Rozier błyszczy na obozie

Terry Rozier jest ponoć jak dotychczas jednym z najlepszych zawodników na tegorocznym obozie treningowym Celtics, a sam Brad Stevens mówi, że różnica między Rozierem teraz a Rozierem sprzed roku, gdy stawiał tak w zasadzie swoje pierwsze kroki na parkietach NBA, jest po prostu kolosalna. Bardzo dobrze to słyszeć, tym bardziej, że Rozier w ostatnich miesiącach naprawdę rośnie jako zawodnik. W swoim pierwszym sezonie dla Celtics miewał wzloty i upadki, jednak swoją bezkompromisową i solidną grą podczas tegorocznej fazy play-off zaskarbił sobie sympatię wielu bostońskich kibiców, a swój progres potwierdził na rozgrywkach ligi letniej, gdzie był wyróżniającym się graczem.

Terry Rozier podczas media day nosił kolczyk w uchu, z czego to odrobinę naśmiewał się Danny Ainge, pytając m.in. na twitterze, jak może oczekiwać od Roziera bycia bulldogiem, jeśli ten nosi biżuterię. Ale sam zainteresowany tłumaczył, że to z powodu dnia dla mediów, który jest ostatnim dniem offseasonu, natomiast koniec błyskotek, a początek ciężkiej pracy nastąpi wraz z rozpoczęciem obozu treningowego. I zdaje się, że po tych pierwszych dniach campu Rozier rzeczywiście spełnia te zapowiedzi, spisując się bardzo dobrze.

Stevens zauważył wielką zmianę i stwierdził, że obecny Terry Rozier to jest zupełnie inny człowiek niż kilkanaście miesięcy temu, gdy rozpoczynał swój pierwszy sezon w lidze. Jak więc widać, bardzo pomogło mu na przykład doświadczenie zdobyte w trakcie fazy play-off, gdy zyskał nieco większą rolę w rotacji po kontuzji Avery’ego Bradleya. A swoją gotowość do pozostania w tej rotacji tylko potwierdził w Salt Lake City i Las Vegas, gdzie wyglądał jak najbardziej dojrzały zawodnik spośród całego letniego składu Celtics.

Ainge podczas media day zapowiadał, że to Rozier obok Marcusa Smarta oraz Jaylena Browna przejmie minuty po Evanie Turnerze, dlatego też przed 22-latkiem spore wyzwanie i walka o minuty, których przecież nie ma dużo, odkąd to wspomniany Smart ma zyskać zdecydowanie największą rolę, a przecież backcourt tworzą też all-star Isaiah Thomas czy jeden z najlepszych obrońców w lidze Avery Bradley. Ale jak podkreśla Stevens – Rozier będzie notował progres, bo on po prostu ciężko pracuje, mając naprawdę wysoką etykę pracy.

Rozier zresztą zaraz po zostaniu wybranym z szesnastką w ubiegłorocznym drafcie dzwonił do Ainge’a i nie tylko dziękował za zmienienie życia, ale też zapewniał generalnego menedżera Celtics, że ten nie pożałuje swojego wyboru. No więc pracował na treningach przez cały sezon, potulnie jeździł na mecze Maine Red Claws w D-League, gdzie mógł pograć znacznie więcej niż ogony i radził sobie tam zresztą całkiem solidnie. Jak sam jednak mówi, to dopiero te minuty w fazie play-off dały mu naprawdę porządnego kopa.

„To było coś, co naprawdę podniosło moją pewność siebie. Tak zresztą powinno być za każdym razem, gdy pierwszoroczniak dostaje szansę na grę w playoffach. Powinno to podnosić pewność siebie już do końca kariery. Było to wyjątkowe, bo niewielu pierwszoroczniaków może powiedzieć, że dostało taką szansę. Zdecydowanie zwiększa to wiarę we własne możliwości i chcę na tym dalej budować swoją grę.”

Latem była więc dobra gra w lidze letniej, ale też przeglądanie materiałów ze swojego pierwszego sezonu w NBA, wyłapywanie błędów, które po prostu zdarzają się podczas debiutanckich rozgrywek i obietnica, że w drugim sezonie takich pomyłek będzie się wystrzegać. Sam zresztą przyznał, że ten debiut w lidze nie był wcale taki zły, ale podczas oglądania filmów ze swoją grą zauważył po prostu sporo rzeczy, które można poprawić i robić lepiej. I jeśli wierzyć jego kolegom – chwalą go m.in. Smart czy Horford – to ten progres już następuje.