Gdy odchodzi Twój mentor...

Doc Rivers z niepokojem spoglądał na swój zastrzeżony numer w Bradley Center podczas sobotniego spotkania z Bucks. Już przed rozpoczęciem wiedział bowiem o niepokojących wiadomościach. Rick Majerus, jego wielki przyjaciel i były trener, w zasadzie witał się już ze śmiercią. Jego najgorsze przypuszczenia potwierdziły się jednak już w trakcie spotkania, kiedy z różnych źródeł otrzymywał informację, że Majerus niestety umarł. Dziwnym zbiegiem okoliczności stało się dokładnie w Milwaukee, gdzie obaj mieli okazję się poznać i przebywać – Rivers z sukcesami przez trzy sezon grał przecież w barwach Marquette, gdzie asystentem trenera był właśnie Majerus. Niestety nie znalazłem ich wspólnego zdjęcia.

To właśnie dlatego ta historia nabiera jeszcze większego znaczenia. Obaj mieli dużą więź nie tylko z tym miastem, które kochało ich za radości i sukcesy, które im przynieśli. Nie było konferencji prasowej przed meczem w Milwaukee, na której nie zapytano by Riversa o Marquette. Sam zresztą mocno pielęgnował swoją historię związaną z tym miejscem, często wspominając o tym w licznych wywiadach, czy też żartując, że grał w tym samym miejscu, w którym karierę rozpoczynał też sam Dwayne Wade. To przede wszystkim jednak Riversa i Majerusa łączyła szczególna więź, którą będziemy mogli zrozumieć może nieco bardziej, dzięki kilku innym kwestiom. Przede wszystkim trzeba zaznaczyć, że stosunki między zawodnikiem a trenerem zawsze są w pewien sposób wyjątkowe. Tak też było w przypadku Riversa i Majerusa – pewne jest, że to właśnie Majerus, będąc mentorem młodego Riversa, miał wielki wpływ na to, jaki jest teraz, w jaki sposób pracuje. A przecież nie od dziś wiemy, że trener Celtów jest uwielbiany przez zawodników i ma wśród nich wielki autorytet, Tak duży, jakim sam Rivers darzył swojego trenera, który był 13 lat starszy.

Warto też zwrócić uwagę, że Doc jest takim typem osoby, która bardzo szanuje sobie kontakty ze swoimi byłymi kolegami, trenerami i ludźmi, którzy w jakikolwiek sposób odcisnęli na nim swoje piętno. Tutaj należy wspomnieć choćby o tym, że Doc cały czas utrzymuje bardzo dobre kontakty ze swoimi byłymi asystentami – Tomem Thibodeau (obecnie head coach Chicago Bulls), z którym – przy wspólnej kolacji – spiera się o to, który z nich ma pierwszy zamówić swoje danie, czy też z Lawrence’em Frankiem (Detroit Pistons). Dość powiedzieć, że trener Celtics dzień przed przegranym meczem z Nets spotkał się z trenerem właśnie tego zespołu, Averym Johnsonem, z którym grał wspólnie w San Antonio.

Dopiero teraz można więc zrozumieć, dlaczego Rivers – pytany przez dziennikarzy po meczu – miał niewiele do powiedzenia na temat gry swojego zespołu i faktu, że jego podopieczni przegrali spotkanie, mimo rozpoczęcia go od „uciekiniera” 17-0. Gdy padło pytanie, czy ciężko było mu być na ławce trenerskiej, podczas gry jego przyjaciel umierał, ten nie miał słów. W pewnym momencie bliski był załamania. Zdołał jednak nawiązać do swoich sezonów spędzonych w Milwaukee, a także nawiązał do swojego przydomku, nazywając tego, który mu go nadał, człowiekiem postawnym, miłym i dobrodusznym. Nie każdy bowiem wie, że to właśnie Majerus nadał Riversowi przydomek „Doc” (jako skrót od Doctor), gdy ten raz założył koszulkę Juliusa Ervinga, zwanego też Dr J. Przezwisko się przyjęło, używane jest do dziś, a wiele osób – przede wszystkim młodych zawodników lub też kibiców – nie wie, że jego prawdziwym imieniem jest Glenn. „To naprawdę ciężko dla mnie… To znaczy, on jest tym, który dał mi imię…” mówił Doc walcząc z łzami.

Śmierć Majerusa – określanego, jako ten, dla którego koszykówka była całym życiem – odbiła się szerokim echem, nie tylko w NCAA, ale także w całej NBA, gdyż Rick był bardzo szanowanym i respektowanym trenerem, a informacja o jego odejściu okazała się niesamowicie smutną wiadomością.

„Zdecydowanie zmienił moje życie, dając mi szansę na edukację w koledżu i granie w koszykówkę. Cieszyłem się za każdym razem, kiedy byłem z nim, był prawdopodobnie najbardziej wpływowym na mnie trenerem, który nauczył mnie, jak grać w koszykówkę na poziomie koledżu i profesjonalnie” ~Andy Miller

„Jest dużo Ricka Majerusa w tym, jak trenuje. Jest dużo Ricka Majerusa w tym, jak się zachowuję, jako osoba. Nigdy go nie zapomnę.” ~George Karl

Rick Majerus zmarł na atak serca w wieku zaledwie 64 lat, po wielu miesiącach zmagania się z różnymi problemami zdrowotnymi. Pokój jego duszy.