Noah na wylocie z Chicago?

Joakim Noah nie zaliczy ostatniego sezonu do udanych. Przez problemy zdrowotne Francuz zagrał tylko w 29 spotkaniach, co było jego najgorszym wynikiem w karierze. Zbiegło się to z tym, że ten poprzedni sezon był ostatnim rokiem jego umowy z Chicago Bulls i w lipcu Noah wejdzie na rynek jako niezastrzeżony wolny agent. I wiele wskazuje na to, że ma już za sobą ostatni mecz w drużynie Byków. Tu jednak jest sporo sprzecznych ze sobą raportów, bo z jednej strony mamy doniesienia, że 31-latek od tygodni mówi swoim kolegom, że jego czas w Chicago definitywnie dobiegł końca, ale z drugiej strony jego agent zapewnia, że nie ma żadnych oznak, jakoby jego klient nie chciał wrócić do zespołu Bulls.

Ale te sprzeczne raporty potwierdzają tylko, że sytuacja w Chicago to niezły bałagan. Wielu zawodników po prostu nie ufa poczynaniom generalnego menedżera Gara Formana, a do tego Bulls po raz pierwszy od wielu lat nie awansowali do fazy play-off. No i są jeszcze plotki o transferze Jimmy’ego Butlera, które na pewno nie pomagają w uspokojeniu całej sytuacji. Trudno jest z całą dozą pewności stwierdzić, że Noah rzeczywiście chce się z Chicago wyrwać, ale coś na pewno jest na rzeczy i podkoszowy nie ma jasnej przyszłości.

I tu do gry mogliby wejść Celtowie, biorąc pod uwagę, że latem będą mieli trochę środków do rozdysponowania. Ostatni sezon był dla Noah najsłabszym od lat – spędzał na parkiecie niecałe 22 minuty na mecz, ale nawet w tym ograniczonym czasie potrafił sporo zebrać (średnio 8.8) czy asystować (3.8). Nigdy nie był świetnym blokującym, ale od zawsze nieźle radził sobie z obroną akcji pick-and-roll, a w swoim najlepszym sezonie w karierze nie tylko wygrał głosowanie na najlepszego defendera, ale też był czwarty w głosowaniu na MVP.

Było to ledwie dwa lata temu, gdy ze średnimi na poziomie 12.6 punktów, 11.3 zbiórek, 5.4 asyst i 1.5 bloków na mecz jawił się jako jedna z głównych postaci chicagowskich Byków. W tym ubiegłym sezonie stracił mnóstwo spotkań z uwagi na kontuzje i zresztą zmuszony był przedwcześnie zakończyć rozgrywki, by móc poddać się operacji ramienia. Pytanie więc, czy Danny Ainge powinien być zainteresowany 31-latkiem, który mimo wszystko mógłby sporo wnieść do podkoszowej rotacji Celtics. Chcielibyście zobaczyć tego zawodnika w Bostonie?