Zmiany w sztabie Stevensa

Drugi rok z rzędu Brad Stevens może stracić bardzo cenionego asystenta i pracownika. Przed rokiem do Golden State Warriors (jak się okazuje – wybór chyba najlepszy z możliwych?) odszedł Ron Adams, a w tym roku ze sztabu Stevensa może odejść Darren Erman, który nota bene także był kiedyś asystentem w drużynie Warriors i choć odnosił tam sukcesy to jednak miał niezbyt dobre relacje z Markiem Jacksonem. Teraz może zostać nowym asystentem Alvina Gentry’ego, który obejmie New Orelans Pelicans, bo przecież na ten moment wciąż jest asystentem Steve’a Kerra w – tak, tak – Golden State Warriors. Pelikany kuszą Ermana i prowadzone są już podobno zaawansowane negocjacje.

O wszystkim doniósł Marc Stein z ESPN, według którego Erman już w poniedziałek zjawił się w Nowym Orleanie, aby przedyskutować ewentualne zatrudnienie. Co ciekawe, rekrutacja młodego szkoleniowca zaczęła się jeszcze zanim rola głównego trenera przypadła Gentry’emu, co tylko potwierdza, że w Nowym Orleanie widzą w Ermanie kluczowego asystenta w sztabie. Trudno im się jednak dziwić, jeśli 38-letni trener uważany jest za jednego z najlepszych młodych coachów w lidze. W Bostonie jest odpowiedzialny nie tylko za skauting, ale też za defensywę – Rajon Rondo jeszcze przed transferem do Mavs nazwał go nawet mini-Thibsem.

Celtics zatrudnili go latem poprzedniego roku, ale nie była to pierwsza przygoda Ermana z tym zespołem, bowiem to właśnie tutaj, jeszcze w sztabie Doca Riversa, zaczynał swoją karierę. Jego drugie odejście byłoby sporym ciosem dla Brada Stevensa, bowiem 38-latek to bardzo jasny umysł i osoba, która idealnie do sztabu Stevensa pasuje – zwraca uwagę na detale i statystyki, jest bardzo szczegółowy, ambitny i w zasadzie cały czas studiuje grę. Jeżeli rzeczywiście by odszedł to bardzo możliwe, że Celtowie znaleźli już zastępstwo – do sztabu niezależnie od sytuacji Ermana dołączy bowiem Alex Barlow, a wiec kolejny człowiek Stevensa.

Barolw objął posadę wideo asystenta, ale całkiem prawdopodobne, że niedługo będzie kimś więcej. To ledwie 23-latek, który niedawno zakończył czwarty sezon na uczelni Butler, gdzie przed czterema laty zaczął grać głównie ze względu na osobę Stevensa. Barlow już od jakiegoś czasu przejawiał spory talent w trenerce i wiele osób wróżyło mu karierę w tym zawodzie. On sam na razie nie dowierza jeszcze, że rzeczywiście objął posadę w bostońskiej organizacji, dodając jednak, że taka okazja to wszystko, o co mógł prosić, dlatego też z radością z niej skorzystał. Warto tymczasem monitorować w następnych dniach sytuację na froncie Erman – Pelicans.

UPDATE: Woj donosi, że porozumienie zostało osiągnięte. Szkoda.