania dziennikarzy o uraz, z jakim się zmaga i był dość tajemniczy, zapowiadając jednak, że powie więcej, gdy wróci do gry.

Dla Crowdera to niestety drugi z rzędu sezon z wymuszoną przez skręcenie kostki absencją, ale zdaje się, że powoli ta przerwa dobiega końca i cały czas jest szansa, że wróci on na parkiet jeszcze w tym tygodniu. Warto przy tym wszystkim pamiętać, że choć ten uraz nie jest tego samego typu kontuzją co przed rokiem to jednak może okazać się, że 26-latek znów nie będzie w stu procentach sobą zaraz po powrocie – trzeba więc trzymać kciuki za to, aby jak najszybciej wrócił do pełni zdrowia, tym bardziej, że C’s radzą sobie na razie średnio.

Powodem tego jest również absencja Horforda, który sam przyznał, że nigdy wcześniej nie miał do czynienia z tego typu urazem, a co za tym idzie podchodzi do tego wszystkiego z dnia na dzień. Jak wyjaśniał we wtorek dziennikarzom, nie jest jeszcze po prostu mentalnie gotowy na powrót i dodaje:

„Jestem walczakiem i chcę być na parkiecie, pomagając mojej drużynie. Chcę abyśmy wspólnie rośli w siłę. Ale ostatnią rzeczą, jaką bym chciał jest pogorszenie mojego stanu, czyli powrót w momencie, w którym nie jestem gotowy i wydłużenie się tej absencji.”

Fani Atlanta Hawks przypominają, że Horford w przeszłości często nie wracał do gry po kontuzjach zaraz po konsultacjach z lekarzami, którzy dopuszczali go do gry, lecz czekał na ten moment, kiedy sam poczuje, że jest gotów na powrót. Nie inaczej jest w tym przypadku i chyba trudno jest się dziwić, skoro chodzi o kontuzję głowy, która przydarzyła się 30-latkowi po raz pierwszy w karierze. Horford nie chciał więc omawiać szczegółów urazu i szybko zmieniał temat, choć zapowiedział, że po powrocie postara się wytłumaczyć nieco więcej.