Pierce wraca do gry, Garnett wciąż niegotowy

Boston Celtics zagrają dziś spotkanie z Detroit Pistons i jeśli nie chcą spotkać się z Miami Heat już w pierwszej rundzie, to lepiej aby to spotkanie wygrali. Nie będzie jednak łatwo, bowiem nie dość, że Pistons dosłownie mają patent na Celtów i w kilku ostatnich meczach rozbili wręcz bostońską drużynę, to jeszcze wciąż poza grą pozostaje Kevin Garnett. Okazuje się, że ma on tzw. osteofit czyli narośl kostną – zwyrodnienie podobne do tego, które znacząco wpłynęło na Raya Allena w jego ostatnim sezonie w barwach Celtics, powodując ostre problemy i przesunięcie Raya na ławkę rezerwowych.  Tymczasem do składu po krótkiej przerwie wraca Paul Pierce. Do końca sezonu regularnego pozostało ledwie osiem spotkań.

Osiem dość ważnych spotkań, jeśli weźmiemy pod uwagę, że Milwaukee Bucks są już półtora spotkania za Bostończykami. Wciąż nie wiadomo jednak, na kogo lepiej byłoby trafić w pierwszej rundzie playoffs. Nie wiadomo też, czy może Doc Rivers i jego współpracownicy wraz z zawodnikami nie knują po cichu jakichś planów i nie mają swoich faworytów do pierwszej rundy. Spadek na ósme miejsce automatycznie oznaczałby grę z Heat – z jednej strony Celtics nie byliby wcale tak mocno zmęczeni, z drugiej jednak Heat również, a poza tym Miami to… Miami – aktualni mistrzowie i drużyna, z którą nie możemy sobie w fazie posezonowej poradzić od dwóch lat. Wierzymy jednak, że Zieloni będą chcieli zrobić wszystko, by zająć jak najlepszą pozycję – bo przecież jeśli myśli się o mistrzostwie, to i tak trzeba wygrać z każdym.

Myśli o mistrzostwie będzie można natomiast od razu wrzucić do kosza, jeśli okaże się, że nie w pełni sił będzie Kevin Garnett. W obliczu tylu kontuzji, które dotknęły celtycką ekipę w tym sezonie, kolejny uraz – na dodatek Garnetta – definitywnie przekreśla szanse na cokolwiek. Dlatego tak ważne jest, aby to, co Kevinowi dolega zaleczyć jak najszybciej, najpóźniej do startu playoffs. Rivers przyznał wczoraj, że Kevin ma tzw. osteofit – uraz nam już znany, jednak gwoli przypomnienia krótki opis tego urazu za portalem Mediarabbit:

Określenie wyrośle kostne czyli osteofit odnosi się do narośli kostnej, zwykle blisko miejsca gdzie jest największy nacisk na kość. W języku angielskim wyrośle to nazywa się oficjalnie słowem „spur” czyli ostroga, co nie jest najlepszym określeniem, bowiem jego struktura nie jest taka jak igły, ale zaokrąglona i gładka, formująca się przez długi czas. Niebezpieczeństwem tych narośli jest ich ucisk na pobliskie naczynia krwionośne i nerwy. To ostatnie prowadzi do bólu i stanu zapalnego, rzadko do atrofii (zaniku) mięśni. Można je zobaczyć głównie w stawach i na grzbiecie.

Ainge wspominał już, że u Kevina pojawił się stan zapalny, co tylko potwierdzałoby, że to właśnie z tą przypadłością mamy do czynienia. Najlepszym sposobem na wyleczenie tego typu zwyrodnienia jest po prostu odpoczynek, czyli dokładnie to, co robi teraz KG. Jeśli jednak przypomnieć sobie to, co było przed rokiem, to może wcale nie być tak optymistycznie. Dokładnie taki sam problem miał Ray Allen. I wtedy również zapewniano nas, że wszystko jest w porządku, że Allen czuje się dobrze i że potrzebuje odpoczynku, a gdyby to były playoffy, to Allen by grał. Tymczasem Ray wypadł ze składu na tak długi okres, że jego miejsce na stałe zajął Avery Bradley. Allen wrócił na parkiet dopiero na trzeci mecz pierwszej rundy, jednak nie był sobą i grał bardzo średnio. Miejmy nadzieje, że tym razem historia się nie powtórzy. Celtics potrzebują Kevina Garnetta jeśli marzą o czymś więcej, aniżeli pierwsza runda playoffów. Po-trze-bu-ją.