Celtics po raz drugi

Celtics wygrali drugi mecz preseason, tym razem w Connecticut pokonali New York Knicks 106:86. Spotkanie było dość wyrównane w pierwszej połowie i rozstrzygnęło się po przerwie, kiedy to w trzeciej kwarcie Boston runem 16:2 wyszedł na trzynastopunktowe prowadzenie, które przesądziło o zwycięstwie. Celtowie wygrali zresztą drugą połowę różnicą 18 punktów, pozwalając Knicks na 16 oczek w trzeciej odsłonie. Cieszy kolejna wygrana, ale też bardzo dobra postawa kilku zawodników, zwłaszcza Jareda Sullingera. Carmelo Anthony został zatrzymany na 10 punktach w 20 minut, a najlepszym zawodnikiem nowojorczyków był grający z ławki Tim Hardaway Jr (18 pkt, 6 zb, 2 as).

BOXSCORE | GALERIA

Sully był zdecydowanie „on fire”, trafił 9 z 12 rzutów, w tym wszystkie trzy trójki. Używał tego, co, hmm, dała mu natura (i burgery), żeby dostawać się w post pod obręcz i kończyć akcje obok słabszych fizycznie rywali. Do tego dwie bardzo przyjemne dla oka asysty, mecz bez straty i solidna praca na deskach (5 zbiórek). Tym razem nie było double-double, ale i tak drugi z rzędu dobry mecz Sullingera powinien nas cieszyć w kontekście jego ciągłego rozwoju.

Kluczowy w końcówce trzeciej kwarty, kiedy Celtics przejmowali mecz, był tercet rezerwowych – Brandon Bass (8 pkt, 4 zb), Tyler Zeller (6 pkt, 2 zb) i Marcus Thornton (12 pkt, 3 prz). Thornton przede wszystkim czytał grę w obronie i trafiał rzuty z półdystansu. Także dobrą zmianę dał Phil Pressey (9 pkt, 4 zb, 3 as), który w wywiadzie przedmeczowym podkreślał, że nie czuje, że stoi na straconej pozycji, jeśli chodzi o obsadę backcourtu, a stara się być w każdym momencie gotowy do gry na poziomie NBA. Wczoraj udowodnił, że może być ważnym ogniwem ławki Celtics w nadchodzącym sezonie. Kelly Olynyk (12 pkt, 4 zb, 2 as) trafiał z gry tylko z dystansu, do czego dorzucił jeszcze trzy osobiste, Avery Bradley (11 pkt, 5/10 FG) w swoim stylu kończył po ścięciach, a Evan Turner (9 pkt, 4 as) ponownie wcielił się rolę point-forwarda.

Niezłe spotkanie rozegrał także Marcus Smart, który zaczął trafiać rzuty z gry (4/8 FG) i dorzucił także dwie trójki. Rookie z Oklahoma State przytomnie prowadził grę Celtics, notując 6 asyst oraz najlepszy współczynnik +/- w zespole na poziomie +17 punktów. Ponadto Smart pokazał dobre wyczucie gry defensywnej, zarówno dobrze przeciskając się przez zasłony i pick’n’rolle Knicks, jak i broniąc na piłce.

W ogóle cała obrona drużynowa Bostonu funkcjonowała bardzo dobrze. Szybkie ręce naszych guardów wymusiły aż 28 strat rywali i generalnie to postawa po bronionej stronie parkietu zadecydowała o wyniku. Różnica 33:11 w punktach zdobytych ze strat rywali, na korzyść Celtics, mniej więcej odpowiada różnicy w wyniku i zamyka w sobie podsumowanie samego meczu. Cieszy, że oprócz defensywy zespół z Bostonu pokazał fajną koszykówkę w ataku, opartą na dzieleniu się piłką i wykorzystywaniu lepiej ustawionego partnera (11/22 3PT, większość z otwartych pozycji) i żaden Celtów nie zagrał dłużej niż 24 minuty. Brad Stevens.

Następny mecz w nocy z piątku na sobotę o 1:00 czasu polskiego. Tym razem czeka nas wyjazd do Kanady, gdzie przeciwnikami będą Toronto Raptors.