10Q: Jaki bilans?

  • by
  • Wpisy

Start sezonu już dzisiaj, a my kończymy tym wpisem serię 10Q, w której nasza redakcja (a czasem także nawet jakiś gość) starała się na przestrzeni ostatnich tygodni odpowiedzieć na kilka ważnych pytań dotyczących Boston Celtics przed zaczynającym się dla Celtów za parę godzin sezonem regularnym 2014/15. Poruszyliśmy już sporo kwestii, m.in. temat bostońskich rookies czy kilka spraw dot. Rajona Rondo.A wszystko to po to, by w sezon wejść odpowiednio przygotowanym. Serię skończymy tak jak przed rokiem, czyli spróbujemy zabawić się w jasnowidzów i przewidzieć bilans, z jakim Celtowie skończą swoje zmagania w sezonie regularnym. Czekamy również na Wasze typy!

Mruwka: Granica 30-32 zwycięstw. Będziemy trochę lepsi niż rok temu, ale za słabi żeby coś znaczyć w lidze. Jeżeli zawodnicy naprawdę zaskoczą z formą to jestem w stanie uwierzyć nawet w 5-7 zwycięstw więcej, ale to już jest absolutny sufit dla tej drużyny w obecnej postaci. Realnie podtrzymuję zdanie o lekkim przekroczeniu trzydziestki, chociaż tak naprawdę ciężko przewidzieć co stanie się przed trade deadline.

Kabina: Myślę, że granice .500 są dla nas jak najbardziej osiągalne, taki bilans być może zagwarantuje fazę posezonową. Ja wierzę!

KiTt: 30-52. Liczba wygranych przez Celitcs spotkań nie zmieni się istotnie w porównaniu z poprzednim sezonem, nie widzę również realnych przesłanek sugerujących, że Ainge dokona dużych wymian przed trade deadline, znacznie podnoszących poziom sportowy naszego zespołu. Bardziej niż bilans i ewentualny udział w playoffs interesuje mnie rozwój Sullingera, Olynyka, Smarta i Bradleya, a także odbudowanie się Turnera, bo może się okazać, że z tą piątką w składzie będziemy za 2-3 lata walczyć o najwyższe laury.

Filip: Ciężko typować konkretne liczby, ale chłodno oceniając to Celtics na koniec sezonu powinni znaleźć się tuż pod strefą playoffów na Wschodzie. Na rozgrywki posezonowe raczej nie ma co liczyć, bo choć moglibyśmy o nie powalczyć, to chyba nie ma sensu odpadać w pierwszej rundzie, a na nic więcej póki co nas nie stać. Wszystko też zależy od tego, o co będą chcieli grać w tym sezonie Danny Ainge i Brad Stevens.

Adrian: Pomidor :) Dobra – serce mówi 36, rozum góra 30 – wychodzi 33.

Timi: Stawiam, że przekroczymy granicę 30 zwycięstw, bo ten zespół jest po prostu zwyczajnie lepszy niż przed rokiem. Wydaje się, że Celtics są o jednego solidnego centra i o bardziej stabilną wersję Jeffa Greena, by bez problemu wejść do playoffs. Większość ekspertów widzi jednak Bostończyków w dolnej połówce tabeli, ale wszystko zweryfikuje sezon oraz – miejmy nadzieje – kolejne dobre ruchy Danny’ego Ainge’a.